o.s.t.r.
O.S.T.R w 1500m2 do wynajęcia 14 listopada!
Nareszcie. 1500m2 do wynajęcia (w nowej odsłonie w centrum stolicy) ponownie się otwiera hip-hopowo! Trzeba przyznać, że start będzie naprawdę mocny. 14 listopada na scenie tego klubu wystąpi człowiek orkiestra — O.S.T.R. Nie trzeba wymieniać wszystkich zasług, nagród, płyt, które raper ma na swoim koncie. Wybaczcie, ale doskonale wiemy to my, jak i Wy również. Dostaliśmy również informacje, że oprócz Adama pojawią się inni goście. O tym też rzucimy info w odpowiednim czasie.
Line up:
O.S.T.R
+
inni
Bilety w cenie 25 / 30 PLN
Przedsprzedaż: Biletomat.pl, Ticketpro.pl, salony Empik
14.11.2015
20:00
1500m2
ul. Emilii Plater 29, Warszawa
Recenzja: O.S.T.R., Jeżozwierz, Soulpete Growbox
O.S.T.R., Jeżozwierz, Soulpete
Growbox (2015)
Asfalt Records

Wiele osób ostrzyło sobie zęby na ten album. Wydawało się, że taki skład — O.S.T.R., Jeżozwierz oraz Soulpete – zebrał się po to, aby zmieszać różne bieguny polskiego rapu w celu stworzenia czegoś dużego w skali rodzimej sceny. Nie zawsze jednak po złączeniu różnych bardzo dobrych składników musi wyjść coś przełomowego. Niestety, Growbox jest tego przykładem.
Jeż i Ostry to genialni raperzy, ale zupełnie różni. Pete jest jednym z lepszych producentów w kraju, znany zresztą nie tylko nad Wisłą (wystarczy spojrzeć, jakich gości miał na swojej płycie producenckiej Soulraw). Po złączeniu tych trzech osobowości dostaliśmy zatem płytę mocną brzmieniowo, ale z wieloma ogólnikami w tekstach. Po kilkukrotnym przesłuchaniu całości nic nie zostaje w pamięci, a pojęcie repeat value tu nie funkcjonuje. Najjaśniejszą stroną Growboxu są zdecydowanie podkłady Soulpete’a. Ciężkie, brudne, uliczne bity, czyli to w czym ten producent się specjalizuje. Nie mniej jednak w porównaniu choćby do takich płyt jak BonSoul (nagranej z Bonsonem) czy RDS 220 (zrobionej właśnie z Jeżem) można odnieść wrażenie, że tam było zdecydowanie lepiej.
Warstwa liryczna jest skierowana w stronę bragga, docinek, punchy – podobnie jak nawijka Ostrego i Jeża. Agresywnie, bez kompleksów i ogródek. Obaj potrafią świetnie rapować na tych klasycznych bitach, wypluwać słowa niczym naboje skierowane w media, rapgrę czy różne instytucje. W tekstach nie znajdziemy natomiast drugiego dna, ukrytych metafor czy delikatności. Wszystko prosto, zwięźle i w punkt. Szkoda tylko, że podczas pochłaniania kolejnych minut Growboxa mamy wrażenie, że słuchamy w kółko tego samego, a obu panom zdarzają się słabe linijki.
Żeby było jasne, jestem fanem każdego z tej trójki i miałem duże oczekiwania w związku z tą kolaboracją, ale z bólem serca muszę jednak przyznać, że niestety nie wyszła najlepiej. Obstawiam, że wszystko to konsekwencja spontaniczności i luźnej formy projektu – dlatego Growbox wygląda tak, a nie inaczej. Życzyłbym sobie, aby taki skład zrobił płytę bardziej przemyślaną. Taka ekipa jest w stanie nagrać album, który będzie wspominało się latami. Niestety, nie będzie nim Growbox.
Nowy teledysk: Growbox „Mówią mi”
Dużo osób czekało na ten projekt. Połączenie Ostrego z Jeżozwierzem, czyli dwóch zupełnie różnych styli, które klamrą połączył Soulpete, ze swoim charakterystycznym podejściem do bitów. Pierwszy singiel video możemy już sprawdzać. Po pierwsze bit, który jak zwykle spod ręki „Dusznego Piotrka” wyszedł mroczny i dość ciężki (co jest dużym plusem) — poza tym, on nie robi słabych bitów. Po drugie głosy Jeżyka i Adama brzmią tutaj doskonale, a ich agresywna nawijka wywołuje ciary na plecach. Jakbym miał wskazać lepsze linijki, to wybrałbym te, które przewinął raper z Rap Addix. Premiera płyty 25 września.
Recenzja: Sarius Gdzieś to już słyszałem

Sarius
Gdzieś to już słyszałem (2015)
Asfalt Records

Słuchacze polskiego rapu zawsze mogli patrzeć z zazdrością chociażby za ocean, gdzie instytucja mixtape’ów jest dużo bardziej popularna niż u nas. Raperzy znad Wisły (poza kilkoma wyjątkami) raczej nie poświęcają się nagrywaniu luźnych rzeczy, tylko skupiają na pełnoprawnych albumach, które ewentualnie mogą zasilić szeregi OLiS-u. Dlatego trzeba się cieszyć z tego, że kolejny dobry mixtape trafia do obiegu. W dodatku od Młodego Wilka, tfu… Wilczura.
Sarius jest dobrym raperem i ma pomysł na siebie. Zdecydowanie zasłużył na to, aby wcześniejsze produkcje wyprodukowali mu Eprom czy O.S.T.R. Tym razem częstochowski raper podrzuca nam luźny mixtape, który dzięki warstwie produkcyjnej może być niemałym zaskoczeniem. Otóż wspomniany chwilę wcześniej Ostry wziął na tapet stare soulowe numery i delikatnie je podkręcił (nawet w notce prasowej istnieje pojęcie „edity”). Co kilka chwil można uśmiechnąć się pod nosem, wiedząc, że pętla jest chociażby od Isaaca Hayesa, a w głowie pojawia się „gdzieś to już słyszałem”. Produkcja jest bardzo klasyczna i brzmi doskonale. Sariusowi ewidentnie służy współpraca z Ostrym, bo czuje te bity podobnie jak na Daleko jeszcze?. Porusza się po nich z totalnym luzem, czego idealnym przykładem jest „Zepsuty ogród” czy „Lunatyk”, które są chillujące i bujają głową. Mariusz nie boi się przyśpieszać, zwalniać, zmieniać głos czy bawić się słowami — jak już zmienię chill na chilli czyli czyny na pytanie czy liczymy wyniki — w dodatku robi to bez wysiłku. Przy takim flow dobrze słucha się storytelingów o typach na kwasie, policyjnych aspirantach, ale też o docinkach na swój temat czy codziennych obserwacjach (np. o pani z psem). Płyty słucha się od deski do deski mimo słabszych momentów, a właściwie jednego — refrenu w „Śmiać się czy grać?”, który może trochę irytować . W pewnych momentach można odnieść wrażenie, że Sarius brzmi gdzieś pomiędzy Gedzem a wczesnym Mediumem.
Mimo tego, że na początku można odczuć delikatny chaos, produkcja z każdym kolejnym odsłuchem wkręca się w głowę coraz mocniej. Życzę zarówno sobie, jak i polskim słuchaczom rapu więcej takich mixtape’ów. Do tego wraca się z przyjemnością, bo główny bohater zrobił kawał dobrej roboty. Tak właśnie wykorzystuje się potencjał na to, aby za kilka lat być mocnym filarem sceny. Brawo Sarius.
„Podróżuję po kosmosie swojej wyobraźni i przemyśleń” — Hades dla soulbowl.pl

Z podziemia do wytwórni PROSTO, od HIFI Bandy do solowych albumów, od dobrego do jeszcze lepszego rapera. Zapraszamy do lektury rozmowy z Hadesem. (więcej…)
O.S.T.R. x Marco Polo – koncert premierowy albumu Kartagina
Wiemy, że jest tu liczne grono fanów Adama. Wiemy również, że sympatyków Marco też nie brakuje. Dlatego zapraszamy na koncert będący efektem współpracy obu panów. Szczegóły poniżej!
Marco Polo, amerykańsko-kanadyjski artysta, przylatuje do Polski na trasę koncertową promującą nagrany wspólnie z O.S.T.R. album Kartagina (Asfalt Records 2014). To jeden z najbardziej uznawanych producentów hip-hopowych na świecie.
O albumie:
Marco Polo: „Płyta z O.S.T.R. to na długo ostatni, w pełni wyprodukowany przeze mnie album. Zawiera jedne z najgrubszych bitów jakie kiedykolwiek zrobiłem. To dla mnie zaszczyt, że mogę mieć fanów także w Polsce. Zawsze mi się tu podobało na koncertach i nie mogę się doczekać marcowej trasy. Przygotowaliśmy coś naprawdę specjalnego dla naszej publiczności, nikt nie będzie rozczarowany. Dziękuję Ostremu za tę możliwość. To człowiek legenda. Do zobaczenia!”
O.S.T.R. x Marco Polo – koncert premierowy albumu Kartagina
start: 21:00
wstęp: 35 pln (przedsprzedaż) / 40 pln (w dniu koncertu)
Support – Sarius & Zorak
Dekada Jazzu w wolnych chwilach
Trudno uwierzyć, że już 10 lat upłynęło od premiery trzeciego solowego albumu Ostrego. Jakkolwiekby nie marudzić na twórczości łódzkiego rapera z przeciągu ostatnich kilku lat, Jazz w wolnych chwilach stanowi przez wielu jeden z najlepiej wspominanych albumów w historii polskiego hip-hopu. Dwupłytowe wydawnictwo wypełnione jest po brzegi szeregiem świetnych utworów, które po dziś dzień budzą najlepsze skojarzenia. (więcej…)
O.S.T.R.+ Łdz Orkiestra w warszawskiej Stodole

Muzyk, raper, kompozytor, producent… O.S.T.R. uczynił polskiej scenie muzycznej wiele dobrego. Absolwent Akademii Muzycznej w Łodzi i laureat kilku renomowanych konkursów skrzypcowych, którego serce wybrało rap – to musi brzmieć dobrze. A na żywo brzmi jeszcze lepiej. Ostry nie pozwana nam o tym zapomnieć – jest najczęściej koncertującym wykonawcą hiphopowym w Polsce. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji docenić geniuszu rapera na żywo, przybywajcie do Stodoły 29 listopada. My też tam będziemy, oczywiście! Dla tych, którzy już się zdecydowali najważniejsze informacje:
Goście: Afront, Pablo Hudini & Trio z Ulrychville, Medium
Otwarcie drzwi: 19:00
Ceny biletów: 40 zł (przedsprzedaż), 47 zł (w dniu koncertu)
Sprzedaż biletów: Kasa Klubu Stodoła (ul Batorego 10, 22 825 60 31, czynna: pn-pt 9:00-21:00, sob 9:00-14:00), Sklepy Media Markt i Saturn, Bileterie Empik oraz punkty sprzedaży Ticketpro (www.ticketpro.pl ) i Eventim (www.eventim.pl) i Ebilet (www.ebilet.pl) na terenie całego kraju
Z niezdecydowanymi widzę się po skoku! (więcej…)
„Sporo tu mody, trochę pozowania i szpanowania” – Tytus dla soulbowl.pl

Tytus na rynku muzycznym jest od dawna. Wszyscy nasi czytelnicy z pewnością znają jego wytwórnię Asfalt Records. Label ten na swoim koncie ma płyty takich artystów jak: Płomień 81, Fisz/Emade, O.S.T.R., Noon, Tworzywo Sztuczne, Łona/Webber, Muzykoterapia, Returners, Afront, The Jonesz, Cadillac Dale. Marcin Grabski (Tytus) postanowił w mini-wywiadzie podzielić się z nami swoimi refleksjami na temat polskiej sceny soulowej. Całość do przeczytania po skoku.
Czy według Ciebie istnieję takie zjawisko jak polska scena soulowa? Jak ją oceniasz?
Szczerze mówiąc, takie pojęcie kojarzy mi się tylko z nieistniejącym zespołem Sistars, oraz z istniejącym zespołem Sofa. Zespołowi Sistars udało się wylansować kilka mocnych przebojów na polskim rynku, choć myślę, że ludzi w tym przypadku przyciągnął nie soul jako taki, ale po prostu wpadające w ucho piosenki.
Kto w Polsce przyczynił się najwięcej do promocji muzyki soul?
Myślę, że poważną promocją soulu nikt się w Polsce jeszcze nie zajął. Dużo w tej kwestii niestety już jest zaprzepaszczone. Wyrosły co najmniej dwa pokolenia ludzi, którzy w życiu tej muzyki w jej prawdziwej formie nie słyszeli. Dużo rzeczy w radiu grał i gra Hirek Wrona, choć preferuje on bardziej mainstreamowych artystów typu Prince (z całym szacunkiem). Mamy wspaniałych DJ’ów grających funk-soul (np. Harper). Niestety, a może stety grają najczęściej w małych klubach, więc ta muzyka nadal kisi się w jakimś zamkniętym kręgu.
Co się aktualnie dzieję z członkami projektu Muzykoterapia? Kiedy możemy liczyć na ich nowe nagrania?
Członkowie zespołu po bardzo długiej przerwie nagrali nowe numery, co więcej wykonują je nawet na koncertach (ostatnio w Warszawie jako support przed Hey). Nie wiem jednak czy Asfalt Records będzie miał coś z nową płytą wspólnego, ani kiedy się ta płyta ewentualnie ukaże.
Skąd pomysł, żeby promować w Polsce muzykę Cadillaca? Czy Cadillac jest zadowolony z tej promocji?
Cadillac oczywiście jest zadowolony, teraz pisze do mnie nawet, że nie sypia myśląc o tym, że wraca do Polski (na trasę Tylko dla dorosłych Ostrego). Gorzej z nami. Wyłożyliśmy bardzo duże pieniądze na klip, który powstawał prawie rok, a płyta sprzedała się słabo. Słaba sprzedaż jeszcze w dzisiejszych czasach nie jest aż tak dużym zaskoczeniem, gorzej jednak, że dwa koncerty jakie Cadillac dał w Polsce z ŁDZ Orkiestrą frekwencyjnie też leżały… tego już w ogóle nie rozumiem. Takie show nie zdarza się u nas często. Przynajmniej nie za taką cenę.
O wydaniu solowej płyty Cadillaca pomyślałem, kiedy zobaczyłem jego gościnny występ na koncercie Ostrego w Mega Clubie bodajże dwa lata temu.
Co z komentarzami, że Cadillac został wydany w Polsce, ponieważ na świecie nikt nie chciał wyłożyć na niego pieniędzy?
Taki komentarz jest dla mnie podwójnie infantylny i niepoważny. Po pierwsze zakłada, że Cadillac czy jakikolwiek inny artysta z USA powinien do nas przyjechać tylko wtedy, kiedy ma alternatywne propozycje kariery, ale wybiera z jakiegoś powodu właśnie Polskę. Taka sytuacja jest równie realna jak Zając Wielkanocny. Nie oszukujmy się, nawet w tej biedniejszej Europie nie jesteśmy ani Grecją, ani nawet Chorwacją, nie mówiąc już o naprawdę rozwiniętych krajach na kontynencie. Nikt normalny tu nie przyjedzie nagrywać i wydawać, jeśli będzie miał jakieś inne wyjście. Na tym właśnie polegał ten deal dla Asfaltu, że dzięki temu, że nikt inny się Cadillaciem nie zainteresował, my mieliśmy okazję wydać jego płytę i zorganizować jego koncerty. To tak działa, nie inaczej. Nawiasem mówiąc, gdy wydawałem pierwszą płytę Ostrego, też nikt inny z wydawców na poważnie się nim nie interesował i nie chciał wyłożyć na niego pieniędzy.
Co jednak ważniejsze, nawet jeśli Cadillac traktowałby Polskę instrumentalnie, to liczyć powinna się chyba jego muzyka i to co ON sobą reprezentuje muzycznie, merytorycznie. Nie usłyszałem żadnego zarzutu pod adresem płyty So Fly w tej kwestii. Pokazuje to niestety FAKTYCZNE zainteresowanie muzyką soul czy generalnie czarną muzyką w Polsce. Sporo tu mody, trochę pozowania i szpanowania, a szczerego zainteresowania samą treścią – bardzo mało.
Czy nie lepiej byłoby dać szansę jakiemuś zdolnemu polskiemu artyście?
Inwestowanie w polskiego wokalistę soul byłoby dla mnie jakimś pomysłem, gdyby w życiu udało mi się usłyszeć kogoś chociażby znośnego w tej klasie. Kogoś, kto nie tyle jest w tym bardzo dobry co przynajmniej akceptowalny. Niestety, granica między „polskim” soulem a jakimś rzewnym popem jest bardzo, bardzo cienka. Tomasz Organek nagrał fajny numer na ostatniej Sofie, ale to jest tylko jeden numer, no i jak Tomek by się nie starał niestety praw genetyki i społeczeństwa nie przezwycięży. DJ Volt kiedyś mi powiedział: po co puszczać w radiu jako ciekawostkę jakieś norweskie wcielenie Redmana jak można po prostu puścić samego Redmana? Po co robić polskie Detroit jak można ściągnąć tu prawdziwe Detroit? Taka ideologia stała za „inwestycją” w Cadillaca, i jeśli z nim się to nie uda to dla mnie w ogóle temat soul/r&b w Polsce jest skończony.
Czy artyści soulowi przesyłają Tobie swoje demówki?
Osobiście nie mam czasu na przesłuchiwanie demówek. Scena hip-hopowa w Polsce jest taka mała, że jeśli pojawia się ktoś, kto warty jest uwagi, natychmiast wydawcy o tym wiedzą i sami dzwonią.
W tegorocznej edycji Fryderyków pośród nominowanych pojawił się O.S.T.R. – czy myślisz, że członkowie Akademii wiedzą już, że O.S.T.R nie jest zespołem?
Wszyscy pewnie nadal nie wiedzą. Tak samo jak nie wszyscy się orientują jak takie głosowania wyglądają w praktyce. Członkowie Akademii to nie jakieś wąskie grono muzycznych koneserów z siwymi brodami, a po prostu prawie wszyscy profesjonalni muzycy wydający w Polsce. Nie wszyscy muszą nawet wiedzieć co to jest „real hip-hop”, a co dopiero znać Ostrego. Tymczasem wszyscy „muszą” głosować w tej kategorii.
Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale O.S.T.R. miał kiedyś produkować album jakiejś wokalistki z kręgów r&b/soul zza granicy – czy możesz przypomnieć o kogo chodziło?
Niestety, ja za bardzo się nie orientuję o kogo chodzi. Zapewne taki pomysł powstał, gdy Ostry współpracował z którymś z amerykańskich raperów, albo może w rozmowie z Cadillaciem i chodzi o jakąś jego znajomą. Ostry ma wiele pomysłów muzycznych i poszukuje różnych form i sposobów na muzyczną realizację, ale pewny i gwarantowany skutek ma tylko jeden z nich – jego bieżąca solowa płyta.
Dziękujemy za rozmowę!


