Wydarzenia

Recenzja: dvsn Sept. 5th

Data: 28 kwietnia 2016 Autor: Komentarzy:

dvsn

Sept. 5th (2016)

OVO Sound

dvsn (czytaj division) czyli duet producent Nineteen85 i wokalista Daniel Daley, czyli gość, który stoi za produkcją najpopularniejszych utworów Drake’a (takich jak „Hold On, We’re Going Home”, „Hotline Bling” (!) czy najnowsze „One Dance”) i gość, który przez swój talent wokalny i niesamowitą barwę głosu mógłby zostać okrzyknięty księciem R&B, gdyby tylko urodził się wcześniej. O ile takie połączenie w teorii brzmi fantastycznie i daje nadzieje na świetny projekt to efekt ich współpracy po prostu przytłacza.

Pierwsze dźwięki Sept. 5th z miejsca przenoszą do lat 90. Delikatne damskie chórki, bas, który skutecznie likwiduje poczucie przestrzeni, jednoznaczna tematyka. Od początku do końca płyta jest wypełniona seksem, w totalnie inny sposób niż wyprany z emocji obraz kreowany przez współczesny mainstream. Absolutnie brak tutaj lekceważącego tonu i oceanu opiatów połączonych z alkoholem, tak charakterystycznych dla Weeknda, Brysona Tillera, Johnnego Raina. Zamiast tego, chłopaki kreują gęstą atmosferę niewymuszonej namiętności i intymności, której znacznie bliżej do najlepszego r&b lat 90., podanego w odświeżonej, choć nie przesadzonej formie. Wystarczy odpalić singlowe „Too Deep”, aby doskonale poczuć całą tą niesamowitą otoczkę. Pulsujący bas z wyraźnymi przerwami, stłumione chórki, wibrujące „cykacze”, Daley, który gdzieś w tle uwodzi wokalem, żeby zaraz sięgnąć swoich najwyższych rejestrów. Naprawdę wybuchowa mieszanka. Nie można zarzucić nie wykorzystania potencjału  niewymuszonych zmian tempa, tak charakterystycznych dla Jeremiha. Wokalnie nie usłyszymy eksperymentów, rapu z podśpiewywaniem, czy też ton autotune’a. Daniel Daley mimo to ma naprawdę imponujący warsztat i jak nikt inny rewelacyjnie czuje klimaty Ginuwine (której sampel można usłyszeć chociażby na wspomnianym wcześniej „Too Deep”), Aaliyah, Ushera, Blackstreet czy R. Kellego. No i oczywiście Timbalanda, który wtedy zajmował się naprawdę rewelacyjnymi produkcjami, a nie sprzedawał podrzędne bity polskim raperom. Debiutancki album duetu wypełnia gigantyczną lukę, którą pozostawiła cała czołówka obecnego r&b, rzucając się na agresywne trapowe podkłady i rozbujaną elektronikę doprawione wokalnymi eksperymentami. Po odpaleniu Sept. 5th można usłyszeć brzęczące neony gdzieś za oknem i instynktownie odkurzyć starego polaroida.

Bardzo wyrównany poziom całości jako płyta jak i poszczególnych singli (naprawdę ciężko wybrać mi tutaj pojedyncze utwory, polecam przesłuchać całość, a jako rekomendację proponuję przesłuchać takie sztosy jak „Try/Effortless”, „With Me”, „In + Out” czy niesamowity finał w postaci „The Line”), puszczenie dużego oczka do ukochanych lat 90. (który tu już raz wspominam) jak i spójność całego materiału powodują, że płyta jest jednym z najbardziej pozytywnych zaskoczeń tego roku. Mocno wyróżniający się album, który przyciąga nie tyle innowacyjnym podejściem do tematu, co stworzenie żywego hołdu dla złotej ery r&b. Wszystko w bardzo kameralnej otoczce, z minimalną promocją, bez skandali. Cieszy fakt, że wszystko odbywa się pod skrzydłami Drake’a i jego OVO Sound, może to przysporzy popularności temu niebanalnemu duetowi? Bo Daniel Daley i Nineteen85 zdecydowanie tym projektem sobie na to zasługują. Muszę przyznać, że w tym roku, w sumie nawet przez ostatnie kilka lat, żadna produkcja nie ujęła mnie tak bardzo jak dvsn (swoją delikatnością i naturalnością najbliżej do Rhye i ich świetnego Woman, choć na pierwszy odsłuch można odnieść wrażenie, że to totalnie inna bajka). Nineteen85 zrobił kawał świetnej roboty wydobywając prawdziwe smaczki z topowych amerykańskich produkcji końcówki ubiegłego wieku i odświeżył je, podszywając nowsza elektroniką, samplami z epoki czy dopieszczonym basem, który otula słuchacza swoim ciepłem. Odnoszę wrażenie, że dvsn mogą sporo namieszać w naszym corocznym rankingu najlepszych płyt i z czystym sumieniem możemy polecić tą pozycję naszym nieprzypadkowym czytelnikom jako obowiązkową w tym roku. Soulbowl poleca!

Komentarze

komentarzy