„Śpiewanie i granie jest sztuką chwili, teraźniejszości” — Ibeyi dla Soulbowl.pl

Data: 17 maja 2016 Autor: Komentarzy:

10534966_900893543276178_4025921731990685714_o
Już za kilka dni odbędzie się kolejna (a miała być tylko jedna!) edycja Red Bull Music Academy Weekender. Z tej okazji złapaliśmy siostry z duetu Ibeyi — dziewczyny o korzeniach francusko-kubańskich, łączące ze sobą to, co ważne w ich korzeniach, z soulem, r&b, rapem czy elektroniką, okraszając te brzmienia tekstami niezwykle wrażliwymi. Dziewczyny w sobotę wystąpią w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, a my zapraszamy na kilka szybkich pytań.

Soulbowl: Jak wszyscy wiemy, jesteście bliźniaczkami, stąd pochodzi zresztą wasza nazwa „Ibeyi”. Nie jesteście jednak identyczne. Pierwsza różnica, którą można zauważyć, to włosy. Lisa-Kande, nosisz ogromne afro, podczas gdy Naomi ma piękne, lśniące fale. Druga różnica to kolor oczu. Co jeszcze dołożyłybyście do tej listy?

Ibeyi: Jesteśmy różne w każdym aspekcie. Mogłybyśmy nawet powiedzieć, że jesteśmy przeciwieństwami. Yin i yang, refleksyjna i impulsywna, melodia i rytm, itp.

Jesteście w trasie od ponad roku. Jak zmieniło się wasze życie po świetnie przyjętym debiutanckim albumie? Jak wcześniej wyglądała wasza codzienność?

Jesteśmy w trasie po całym świecie od ponad 18 miesięcy. Strasznie tęsknimy za domem, ale jednocześnie odwiedziłyśmy kraje, do których nigdy byśmy się nie wybrały gdyby nie Ibeyi. Spotkałyśmy świetnych ludzi, wspaniałych artystów. Naprawdę nie możemy narzekać. Przed powstaniem grupy jedna z nas studiowała muzykologię, a druga nie wiedziała co ma zrobić ze swoim życiem.

Gracie i śpiewacie tylko we dwie, poświęcacie dużo miejsca na różne emocje i interpretacje. W tym samym czasie mieszacie tak wiele stylów, jak np. przyśpiewki Yoruba, rytmy latynoskie i nowoczesny hip-hop. To wszystko sprawia, że wasza muzyka jest niezwykła i trudno ją zakwalifikować do jakiegokolwiek gatunku. W jednym z wywiadów podsumowałyście swoją twórczość jako contemporary negro spirituals. Rzeczywiście w waszych piosenkach jest wiele duchowości. Sprawiacie, że ludzie czują swoje dusze – jak to robicie?

Cóż, nie możemy odpowiedzieć na to pytanie, to coś, co powinna powiedzieć wam publiczność. (śmiech) Jesteśmy szczere, myślę, że ludzie to czują. Duchowość to coś, co czujesz w danym momencie, łączy się z tobą tu i teraz.

Potraficie mówić w kilku językach, jednak wasz album nagrany jest po angielsku i w języku Yoruba. Czy zamierzacie śpiewać po hiszpańsku i francusku?

Mamy taką nadzieję. Do teraz nasze piosenki wychodziły tylko po angielsku, ale z pewnością inspirujemy się francuskimi i hiszpańskimi tekstami.


Jakie są wasze plany na przyszłość, w którą stronę chcecie pójść na następnej płycie? Czy będzie to coś innego czy będziecie kontynuować ścieżkę, którą podążałyście na debiucie?

Będziemy to dopiero odkrywać. Zobaczymy jak wyjdzie.

Oczywiście nie możemy nie zapytać o wasze największe inspiracje, zarówno w muzyce, jak i w życiu.

Największy wpływ na nas ma sztuka generalnie, wszystkie formy muzycznej ekspresji, muzyka, malarstwo, poezja, fotografia, rzeźba… Sztuka daje nam życie.

Moim zdaniem obecnie trwa reaktywacja w szukaniu nowej muzyki, artystów, dźwięków. Na pewno wciąż są duże grupy ludzi, które są zainteresowane tylko i wyłącznie swoimi „bogami” i ignorują to, co nowe, ale popatrzmy tylko na was, Kelelę, Sainabo Sey, Nao… Jesteście inne. Macie „to coś”, coś specjalnego i naprawdę poruszającego. Myślicie, że ludzie są zmęczeni starymi trendami, komercyjnymi hitami? Czy ludzie czują i myślą bardziej w tych czasach?

Potrzebujemy więcej niż jednego gatunku muzyki. Różnorodność jest bogactwem, w każdym aspekcie człowieczeństwa. Potrzebujemy czegoś więcej niż tylko biznesu i siły. Potrzebujemy wibracji, nadziei, radości.

Dziękujemy, dziewczyny!

Wywiad przeprowadzony przez Jana Kuźmę oraz dżesi

Komentarze

komentarzy