Recenzja: Skepta Konnichiwa

Data: 21 maja 2016 Autor: Komentarzy:

kon-pac

Skepta

Konnichiwa (2016)

Boy Better Know

Niewielu artystów może ostatnimi laty pochwalić się tak długotrwałą serią niezwykle udanych singli jak Skepta. „That’s Not Me”, „It Ain’t Safe”, „Shutdown” i „Man (Gang)” skutecznie podtrzymywały wysokie napięcie związane z nieustannie przesuwaną datą wydania długogrającego Konnichiwa. Numery te spełniały swoją rolę na tyle doskonale, aby odłożona o rok premiera zdawała odbyć się w rzeczywistym punkcie kulminacyjnym oczekiwania na materiał. Historia sukcesywnie uczyła nas uzasadnionych obaw wobec projektów promowanych w ten sposób – potencjalne opóźnienie aktualności, utrata impetu czy też nieadakwatna do singli jakość pozostałej zawartości płyty. Jednakże progresja osi czasu wpływa nie tylko na ciągły rozwój muzyki, ale również na zmiany zasad funkcjonowania rynku. Rynku, który z nieposkromioną pewnością siebie Skepta sam kreuje, koncertując na całym świecie, z szachową manierą odkrywając kolejne karty albumu, ze stoickim spokojem dopieszczając tak niezwykle istotne dla swojej kariery wydawnictwo. Czwarta solowa płyta rapera jest jedną z najlepiej zrealizowanych w tym roku, stanowiąca kamień milowy renesansu grime’u.

W dobie zainteresowania niszą przez amerykański mainstream, grime’owi artyści konsekwentnie realizują korzenną ideę, równolegle odświeżając formułę poprzez przystosowanie jej do współczesnych warunków brzmienia brytyjskiej sceny basowej i hip-hopu. Konnichiwa jest jak most pomiędzy Londynem z 2004 roku a kosmopolitycznymi realiami i muzycznymi wartościami gatunków, które obecnie reprezentuje. Surowe bębny, pusta przestrzeń i sampel wokalny o charakterystycznym pitchu otwierającego utworu tytułowego bezbłędnie tę tendencję podkreślają. Skepta od pierwszych wersów rysuje się nam jako porywająco charyzmatyczny gospodarz i przez całe niespełna trzy kwadranse nie pozwala nawet na sekundę zwątpić w swoją powalającą pewność siebie. Kolejne nagrania w postaci „Lyrics” z Novelistem i „Corn on the Curb” z Chipem i Wiley gościnnie swoją energią i brudem spektakularnie imitują radiowe sesje stacji pokroju Rinse FM, gdzie raperzy w ramach ognistej rywalizacji próbują zagłuszyć swoją zwrotką siebie nawzajem. Apetyt gospodarza jest jednak niezjednany, o czym nie daje zapominać na przestrzeni całego albumu. Rytmika, cięte wersy, fenomenalna dykcja i ostre, sztywne, aczkolwiek bardzo płynne, targające minimalistyczną muzyką flow jako newralgiczne punkty płyty nieustannie niosą całość do przodu.

Najwyraźniejszymi próbami osadzenia tożsamości grime’u we współczesności są umieszczone sugestywnie w samym środku albumu „Ladies Hit Squad” z D Double E i A$Ap Nastem, które przy pierwszym kontakcie może irytować refrenem, później jednakże czaruje mocno basowym, kodeinowym, teksańskim vibe’m, oraz „Numbers” z wokalnym i producenckim udziałem Pharrella, które trafnie tłumaczy duch brzmienia Neptunes na język surowości grime’u. Kolejna część Konnichiwa to powrót na Wyspy sponsorowany przez kultowe już single „Man (Gang)”, „Shutdown” i „That’s Not Me” z JME, co stanowi jeden z najmocniejszych albumowych momentów obecnej dekady, zakończony bardziej tematycznymi, kreatywnymi, wciągającymi historiami z „Detox” i „Text Me Back”.

Obok rapowania, Skepta odpowiada za niemalże całą produkcję na krążku. Pozwoliło mu to na kompletną kontrolę spójności brzmienia i aranżacji utworów. Dlatego też w niektórych numerach pojawiają się delikatne smaczki brytyjskich, elektronicznych breakdownów, niejednoktornie zakończonych podwójnymi refrenami największych hitów, co w kilku przypadkach pozwoliło na niewiarygodną eksplozję energii, na podobnym poziomie spotykaną na niewielu innych wydawnictwach. Głód rapowania charakterystyczny dla debiutanckich albumu hip-hopowych, wyspiarskie, basowe brzmienie stanowiące pocztówkę ze stolicy Anglii z początku XXI wieku i bardzo aktualny kontekst muzyczny materiału złożyły się na najważniejszy i najlepszy grime’owy krążek od czasów Boy In Da Corner Dizzee Rascala z 2003 roku.

Komentarze

komentarzy