Recenzja: Nao For All We Know

Data: 5 sierpnia 2016 Autor: Komentarzy:

Nao

For All We Know (2016)

Little Tokyo Recordings

Już kilka lat temu, gdy światło dzienne ujrzał singiel „So Good”, okazało się, że przeładowane do maksimum alternatywne R&B ma do zaoferowania coś więcej niż swoją mglistą, powtarzaną do znudzenia odsłonę. I wcale nie musi być to odsłona nie do końca jasna, mało melodyjna i przesiąknięta wyłącznie elektroniką. Występująca niegdyś w chórkach Kwabsa Nao tchnęła we współczesny rhythm and blues niesamowitą dawkę energii, a swoim wokalem — choć na pierwszy rzut oka podobnym do nieco dziecinnej barwy Aluny Fracis — sprawiła, że R&B powróciło w swojej najlepszej formie — pełnej rytmu i chwytliwych hooków.

Debiutancki album Brytyjki jest konsekwentną kontynuacją stylu, który Nao wypracowała na swoich dwóch wcześniej wydanych epkach. Udało się przy tym uniknąć pułapki, z którą nie poradziło sobie już kilkoro bardzo obiecujących wykonawców — Banks straciła świeżość jeszcze przed opublikowaniem swojej pierwszej płyty, na której w siedemdziesięciu procentach powieliła materiał z minialbumów i singli. Z tym samym problemem spotkał się w tym roku duet Honne — swoje najlepsze kawałki opublikował dawno przed wydaniem właściwego krążka. Natomiast Nao dopiero na For All We Know pozwala poznać się jako artystka świadoma i wciąż pełna świetnych pomysłów.

Złożony z 18 utworów długogrający debiut Nao znakomicie łączy w sobie wszystko to co najlepsze, jeśli chodzi o aktualny wachlarz okołosoulowych brzmień. R&B z lat dziewięćdziesiątych powraca tu w uwspółcześnionej wersji. W emocjonalnych balladach przepełnionych gitarowymi riffami i elektronicznymi rozwiązaniami („Bad Blood” czy „Girlfriend”), Nao wokalnymi akrobacjami, autentycznymi wyznaniami i uzależniającymi refrenami pozostawia swoje konkurentki daleko w tyle. Z kolei „Happy” przyjemnym, bujającym klimatem od razu przywołuje utwór Ashanti o tym samym tytule.

Synthsoulowe zacięcie najlepiej dostrzec można w duecie nagranym z A.K. Paulem — przepełnione funkową energią „Trophy” pokazuje, że Nao kontynuuje to, co jeszcze wiele lat temu rozpoczęła Aaliyah, eksperymentując przy „What If” albo „I Can Be”. Z kolei A.K. Paul z powodzeniem odnawia to, co rozpoczął jego brat Jai Paul. W tanecznym „We Don’t Give A” Nao dodatkowo eksploruje bardziej przebojową odsłonę gatunku, zachowując przy tym wdzięk i spójność z resztą materiału. Ponadto artystka sięga po neosoulowe wzorce, czego najlepszym przykładem są kończące album „Blue Wine” czy „Feels Like (Perfume)”. Nie bez powodu tuż przed ostatnią częścią krążka usłyszeć można zaśpiewany wraz z Kwabsem fragment „Say Yes” Floetry.

Siłą „For All We Know” jest znakomicie przygotowana warstwa produkcyjna, w której swój udział poza Nao miał przede wszystkim Brytyjczyk GRADES, ale także zespół Jungle. Z pozoru podobne do siebie utwory zyskują przy każdym kolejnym odsłuchu nie tylko ze względu na świetną rytmikę i wpadające w ucho melodie, ale także z powodu szczegółowo dopracowanych aranżacji. Jednak tym co naprawdę sprawia, że „For All We Know” można nazwać jednym z najbardziej udanych debiutów ostatnich lat jest sama postać Nao. Brytyjka swoim głosem potrafi ukazać pełną paletę barw, a na niektóre pojedyncze słowa czy fragmenty wokalu czeka się z niecierpliwością przez cały utwór, tylko po to, by usłyszeć je jeszcze raz. Nao stawia się nieco w opozycji do innych aktualnie nagrywających wokalistek gatunku — jest dużo bardziej powściągliwa, w pewnym sensie skromna i niewinna, nie eksponuje nadmiernie swojej seksualności (przecież poniekąd głownie na tym tematycznie swoją twórczość oparła FKA Twigs). Nao natomiast śpiewając o uczuciach i związkach jest niezwykle autentyczna, wyrazista („In the Morning”), ale także pełna obaw, szukająca oparcia i nie do końca akceptująca siebie („If I was your girlfriend / Could you love for two?”). Jej talent objawia się w niepowtarzalnym, bardzo harmonijnym zestawieniu muzyki elektronicznej, współczesnego R&B z tym z poprzednich dekad, połączeniu elementów współczesnego alternatywnego R&B, funku, neosoulu, a nawet jazzu. To wszystko Nao podaje w świeżej i naturalnej formie.

Gdy jeszcze w zeszłym roku opisując utwór „Bad Blood”, wspominałem, że Nao kreuje soul przyszłości, nie byłem pewny, jak ta przyszłość faktycznie będzie wyglądać. Teraz wiem, że twórczość Nao stała się teraźniejszością i najpełniej pokazuje, jak rozwinęło się R&B przez ostatnie kilka lat. For All We Know śmiało może stanowić przykład tego, jak współczesne R&B powinno brzmieć i w jakiej postaci należy je podawać, by czerpało z przeszłości, znakomicie funkcjonowało aktualnie i dawało ogromną nadzieję na dalszy rozwój w najbliższym czasie.

Komentarze

komentarzy