nao

Recenzja: Nao Saturn

Recenzja Nao Saturn

Nao

Saturn (2018)

Little Tokyo Recordings

Nao pewnym krokiem weszła na scenę muzyczną dzięki swojemu debiutanckiemu albumowi. Znalazła własną niszę, wypełniła ją i przez długi czas nie ustępowała nikomu miejsca. Charakterystyczne syntezatorowe brzmienie potrafiła wpleść w dźwięki współczesnego R&B, jazzu, czy soulu. Chwilę zajęło jej stworzenie drugiego krążka Saturn, który w zdecydowany sposób dokumentuje kwestie związków, sprawy zawodowe i rzeczy, których żałuje. Wykorzystała do tego koncept powracającego co 29 lat Saturna. Będąc w wieku około orbitalnym, wielkie rzeczy dzieją się w życiu. Przychodzi czas na zmiany i wejście w okres dojrzewania. Nao zabiera więc słuchacza w emocjonalną podróż po pierścieniach jej życiowego doświadczenia.

Otwierające „Another Lifetime” płynnie przechodzi z debiutu do nowego klimatu panującego na Saturnie, tworząc gatunkowy syntsoulowy tunel. Później Nao zmienia brzmienie na pop i taneczny afrobeat („If You Ever”, „Drive and Disconnect”). Po drodze zahacza o delikatną balladę „Saturn”, z gościnnym udziałem jej długoletniego kolegi Kwabsa, który również udzielał się na For All We Know. Sięga również po nieco weselne brzmienie w „Don’t Change”, podobne do tego od Rihanny w „Love On the Brain”, a „Yellow of the Sun” przyprawia szczyptą disco. Szeroki wachlarz dźwięków czyni Saturn płytą nierówną i mniej spójną od pierwszego albumu. Na For All We Know, pomimo że kawałki mogły sprawiać wrażenie podobnych do siebie, różniły się aranżacyjnie i produkcyjnie. Na Saturnie pozorna rozbieżność kompozycji sprawia, że krążek staje się jednostajny i niestety kolejne odsłuchy tego nie zmieniają. Nie jest jednak tak, że nie pozostawiam na Saturnie suchej nitki. Hajlajtami płyty są kompozycja „Gabriel”, którą można uznać za kopię „Trophy” z For All We Know, z fantastycznym echo wokalem, gitarowymi riffami i zdecydowanym electro bitem, a także kawałek „Curiosity”, z uwodzicielską i wpadającą w ucho, ale nie tandetną melodią. Na najwyższą uwagę zasługują przede wszystkim bardzo osobiste teksty napisane przez artystkę, ukazujące ciężką drogę, jaką musiała pokonać zarówno w życiu prywatnym, jak i osobistym.

Nao zatraciła po części swoją muzyczną tożsamość. Album wyprodukowany jest solidnie, ale odejście od charakterystycznej mieszanki współczesnego R&B i electro soulu na rzecz popu i chwytliwych melodii sprawiło, że główną cechą wyróżniającą Saturn od innych tego typu wydawnictw jest delikatny dziecięcy wokal artystki. Nao padła niestety ofiarą klątwy drugiej płyty. Nie sprostała zadaniu i uległa presji stworzenia wydawnictwa przyjaznego dla ucha przede wszystkim amerykańskiego słuchacza. Zresztą, management ruszył z dużą promocją krążka w USA, wyświetlając wizerunek Nao i okładkę płyty na bilbordach na nowojorskim Times Square.

Artystka straciła nieco świeżości i oryginalności, które z dumą prezentowała na For All We Know. Jej drugi album zadebiutował dopiero na 56 miejscu UK Albums Chart, podczas gdy pierwszy zagościł na pozycji siedemnastej. I nie rozchodzi się tu nawet o zdobywanie list przebojów. W obecnych czasach, w których słuchacz ma dostęp do szerokiego katalogu utworów, nie chce słuchać kolejnych podobnie brzmiących kompozycji, tylko poszukuje wyróżniających się inteligentnych melodii. Nie twierdzę, że Nao całkowicie poszła w śmieciową muzykę, ale otworzyła furtkę do niebezpiecznego dla niej świata. Nie pomaga nawet idea Saturna, na której artystka oparła koncepcję płyty. Saturn przy pierwszym odsłuchu może wydać się niezwykle ciekawy, ale z każdym kolejnym jego blask blednie. Krążek ugrzązł gdzieś pomiędzy tanecznymi kompozycjami DJ’ów a chwytającymi za serce balladami. Z pewnością znajdzie się w mojej płytotece, ale częściej będę sięgał po For All We Know z sentymentem i nadzieją na podobnie nowatorski trzeci album.

#FridayRoundup: Nao, Mick Jenkins, Georgia Anne Muldrow i inni

Z tygodnia na tydzień robi się coraz ciekawiej w obrębie piątkowych premier płytowych. Końcówka roku z pewnością obrodzi w wiele ciekawych rzeczy, a dzisiaj dorzucamy do tej puli m.in. nowe albumy od Nao, Micka Jenkinsa czy The Black Eyed Peas, a  wydany dzisiaj krążek Johna Legenda z pewnością uświadomi co niektórym, że powoli zbliżają się już święta.
(więcej…)

Na chwilę przed wydaniem Saturna Nao prezentuje utwór z 6LACK’iem

Na chwile przed wydaniem Saturna Nao prezentuje utwor z 6LACKiem

Na ostatniej prostej przed wydaniem drugiego albumu, Nao zaprezentowała swój kolejny singiel.

Tym razem wybór padł na kawałek „If You Ever” z 6LACK’iem, w którym podobnie jak w „Drive & Disconnect” dominuje afrykański, szybki beat. Uduchowiony utwór, z charakterystycznym eterycznym wokalem Nao, opowiada o pewności siebie bohaterki, jej perspektywach na życie oraz niepewnym partnerze, który skonfundowany nie jest pewien swoich życiowych planów na przyszłość. Singiel pochodzi z nadchodzącego albumu Saturn, którego premiera odbędzie się w najbliższy piątek, czyli 26 października.

Nao prezentuje akustyczną wersję singla „Make It Out Alive”

Nao prezentuje akustyczna wersja singla Make It Out Alive

Jeszcze tylko dwa tygodnie pozostały do premiery drugiego albumu Nao „Saturn”, a artystka wciąż dostarcza nam nowych muzycznych powodów, aby czekać na krążek z niecierpliwością. Kilka dni temu opublikowała na swoim kanale youtube akustyczną wersję singla „Make It Out Alive”, w którym pierwotnie gościnnie udzielał się SiR. Tym razem Brytyjka zaśpiewała sama, przy akompaniamencie gitary. Kompozycję wykonała oczywiście zjawiskowo i niezwykle uczuciowo. Na uwagę zasługuję również sceneria. Pozornie zwykła, ale podkreślająca umiejętności wokalne Nao. Wokalistka jakby na chwilę zatrzymała się podczas podróży samochodem, wyskoczyła z niego i zaśpiewała kompozycję. Zobaczcie poniżej o czym mowa.

Nao prezentuje ostatni singiel przed premierą płyty Saturn

nao prezentuje ostatni singiel przed premiera plyty saturn

Na ostatniej prostej przed wydaniem drugiego albumu, Nao prezentuje finalną zajawkę Saturna. „Curiosity” jest electro-popową propozycją z minimalistyczną linią melodyczną, za to z grzmiącym basem. Za produkcję odpowiedzialni są nowocześni londyńscy producenci Grades oraz Loxe, a wspierała ich sama Nao. Jak określiła artystką, kawałek może być intratną propozycją muzyczną, która sprawdzi się na koncertach i może stać się highlightem. Według niej, podobną kompozycją z For All We Know była „Feels Like”. Nie słyszę w tej piosence dużego potencjału, ale może dlatego, że nie byłem jeszcze na koncercie Brytyjki. Dla przypomnienia, premiera Saturna odbędzie się 26 października.

Kalifornijska pustynia tłem dla nowego teledysku Nao

Kalifornijska pustynia tlem dla nowego teledysku Nao

Nao, swoim najnowszym teledyskiem, promuje singiel „Make It Out Alive”.

Artystka kontynuuje opowiadanie o swoich życiowych wyborach i trudnościach z nimi związanych. Akcja utworu, który opowiada o przepaści pomiędzy tym, co było, a tym, co ma za chwile nadejść, rozgrywa się na kalifornijskiej pustyni. Odzwierciedla ona pustkę i zagubienie, które wypełniają osobę znajdującą się przed podjęciem życiowej decyzji. Jednocześnie określa ogrom spraw, którym trzeba będzie stawić czoło i nadzieje, które za tym idą. Klip jest bardzo przyjemny dla oka, klimatyczny i zgodny z naturą. Gościnnie wokalistkę wspomógł SiR, który dodał od siebie parę wersów na końcu kompozycji.

Przypominam, że drugi solowy album Nao ukaże się 26 października. Na Saturnie znajdzie się trzynaście kompozycji. Oprócz wspomnianego SiRa, na krążku pojawi się również Kwabs, który wspólnie z artystką wykonuje tytułowy utwór z płyty.

Nao sięga po słoneczne afrykańskie rytmy

Nao siega po sloneczne afrykanskie rytmy

Nowy album Nao pojawi się na półkach sklepowych 26 października, a tymczasem artystka odsłania kolejny utwór z krążka Saturn. Tym razem sięgnęła do swoich afrykańskich korzeni, ponieważ urodziła się i wychowała w Afryce, a dopiero później przeniosła się do Wielkiej Brytanii. W nowy singlu „Drive and Disconnect”, tanecznej propozycji z funkowym i afrobeatowym zabarwieniem, Nao przedłuża wakacje o słodki i słoneczny vibe. W nowej odsłonie brzmi bardzo przystępnie, a jej subtelny głos przyjemnie płynie przez cały równy utwór. Bo każdy czasem musi odpłynąć, żeby się zresetować.

Nao prezentuje nowy singiel i zapowiada drugi album

Nao prezentuje nowy singiel i zapowiada drugi album

Nao ogłosiła niedawno, że jej nowy album Saturn ujrzy światło dzienne 26 października. Następca For All We Know będzie zawierał 13 utworów, a wśród zaproszonych gości znajdą się Kwabs i SiR. To właśnie utwór z tym drugim artystą „Make It Out Alive” jest drugim, po „Another Lifetime”, singlem promującym płytę. Kawałek opowiada o życiowych problemach artystki, która w swoich latach dwudziestych stanęła na życiowym rozdrożu i musiała zdecydować o swojej przyszłości. Wybrała muzykę i na pewno tego nie żałuje. SiR z kolei, to artysta, z którym Brytyjka od dawna chciała nagrać muzykę i którego Nao jest fanką. Z opublikowanego spisu utworów wynika, że zaprezentowana rok temu kompozycja „Nostalgia” niestety nie znajdzie się na wydawnictwie. Wielka szkoda.

Nazwa płyty Saturn pochodzi od określenia Saturn Returns powtarzanego wciąż przez znajomych Nao. Saturn potrzebuje 29 lat na okrążenie własnej orbity. Artystka postanowiła wykorzystać pomysł, ponieważ będąc wieku około orbitalnym, wielkie rzeczy dzieją się w życiu. Powstają nowe pomysły na przyszłość, nowe znajomości. Sprawdźcie poniżej tracklistę oraz okładkę albumu i cierpliwie czekajcie na premierę.

Nao prezentuje nowy singiel i zapowiada drugi album

Spis utworów Saturn:

1. „Another Lifetime”
2. „Make It Out Alive” feat. SiR
3. „If You Ever”
4. „When Saturn Returns (Interlude)”
5. „Saturn” feat. Kwabs
6. „Gabriel”
7. „Orbit”
8. „Love Supreme”
9. „Curiosity”
10. „Drive and Disconnect”
11. „Don’t Change”
12. „Yellow of the Sun”
13. „A Life Like This”

Nieskomplikowany duet Mury Masy i Nao

Nieskomplikowany duet Mura Masa i Nao

Minął ponad rok od wydania debiutanckiego krążka Mury Masy, a dopiero teraz otrzymujemy właściwy singiel promujący płytę. Szczęściarzem okazał się kawałek „Complicated” z gościnnym udziałem długoletniej przyjaciółki Nao. Za produkcję kompozycji odpowiedzialny jest elektroniczny producent Skrillex. Owocem współpracy tej trójki jest wakacyjny utwór, z electro tropikalnym brzmieniem, którego dopełnieniem jest dziewczęcy wokal Brytyjki. Klip, który powstał do „Complicated”, jest zabawny i odzwierciedla wspomnienia najlepszej nocy swojego życia, której wyjątkowej atmosfery nadali towarzyszący ludzie. Mura Masa rusza w trasę koncertową, ale nie zawita do naszego kraju. Z kolei Nao uaktywniła się ostatnimi czasy, co może zwiastować nowy krążek w najbliższym czasie

Nowy singiel Nao inspirowany przykrymi doświadczeniami

Nowy singiel Nao inspirowany przykrymi doswiadczeniami

We wrześniu ubiegłego roku Nao przypomniała o sobie funkowym tanecznym utworem „Nostalgia”, który raczej przeszedł bez echa, a szkoda. Teraz artystka promuje się nowym singlem i nakręconym do niego teledyskiem. Utrzymane w typowym dla Brytyjki electro-soulowym klimacie „Another Lifetime”, opowiada o inspirowanej własnymi doświadczeniami sytuacji, w której po rozstaniu z partnerem nie możesz pogodzić się z tym faktem, tylko dryfujesz wciąż w smutnych czeluściach swoich myśli. Z jednej strony pragniesz otworzyć serce dla kogoś nowego, z drugiej — ciężko jest zatrzasnąć stare drzwi i powiedzieć „koniec”. Klip do kawałka został nakręcony w Kijowie i przedstawia bohaterkę, przechadzającą się po ulicach miasta w poszukiwaniu wyjścia z trudnej sytuacji. Szczegółów nadchodzącego krążka jeszcze nie znamy, ale oczekiwanie przyjemnie umila poniższy obrazek.

Nowy utwór: NAO „Nostalgia”

NAO przypomina o sobie nowy kawałkiem zatytułowanym „Nostalgia”. Przed odsłuchem, ostrzegamy, że głos wokalistki nawiedzony vibem Donny Summer i Prince’a wręcz zmusza do podrygów.

Publikując utwór, artystka w krótkiej wiadomości przyznała, że zaszyła się w studiu gdzie pracuje nad nowym krążkiem. Przypominamy, że debiutancki album wokalistki miał premierę zaledwie w zeszłym roku i zdążył sporo namieszać na scenie soulowej. Nie wątpimy, iż przy drugiej płycie będzie podobnie.

Mura Masa ogłosił listę gości ze swojego debiutanckiego albumu

Fani, a przede wszystkim fanki Mura Masa kciuki w górę! Brytyjski wokalista i producent ogłosił dzisiaj datę wydania swojego debiutanckiego albumu, a ponadto za pomocą ciekawego zabiegu marketingowego zdradził listę gości, którzy się na nim znajdą. Tym bardzo kreatywnym sposobem promocji zostały bilbordy reklamowe, które pojawiły się w rodzinnych miastach oraz dzielnicach artystów, jacy pojawią się na pierwszym długograju Brytyjczyka. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że na wydawnictwie będzie można usłyszeć takie persony jak Jamie Lidell, A$AP Rocky, NAO, Damon Albarn, A.K. Paul, Charli XCX, Desiigner, Tom Tripp, Christine and the Queens oraz bonzai. Piękny zestaw, prawda? My już nadstawiamy uszu i czekamy na pierwsze single zapowiadające wspomniany materiał!

Premiera całości 14 lipca.

NAO z nowym teledyskiem

nao-in-the-morning-vid

NAO nagrała teledysk do wczoraj wydanego singla „In The Morning”. W klipie tym wokalistka przedstawiona jest podczas nocnej rozmowy ze swoim partnerem i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że rozmowa ta dotyczyła rozstania. Im dalej w utwór i jego dramatyczność, klęczący przed ukochaną mężczyzna kurczy się coraz bardziej, aż w końcu… sami zobaczcie. Klimat teledysku nadają świetnie dobrane fioletowo-niebieskie światła. Sprawdźcie, jak NAO żegna się z miłością.

#FridayRoundup: Rag’n’Bone Man, Lupe Fiasco, SiR, Sinkane i inni

W tym tygodniu działo się naprawdę sporo i chociaż, oprócz najbardziej tu znanego Rag’n’Bone Mana, nie ma zbyt wielu spektakularnych premier, każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Od powrotu Lupe Fiasco, przez nowy nabytek TDE i remixy znakomitej NAO, aż po świeży hip-hop prosto z Antypodów. Wszystko to znajdziecie poniżej:


Human

Rag’n’Bone Man

Sony Music

Ten 32-letni Brytyjczyk nie wziął się znikąd. Swoje pierwsze kroki w muzycznym świecie stawiał już w wieku 15 lat i pomimo że nie było nim głośno, zaznaczył swoje istnienie wieloma znakomitymi nagraniami. Wreszcie nadszedł czas, kiedy Świat spłaca mu długi, o jego istnieniu wie już o wiele więcej osób a nominacje i nagrody sypią się niemal z każdej strony. Wszystko to głównie za sprawą rewelacyjnie przyjętego singla „Human”, ale od dziś sprawdzić możecie również cały album i przekonać się, czy sprostał całkiem sporym oczekiwaniom.


Drogas Light

Lupe Fiasco

1st & 15th

Lupe Fiasco wypuszcza pierwszą część zapowiedzianej na ten rok trylogii mającej być jego przejściem na emeryturę. Przesłuchując ujawniony już wczoraj odsłuch albumu, da się zauważyć, że oprócz żegnania swoich starych fanów, może on tym albumem przywitać kilku nowych. Skierowany do masowego słuchacza, komercyjny i bardzo współcześnie wyprodukowany album z gościnnym udziałem takich postaci jak Rick Ross, Ty Dolls $ign, Big K.R.I.T. może być zaskoczeniem dla tych, którzy pamiętają go jeszcze z Food & Liquor. Jak dużym? Przekonajcie się sami.


Her Too EP

SiR

TDE

Najnowszy nabytek Top Dawg Entertainment wydaje epkę zatytułowaną Her Too, będącą następcą świetnie przyjętej Her z ubiegłego roku. Wszyscy, którzy znają wcześniejszą twórczość tego kalifornijskiego wokalisty, wiedzą z pewnością czego można się spodziewać. Spokojne, zapewniające niezły chill out utwory, na których gościnnie usłyszymy takie postacie jak Anderson .Paak, King Mez oraz Masego, pomogą Wam na początek weekendu złapać trochę tak potrzebnego relaksu.


Life & Livin’It

Sinkane

City Slang

Od dubowej elektroniki po tętniące życiem afrocentryczne, organiczne brzmienie — taką przemianę w muzyce Sinkane’a po trzyletniej przerwie na najnowszy krążek Life & Livin’ It zapowiadają dwa wydane w ostatnich miesiącach single — optymistyczne „U’huh” i bardziej stonowane „Telephone”. Jak brzmi cała płyta musicie sprawdzić poniżej.


artworks-000206799043-qgwrr7-t500x500

For All We Know — The Remixes EP

Nao

Little Tokyo

Album NAO zatytułowany For All We Know to rzecz, do której wraca się z wielką przyjemnością i zdecydowana czołówka ubiegłego roku. Wokalista postanowiła przypomnieć się z tym wydawnictwem, wydając krótką epkę zawierająca pięć remixów autorstwa m.in. takich producentów jak Mura Masa, SBTRKT czy Kaytranada. Sprawdźcie nieco inne oblicze znakomitych utworów z debiutu artystki.


Everyone We Know

Thundamentals

High Depth

Thundamentals to jedna z najbardziej znanych w Australii ekip hip-hopowych, a wydane dzisiaj Everyone We Know to już czwarty studyjny album tej pochodzącej z Blue Mountains ekipy. Jeżeli zmęczyło Was już to, w jaki sposób robi to wnosząca coraz mniej świeżości Ameryka, koniecznie sprawdźcie to bardzo pozytywne i świetnie wyprodukowane wydawnictwo, na którym w bardzo sprytny sposób i z dużą klasą połączono klasyczne brzmienie z tym bardziej współczesnym. Muzyczna Australia ma się nadal dobrze!


Nowy utwór: Nao „Bad Blood (SBTRKT Remix)”

artworks-000206799043-qgwrr7-t500x500

Kilka dni temu daliśmy Wam znać o nadchodzącej epce Nao, która zawierać ma reinterpretacje pięciu kawałków pochodzących z wysoko przez nas notowanego w ubiegłym roku For All We Know. Materiał od jutra będziecie mogli sprawdzić w oficjalnej dystrybucji, a promuje go zrekonstruowane przez SBTRKTa „Bad Blood”. Londyńczyk, którego faworyzowaliśmy już w 2011 roku, w charakterystycznym dla siebie stylu nadał złej krwi niepokojąco-taneczny sznyt. Dobra robota, Aaron!

Nao szykuje epkę z remiksami For All We Know

16426216_1147317915396894_4661820882790639204_n

Szykuje się prawdziwa gratka dla fanów Nao, ale nie tylko dla nich, ponieważ wokalistka przygotowuje epkę z remiksami, na której udało się jej zebrać pięciu świetnych producentów. Wśród wybrańców są KAYTRANADA, SBTRKT, Mura Masa, ale również Sam Gallaitry i LOXE. Jakby tego było mało — w jednym numerze gościnnie pojawia się Stormzy. Zapowiada się ciekawy projekt. Tracklista do sprawdzenia poniżej.

1. „In the Morning” (Mura Masa Edit)
2. „Feels Like” (LOXE Remix feat. Stormzy)
3. „Get To Know Ya” (KAYTRANADA FLIP)
4. „DYWM” (Sam Gellaitry Remix)
5. „Bad Blood” (SBTRKT Remix)

Zobacz porywający występ NAO w studio KEXP

maxresdefault

KEXP to stacja radiowa z siedzibą w Seattle w stanie Waszyngton. Muzycy czasami tam wpadają i dają występy na żywo. Ostatnio gościła u nich NAO i zagrała fajny secik w towarzystwie czterech londyńskich instrumentalistów — klawiszowca, gitarzysty, basisty i oczywiście perkusisty. Po dwóch utworach prezenter przeprowadził mały wywiad, z którego można się dowiedzieć paru ciekawych rzeczy.

Lista piosenek:

„Happy”
„DYWM”
„Apple Cherry”
„Bad Blood”

Brzmi to bardzo ciekawie z dodatkiem żywych instrumentów. No i jeszcze ta bujna fryzura. Może jakiś koncert w Polsce?

Recenzja: Nao For All We Know

Nao

For All We Know (2016)

Little Tokyo Recordings

Już kilka lat temu, gdy światło dzienne ujrzał singiel „So Good”, okazało się, że przeładowane do maksimum alternatywne R&B ma do zaoferowania coś więcej niż swoją mglistą, powtarzaną do znudzenia odsłonę. I wcale nie musi być to odsłona nie do końca jasna, mało melodyjna i przesiąknięta wyłącznie elektroniką. Występująca niegdyś w chórkach Kwabsa Nao tchnęła we współczesny rhythm and blues niesamowitą dawkę energii, a swoim wokalem — choć na pierwszy rzut oka podobnym do nieco dziecinnej barwy Aluny Fracis — sprawiła, że R&B powróciło w swojej najlepszej formie — pełnej rytmu i chwytliwych hooków.

Debiutancki album Brytyjki jest konsekwentną kontynuacją stylu, który Nao wypracowała na swoich dwóch wcześniej wydanych epkach. Udało się przy tym uniknąć pułapki, z którą nie poradziło sobie już kilkoro bardzo obiecujących wykonawców — Banks straciła świeżość jeszcze przed opublikowaniem swojej pierwszej płyty, na której w siedemdziesięciu procentach powieliła materiał z minialbumów i singli. Z tym samym problemem spotkał się w tym roku duet Honne — swoje najlepsze kawałki opublikował dawno przed wydaniem właściwego krążka. Natomiast Nao dopiero na For All We Know pozwala poznać się jako artystka świadoma i wciąż pełna świetnych pomysłów.

Złożony z 18 utworów długogrający debiut Nao znakomicie łączy w sobie wszystko to co najlepsze, jeśli chodzi o aktualny wachlarz okołosoulowych brzmień. R&B z lat dziewięćdziesiątych powraca tu w uwspółcześnionej wersji. W emocjonalnych balladach przepełnionych gitarowymi riffami i elektronicznymi rozwiązaniami („Bad Blood” czy „Girlfriend”), Nao wokalnymi akrobacjami, autentycznymi wyznaniami i uzależniającymi refrenami pozostawia swoje konkurentki daleko w tyle. Z kolei „Happy” przyjemnym, bujającym klimatem od razu przywołuje utwór Ashanti o tym samym tytule.

Synthsoulowe zacięcie najlepiej dostrzec można w duecie nagranym z A.K. Paulem — przepełnione funkową energią „Trophy” pokazuje, że Nao kontynuuje to, co jeszcze wiele lat temu rozpoczęła Aaliyah, eksperymentując przy „What If” albo „I Can Be”. Z kolei A.K. Paul z powodzeniem odnawia to, co rozpoczął jego brat Jai Paul. W tanecznym „We Don’t Give A” Nao dodatkowo eksploruje bardziej przebojową odsłonę gatunku, zachowując przy tym wdzięk i spójność z resztą materiału. Ponadto artystka sięga po neosoulowe wzorce, czego najlepszym przykładem są kończące album „Blue Wine” czy „Feels Like (Perfume)”. Nie bez powodu tuż przed ostatnią częścią krążka usłyszeć można zaśpiewany wraz z Kwabsem fragment „Say Yes” Floetry.

Siłą „For All We Know” jest znakomicie przygotowana warstwa produkcyjna, w której swój udział poza Nao miał przede wszystkim Brytyjczyk GRADES, ale także zespół Jungle. Z pozoru podobne do siebie utwory zyskują przy każdym kolejnym odsłuchu nie tylko ze względu na świetną rytmikę i wpadające w ucho melodie, ale także z powodu szczegółowo dopracowanych aranżacji. Jednak tym co naprawdę sprawia, że „For All We Know” można nazwać jednym z najbardziej udanych debiutów ostatnich lat jest sama postać Nao. Brytyjka swoim głosem potrafi ukazać pełną paletę barw, a na niektóre pojedyncze słowa czy fragmenty wokalu czeka się z niecierpliwością przez cały utwór, tylko po to, by usłyszeć je jeszcze raz. Nao stawia się nieco w opozycji do innych aktualnie nagrywających wokalistek gatunku — jest dużo bardziej powściągliwa, w pewnym sensie skromna i niewinna, nie eksponuje nadmiernie swojej seksualności (przecież poniekąd głownie na tym tematycznie swoją twórczość oparła FKA Twigs). Nao natomiast śpiewając o uczuciach i związkach jest niezwykle autentyczna, wyrazista („In the Morning”), ale także pełna obaw, szukająca oparcia i nie do końca akceptująca siebie („If I was your girlfriend / Could you love for two?”). Jej talent objawia się w niepowtarzalnym, bardzo harmonijnym zestawieniu muzyki elektronicznej, współczesnego R&B z tym z poprzednich dekad, połączeniu elementów współczesnego alternatywnego R&B, funku, neosoulu, a nawet jazzu. To wszystko Nao podaje w świeżej i naturalnej formie.

Gdy jeszcze w zeszłym roku opisując utwór „Bad Blood”, wspominałem, że Nao kreuje soul przyszłości, nie byłem pewny, jak ta przyszłość faktycznie będzie wyglądać. Teraz wiem, że twórczość Nao stała się teraźniejszością i najpełniej pokazuje, jak rozwinęło się R&B przez ostatnie kilka lat. For All We Know śmiało może stanowić przykład tego, jak współczesne R&B powinno brzmieć i w jakiej postaci należy je podawać, by czerpało z przeszłości, znakomicie funkcjonowało aktualnie i dawało ogromną nadzieję na dalszy rozwój w najbliższym czasie.

Nowy teledysk: NAO „Girlfriend”

nao

Jeśli nie mieliście jeszcze okazji usłyszeć długogrającego debiutu NAO, czym prędzej tę zaległość nadróbcie, bo jest czego słuchać, a jeśli z jakichś powodów nadal nie jesteście pewni, czy chcecie w ten układ wchodzić, sytuację powinien wyprostować nowy teledysk piosenkarki do jej ostatniego singla „Girlfriend”. Twórcy klipu (w tym reżyser Yoni Lappin znany z teledysków dla Mury Masy czy Bena Khana) znakomicie bawią się kolorami, przestrzenią i emocjami, czego efektem jest artystyczny, znakomicie zsynchronizowany z brzmieniem NAO teledysk.

Odsłuch: NAO For All We Know

forallweknow

Po dwóch świetnie przyjętych epkach wreszcie przyszedł czas na premierę pełnego materiału od NAO. To jeden z tych albumów, na który czekałem z niecierpliwością i teraz, kiedy album jest wreszcie oficjalnie dostępny, po pierwszych odsłuchach mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że się nie zawiodłem. Są nowe numery, są kawałki z epek, w sumie aż osiemnaście tracków. Nic tylko słuchać i słuchać. Mam wrażenie, że For All We Know będzie na repeacie lądowało bardzo często. Zresztą, co ja tu będę więcej pisał. Sprawdźcie odsłuch poniżej.