#FridayRoundup: Nao, Mick Jenkins, Georgia Anne Muldrow i inni

Data: 26 października 2018 Autor: Komentarzy:

Z tygodnia na tydzień robi się coraz ciekawiej w obrębie piątkowych premier płytowych. Końcówka roku z pewnością obrodzi w wiele ciekawych rzeczy, a dzisiaj dorzucamy do tej puli m.in. nowe albumy od Nao, Micka Jenkinsa czy The Black Eyed Peas, a  wydany dzisiaj krążek Johna Legenda z pewnością uświadomi co niektórym, że powoli zbliżają się już święta.


Saturn

Nao

Little Tokyo

Debiutancki album Nao pokazał jej oryginalność, charakterystyczny wokal oraz specyficzny gatunek elektronicznego R&B. Po dwóch latach od wydania For All We Know artystka postanowiła zmienić nieco swoje upodobania muzyczne. Prezentowane single, zwiastujące Saturn, ukazały bardziej komercyjny charakter wydawnictwa, ale również pozytywną energię i chęć zmiany sytuacji na lepsze. Wydawnictwo, oparte na koncepcji powracającego Saturna, w nawiązaniu do życiowych zakrętów artystki, jest skomplikowane i złożone, poprzez poruszanie spraw dojrzewania i dorosłości, ale w konsekwencji naładowane optymizmem. Nie brakuje na krążku eksperymentów, delikatnego wokalu Nao i jej synthowych dźwięków, ale nie jestem pewien, czy sięga ono galaktycznej magii, czy raczej przyziemnej rzeczywistości. — Forrel


Pieces of a Man

Mick Jenkins

Free Nation

Po dość długim okresie posuchy, fani świadomego hip-hopu mogą odetchnąć z ulgą. Mick Jenkins wraca do gry, a co więcej, wydaje się w życiowej formie. Chociaż The Healing Component pokazało, że reprezentant nowej fali z Chicago o wiele lepiej czuje się na mixtape’ach i luźnych projektach, jego ostatnie single jasno wskazują, że najprawdopodobniej uda mu się zdjąć tę niefortunną klątwę. Single „Padded Locks”, „Barcelona” czy „Understood” porywają nie tylko ze względu na natchnioną soulem produkcję, ale przede wszystkim dzięki dopracowanemu stylowi rapera. Album ma zawierać 17 utworów, a jego koncept ma dotyczyć postrzegania i oceniania ludzi oraz złożoności ludzkiej osobowości. Jestem zaintrygowany — Adrian


Overload

Georgia Anne Muldrow

Brainfeeder

Po trzech latach odpoczynku od wydawania muzyki pod własnym nazwiskiem (wyłączając tegoroczną epkę The Mixtapers z Dudleyem Perkinsem), Georgia Anne Muldrow wraca w znakomitym stylu. Overload to pierwsza płyta piosenkarki wydana przez oficynę Brainfeeder Flying Lotusa. Na płycie znalazło się 13 numerów, w których znajdziemy wszystko to, co u Georgii uwielbiamy — uduchowiony neo-soul, z eksperymentalnym zacięciem łączący hip-hop z jazzem, a harmonię z chaosem. Wśród producentów wykonawczych znaleźli się Aloe Blacc oraz wspomniani Dudley Perkins i Flying Lotus. Muldrow nazwała nadchodzący projekt „eksperymentem w powściągliwości” (w opozycji do „eksperymentu w interpretacji”, którym są występy na żywo) i „rzeczą możliwie najczystszą”. Jak to przekłada się na muzykę? Koniecznie posłuchajcie! — Kurtek


Love Me Now

Tory Lanez

Mad Love/Interscope

W marcu br. Tory Lanez wydał drugi album studyjny pt. Memories Don’t Die, który bardziej okazał się niewypałem niż sukcesem rapera-wokalisty. Kanadyjczyk postanowił zatem poprawić jeszcze przed 31 grudnia swój rok i wydał kolejną płytę, z ciekawym w odniesieniu do pierwszej części 2018 roku tytułem, Love Me Now?. Wydawać by się zatem mogło, że Lanez próbuje się z powrotem wkupić w łaski fanów i sympatyków R&B. Włączył w to przedsięwzięcie nawet najgorętsze nazwiska pokroju Chrisa Browna czy 2 Chainza. Pytanie tylko — z jakim efektem? — Kuba Żądło


Masters Of The Sun Vol.1

The Black Eyed Peas

Interscope Records

Jeżeli z twórczością grupy The Black Eyed Peas zetknęliście się dopiero po 2000 roku i nie przyszło Wam do głowy, żeby sprawdzić ich wcześniejszą dyskografię, to po pierwsze możecie być co najmniej średniego zdania o ich twórczości, a po drugie przegapiliście znakomite krążki. Dwa pierwsze albumy grupy, do której nie należała wtedy jeszcze Fergie, pełne są organicznych dźwięków, bardzo fajnych tekstów (zarówno członków zespołu, jak i rewelacyjnych gości) oraz mistrzowskiego flow. Później bywało różnie, a nawet tragicznie, ale uwaga! Panowie (już bez Fergie) powracają z nowym albumem, nawiązującym do ich pierwotnych dokonań. Na krążku pojawiają się m.in. Nas, Slick Rick, Phife Dawg czy Esthero, a pierwsze single zwiastowały całkiem udany materiał. Po sukcesie ostatniej płyty Logica widać że świat jest gotowy na tego typu brzmienia, ale czy fani są gotowi wybaczyć mało ciekawe artystyczne ścieżki, jakimi poszła grupa i dać im kolejną szansę? — efdote


Songs from Primal Heart: Reimagined

Kimbra

Warner Bros

Kimbra odarła wybrane utwory z tegorocznego Primal Heart z bombastycznej elektro-popowej otoczki i z pomocą aranżacji Larsa Horntvetha z Jaga Jazzist zmieniła je w organiczną pajęczynkę. Wrażliwą tkankę Songs from Primal Heart: Reimagined tworzą wdzięczne nitki smyczków, gitary, fortepianu i instrumentów dętych, a także drobne zmiany harmoniczne. W opozycji do niedawnego akustycznego wydawnictwa St. Vincent (które raczej uwydatniło braki Masseduction) u Kimbry mamy lekkie, ale nasycone kompozycje. Można (i warto) odpłynąć! — Maja Danilenko


A Legendary Christmas

John Legend

Columbia Records

I chociaż za oknem na razie bardziej żółto niż biało, a starszego pana w czerwonym kubraczku jeszcze nikt w tym roku nie widział, to świąteczny klimat możemy sobie zafundować już teraz za sprawą nowego albumu Johna Legenda. Artysta postanowił w tym roku dorzucić swoje trzy grosze do świątecznego koszyka z premierami i wypuścił projekt, który z pewnością sprawdzi się przy wigilijnym stole. Na płycie pojawią się zarówno autorskie kompozycje, jak i dobrze wszystkim znane utwory. U boku gospodarza usłyszymy też inne znane nazwiska – Steviego Wondera i Esperanze Spalding. Nad brzmieniem całości pieczę sprawował Raphael Saadiq. No i gdzie te święta? — Mateusz


Empress

Ray Blk

Universal Music

Empress jest pierwszą płytą Ray Blk wydaną z dużej wytwórni. Universal Music podpisał z artystką profesjonalny kontrakt w efekcie jej wygranej w konkursie BBC Sound of…. Wyróżnienie Ray zdobyła jako pierwsza niezrzeszona z labelem artystka. Po tym zwrotnym punkcie wokalistka zaczęła pracę nad nową płytą i posypało się kilka obiecujących singli. Będąc wówczas już po wewnętrznej walce i osiągnąwszy status samoakceptacji, dziewczyna zapragnęła nowym albumem podtrzymać wszystkie niedowartościowane osoby, głównie kobiety nie wierzące w swoją kobiecość. I słychać to na krążku, który pomimo że porusza ważne i smutne tematy rasizmu, wojen gangów i właśnie emocjonalnych dołów, to jednak bije z niego pozytywna energia. Gatunkowo Blk porusza się w dźwiękach soulu, R&B, popu, a miejscami nawet gospel. Wszystkie swoje przemyślenia zawarła w ośmiu kawałkach, które możecie odsłuchać poniżej. — Forrel


Komentarze

komentarzy