Recenzja: Robert Glasper Experiment ArtScience

Data: 18 października 2016 Autor: Komentarzy:

71udmfzga6l-_sl1200_

Robert Glasper Experiment

ArtScience (2016)

Blue Note Records

Robert Glasper nie zwalnia tempa i po wypuszczeniu tribute albumu dla Milesa Davisa oraz wyprodukowaniu ścieżki dźwiękowej do filmu biograficznego o legendarnym trębaczu, przyszedł czas na nowy krążek nagrany w ramach Robert Glasper Experiment. Miałem obawy co do tego, jak będzie brzmieć, ale już po pierwszym przesłuchaniu wszystkie zostały rozwiane.

Na początku trzeba zaznaczyć, że nie jest to kolejna część Black Radio. Na tą pewnie przyjdzie kiedyś czas, a sądząc po ilości projektów, jakie Glasper rocznie wypuszcza, pewnie możemy się jej spodziewać szybciej niż później. Na ArtScience nie uświadczymy plejady wokalistów soulowych. Zamiast tego za śpiewanie odpowiedzialni są wszyscy członkowie zespołu. Nigdy nie słyszeliśmy o talentach wokalnych Roberta Glaspera czy Derricka Hodge’a, ale wszystko jest możliwe dzięki magicznemu vocoderowi. Zwykle używa go grający na saksofonie Casey Benjamin i cóż… wychodzi to różnie i w rezultacie ten element wydaje się najsłabszym w muzycznym arsenale zespołu. Tutaj jednak pasuje idealnie i zupełnie nie przeszkadza, co więcej, ubarwia brzmienie materiału. Wokal wreszcie jest wyraźniejszy, dzięki czemu płyta nabiera niejako więcej przestrzeni. Świetnie słychać to na przykład w „You and Me”.

Zdziwi się jednak ten, kto oczekuje soulowej płyty z domieszką jazzu, jak to miało miejsce na poprzednich wydawnictwach grupy. Już na samym początku Robert Glasper mówi: „Moi ludzie są odpowiedzialni za stworzenie wielu gatunków muzycznych. Chcemy zbadać je wszystkie”. I tym właśnie jest ten krążek — podróżą przez różne style. Podróżą piękną, która wciąga od pierwszej minuty. Oczywiście jazz też jest tu obecny, że wystarczy wymienić rozpoczynające album „This Is Not Fear” czy „No One Like You”, w którym tempo zmienia się kilkakrotnie, improwizacja miesza się z soulem, a pod koniec numeru perkusja uderza nieco szybciej — tak że można się pokusić o stwierdzenie, że mamy do czynienia z dosłownie lekką domieszką drum’n’bassu. Ale to nie wszystko. „Day to Day” to utwór wyciągnięty rodem z ery disco, zaś „Written in Stone” jest idealnym singlem, w którym zespół daje upust rockowym inspiracjom. Wchodzi w głowę bardzo mocno i zostaje w niej na długo. Materiał na przebój — murowany. Ale jeszcze bardziej w tym kierunku podąża „Find You” z rewelacyjną solówką gitary elektrycznej i wyraźnymi odniesieniami do jazz-rocka i fusion. Znalazło się nawet miejsce na świetny cover jednego z najbardziej klasycznych utworów lat osiemdziesiątych, czyli „Human” popowej grupy The Human League.

Tego krążka nie da się jednoznacznie sklasyfikować. Nie jest do końca jazzowy, choć jazz odgrywa na nim bardzo dużą rolę. Przy tym jest na tyle przebojowy, że może się spodobać osobom, które teoretycznie z jazzem nie mają nic wspólnego i na dźwięk słowa „improwizacja” zatykają uszy. Na ArtScience słychać, że Robert Glasper Experiment nie zna absolutnie żadnych muzycznych ograniczeń. Chłopaki pokazują wielką wszechstronność i sprawność w poruszaniu się pomiędzy różnymi stylami muzycznymi. Są na pierwszym froncie jazzowej fali otwierającej ten gatunek dla nowych słuchaczy, co tutaj jednoznacznie potwierdzają.

Komentarze

komentarzy