70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475

„Jestem szczery wobec siebie” — Sampha dla Soulbowl.pl

Data: 8 listopada 2016 Autor: Komentarzy:

131126-sampha_0

Jeśli wydaje ci się, że wywiady to jest łatwizna, to muszę cię wyprowadzić z błędu, ale to momentami praca porównywalna z rozbrajaniem min. Nigdy nie wiesz czy artysta będzie w humorze, czy rozmowa potrwa 10 minut czy godzinę, czy wywiad odbędzie się w garderobie czy na trawie. Jest jeszcze gorzej, gdy rozmowa ma się odbyć przez telefon.

Zadzwoniłam do menadżera Samphy o umówionej godzinie. Okazało się, że akurat są w Stanach Zjednoczonych na trasie i jadą na kolejny koncert. Po chwili słyszałam już głos Brytyjczyka, który dał znać, że możemy zacząć. Zadawałam więc pierwszy pytanie, po czym usłyszałam dziwny hałas i… Sampha nagle się rozłączył. Jak się za chwile przekonacie, pytanie nie było ani skomplikowane, ani obraźliwe, ani z rodzaju takich, że artysta mógłby rzucić słuchawką. Przez dwie minuty siedziałam w bezruchu i strachu, że jakimś cudem zawaliłam sprawę. Aż tu nagle oddzwania Sampha z przeprosinami bowiem… upuścił niechcący komórkę.

Sami widzicie, nie ma lekko, ale czasami jest śmiesznie. Pomimo przerywającego połączenia na linii Warszawa-Nowy Jork udało nam się zamienić w końcu parę słów. Samphy przedstawiać nie trzeba — wszyscy z niecierpliwością czekamy na jego debiutancki album Process. Zanim jednak premiera płyty, zapraszamy na koncert w stolicy, który odbędzie się już w ten czwartek w Hybrydach. Mogę śmiało napisać, że pomimo problemów technicznych to była jedna z najcieplejszych rozmów, jakie udało mi się przeprowadzić, więc wyobraźcie sobie jak cudownie musi być widzieć grającego i śpiewającego Samphę na żywo.

Soul Bowl: Pojawiłeś się ostatnio na albumie Solange A Seat on the Table. Jak doszło do tej współpracy?

Sampha: Ta współpraca to było spore wyróżnienie. Pierwszy raz spotkałem Solange w Nowym Jorku. Tam spędziliśmy jakoś okoła tygodnia, pracując nad tym albumem. Zaczęliśmy „Don’t Touch My Hair” zupełnie od zera, napisaliśmy i nagraliśmy go wspólnie, więc to nie było tak, że ona mnie zaprosiła tylko po to żebym coś tam dograł. Zrobiliśmy też kilka innych numerów. To była czysta przyjemność pracować nad całym tym materiałem.

Co twoim zdaniem jest bardziej trudne: praca nad własnym materiałem czy bycie częścią jakiegoś projektu i praca z drugą osobą?

W mojej opinii obie te rzeczy są sporym wyzwaniem, ale jeśli miałbym wybrać jedną z nich to byłoby to prawdopodobnie pisanie własnej muzyki. Po prostu trudniej jest to skończyć i zamknąć całość, skompletować brakujący element układanki.

Twoja muzyka wydaje się być mroczna i melancholijna, a wiesz co mówią o byciu wrażliwym — to błogosławieństwo i przekleństwo zarazem. Zgadzasz się z tym?

Tak, zdecydowanie. Pomimo tego co mówisz nie jestem cały czas taki melancholijny i zamknięty, nie jestem taką osobą non stop. Staram się i próbuję rozbudowywać swój wachlarz emocji i uczuć poprzez wokal, ale wiesz, nie zrobię wszystkiego. Przykładowo lubię rap, ale nie widzę siebie rapującego.

Kiedy dziennikarze pytali Maxwella przy promocji BLACKsummers’night dlaczego czekaliśmy na album tak długo zawsze odpowiadał, że trzeba przejść przez coś, przeżyć coś, żeby móc o tym potem opowiadać i generalnie tworzyć muzykę soul.

Tak, musisz być cierpliwy, jeśli o to chodzi. Mam tak samo. Jestem szczery wobec samego siebie, nie mógłbym kłamać przed samym sobą.

W wywiadzie dla Pitchforka wspomniałeś o tym, że twoją inspiracją była piosenkarka Oumou Sangaré i jej nagranie Worotan. Co jeszcze dorzuciłbyś do tej listy?

Słuchałem dużo Stevie Wondera, Tracy Champan, Minnie Riperton, ale na mojej playliście znalazła się także muzyka house.

Skąd pomysł na tak intrygujący klip do „Blood on Me”?

Ten koncept wyszedł od Alexa Lill. Rozmawialiśmy o tym i stanęło na tym, że to powinno wyglądać jakbym był we śnie i uciekał przed czymś. To po prostu moja wizja połączona z wizją reżysera.

Poznaliśmy już wspomniane „Blood on Me”, wypuściłeś także singiel „Timmy’s Prayer”. Czy możemy spodziewać się jeszcze jakichś nowości przed premierą płyty Process?

Tak, myślę, że mogę coś wypuścić zanim album się ukaże. Prawdopodobnie będzie to teledysk.

Czego możemy spodziewać się po koncercie w Warszawie?

Przyjeżdżam z live bandem. Będę się starał zagrać tak głośno jak się tylko da! (śmiech) Naprawdę jestem podekscytowany faktem, że przyjadę do Polski i zobaczę ludzi, którzy chcą mnie posłuchać.

W przygotowaniu pytań i wywiadu pomagał Maciej Hermanowski (Studio 51.15).

Komentarze

komentarzy

70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475