Soulbowl Press Play #23: Suplement 2016

Data: 3 stycznia 2017 Autor: Komentarzy:

Tworzenie końcoworocznych podsumowań jest sporą frajdą. Stawia jednak przed każdym z soulbowlowych redaktorów wiele zagwozdek, z których najczęstszym dylematem jest ostateczny wybór i wyróżnienie płyt najlepszych nad ulubionymi. Aby wyczerpać naszą potrzebę nieustannego rekomendowania Wam, drodzy Czytelnicy, muzyki, która sprawia nam największą radość, przygotowaliśmy skromne uzupełnienie najlepszych albumów i epek 2016 roku, które nie znalazły miejsca w grudniowych rankingach.

Forrel

Pablo Nouvelle All I Need, Armada Music (2016)

Pablo Nouvelle to szwajcarski producent muzyczny, który zadebiutował w 2013 roku. Łączy żywe instrumenty z elektronicznym brzmieniem, tworząc modern soul, melancholijny pop i dance, a całość okrasza wokalem zapożyczonym od soulowych wokalistów. Inspiracje czerpie od muzycznych ikon, takich jak Marvin Gaye, Donny Hathaway i Willie Wright. Jego najnowszy album All I Need to zbiór nowatorskich i odprężających dźwięków — swoiste the „best of” tego, co stworzył w ciągu trzech lat przed wydaniem krążka. Awangardowy Pablo na swojej płycie wprowadza różnorodność głosów, przez co prawie każdy kawałek brzmi inaczej. Spokojna instrumentalna melancholia miesza się z dynamiczną elektroniką, tworząc nieprzeciętne muzyczne krajobrazy. Całość wydawnictwa brzmi świeżo i pozytywnie. Idealna propozycja również do kontemplacji. Jeśli studyjne wersje utworów są dla Was niewystarczające, odsyłam do znakomitych występów na żywo, z których artysta słynie.

Chojny

Adrian Younge Presents Venice Dawn ‎ Something About April II, Linear Labs (2016)

W tym fascynującym muzycznie roku również Adrian Younge znalazł kilka sposobów by nas zafascynować. Pomimo takich niespodzianek jak prawie stuminutowa ścieżka dźwiękowa do serialu Netflixa albo natchniony dyskografią Kraftwerk elektroniczny (!) album, najmocniej w pamięć zapadło zachowawcze, ale i tak perfekcyjnie zaaranżowane Something About April II. To idealne podsumowanie dotychczasowego dorobku producenta, które dzięki rozważnej selekcji gościnnie udzielających się wokalistów (Laetitia Sadier, Bilal, Loren Oden) wkroczyło na wyżyny popkulturowej nostalgii — w tym możliwie pozytywnym znaczeniu. Wciąż coś jest w tym Adrianie.

Eye Ma

Kid Cudi Passion, Pain & Demon Slayin’, Wicked Awesome/Republic 2016 (2016)

Od czasów Man on the Moon II: The Legend of Mr. Rager Kid Cudi ciągnął mocno w dół. Porzucił rapowanie, zawiesił się gdzieś między hipsterskim indie a alternatywnym rockiem, walczył z uzależnieniem od narkotyków. Problemy psychiczne nie zniknęły, czego efektem było wielokrotne przesuwanie premiery Passion, Pain & Demon Slayin’ i kolejne załamania nerwowe rapera. Jednak w końcu album ujrzał światło dzienne i dopiero teraz Kid Cudi naprawdę przełożył ból i cierpienie na mgliste, gęste, momentami mdłe i drażniące utwory, tworząc dzieło będące niemalże nirwaną. „Swim In The Light”, „Releaser”, „By Design” i „All In” hipnotyzują tak bardzo, że człowiek nawet nie wie, kiedy znajduje się już w połowie krążka. Fakt, Passion, Pain & Demon Slayin’ mogłoby być nieco krótsze, ale to prawdopodobnie tylko dowód na to, że stany lękowe i bezradność ciągną się właśnie w nieskończoność, jak ta płyta. Depresja jeszcze nigdy nie brzmiała tak dobrze.

 Antkovsky

Majid Jordan Majid Jordan, OVO Sound (2016)

Po premierze hitowego singla Drake’a — „Hold On, We’re Going Home”, który został wyprodukowany przez Majid Jordan, świat bardzo szybko zaczął się interesować, kim są dwaj pupile Drizzy’ego. W styczniu wydali debiutancki krążek w wytwórni OVO Sound. Jego premiera miała być falą starannie wyselekcjonowanych, potencjalnych hitów, nienagannie napisanych utworów, które składałyby się w spójną, wyważoną całość, a jednocześnie byłyby dowodem na talent wokalny, produkcyjny i tekściarski Kanadyjczyków. Majid i Jordan znaleźli pomysł na siebie, wytworzyli własne brzmienie — gładkie, niekiedy cierpkie i mroczne R&B. To, w połączeniu z popem i deep house’em, którym się dawniej zajmowali, zaowocowało całkiem spójnym i solidnym materiałem. Będę słuchał tego albumu każdej zimy.

K.Zięba

Moods  A Beautiful Mind EP, Boogie Angst (2016)

Holenderski producent popisał się niespełna dwudziestominutową epką, którą zapętlałem tej jesieni częściej niż większość tegorocznych albumów. Sprytnie wyważył proporcje podsuwając miksturę, na którą składają się głównie: elektroniczny soul, nu-disco, hiphopowy vibe i futurystyczny funk. Zmysłowe „How I Feel” i ciepłe „Evolve” rozbudzają wyobraźnie, energetyczne „Beautiful Mind” i pulsujące „The Hero” pobudzają ciało i umysł. To produkcje, w asyście których znacznie przyjemniej wyczekiwać wiosny.

Efdote

Sonar Pętle, U Know Me Records ‎(2016)

Rok po wydaniu rewelacyjnie przyjętej płyty Traveler firmowanej przez RYSY, połowa tego zespołu, czyli Łukasz Stachurko powróciła z nowym projektem. Projektem zupełnie innym, na którym co prawda również usłyszymy elektroniczne granie, ale tym razem zdominowane przez współtworzących zespół instrumentalistów. Znakomity perkusista Rafał Dutkiewicz, doświadczony klawiszowiec Artur Bogusławski oraz zaproszony do nagrań kwartet smyczkowy, zadbali o to odpowiedni klimat wydawnictwa. A ten z kolei oscyluje wokół brzmień downtempowych i trip hopu, przywodząc na myśl najlepsze dokonania tych gatunków. Idealnie wpasowuje się w to wszystko kolejny element przedsięwzięcia, czyli debiutująca tu wokalistka — Lena Osińska. Swoim bardzo dobrym wokalem wyśpiewuje teksty, w całości po polsku napisane przez znanego z zespołu Małe Miasta — Holaka oraz Tego Typa Mesa, którzy to wraz z Rasem i Otsochodzi występują również gościnnie na tym wyjątkowym albumie, wprowadzając nieco zadziorności, świetnie kontrastującej z delikatnym wokalem wokalistki. Znakomity krążek, którego słuchanie polecam szczególnie w nocy.

Kurtek

D.R.A.M. Big Baby D.R.A.M., Atlantic ‎(2016)

Według Eryki Badu gdyby George Clinton, Ol’ Dirty Bastard i D’Angelo mieli dziecko, to nazywałoby się właśnie D.R.A.M. i zdecydowanie trudno temu zaprzeczyć. Koleś z naturalną lekkością tworzy pierwszorzędny neo-soul na trapowych bitach czy też trap rap z neo-soulowymi zwrotkami — zwał jak zwał. Łączenie nowoczesnego hip hopu ze śpiewanymi refrenami przychodzi mu łatwiej niż Westowi, Chance’owi the Rapperowi i Fetty’emu Wapowi razem wziętym. Tym samym bez pomocy autotune’a syntezuje od lat dążące do połączenia totalnego rap i R&B. Pozycja obowiązkowa w płytotece A.D. 2016.

Komentarze

komentarzy