70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475

Recenzja: Big Sean I Decided

Data: 8 lutego 2017 Autor: Komentarzy:

big-sean-i-decided-album-cover-art

Big Sean

I Decided. (2017)

GOOD Music/Def Jam/Universal

Zwykły chłopak z Detroit rapował dla Kanyego Westa na ulicy, później został członkiem labelu GOOD Music, a w końcu wydał debiutancki album Finally Famous, który przeszedł bez echa. Każdy następny materiał, nad którym pracował Sean Anderson, to jednak dowód na to, że będąc ciągle głodnym sukcesu nie można się nie rozwijać. Przez kolejne albumy studyjne można było obserwować postęp Big Seana i I Decided. miało być kolejnym krokiem naprzód.

Jeżeli ktoś liczył na album pełen imprezowych kawałków i luźnych rymów, z pewnością się przeliczył. Istotą I Decided. jest wartość liryczna i duchowość, o której Sean ostatnimi czasy częściej wspomina. Na otwierającym krążek „Lights” raper subtelnie nawiązuje do numeru „Ultralight Beam” Kanyego, w którym Chance wypowiada słowa You cannot mess with the light. W „Bounce Back” można usłyszeć interesującą grę słów, która także wskazuje na zmianę Seana z niegdyś uważanego za klauna ze stajni GOOD Music na ważną część dzisiejszej rapgry. Choć gospodarz raczej stroni od polityki, to o braku poruszenia tematu aktualnej administracji Stanów Zjednoczonych powiedzieć nie można. W numerze „No Favors”, nagranym z Eminemem, gość oprócz obrażenia Donalda Trumpa dał popis swoich umiejętności udowadniając tylko, że to właśnie on jest najlepszym MC w historii. W „Same Time Pt. I” usłyszeć można obecną partnerkę Big Seana i połowę duetu Twenty88, Jhené Aiko. Ten numer i kawałek z The-Dreamem potwierdzają tezę, że Don otacza się najlepszymi. Muzycznie, wśród producentów wyróżnić można Metro Boomin, WondaGurl, czy nawet Mustarda. Gościnne wersy Migosów w „Sacrifices” uzupełniają płytę o trapową pauzę przed niesamowitym zakończeniem, jakim jest utwór „Bigger Than Me”, w którym pierwsze skrzypce gra chór The Flint Chozen, a gościnnie udzieliła się Starrah. To z całą pewnością najlepszy numer na płycie.

Sean dojrzał nie tylko jako artysta, ale także jako osoba. Nikt już chyba nie pamięta „Dance (A$$)” z Nicki Minaj, pierwszego singla raczkującego wówczas reprezentanta GOOD Music. Don jest nade wszystko wdzięczny swojej ekipie i bliskim za to, w jakim miejscu w życiu się aktualnie znajduje i docenia ich poświęcenie. Nie zapomina jednak o sobie, gdyż kilka razy wspomina na nowym krążku o swojej ciężkiej pracy. Progres liryczny jest słyszalny od pierwszego utworu na trackliście. Ciężko nie kibicować i nie cieszyć się z sukcesu Big Seana, a jednocześnie bardzo miło obserwować jego nieustanny rozwój.

Komentarze

komentarzy

70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475