Nowy album: Sevdaliza ISON

Data: 26 kwietnia 2017 Autor: Komentarzy:

Ten tydzień obfituje w bardzo ciekawe premiery płytowe, które na starcie miażdży powrót Gorillaz. Łatwo w tym szaleństwie przeoczyć debiut i warto podkreślić, że nie byle jaki. Sevdaliza, bo o jej płycie mówimy, przez jakiś czas działała w niszy. Co bardziej zorientowani mogą kojarzyć ją ze współpracy z holenderskim producentem  Mucky’m, zaś w samym 2015 roku zdążyła wydać dwie EP-ki. Przyznacie, że to całkiem niezła przystawka przed długogrającym krążkiem, a ISON zapowiada się bardzo wysublimowanym daniem. Już po pierwszym odsłuchu mam wrażenie, że ta irańsko-holenderska artystka powstała na niwie Jamesa Blake’a kochającego się z Bjork przy dźwiękach Massive Attack, choć szczerze mówiąc po odsłuchaniu kilku pojedynczych singli traktowałam Sevdalizę bardziej jako ciekawostkę, która prędzej zatopi się w nawale alt-popu, niż wypłynie na większą skalę.

A tutaj, ogromne zaskoczenie i to tak bardzo na plus. Artystka potrafi znakomicie operować sopranem, jak i delikatnie wyśpiewywać frazy. Wszystko na tym albumie łączy się w spójną całość, kawałki płynnie przechodzą jeden za drugim, gdzieniegdzie dopieszczone skitami, i chodź do wszelakich „przegadanek” podchodzę z wielką niechęcią, tak w tym przypadku brzmi to idealnie. Klimat płyty jest momentami duszny, przygnębiający i przede wszystkim niepokojący, głównie za sprawą połamanych dźwięków i zawiłych melodii, ale gwarantuje, że będziecie chcieli do tego wracać, a potem będziecie chcieli usłyszeć to na żywo, i jak może wiecie lub nie jest ku temu świetna okazja. Sevdaliza już za chwilę, czyli 11 maja, pojawi się w warszawskiej Miłości, w ramach afteru po World Wide Warsaw. Zatem, prędko kupujcie bilety, bo koncert i tak miał ograniczoną pulę i już w tym momencie schodzi trzecia, ostatnia. Na zachętę odsłuchu dorzucam wizualizację do singlowego „Amandine Insenible”. Warto nadmienić, że cały album można odsłuchać za darmo na oficjalnym youtubowym kanale artystki.

 

Komentarze

komentarzy