sevdaliza

#FridayRoundup: Toni Braxton, Sevdaliza, The LOX, Taco Hemingway i inni

#FridayRoundup

Wakacyjny sezon był wyjątkowo obfity w nowe tytuły, liczymy więc na to, że trend ten utrzyma się również do końca roku. Potwierdzeniem tego wydaje się być ten tydzień, gdzie trafiło do nas mnóstwo świeżych rzeczy, a my jak co tydzień wybraliśmy klika najciekawszych naszym zdaniem premier i prezentujemy je poniżej w ramach cyklu #FridayRoundup.


#FridayRoundup

Spell My Name

Toni Braxton

Island Records

Ostatnie dwie płyty Toni Braxton, czyli Sex & Cigarettes oraz najnowsza Spell My Name, to kompilacja całkiem ciekawych kompozycji w postaci chociażby „Deadwood”, czy „Gotta Move On” oraz zlepek nikomu niepotrzebnych wypełniaczy pod nazwą „Missin’”, czy „O.V.E.Rr.”. Spell My Name jest zdecydowanie dojrzalszym materiałym Toni od poprzednika, ale artystka kontynuuje formułę wydawania płyt kilkuutworowych, bardziej znienacka, niż przemyślanych, z nielicznymi tylko ambitnymi piosenkami i pozostałymi śmieciowymi wypychaczami. Nowy krążek jest spokojniejszy, przeważa wciąż wszechobecny trap i miejscami pięknie brzmiące instrumenty. Wokal Amerykanki pozostaje na niezmiennie wysokim poziomie, a teksty nie zahaczają o infantylną dziecinność. Spell My Name nie można nazwać klapą, ale jednocześnie ciężko go pokochać od pierwszego odsłuchu. Wolałbym jednak poczekać dłużej na dobry materiał, który mógłby być połączeniem dwóch ostatnich albumów i w którym mógłbym się zakochać od pierwszych dźwięków. — Forrel


#FridayRoundup

Shabrang

Sevdaliza

Twisted Elegance

Pisząc do jednego z poprzednich #FRU o EPce Joanna, która, co obecnie widać, stanowiła prolog dla długogrającego Shabrang, wyraziłem nadzieję, że Irańska wokalistka sięgnie jeszcze po dłuższe formy i nieco przywróci trip-hopowy sznyt swoim nagraniom. Najnowsze wydawnictwo, ku mojej radości, okazuje się uzupełniać nowy anturaż brzmieniowy materią nawiązującą właśnie do brytyjskich klasyków paranoicznego romansu. Jednak, poza tak oczywistymi nawiązaniami jak np. legendarne Mezzanine, a także słyszalnymi już na Joannie naleciałościami alternatywnego R’n’B, tym razem artystka poszerza kontekst o futurystyczne, transhumanistyczne strategie charakterystyczne dla brytyjskiej sceny eksperymentalnej, co najbardziej słychać w autotunowych suitach w duchu graczy takich jak Gaika. I  choć całościowo, niestety, nie udaje się temu krążkowi zupełnie uniknąć charakterystycznych dla Sevdalizy dłużyzn i przestojów, jest na tyle intrygująco, że po prostu dobrze to się niesie.–Wojtek


#FridayRoundup

Living Off Xperience

The LOX

ROC Nation

Liryczne trio z Nowego Jorku powraca z kolejnym krążkiem pod egidą Roc Nation. Promowane singlem „Loyalty and Love” Living Off Xperience to 14 utworów, na których obok Jadakissa, Styles’a P i Sheek Loucha usłyszymy Jeremiha, T-Paina, chłopaków z Griselda Records, a nawet samego DMX’a. Za produkcję odpowiedzialni są araabMuzik, Scott Storch, Large Professor czy Statik Selektah, a więc prawdziwy dream team. Członkowie The LOX są jednymi z najlepiej odnajdujących się na współczesnej scenie raperów z lat 90., dlatego można spodziewać się po nich wyłącznie najwyższego poziomu. Obowiązkowa pozycja dla wszystkich, którzy wzdychają do złotej ery hip-hopu i marzą o powrocie starego, dobrego Ruff Ryders — Adrian


#FridayRoundup

Jarmark

Taco Hemingway

2020 Label

Jarmark Taco Hemingway’a to pierwsza część tegorocznego dyptyku, którą artysta postanowił opublikować na tydzień przed właściwą premierą. W zamyśle ma to być, w opozycji do nadchodzącej „Europy”, wydawnictwo bardziej skonceptualizowane, przywracające pisarstwo Szcześniaka z czasów jego wczesnych dokonań, skoncentrowane wokół jego obserwacyjnego, felietonistycznego niemal sznytu. I w pewnym stopniu rzeczywiście tak jest, Taco bowiem rzeczywiście porzuca konfesyjny charakter, jednak zastępuje go gęsto ścielonymi banałami i kalkami frazesów ze współczesnego dyskursu medialnego, który obrósł w okół ostatnich wydarzeń w Polsce. Obserwacje te jednak poczwarzą się w formy truizmów, które trochę zbyt peszą się  przed naprawdę wyraźnym manifestem. Obrywa się faszyzującej prawicy, nieco mniej nieporadnym, pseudolewicowym neoliberałom klasy wyższej, jednak żaden z wersów nie ma takiej siły nośnej jak, chociażby, wżynające się w głowę Tak czy siak bóg z nami, chuj z wami, trzy zdrowaśki, Alleluja i do przodu, jazda z kurwami z „Polskiego Tanga”. Jest to krok w dobrą stronę dla polskiego hip-hopu z refleksją w większości na poziomie mniej więcej krocza (tym bardziej, że muzycznie Taco zdecydowanie wie, co się kroi obecnie na europejskich scenach i zgrabnie inkorporuje to w rodzime formuły), ale to jednak dalej papierek lakmusowy na rzeczywistość i kronikarski przegląd klisz niż skondensowane, wyraziste diagnozy. —Wojtek


#FridayRoundup

Energy

Disclosure

Island Records

Disclosure postawiło wskoczyć na pędzący ostatnimi czasy bez opamiętania hypetrain najntisowej nostalgii i wygrzebać z niego formuły jeszcze nieco nie rozbite przez konsumpcjonistyczne trybiki współczesnego muzycznego mainstreamu. Na Energy uskuteczniane jest, przede wszystkim, elektroniczne wyspiarstwo mocno scentralizowane wokół tuptanka do mocnej stopy w 4/4 i transowych powtórzeń. Dużo w tym naleciałości 2-stepowej rytmiki, a rój gościnnych występów siłą rzeczy sprowadza całość na tory hip-housowej przewózki. I sprawdza się to co najmniej przyzwoicie, chwilami nawet bardzo dobrze, choć trudno nie ulec wrażeniu, że chwilami jest to nieco bezkrytyczna kalka sprawdzonych formuł. Zdecydowanie lepiej jawi się w tym kontekście pierwsza połowa, która rzeczywiście do konwulsyjnego transu rozpędza klubowe aspiracje, aby eskalować na poziomie meta w traku tytułowym, jednak całość w pewnej chwili zwalnia i raczej nie rekompensuje tego innymi ciekawymi rozwiązaniami. Anyway, na nielegalne kwarantannowe rave’y materiał jak znalazł.–Wojtek


#FridayRoundup

CTV3: Cool Tape Vol. 3

Jaden

Roc Nation

Wydając CTV3: Cool Tape Vol. 3, Jeden nareszcie zamknął zapoczątkowaną w 2012 roku serię mixtape’ów. Projekt stanowi jednocześnie prequel do jego debiutanckiego Syre, jest uzupełnieniem całego konceptu. Wszystko wskazuje więc na to, że Smith po raz ostatni rozpamiętuje swoje nastoletnie uczucia. Mamy nadzieję, że nowy rozdział będzie zwiastował też nowy, dojrzalszy kierunek w jego twórczości. Póki co jednak otrzymaliśmy aż 17 piosenek, w których nieco odszedł od rapu, i które warto poznać, jeśli chce się dogłębniej zrozumieć opowiadaną przez Jadena historię. — Klementyna


#FridayRoundup

The Wild Card

Ledisi

Listen Back Entertainment

Ledisi zdecydowała się wydać swój album The Wild Card w okresie wciąż trwającej pandemii, pomimo braku koncertów i niemożliwości sprawdzenia reakcji fanów na nowe piosenki. Jednak praca zdalna zatrzymała znaczną część ludzi w domach, co sprawiło, że mają oni nieco więcej czasu na słuchanie muzyki. Na płycie artystka wraca do muzycznych korzeni, czyli do soulu i jazzu z lat dziewięćdziesiątych. Krążek jest również ukłonem w stronę legend R&B, które pojawiły się przed nią, takich jak Rufus, Chaka Khan, czy Quincy Jones. Wśród gatunków nie zabraknie również rriddimowych brzmień, podsypanych hip-hopem i reggae, a nawet karaibskich rytmów. The Wild Card niezmiennie porusza tematykę miłości, wzlotów i upadków, ale tym razem z większym naciskiem na zawirowania emocjonalne. Jest również powrotem artystki do niezależności tworzenia. — Forrel


#FridayRoundup

Love Always Wins

Kem

Motown Records

Nowy album Kema Love Always Wins utrzymany jest w typowym dla artysty miłosnym klimacie, z nieco przesadzonymi emocjami i nadinterpretacją utworów. Ale to właśnie takiego Kema kochają fani: soulowego, delikatnego i poetyckiego. Po sześciu latach nieobecności artysta do swoich miłosnych kompozycji i czułych tekstów tchnął nieco świeżego powiewu. Na Love Always Wins oprócz charakterystycznych dla Amerykanina ballad, znalazły się również utwory szybsze, taneczne w postaci „Can’t Stop Giving Love”. Wokalista na swoją płytę zaprosił również gości, czego nie czynił często do tej pory. Krążek wspomogli Toni Braxton, Erica Campbell z zespołu Mary Mary oraz amerykański smooth jazzowy muzyk Brian Culbertson. Płyta kolejny raz wyszła spod skrzydeł legendarnej wytwórni Motown. Jest więc miło, jest przyjemnie, jest świeżo. — Forrel


#FridayRoundup

Axiom

Christian Scott Quintet

Ropeadope

10 marca bieżącego roku, nominowany do nagrody Grammy trębacz, kompozytor oraz producent — Christian Scott aTunde Adjuah oraz jego zespół, zagrać mieli koncert w słynnym nowojorskim klubie jazzowym Blue Note. Na kilka chwil przed tym wydarzeniem świat obiegła niepewność co do COVID-19 i występ ten stanął pod znakiem zapytania. Adjuah ​​podjął decyzję o kontynuowaniu przedsięwzięcia. Ani on, ani jego kwintet nie wiedzieli wtedy jednak, że to będzie ich ostatni koncert przed naprawdę długą przerwą spowodowaną pandemią. Ten występ został uchwycony i wydany jako album zatytułowany AXIOM, więc słuchacze na całym świecie mogą mieć namiastkę tego, co działoby się obecnie na salach koncertowych całego świata. — efdote


#FridayRoundup: Ro James, Freddie Gibbs/The Alchemist, Lil Yachty i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem nowe płyty krążki wypuścili m.in. Ro James, Freddie Gibbs i The Alchemist, Lil Yachty, Miły ATZ i The Cool Kids, a epkę zaprezentowała Sevdaliza. Wszystkie jak zawsze do odsłuchu na naszej playliście #FridayRoundup.


#FridayRoundup

Mantic

Ro James

ByStorm / RCA / Sony

Ro James zwrócił naszą uwagę już przed sześcioma laty, kiedy młody wokalista nagrał wspólny singiel ze Snoop Doggiem. Trzy lata później ukazał się jego debiutancki album Eldorado, na którym James zręcznie połączył pozornie wykluczające się radiowe nurty R&B — quiet storm z trap&B. I chociaż wówczas wciąż, mimo kontraktu z RCA, nie wieściliśmy mu wielkiej kariery. Tymczasem nowy album Mantic jest bez wątpienia dla Jamesa krokiem do przodu — nie tylko doprowadził do perfekcji swoją wizję post-pościelowego R&B, co udowodniły błyskotliwe single „Touchy Feely”„Too Much”, ale na płytę zaprosił pierwszoligowych gości — Brandy, Miguela i Masego. To bez wątpienia najważniejsza premiera R&B ostatnich tygodni. — Kurtek


#FridayRoundup

Freddie Gibbs & The Alchemist

Alfredo

ESGN / ALC / Empire

Freddie Gibbs i Alchemist kolejny raz łączą siły. Ich poprzednie, artystyczne spotkanie miało miejsce na wydanym w 2018 roku albumie Fetti nagranym przez tę dwójkę wraz z Curren$y. Tym razem przyszedł czas na klasyczny duet mc/producent, które zmaterializowało się w postaci albumu zatytułowanego Alfredo. Mocny zestaw zaproszonych na ten album gości reprezentują Tyler, the Creator, Rick Ross, Benny the Butcher oraz Conway the Machine, a dziesięć zawartych tu krążków, to pełne soulowych sampli i bardzo klimatycznych produkcji, na których Gibbs kolejny raz udowadnia, że jest jednym z najciekawszych raperów na hip-hopowej scenie. — efdote


#FridayRoundup

Lil Boat 3

Lil Yachty

Capitol / Quality Control

Wystarczyły zaledwie 4 lata, żeby Lil Yachty z jednego z najoryginalniejszych młodych raperów na scenie zamienił się parodię samego siebie. Czy to kwestia wypalenia, złego towarzystwa, a może braku talentu — trudno powiedzieć, jednak ostatnie wydawnictwa czerwonowłosego dzieciaka z Atlanty kompletnie zatraciły urok obecny na debiutanckim Lil Boat. Trzecia odsłona serii jest więc niejako ostatnią szansą Yachty’ego, żeby udowodnić, że należy do mainstreamu i ma jeszcze cokolwiek do zaoferowania słuchaczowi, który każdego dnia może wymienić 10 ulubionych raperów na 20 nowych. Przyjemny singiel „Oprah Bank Account” oraz gościnne zwrotki ASAP Rocky’ego, Tylera i Tierry Whack mogą zapowiadać względnie dobry projekt, jednak w kontrze stoi niemal godzinna długość, której, umówmy się, Lil Yachty nie udźwignie za żadne skarby. Czy warto dać temu szansę? Odpowiedź nasuwa się sama. — Adrian


#FridayRoundup

Miły ATZ

Czarny Swing

Def Jam

„Czarny swing” to jednostka elementarna flow. Definicja (stworzona przez samego autora tego określenia) pozostaje enigmatyczna w teorii, ale absolutnie jasna i odczuwalna w zbiciu się z materią debiutu gnieźnieńskiego MC. Czarny Swing to wizytówka-portfolio, szarmancko rzucona na stół rapowego mainstreamu, który wydaje się być coraz bardziej pogodzony z niepokorną naturą młodego rapera. ATZ ze swojego curiculum vitae wyciąga najbarwniejsze strzępki, serwując zarówno suto podbijane tłustym brytyjskim basem bangery odwołujące do czasów grime’owego Mordoru, jak i lekkie, laidbackowe boom bapy i hip house’y przesączone trójmiejską lekkością Undy. Na kompilacji nostalgicznych klisz się jednak nie kończy, bo Miły ma w zanadrzu także kilka świeżynek, jak chociażby suto trapowe strzały na czele z zaskakująco zaangażowanym „Strachem”, czy kawałek tytułowy, który jest zupełnie nową jakością na rodzimej scenie i, choć wyspiarskie korzenie pozostają więcej niż widoczne, wydaje się oferować coś na kształt współczesnego post-boombapowego futuryzmu. Ogromna w tym, oczywiście, robota producentów, spośród których najjaśniej bryluje atutowy, który tutaj udowadnia, że w kwestii muzycznej erudycji stanowi w naszym kraju podium. — Wojtek


#FridayRoundup

Joanna

Sevdaliza

Twisted Elegance

Nowa EPka Sevdalizy to wydawnictwo niezwykle skromne, nie w kwestii poetyki bynajmniej, a raczej pod względem po prostu ilościowym. Trzy tracki, łącznie składające się na 11 minut nowego materiału, powracają do neurotycznego, momentami ascetycznego wręcz art-popu, który artystka serwowała nam na poprzednich wydawnictwach, choć tym razem nieco odrywa się on (niestety) od trip-hopowych konotacji. Najbardziej intryguje utrzymane w minimalistycznym anturażu współczesnego R’n’B „Oh My God”, które może zwiastować nowy kierunek w twórczości Sevdalizy. Być może w dłuższej formie trafią się większe zaskoczenia. —Wojtek



#FridayRoundup

Volumes

The Cool Kids

Propelr

Chuck Inglish i Sir Michael Rocks niejako zapowiadali powrót z większym projektem, stawiając w ostatnich miesiącach małe kroczki. Najpierw było The Layups na bitach The Alchemista, później Got Wings wyprodukowane w całości przez Cardo. Dorzućmy do tego jeszcze kilka luźnych tracków z ostatnich dwóch lat i „Dipped” nagrane z Kenny Beats. Te wszystkie tracki i projekty skumulowane w jednym miejscu składają się na Volumes. Nie będzie to więc zaskoczenie dla zagorzałych fanów, którzy wszystkie te numery słyszeli już wcześniej. Dla reszty z kolei jest do dobry pretekst do tego, żeby o twórczości The Cool Kids sobie przypomnieć – w końcu pod względem jakości materiał nie zawodzi. Gościnnie pojawiają się m.in. Boldy James, duet Louis The Child oraz Guapdad 4000. —Mateusz


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Sevdaliza zamienia się w dżinna w nowym nagraniu

sevdaliza lamp lady

sevdaliza lamp lady

Sevdaliza przemienia się w dżinkę w najnowszej kompozycji

Sevdaliza po wydanym wcześniej przejściowym, mocno trapowym singlu „Oh My God” postanowiła powrócić do klasycznego brzmienia. Utworem „Lamp Lady” przynosi światło w ciemnych czasach. Twórczość artystki to muzyka dla duszy, której główny przekaz to określone przeznaczenie — miłość. Kompozycja to hybryda trip-hopu i rocka zbudowana ze wzniosłych smyczków i beatu à la Sudan Archives. Stare arabskie wierzenie mówi o tym, że każdy poeta posiada dżinna, który wpływa na wielkość talentu. Dźwiękowe baśnie z tysiąca i jednej nocy — Sevdaliza spełnia życzenia fanów i tworzy piękną muzykę, która koi i wciąga. Czysta magia…

Nowy teledysk: Sevdaliza „Oh My God”

sevdaliza oh my god

sevdaliza oh my god

Narodziny gwiazdy Sevdalizy

Irańsko-holenderska wokalistka Sevdaliza przedstawia nowy utwór. Po deep house’owym „Darkest Hour” i dramatycznym „Martyr” przyszła kolej na singiel „Oh My God”. Trapowa produkcja i autotune tworzą obudowę dla historii wokalistki. W klipie fragmenty występów piosenkarki z trasy koncertowej zestawione zostały z nagraniami z dzieciństwa. Mała Sevdaliza rozpakowuje pierwszy model Casio. Mała Sevdaliza gra na keyboardzie. Starsza Sevdaliza tańczy w zespole tanecznym. Kim będzie? Kim powinna być? „Oh My God” to przede wszystkim komentarz artystki w sprawie obecnych irańsko-amerykańskich relacji.

Sevdaliza cierpi w imię miłości w nowym klipie

Sevdaliza wyrasta na wybitną figurę na współczesnej muzycznej scenie. Eksperymentowanie z brzemieniem, wielokulturowość, sięganie po ważne tematy, duchowość i autentyzm wpływają na oryginalność jej muzyki. Najnowsza kompozycja artystki „Martyr” to wyjątkowa pozycja w jej twórczości. Wyróżnia się niezwykłym klimatem, wzmocnionym przez klaustrofobiczny teledysk w grobowej tonacji. Czarno-białe ujęcia i intymne zbliżenia budują napięcie. Muzyczna mikstura darkwave’u i folku to zasługa rozwibrowanego wokalu męczennicy miłości. Natomiast charakterystyczne dla Sevdalizy orientalne smaczki budują natchnioną atmosferę niczym z mrocznej baśni.

Najciemniejsza godzina Sevdalizy

W Narodowy Dzień Kobiet Sevdaliza postanowiła podzielić się nowym utworem. Zapowiadany od kilku miesięcy „The Darkest Hour” doczekał się w końcu premiery. W tym specjalnym dniu artystka postanowiła pokazać swój manifest, artystyczny lament. Współczesna kobieta, z którą Sevdaliza się utożsamia, jest kreatorem i kreacją, autorką tekstów, producentką i kompozytorką, a przede wszystkim: matką własnej sztuki. Jej wewnętrzna ciemność i złe, destrukcyjne doświadczenia pozwoliły jej otworzyć się na jasną stronę życia. Posłuchajcie koniecznie najciemniejszej godziny Sevdalizy.

Sevdaliza wystąpi w warszawskim Palladium

Już 22 listopada w warszawskim klubie Palladium zagra Sevdaliza! To irańska wokalistka, która debiutowała w 2014 roku singlem „Backseat Love”. Od tej pory wydała dwie epki oraz album ISON Uwagę odbiorców przyciągnęła niesamowitą barwa głosu w połączeniu z triphopowymi bitami. W swoich tekstach, artystka odnosi się do filozofii, seksualności oraz ludzkich emocji. Jej koncerty są czymś więcej niż doskonałym muzycznym doświadczeniem, są swoistym przeżyciem zmysłowym. Poza muzyką, Sevdaliza zajmuje się reżyserią. Przypominamy, że jej utwór „Marilyn Monroe” znalazł się w naszym zestawieniu 40 najlepszych utworów 2017 roku. Organizacją koncertu zajmuje się agencja Go Ahead, a bilety dostaniecie między innymi na ich oficjalnej stronie.

Sevdaliza prezentuje nową wersję „Human”

Promowana jako nowa kompozycja Sevdalizy „Humana” to tak naprawdę wykonany w portugalskim języku remix wydanego 2 lata temu singla artystki „Human”. Singiel znalazł się również na doskonałym debiucie wokalistki. Wydany z nową, odświeżoną okładką utwór ukazuje wielokulturowość i językową świadomość, stanowiące przewodnie motywy w twórczości artystki, zanurzonej korzeniami w irańsko-holenderskiej kulturze i władającej wieloma językami. Wybór portugalskiego języka to wyniesienie kawałka na nowy poziom i pokazanie się artystki od innej kulturalnie strony. Pięknie brzmiący język portugalski dodaje klasycznie trip-hopowej kompozycji tajemniczego i niepowtarzalnego klimatu. „Humana” to wspaniały prezent nie tylko dla portugalskich fanów Sevdalizy, ale również wielbicieli jej oryginalnego stylu i umiejętnego budowania atmosfery.

#FridayRoundup: The Weeknd, Rich the Kid, Sevdaliza i inni

Dzisiejszy dzień to przede wszystkim, wydana z zaskoczenia (może nie zupełnego, bo uważni słuchacze widzieli, że coś się święci) epka od The Weeknd, ale jak co tydzień znaleźliśmy dla Was również kilka innych wartych uwagi pozycji. Zapraszamy do odsłuchu!


My Dear Melancholy

The Weeknd

The Weeknd XO

Bez szumnych zapowiedzi, bez specjalnych promocji, raptem kilka tweetów i jeden billboard, mamy nowy projekt od The Weeknd. Niejednokrotnie słyszeliśmy już wcześniej, że projekty nawiązują do niedoścignionego Trilogy, co nie do końca okazywało się prawdą. I dla wszystkich tych, którzy czekają na powrót do ciężkiego, dusznego klimatu z mixtape’ów mamy naprawdę świetną wiadomość – My Dear Melancholy to projekt, który najmocniej nawiązuje do tej stylistyki jak do tej pory. Co prawda, to tylko EPka, która ma 6 utworów, to cieszy jednak, że Abel nie zapomina o swoich najwierniejszych fanach. Liczymy na więcej w kolejnych projektach. — Richie Nixon


The Calling

Sevdaliza

Twisted Elegance

Po udanym zeszłorocznym długogrającym debiucie Ison zręcznie łączącym artystyczne R&B z trip hopem w unikalnym brzmieniowo miksie Sevdaliza idzie za ciosem. Wydana właśnie epka The Calling to siedem nowych utworów w prostej linii kontynuujących nie tylko dotychczasowy dorobek Sevdalizy, ale także muzyczne dziedzictwo takich artystów jak Bjork, Portishead, FKA twigs czy Siouxsie & The Banshees. — Kurtek


The World Is Yours

Rich the Kid

Interscope Records

Dimitri Leslie Roger, znany lepiej jako Rich The Kid, to modelowy przykład tego, jak zbudować karierę na własnych warunkach. Przez parę ładnych lat zgromadził wierny fanbase, nagrywając solidne projekty solowo i z artystami z własnego labelu. Chociaż mogło się wydawać, że już na zawsze pozostanie w mixtape’owej lidzę hip-hopu, co rusz widywano go z najpopularniejszymi i najbardziej docenianymi artystami na scenie, takimi jak Frank Ocean czy Kanye West. The World Is Yours to zwieńczenie tej długiej drogi na szczyt. Single „New Freezer” i „Plug Walk” sporo namieszały na listach przebojów, a debiut młodego rapera stał się jedną z najbardziej wyczekiwanych rapowych premier 2018 r. 14 utworów, cała plejada znanych gości, takich jak Kendrick Lamar, Future, Swae Lee czy Khalid oraz produkcja Metro Boomina, DJa Mustarda, Harry’ego Frauda i T-Minusa to obietnica conajmniej dobrej płyty. Czy Rich The Kid zdoła tchnąć trochę życia w monotonny i wtórny ostatnimi czasy trap? Przekonajmy się – Adrian


Everything’s Fine

Jean Grae x Quelle Chris

Mello Music Group

Quelle Chris, autor jednego z najciekawszych rapowych krążków zeszłego roku Being You Is Great, I Wish I Could Be You More Often łączy siły z weteranką nowojorskiego rapu Jean Grae! Para, bo prywatnie pod koniec zeszłego roku Chris i Jean ogłosili narzeczeństwo, wypuściła właśnie błyskotliwy abstrakcyjny krążek Everything’s Fine osadzony gdzieś pomiędzy klasycznym jazz rapem a finezyjnym eksperymentatorstwem. Everything’s Fine to niecała godzina muzyki, 15 barwnych numerów, masa intrygujących gości (w tym trzy refreny śpiewane przez Anne Wise) i niesamowita synergia Chrisa i Jean! — Kurtek


Pain & Pleasure

Tink

Machine Entertainment

Przeszło dwa lata czekaliśmy na nowe wydawnictwo od Tink. Mniej więcej tyle samo czasu zajęło wokalistce uwolnienie się z pod dowództwa Timbalanda. W końcu artystka powróciła do najkorzystniejszej dla niej swobody artystycznej, czego dowodem jest poniższe EP. Sześć utworów utrzymanych w stylu typowym dla amerykanki, czyli łagodne r&b o nineties’owym zabarwieniu przyozdobione jej delikatnym wokalem.  Jak zauważycie, nawet bez legendarnego mentora, twórczość Tink potrafi obronić się sama. — Pat


Your Queen is a Reptile

Sons of Kemet

Verve Label Group

Na najnowszej płycie projektu Sons Of Kemet, lider zespołu Shabaka Hutchings postanawia dać wyraz swojemu niezadowoleniu względem rządzącej Wielką Brytanią rodziną królewską i w dziewięciu nagraniach zawartych na albumie na pierwszym miejscu stawia swoje własne królowe, które potrafią go wysłuchać i nie uznają niesprawiedliwości klasowej oraz dyskryminacji rasowej. Manifest swój artyści wyrażają przez jazz połączony z hip-hopem często przechodzącym w spoken word, a nawet dubowymi wibracjami. Muzyka z Londynu od zawsze pełna była łączenia gatunków i łamania barier. Warto dodać również, że album ukazuje się w barwach legendarnego labelu Impulse, w którym swoje wielkie dzieła wydawali m.in. John Coltrane, Alice Coltrane czy Pharoah Sanders. — efdote


Kolorblind

DJ Esco

Epic

„DJ Esco, the coolest DJ on the planet” – tak głosi producencki tag. I choć do DJ-a Khaleda mu daleko, to jego najnowszy projekt wcale nie odbiega pod względem obsady od płyt kolegi po fachu. Kolorblind po brzegi wypchane jest gwiazdami różnej maści, od Future’a i Young Thuga po Nasa i Schoolboya Q. Poza gospodarzem, za produkcje odpowiadają Metro Boomin, DJ Spinz, Will-A-Fool i inni. Czego się spodziewać? Najprawdopodobniej mocnych bangerów, dużej dawki auto-tune’a, krótko mówiąc, wszystkiego, czym stoi mainstreamowa scena rap. — Mateusz


Nowy utwór: Sevdaliza „Human Nature”

Sevdaliza na stronie b swojego najnowszego muzycznego projektu bierze pod lupę ludzką naturę. Jej „Human Nature” to stadium przejściowe w twórczości między artystowskim „Ison” a przyszłym albumem, między dniem a nocą, między krwistą tarczą słoneczną a mrokiem zaćmienia. Z głębin basowej elektroniki wypływa na wierzch pianino, przypominające dźwiękowe reminiscencje. Użyty w utworze auto-tune nie razi, dodając całości aury tajemniczości i wewnętrznego dramatyzmu. Niewypowiedziane rozgrywa się na przestrzeni dźwięków i dopełnia się w naszych umysłach. Artystka o irańskich korzeniach uczy nas bycia samolubnym, respektowania swoich wewnętrznych pragnień i rozkoszowania się skupieniem na sobie. Egoizm to symbol bycia sobą – zapewnia nas Sevdaliza – klucz do samospełnienia. Czy spotkałeś kiedyś anioła? – pyta nas artystka. Tak, właśnie go słuchamy.

Nowy utwór: Sevdaliza „Soul Syncable”

31 stycznia mogliśmy zaobserwować na niebie spektakularny księżycowy spektakl. Tarcza księżyca przebywającego w superpełni była jednocześnie niebieska i krwisto czerwona. Fascynujące zjawisko wyraźnie wpłynęło na twórczość irańsko-duńskiej artystki, która właśnie tego dnia postanowiła podzielić się z nami nowym utworem. Intrumentalne intro skomponowane na skrzypce przechodzi płynnie w trip-hopowe, hipnotyzujące brzmienie, za które odpowiada duński producent Mucky. „What has been hidden on depths of our being, will be brought into the light”. Sevdaliza ujawnia swoje wnętrze i poprzez swoją kompozycję wynosi je na światło dzienne. „Soul Syncable” to drugi singiel, po zeszłorocznym „Mad Woman”, wypuszczony przez artystkę po wydaniu debiutanckiego longplaya Ison.

Nowy utwór: Sevdaliza „Mad Woman”

Sevda Alizadeh po wydaniu znakomitego debiutu Ison umiejętnie łączącego alternatywne r&b z trip-hopem i jazzem hipnotyzuje nas w nowym, wyjątkowo drapieżnym singlu. „Mad Woman” chociaż miało swoją ekskluzywną premierę na stronie Adult Swim, tak naprawdę powstało kilka lat temu. Pra-premiera piosenki odbyła się z okazji mini-filmu The Formula, w którym obok artystki wystąpił Saman Amini. Utwór, do czego Sevdaliza sama się przyznaje, długo nawiedzał ją w snach i dlatego zdecydowała się w końcu podzielić się z fanami jego finałową wersją. Tytułowa szalona kobieta jest politycznie niezależna, wyrachowana i zła, a jej serce choruje. Z miłości?

Nowy album: Sevdaliza ISON

Ten tydzień obfituje w bardzo ciekawe premiery płytowe, które na starcie miażdży powrót Gorillaz. Łatwo w tym szaleństwie przeoczyć debiut i warto podkreślić, że nie byle jaki. Sevdaliza, bo o jej płycie mówimy, przez jakiś czas działała w niszy. Co bardziej zorientowani mogą kojarzyć ją ze współpracy z holenderskim producentem  Mucky’m, zaś w samym 2015 roku zdążyła wydać dwie EP-ki. Przyznacie, że to całkiem niezła przystawka przed długogrającym krążkiem, a ISON zapowiada się bardzo wysublimowanym daniem. Już po pierwszym odsłuchu mam wrażenie, że ta irańsko-holenderska artystka powstała na niwie Jamesa Blake’a kochającego się z Bjork przy dźwiękach Massive Attack, choć szczerze mówiąc po odsłuchaniu kilku pojedynczych singli traktowałam Sevdalizę bardziej jako ciekawostkę, która prędzej zatopi się w nawale alt-popu, niż wypłynie na większą skalę.

A tutaj, ogromne zaskoczenie i to tak bardzo na plus. Artystka potrafi znakomicie operować sopranem, jak i delikatnie wyśpiewywać frazy. Wszystko na tym albumie łączy się w spójną całość, kawałki płynnie przechodzą jeden za drugim, gdzieniegdzie dopieszczone skitami, i chodź do wszelakich „przegadanek” podchodzę z wielką niechęcią, tak w tym przypadku brzmi to idealnie. Klimat płyty jest momentami duszny, przygnębiający i przede wszystkim niepokojący, głównie za sprawą połamanych dźwięków i zawiłych melodii, ale gwarantuje, że będziecie chcieli do tego wracać, a potem będziecie chcieli usłyszeć to na żywo, i jak może wiecie lub nie jest ku temu świetna okazja. Sevdaliza już za chwilę, czyli 11 maja, pojawi się w warszawskiej Miłości, w ramach afteru po World Wide Warsaw. Zatem, prędko kupujcie bilety, bo koncert i tak miał ograniczoną pulę i już w tym momencie schodzi trzecia, ostatnia. Na zachętę odsłuchu dorzucam wizualizację do singlowego „Amandine Insenible”. Warto nadmienić, że cały album można odsłuchać za darmo na oficjalnym youtubowym kanale artystki.

 

Znamy pierwszych artystów tegorocznego Weekendera

Image1

fot. Zbigniew Szarzynski / źródło: materiały prasowe

Trzecia edycja jednego z najciekawszych wydarzeń na koncertowej mapie Polski — Red Bull Music Academy Weekender Warsaw — odbędzie się między 19 a 22 maja. W sumie w ciągu czterech dni an warszawskim Placu Defilad odbędzie się ponad 30 koncertów. Wśród zaproszonych artystów w tym roku znaleźli się m.in.: Sevdaliza, Swindle Live Band (próbki z jego ostatniego krążka można posłuchać poniżej), Robot Koch, RP Boo, Małpa Live Band, Lado Abc & U Know Me: Uncovered, Wojtek Mazolewski Big Bang i Zbigniew Namysłowski. A to, zgodnie z obietnicą organizatorów dopiero pierwsi ogłoszeni artyści.

Regularna sprzedaż biletów ruszy 4 lutego, ale już dziś na stronie redbull.pl/weekender można zapisać się do newslettera, który umożliwi zdobycie 4-dniowego karnetu w specjalnej cenie 119 zł. Ich liczba jest ograniczona.

Poniżej pełen komunikat prasowy organizatorów:

Red Bull Music Academy Weekender podróżuje po ikonicznych muzycznych miastach całego globu. Od trzech lat gości również w Warszawie i z roku na rok wydłuża muzyczne święto stolicy. Tegoroczna edycja potrwa cztery dni, podczas których wystąpią m.in.: Sevdaliza, Robot Koch oraz RP BOO. Usłyszeć będzie można wyjątkowe kolaboracje artystów z wytwórni Lado ABC i U Know Me Records wzajemnie interpretujących swoje utwory. Wojtek Mazolewski Big Bang, czyli nowy projekt ikony polskiego freejazzu, który wraz ze swoim zespołem połączy siły z legendarnym saksofonistą — Zbigniewem Namysłowskim. Z kolei część artystów, takich jak: Swindle czy Małpa (obaj tym razem wystąpią z live bandami) zaprezentuje swoją nową, muzyczną twarz. A to dopiero początek ogłoszeń Red Bull Music Academy Weekender Warsaw.

Festiwal rozpocznie się 19 maja premierowym koncertem – Lado ABC & U Know Me: Uncovered. W Teatrze Dramatycznym usłyszeć będzie można fuzję artystów z dwóch czołowych, niezależnych wytwórni muzycznych. Połączeni w pary będą wzajemnie interpretować swoje utwory. Jerz Igor zagra z Sonarem (koncertowy zespół Sonar Soula), J=J (Joanna Duda i Janek Młynarski) z Danielem Drumzem i Mr Krimem, Pictorial Candi z Envee Ensemble, Der Father z RYSAMI, Baaba z Sotei (live band Teielte i Sobury), Lomi Lomi z Night Marks Electric Trio. Muzycy reprezentujący różne gatunki muzyczne, wywodzący się z różnych pokoleń postarają się przekonać publiczność, że nie ma żadnych granic w poszukiwaniu nowych brzmień.

20 i 21 maja muzyka wypełni Pałac Kultury i Nauki już po brzegi. Wystąpią m.in.: Sevdaliza — wokalistka R&B o wyjątkowym głosie i nietuzinkowym stylu, czy znany z syntezatorowych brzmień, brytyjski producent Swindle. Tym razem zagra z live bandem i pokaże, jak łączyć funk z dubstepem. Niemiecki producent — Robot Koch — również zaprosił do współpracy innych muzyków i na Red Bull Music Academy Weekender Warsaw zagra w towarzystwie wokalistki oraz sekcji smyczkowej. Ponadto usłyszeć będzie można RP Boo – przedstawiciela gatunku juke/footwork, który zdobywa serca słuchaczy na całym świecie.

To, co wyróżnia Red Bull Music Academy Weekender Warsaw spośród innych festiwali, to silna reprezentacja polskich artystów. Wśród nich jest również Małpa, który powraca po kilku latach z nowym albumem, a jego warszawska premiera na Red Bull Music Academy Weekender Warsaw zyska wyjątkową formę. Raper zaprezentuje nowy materiał wspólnie z instrumentalnym zespołem.

22 maja festiwal zakończy się w Teatrze Studio, gdzie usłyszeć będzie można owoc kolejnej, wyjątkowej kolaboracji muzycznej. W 30-lecie swojej scenicznej działalności, Wojtek Mazolewski wystąpi wspólnie z jazzową legendą — Zbigniewem Namysłowskim. Główną osią koncertu mają być kultowe albumy artystów: „Winobranie” i „Grzybobranie”. To wyjątkowe jazzowe przeżycie zamknie 3. edycję Red Bull Music Academy Weekender.

Harmonogram tegorocznego Red Bull Music Academy Weekender Warsaw:

19 maja 2016
 – Koncert Otwarcia
Lokalizacja: Teatr Dramatyczny (Pl. Defilad 1)
Lado ABC x U Know Me: Uncovered
(w składzie: Jerz Igor, Sonar, J=J, Daniel Drumz & Mr Krime, Pictorial Candi, Envee Ensemble, Der Father, RYSY, Baaba, Sotei, Lomi Lomi, Night Marks Electric Trio)

20 – 21 maja 2016
Lokalizacja: Pałac Kultury i Nauki (Pl. Defilad 1):
Dotychczas ogłoszeni artyści: Swindle Live Band, Robot Koch, Sevdaliza, RP BOO, Małpa Live Band

22 maja 2016 – Koncert Zamknięcia
Lokalizacja: Teatr Studio (Pl. Defilad 1)
Wojtek Mazolewski Big Bang feat. Zbigniew Namysłowski

Nowy utwór: Sevdaliza „One Armed Lullaby”

artworks-000139523419-2lqlx8-t500x500Wielkimi krokami zbliżają się (lub już się zaczęły) tegoroczne muzyczne podsumowania. Jednak Red Bull ma inną koncepcję – zamiast rozpamiętywać to, co się działo podczas ostatnich dwunastu miesięcy, stworzył playlistę Red Bull 20 Before 16, dzięki której możemy usłyszeć 20 niepublikowanych dotąd nigdzie numerów od obiecujących artystów, którym można wróżyć karierę w nowym roku. Wśród wyróżnionych znalazła się Sevdaliza, która udostępniła numer „One Armed Lullaby”, kawałek nowoczesnego, refleksyjnego r’n’b. Playlista Red Bulla będzie uzupełniana do 20 grudnia, a już teraz polecam sprawdzić ich stronę i zapoznać się z innymi utworami.

Nowe EP: Sevdaliza Children of Silk

artworks-000137211398-5s8l89-t500x500Sevdaliza rozgłos zyskała dzięki współpracy ze STWO, a teraz możemy dowiedzieć się więcej o jej solowych poczynaniach. Holenderka niedawno udostępniła epkę Children of Silk, na której znalazły się 4 utwory, w tym wspomniany przez nas „Men Of Glass”. Piętnastominutowe wydawnictwo to spójna i jakże melancholijna produkcja, w której artystka balansuje na granicy śpiewu i szeptu. W osobistych numerach słychać smutek i silne emocje, z jakimi boryka się wokalistka. Całość jest enigmatyczna, a czasem wręcz niepokojąca. Sevdaliza tą epką udowadnia, że należy do kategorii artystów, którzy posiadają „to coś”, od czego człowiek nie może się oderwać. Dlatego z niecierpliwością będę czekała na więcej, a póki co zachęcam do zanurzenia się w te dziwnie uspakajające dźwięki.

Nowy utwór: Sevdaliza feat. Rome Fortune „Men Of Glass”

sevdalizaaaaaa

Sevdaliza to holenderska wokalistka, która powoli stawia coraz większe kroki w świecie muzyki. Jej najnowszy utwór „Men Of Glass” z gościnnym udziałem rapera Rome Fortune zapowiada zbliżającą się EP Children Of Silk, której premiera wyznaczona jest na 18 listopada. Siłą Sevdalizy jest jej wokal, który szeptany, bądź wysoko wyśpiewany, dopełnia piosenkę niczym dodatkowy instrument. Utwór jest smutny, nieco przygnębiający, co potęgują instrumenty smyczkowe oraz brudne i mroczne bębny. Teksty do singla zostały napisane pod wpływem emocji, uczucia pustki i bezwładności, które towarzyszyła artystom. Utwór możecie pobrać za darmo stąd, a odsłuchać poniżej.

Nowy utwór: STWO feat. Sevdaliza „Haunted”

stwo

Rzadko aktywny muzycznie w ostatnich miesiącach STWO, podopieczny ekipy OVO, powraca z nowym utworem zapowiadającym oficjalny debiut w postaci epki Distant. Podczas znikomej aktywności pochodzący z Francji producent rozwijał swoje umiejętności pod czujnym okiem Noah „40” Sheiba (nadwornego producenta Drake’a), by nie brzmieć jak kolejny „soundcloudowy” producent z gatunku future beats. Długa przerwa zaowocowała piosenką nieco odbiegającą od poprzednich działań zarówno solowych jak i remixów. Utwór „Haunted” cechuje dojrzalsze brzmienie, jednak z charakterystycznych minimalizmem i spokojem STWO. Na hipnotuzującym elektro popowym podkładzie wokalnie udzieliła się obiecująca holenderska artystka Sevdaliza (fanom Keleli, FKA Twigs czy Aliny Baraz polecamy jej solową twórczość), idealnie wpasowując się w łóżkowy klimat produkcji. Nie pozostaje nic innego jak czekać na całą EP, która ukaże się w listopadzie nakładem HW&W Recordings.