Recenzja: Night Marks Experience

Data: 18 lipca 2017 Autor: Komentarzy:

Experience

Night Marks (2017)

U Know Me

Termin światowy poziom prawdopodobnie już niedługo przestanie być u nas używany. Coraz więcej zespołów i słuchaczy pozbywa się kompleksów kraju goniącego i kopiującego trendy panujące na Zachodzie. Coraz częściej obierane są kierunki wnoszące sporo świeżości do współczesnej muzyki, a świadomość i pomysłowość jej twórców bardziej zaskakuje. Do grona osób popychających to wszystko do przodu bez wątpienia zaliczają się Marek Pędziwiatr i Spisek Jednego, na których pełnowymiarowy album nagrany jako Night Marks musieliśmy długo czekać.

Zaczęło się siedem lat temu. Pierwsze nagrania, remiksy i produkcje dla innych zespołów pozwalały mieć nadzieję, że oto pojawiła się kolejna grupa potencjalnie wypełniająca pewną niszę i eksplorująca szeroko pojęty future soul. Wydana w 2014 roku epka nie pozostawiała wątpliwości, że mamy do czynienia z olbrzymim talentem i potężnymi charakterami, które zapewnią nam dostęp do elokwentnych dźwięków na długi czas. Soulowy vibe, umiejętnie użyta elektronika, piękne linie basu oraz niekiedy bujające, innym razem bardziej połamane bębny stworzyły niezwykle spójną muzyczną przestrzeń. Od tamtego momentu zespół oprócz koncertowania w naszym kraju zagrał również w takich miejscach jak Portugalia, Anglia, Rosja czy Kazachstan. Najważniejszą wyprawą okazał się jednak trip do Korei, bo właśnie tam ukształtował się ostateczny pomysł na długogrający krążek. Nic więc dziwnego, że azjatyckie wpływy słychać niemal przez całą płytę — są to choćby orientalne sample, wypowiedziane po koreańsku intro czy gościnny udział pochodzącej stamtąd wokalistki Lim.

Na tym nie koniec zmian. Najbardziej istotne jest bowiem chyba to, że większością wokali zajął się sam Pędziwiatr. Widać, że przekaz płynący z jego tekstów ma dla niego ogromną wartość — stąd nacisk na wyrażenie siebie już nie tylko poprzez same dźwięki. Wszystkim artystom, którzy przez manifestowanie konsumpcyjnego i materialistycznego trybu życia marnują taką możliwość i mają tym samym negatywny wpływ na młodsze pokolenie słuchaczy, dostaje się w singlowym numerze „Danger”. Liryczną część płyty słyszymy zarówno w formie śpiewanej, jak i rapowanej — obydwie w języku angielskim, do czego Pędziwiatr przyzwyczaił nas od samych początków swojej działalności. Jedynym utworem nagranym w całości po polsku jest „Strzał z body”, którym siostry Przybysz celnie trafiają w szafiarki i instagramowe modelki. To jednocześnie jedna z najbardziej przebojowych kompozycji na albumie i na swój sposób kolejna nowinka w repertuarze Marksów.

Na krążku słychać więc naturalnie wpływy takich gatunków jak jazz, soul, hip-hop czy elektronika, które nie są przy tym dawkowane osobno w kolejnych utworach, lecz połączone w jedno spójne brzmienie nieuznające stylistycznych granic. Oprócz wymienionych wcześniej inspiracji klimatami z Dalekiego Wschodu wciąż przebijają się w muzyce Night Marksów echa Glaspera, Dilli czy artystów związanych z Brainfeederem. Czuć sporo kosmicznych wibracji, ale w stosunku do poprzednich wydawnictw znajdziemy tu mniej eksperymentów. Dużą rolę grają w tym kontekście rezygnacja z instrumentalnych numerów i bardziej chilloutowy klimat, od którego wyjątkami są tylko niepokojąca „Coma”, w którym zespół wspiera Anthony Mills znany z duetu Wildcookie, oraz bujające „Lolo” cechujące się ulotnym minimalistycznym vibem. Specjalizujący się we współczesnych brzmieniach Spisek Jednego i ceniący bardziej organiczne motywy Pędziwiatr stworzyli duet doskonały i uzupełniający się w każdym aspekcie.

Zamykające album nagranie „Matter of Time” stworzono jeszcze w formule tria. Ten najbardziej złożony i eksperymentalny moment na krążku skłania do refleksji na temat tego, jak mogłoby brzmieć Experience, gdyby panowie nadal nagrywali w szerszym składzie. Dowodzi to również jak wielkie muzyczne osobowości tworzą ten wyjątkowy projekt. Projekt, który ma potencjał, by naprawdę zmienić oblicze muzyki, ale wciąż przed nim długa droga. Pozostaje mieć nadzieję, że płyta otworzy przed Marksami kolejne drzwi, pozwoli zebrać jeszcze więcej dźwiękowych i życiowych doświadczeń oraz da im impuls do dalszego rozwoju.

Komentarze

komentarzy