Recenzja: PRO8L3M Hack3d by Gh05t 2.0 EP

Data: 26 lipca 2017 Autor: Komentarzy:

PRO8L3M

Hack3d by Gh05t 2.0 EP (2017)

RHW

Jak brzmi rap, który doceniany jest zarówno przez wyjadaczy z branży takich jak Włodi czy Mes, pisarza Jakuba Żulczyka, jak i tych, którym z hip-hopem niekoniecznie po drodze? Jaka jest muzyka, która zapełnia zarówno warszawskie Palladium, jak i ściąga tłumy pod festiwalowe sceny? Na myśl przychodzi kilka określeń — wulgarna, ostra, brudna i od kilku dobrych lat naprawdę solidna. Mało który duet w Polsce jest tak charakterystyczny. Słyszysz syntetyczne brzmienie oraz mocne bębny i od razu wiadomo, że to PRO8L3M. Mało który skład może pochwalić się tak równą, jeśli chodzi o poziom, twórczością. Po święcącym sukcesy longplayu PRO8L3M panowie szybko wzięli się do pracy, aby na początku czerwca wydać dosyć krótką, bo zawierającą jedynie pięć utworów, epkę Hack3d by Gh05t 2.0, której nakład momentalnie rozszedł się w dniu premiery.

Na nowym materiale Oskar i Steez serwują nam krótką, lecz treściwą podróż, podróż futurystyczną. Jej głównym motywem jest wszechobecna technologia oraz obłuda, z którą możemy na co dzień spotkać się w sieci. Co proponują w zamian? Odpowiedź znana już z innych wydawnictw — szeroko pojęty hedonizm: hazard, dobra materialne i ucieleśnienie erotycznych fantazji, co oczywiście szybko okazuje się niewystarczające, aby przetrwać we wciągającej, nieraz niebezpiecznej cyberprzestrzeni. Chociaż faktycznie sama tematyka epki poniekąd powiela schematy wcześniej wydanych kawałków, takich jak „2040” z zeszłorocznego albumu czy „Teoria bezwględności” z C30-C39, to można odnieść wrażenie, że coś ulega zmianie. Niby głos Oskara pozostaje tak samo mocny i charakterystyczny, a zwrotki jak zawsze nieprzyzwoite i prostolinijne, lecz zmienia się punkt widzenia. Coraz częściej uderza w tony miejskiego obserwatora z wyższych sfer, aniżeli ulicznego chłopaka, którego można spotkać na domówce. Progres? Zdecydowanie tak, bo chociaż PRO8L3M-owi daleko do intelektualnych wyżyn lirycznych, to coraz doskonale wychodzi im nakreślanie nie tylko własnego światopoglądu, ale i strony, w którą podąża nasze społeczeństwo.

Guns blow door to the system
Yeah fuck’em when we say we’re not with them

Te cuty przyprawiają o dreszcze. Nie bez powodu to właśnie fragment „Borders” M.I.A. wykorzystał Steez w otwierającym epkę „2#17”. Wspólnym mianownikiem łączącym PRO8L3M i raperką ze Sri Lanki jest otwarte głoszenie sprzeciwu wobec systemu. Co prawda na różnych płaszczyznach, ale ich spoiwem zdecydowanie jest bezkompromisowość. Piosenka „2#17”, który promował Hack3d by Gh05t 2.0 stawia sprawę jasno — „Dobra, wpisuj login. To albo śmierć”. Ta alternatywa to zapowiedź tematyki wydawnictwa. Mimo że pierwsza zwrotka nie porywa tekstem, druga nadrabia te braki. Audi i Bacadri to przymioty everymana, którego dotyczy większość tekstów epki. Jednocześnie możemy zadać pytanie, czy jest nim również Oskar. Z jednej strony w części piosenek wypowiada się o bliżej niezidentyfikowanym mężczyźnie, z drugiej zastanawiamy się, czy nie po części o samym sobie. Na pewno po pierwszym utworze wiadomo jedno: styl, punche i przede wszystkim nieziemskie bity dalej trzymają się PRO8L3M-u jak żadnego innego obecnie działającego polskiego składu.

Wydawałoby się, że kolejny numer, „Makijaż”, ma szansę zostać singlowym hitem, takim jak „Molly” czy „VHS” z LP — czas pokaże, bo jeśli spojrzeć na wyświetlenia, faktycznie utwór cieszy się największą popularnością. Być może zasługą jest tu dobry tekst o szybkiej miłości znajdowanej na portalach randkowych i nieco śpiewane flow Oskara. Piosenkę otwiera rozmowa rapera ze Steezem i tym razem to MC jest tu głównym bohaterem, który opowiada o swoim raczej kontrowersyjnym stosunku do kobiet. Szybka zmiana klimatu, bo „Word Wide Web” to katastroficzna wizja świata, która następuje po przypadkowym kliknięciu i wyłączeniu sieci. Dobry storytelling i mocny refren sprawiają, że numer można zaklasyfikować jako jeden z lepszych. Inaczej jest z „Michael de Santa” — patent ciekawy i trzymający się głównego motywu, bo palmy i Słońce na Venice, to nic innego jak opis nawiązujący do świata GTA. Niepotrzebna jest jednak taka ilość cutów komentujących niemalże każde posunięcie bohatera tekstu. Mimo to ten numer to zdecydowanie urozmaicenie epki. Zwalnia tempo, jak i nawijka Oskara, która po „Word Wide Web” brzmi luźno i leniwie. Zakończenie epki, czyli tytułowe „Hack3d by Gh05t 2.0”, to moim zdaniem najlepszy numer z płyty. Bit nawiązuje do klimatu Art Brut, bo chociaż od początku do końca jest autorstwa Steeza, to odnosi się wrażenie, że oparto go na jakimś synthpopowym kawałku z późnych lat 80-tych czy z początku 90-tych, zwłaszcza przy linijce „kochał się z żoną, w radiu leciało De Mono”. No i znowu zastanawiamy się, czy bohaterem jest ten sam człowiek, co w pierwszym utworze, czy po prostu stereotypowy reprezentant wyższej klasy lubiącej pokazać się w sieci.

Mimo że można zarzucić PRO8L3M-owi pewną monotematyczność, to zróżnicowana perspektywa, z której przedstawiany jest świat podporządkowany internetowi (Oskar raz jest amantem z portali randkowych, który wyświetla się jako Jack Nicholson, a innym razem staje się trzecioosobowym narratorem). Poza tym te futurystyczne wizje i zatracanie się w hedonizmie powoli stają się nieodłącznym tematem poruszanym przez duet, który rozumie się i wybacza, jak dym Włodkowi czy Bałuty Ostremu. Za Hack3d by Gh05t 2.0 trzeba jednak dziękować głównie Steezowi, który wspiął się na producenckie wyżyny i sprawił, że pod względem brzmienia żaden kawałek nie odstaje od bardzo wysokiego poziomu. Tym samym potwierdził, że doskonale rozumie, jak tworzyć muzykę czerpiącą ze zróżnicowanych źródeł, ale nie przesadnie zainfekowaną trendami zza oceanu. Oskarowi można wytknąć słabsze momenty, jak nieliczne, ale jednak obecne niezbyt kreatywne rymy czy „poszłem” (prawdopodobnie użyte celowo) z „Word Wide Web”, lecz to w jakim stylu kończy materiał, zaciera owe niedoskonałości.

Komentarze

komentarzy