pro8l3m

Relacja z Hip Hop Kemp 2017

Wbrew czeskiemu hasłu promocyjnemu — „sweet 16” — line-up Hip Hop Kemp 2017 przypominał raczej program zlotu sympatyków geriatrii. Ostatecznie wypadło całkiem nieźle — dla każdego coś miłego. Polskie hasło promocyjne, czyli „festiwal z atmosferą”, odbierałam wcześniej jako trochę serowe, ale szybko zmieniłam zdanie — nigdzie indziej nie widziałam artystów napełniających napojami kubki widzów i zabierających publice telefony, żeby… nagrać się na nie czy zrobić pamiątkową fotkę (piękna sprawa). Hip Hop Kemp, pomimo jego imponującego stażu wiekowego, jest wciąż bardzo kameralnym wydarzeniem.

Pierwszy dzień co prawda lekko krztuśny, a to ze względu na występ Tego Typa Mesa z livebandem. A może raczej Tego Typa Moza? To świetny pomysł, żeby zabrać w trasę nową płytę, swoje największe przeboje oraz Kingę Miśkiewicz i Holaka, a nawet — jak na „komentatora rzeczywistości” przystało — nawiązać do Twin Peaks w „Czy ty to ty”. Ale pyskówka do widzów i sarkastyczne komentarze trochę zepsuły klimat koncertu. Duży kontrast w porównaniu z Rejjiem Snowem, który nie zawiódł i zadbał o przeniesienie swobodnej atmosfery swoich krążków na grunt koncertowy, polewając przy tym napoje widzom i zapraszając na scenę randomowego ziomka z Australii (trzeba było pomóc rapować). Najlepszym występem tego dnia był zdecydowanie Masego. Jego TrapHouseJazz (jak określa sam zainteresowany) był raczej mieszanką funku i future bassu. Jazzu było znacznie więcej chwilę później u Czecha Pauliego Garanda w Radio Spin Hangarze, zwanym też — słusznie zresztą — sauną. Jednak to energia i tak zwana „osobowość sceniczna” Masego doprawione szczyptą altowego saksofonu (momentami słabo słyszalnego, ale jednak) i hiciorem „Send Yo Rita” (opartym na samplu „Señority” Justina Timberlake’a) dały wybuchową, rozgrzewającą mieszankę, zaskakującą chyba nawet dla samej publiczności.

Drugi dzień to dla mnie zdecydowanie koncerty, które nie były najważniejszymi w programie. Zaczęło się od Little Simz. Świetny kontakt z publicznością, anegdotki i ogromna żywiołowość, nawet mimo dość skromnej frekwencji pod sceną. Wciąż jednak czekam na tak wyraźne kawałki w repertuarze jak choćby „Picture Perfect” czy „Dead Body”. Jeszcze lepiej wypadli kempowi weterani z Kontrafaktu. Oczywiście, to koncert z serii „złote przeboje” — bez bisów, bo sam był jednym długim bisem (z obowiązkowym, ulubionym przez Polaków, „JBMNT”; ale i z wieloma innymi, nazwijmy rzecz po imieniu — bangerami). W porównaniu z takimi Jedi Mind Tricks było o wiele więcej mocy. Rytmus udowodnił, że jego pozycja na czesko-słowackiej scenie hip-hopowej nie jest bezpodstawna; i ja za rok równie chętnie obejrzę powtórkę, choć rozumiem, że po kilku-kilkunastu latach może nudzić. Największy banger to jednak Quebonafide, który dał niesamowicie energetyczny występ, okrążając z zachwyconą widownią cały świat w jedną godzinę. Możecie mieć swoje zarzuty do Quebo, ale jego zaangażowanie i swego rodzaju teatralność wygrały wszystko, nawet jeżeli „nie zagrał Euforii, buuuu”.

Mimo bardzo dziwnego „be right back” w połowie koncertu Kool G Rapa (koncert dość osobliwy — dj rapera wypadł lepiej od samego rapera; hiciory od House of Pain i Tribe Called Quest znacznie bardziej rozgrzały publikę) i poprawnego Mos Defa (samo zastępstwo za Commona raczej nikogo nie uraziło — może prócz tych, którzy na Kempa nie pojechali — niemiecki out4fame spotkała zresztą dokładnie ta sama sytuacja), trzeci dzień był bardzo dobry. Na uznanie zasługuje oczywiście Grammatik. Eldoka i Jotuze do spółki z Noonem dali wspaniały wspominkowy koncert, który można by w skrócie nazwać „Grammatik gra Światła Miasta”. Atmosfera była tak podniosła i wzruszająca, że nawet konferansjerzy z Czech, zwykle obojętni albo nawet lekko ironizujący o polskich występach, krzyczeli po koncercie w tłum „zróbcie halas” (jeszcze raz: HALAS). Dla mnie największym highlightem, zarówno tego dnia, jak i całego festiwalu, był najbardziej dopracowany wizualnie, ale też najmniej kempowy Alltta. Kawałki z tegorocznego „The Upper Hand” w domu brzmią jak rapowa wersja Ratatat (czyt. bez szału), ale koncertowo to petarda. Obłędne biciwa od 20syla: chiptunesy, french touch, funk, nawet odrobina PC Music w towarzystwie doskonałej nawijki Mr. J. Medeirosa stworzyły razem niesamowity show, w wyniku którego cała sala dała się porwać do ekstatycznego tańca. Arturze Rojku, chyba wiesz, co masz robić. — MajaDan

Na Hip Hop Kemp przyjeżdża się głównie dla dwóch rzeczy — świetnej muzyki i niepowtarzalnego klimatu. Dla klimatu, na który składają się przyjaźnie nastawieni ludzie i lecący zewsząd rap. Wiadomo, dodatkowy urok nadają temu miejscu takie detale jak wypady nad jezioro, Kaufland czy dostępne w Czechach różnorodne specyfiki. W tym roku, mimo licznych narzekań uczestników, klimat był, i to naprawdę niezwykły. Co do muzyki, trudno zatrzeć złe wrażenie, jakie wywarł na fanów tegoroczny line-up. Oliwy do ognia dolał fakt odwołania Commona na krótko przed występem, ale trzeba przyznać, że organizatorzy spisali się na medal, błyskawicznie zastępując go Yasiinem Beyem. Bezbolesna zamiana, no chyba że ktoś gnał do Hradca specjalnie na Commona… wtedy to inna sprawa.

Masego, Oddisee czy Kool G Rap, nie ma co narzekać na ilość i różnorodność artystów z zagranicy. Faktycznie było w czym wybierać, bo oferta i spora, i różnorodna. Mimo to na wielu z tych koncertów czegoś zabrakło. W przypadku Kool G Rapa występ bardziej rozkręcił sam DJ. Wielkich rzeczy spodziewano się również po Yasiinie Beyu, tymczasem to, co działo się przed jego koncertem na scenie głównej całkowicie przyćmiło występ headlinera. Trzeba przyznać, że nieoczekiwanie ten dzień należał do Alltty! 20syl oraz Mr. J. Medeiros zrobili chyba najlepsze show tej edycji. Zgadzam się, że ich styl odbiega od samego Kempa, a szczególnie od artystów, którzy grali ostatniego dnia, bo już bliżej im do Masego. Przynajmniej była jakaś okazja, żeby się poruszać przed dosyć statycznym Beyem. Tegorocznym wygranym, jeśli chodzi o zagraniczne gwiazdy, jest dla mnie Rejjie Snow. Nie dość, że był szczerze zachwycony możliwością grania przed kempową publicznością, to dał znakomity koncert. Irlandczyk zawsze zaskakiwał różnorodnością w swojej twórczości, bo jeśli przyrówna się klimat singlów „1992” i „Flexin”, to można zacząć się zastanawiać, czy to oby ta sama osoba. Nieco obawiałam się, jak owa stylistyczna różnorodność przełoży się na koncertowe flow rapera, ale bez problemu przechodził od wolnych bitów po energiczne, a nawet nowoszkolne brzmienia.

Mimo że na mainie dominowali artyści zagraniczni, a na terenie Kempa proporcje Polacy-Czesi były raczej równomierne, to dla mnie Kemp muzycznie został zdominowany przez Polaków. O taki Kemp walczyliśmy? Być może, ciężko zaprzeczyć, że w tym roku polscy artyści zaskoczyli naprawdę pozytywnie.

Zaczęło się od QueQuality showcase. Quebo jak mało kto stawia na „młodziaków”, także mieliśmy okazję usłyszeć, jak brzmi załoga z jego wytwórni. Bokun, VBS, Emes i Kartky, a na koniec PlanBe udowodnili, że warto było do Hradca przyjechać dzień wcześniej. „Jak koncerty, to z rozmachem” — tak chyba obecnie brzmi dewiza Tego Typa Mesa, która przyświeca mu przy organizowaniu koncertów. Cały zespół z Holakiem, Kinga Miśkiewicz, Stasiak no i sam Mes, występami na żywo tylko potwierdza to, iż forma się go trzyma. Poza tym, że zaliczył mocny progres w rapie, progres zaliczył także jego wokal (ale żeby od razu Anthony Kiedis…). Akcja ze zdenerwowanym na fana Piotrem była równie dziwna co śmieszna, ale Artyście takie rzeczy się wybacza. W zupełnie innym klimacie odbył się występ naczelnego podróżnika polskiego hip-hopu, Quebonafide. Ten koncert można streścić w kilku słowach: pozytywna energia, pozytywny Quebo, skacząca publika i „Madagaskar”. Nieco później na scenie zawitał najmocniejszy obecnie jeden z mocniejszych polskich składów, czyli PRO8L3M. Oskar i Steez w Hradcu zagrali koncert prezentujący przekrojowo dotychczasowy dorobek duetu. Jak było? Jeśli ktoś kiedykolwiek był na show tych dwóch panów to chyba nie ma wątpliwości, że ten dzień należał do nich. Najpierw czarowali publikę takimi numerami jak „Księżycowy krok”, by za chwilę pobudzić słuchaczy mocnym uderzeniem, czyli „VHS” czy „Molly”. Magia!

Mój pierwszy Kemp i pierwszy koncert @pro8l3m

Post udostępniony przez Paulina Lubowiecka (@polazofia)

Z kolei Grammatik zabrał swoich słuchaczy w niezwykłą wspominkowo-muzyczną podróż. W tym wypadku sama atmosfera okazała się ważniejsza od tego, w jakiej formie są Eldo i Jotuze. Dawno nie byłam na tak poruszającym, sentymentalnym koncercie. Co prawda miałam okazję zobaczyć całą trójkę na tegorocznym Openerze, ale to właśnie Kemp był dla nich lepszym miejscem na powrót. Miejmy nadzieję, że Grammatika będzie można jeszcze gdzieś zobaczyć. Tegoroczny Festiwal z Atmosferą zakończyłam w hangarze na koncercie Małpy i Mielzkiego. Mimo ogromnej sympatii do obydwu raperów, Rottenberg zdecydowanie nie należy do zapętlanych przeze mnie płyt. Panowie chyba sami wyczuli, że nie jest to typowo kempowy materiał, urozmaicając go co i rusz wrzutkami z solowych dokonań. Backspin pękał w szwach, ale co tam, dla tak dobrego koncertu można było się przemęczyć, bo Małpa i Mielzky doskonale zamknęli występy tegorocznej reprezentacji polskiej na Kempie. — Polazofia

Warszawski koncert PRO8L3M-u na basenach Skry!

19 sierpnia skład PRO8L3M-u wystąpi na specjalnie przygotowanym na tę okazję opuszczonym kompleksie basenów RKS “Skra”. Oskar i Steez zaprezentują przekrojowo materiał z C30C39, Art Brut Mixtape, PRO8L3M LP i najnowszego EP Hack3d By GH05T 2.0. Tradycyjnie już wydarzenie będzie miało oprawę wizualną w postaci specjalnie przygotowanych wizualizacji. Będzie to ostatnia okazja by zobaczyć na żywo PRO8L3M w tym roku w WWA.

„No driving, no sleeping live it up like it’s the weekend, so after school, take a dip in the pool, sippin’ on gin and juice!”

W skrócie – po koncercie zostajemy na basenach! W ramach Rap History Warsaw The Videos Blockparty Blekot, FALCON1 i Steez83 zagrają selekcję najciekawszych klasycznych oraz współczesnych klipów rapowych. Wszystkie video sety będą wyświetlane na 15-metrowym ekranie LED.

Teren jest duży, ale ma swoje granice. Żeby mieć pewność wstępu, bilety możecie nabyć tutaj. Pamiętajcie jednak, że ich pula jest mocno limitowana.

Kiedy: 19.08
Start: 14:00
Wstęp: 18+

Recenzja: PRO8L3M Hack3d by Gh05t 2.0 EP

PRO8L3M

Hack3d by Gh05t 2.0 EP (2017)

RHW

Jak brzmi rap, który doceniany jest zarówno przez wyjadaczy z branży takich jak Włodi czy Mes, pisarza Jakuba Żulczyka, jak i tych, którym z hip-hopem niekoniecznie po drodze? Jaka jest muzyka, która zapełnia zarówno warszawskie Palladium, jak i ściąga tłumy pod festiwalowe sceny? Na myśl przychodzi kilka określeń — wulgarna, ostra, brudna i od kilku dobrych lat naprawdę solidna. Mało który duet w Polsce jest tak charakterystyczny. Słyszysz syntetyczne brzmienie oraz mocne bębny i od razu wiadomo, że to PRO8L3M. Mało który skład może pochwalić się tak równą, jeśli chodzi o poziom, twórczością. Po święcącym sukcesy longplayu PRO8L3M panowie szybko wzięli się do pracy, aby na początku czerwca wydać dosyć krótką, bo zawierającą jedynie pięć utworów, epkę Hack3d by Gh05t 2.0, której nakład momentalnie rozszedł się w dniu premiery.

Na nowym materiale Oskar i Steez serwują nam krótką, lecz treściwą podróż, podróż futurystyczną. Jej głównym motywem jest wszechobecna technologia oraz obłuda, z którą możemy na co dzień spotkać się w sieci. Co proponują w zamian? Odpowiedź znana już z innych wydawnictw — szeroko pojęty hedonizm: hazard, dobra materialne i ucieleśnienie erotycznych fantazji, co oczywiście szybko okazuje się niewystarczające, aby przetrwać we wciągającej, nieraz niebezpiecznej cyberprzestrzeni. Chociaż faktycznie sama tematyka epki poniekąd powiela schematy wcześniej wydanych kawałków, takich jak „2040” z zeszłorocznego albumu czy „Teoria bezwględności” z C30-C39, to można odnieść wrażenie, że coś ulega zmianie. Niby głos Oskara pozostaje tak samo mocny i charakterystyczny, a zwrotki jak zawsze nieprzyzwoite i prostolinijne, lecz zmienia się punkt widzenia. Coraz częściej uderza w tony miejskiego obserwatora z wyższych sfer, aniżeli ulicznego chłopaka, którego można spotkać na domówce. Progres? Zdecydowanie tak, bo chociaż PRO8L3M-owi daleko do intelektualnych wyżyn lirycznych, to coraz doskonale wychodzi im nakreślanie nie tylko własnego światopoglądu, ale i strony, w którą podąża nasze społeczeństwo.

Guns blow door to the system
Yeah fuck’em when we say we’re not with them

Te cuty przyprawiają o dreszcze. Nie bez powodu to właśnie fragment „Borders” M.I.A. wykorzystał Steez w otwierającym epkę „2#17”. Wspólnym mianownikiem łączącym PRO8L3M i raperką ze Sri Lanki jest otwarte głoszenie sprzeciwu wobec systemu. Co prawda na różnych płaszczyznach, ale ich spoiwem zdecydowanie jest bezkompromisowość. Piosenka „2#17”, który promował Hack3d by Gh05t 2.0 stawia sprawę jasno — „Dobra, wpisuj login. To albo śmierć”. Ta alternatywa to zapowiedź tematyki wydawnictwa. Mimo że pierwsza zwrotka nie porywa tekstem, druga nadrabia te braki. Audi i Bacadri to przymioty everymana, którego dotyczy większość tekstów epki. Jednocześnie możemy zadać pytanie, czy jest nim również Oskar. Z jednej strony w części piosenek wypowiada się o bliżej niezidentyfikowanym mężczyźnie, z drugiej zastanawiamy się, czy nie po części o samym sobie. Na pewno po pierwszym utworze wiadomo jedno: styl, punche i przede wszystkim nieziemskie bity dalej trzymają się PRO8L3M-u jak żadnego innego obecnie działającego polskiego składu.

Wydawałoby się, że kolejny numer, „Makijaż”, ma szansę zostać singlowym hitem, takim jak „Molly” czy „VHS” z LP — czas pokaże, bo jeśli spojrzeć na wyświetlenia, faktycznie utwór cieszy się największą popularnością. Być może zasługą jest tu dobry tekst o szybkiej miłości znajdowanej na portalach randkowych i nieco śpiewane flow Oskara. Piosenkę otwiera rozmowa rapera ze Steezem i tym razem to MC jest tu głównym bohaterem, który opowiada o swoim raczej kontrowersyjnym stosunku do kobiet. Szybka zmiana klimatu, bo „Word Wide Web” to katastroficzna wizja świata, która następuje po przypadkowym kliknięciu i wyłączeniu sieci. Dobry storytelling i mocny refren sprawiają, że numer można zaklasyfikować jako jeden z lepszych. Inaczej jest z „Michael de Santa” — patent ciekawy i trzymający się głównego motywu, bo palmy i Słońce na Venice, to nic innego jak opis nawiązujący do świata GTA. Niepotrzebna jest jednak taka ilość cutów komentujących niemalże każde posunięcie bohatera tekstu. Mimo to ten numer to zdecydowanie urozmaicenie epki. Zwalnia tempo, jak i nawijka Oskara, która po „Word Wide Web” brzmi luźno i leniwie. Zakończenie epki, czyli tytułowe „Hack3d by Gh05t 2.0”, to moim zdaniem najlepszy numer z płyty. Bit nawiązuje do klimatu Art Brut, bo chociaż od początku do końca jest autorstwa Steeza, to odnosi się wrażenie, że oparto go na jakimś synthpopowym kawałku z późnych lat 80-tych czy z początku 90-tych, zwłaszcza przy linijce „kochał się z żoną, w radiu leciało De Mono”. No i znowu zastanawiamy się, czy bohaterem jest ten sam człowiek, co w pierwszym utworze, czy po prostu stereotypowy reprezentant wyższej klasy lubiącej pokazać się w sieci.

Mimo że można zarzucić PRO8L3M-owi pewną monotematyczność, to zróżnicowana perspektywa, z której przedstawiany jest świat podporządkowany internetowi (Oskar raz jest amantem z portali randkowych, który wyświetla się jako Jack Nicholson, a innym razem staje się trzecioosobowym narratorem). Poza tym te futurystyczne wizje i zatracanie się w hedonizmie powoli stają się nieodłącznym tematem poruszanym przez duet, który rozumie się i wybacza, jak dym Włodkowi czy Bałuty Ostremu. Za Hack3d by Gh05t 2.0 trzeba jednak dziękować głównie Steezowi, który wspiął się na producenckie wyżyny i sprawił, że pod względem brzmienia żaden kawałek nie odstaje od bardzo wysokiego poziomu. Tym samym potwierdził, że doskonale rozumie, jak tworzyć muzykę czerpiącą ze zróżnicowanych źródeł, ale nie przesadnie zainfekowaną trendami zza oceanu. Oskarowi można wytknąć słabsze momenty, jak nieliczne, ale jednak obecne niezbyt kreatywne rymy czy „poszłem” (prawdopodobnie użyte celowo) z „Word Wide Web”, lecz to w jakim stylu kończy materiał, zaciera owe niedoskonałości.

PRO8L3M x Włodi w piątek w Bielsko-Białej!

Jutro, a właściwie już dzisiaj wieczorem zaczyna się długi czerwcowy weekend i w czasie kiedy my wyruszamy na wypoczynki, raperzy jeżdżą po kraju z koncertami. Dlatego jeżeli ktoś będzie przebywał w piątek w Bielsko-Białej lub okolicach to zachęcamy do udziału w evencie, który rozkręcą PRO8L3M oraz Włodek. Oskar ze Steezem w zeszłym tygodniu udostępnili nową epkę, natomiast Włodek cały czas promuje swój ostatni album wydany pod koniec marca. Wszystko odbędzie się w Rudeboy Club przy ulicy 1-ego Maja.

WYDARZENIE FB

Nowa epka: PRO8L3M Hack3d By GH05T 2.0

Fenomenu PRO8L3Mu nikomu przybliżać nie trzeba. Panowie po raz kolejni udowodnili, że są pierwszoplanowymi graczami na polskiej scenie hip-hopowej. Preorder ich nowej epki Hack3d By GH05T 2.0 rozszedł się w kilka dni, oficjalna premiera na fizyku zapowiada jest na czternastego czerwca, a już teraz z materiałem możemy oswoić się w internecie, dzięki uprzejmości Steeza i Oskara, którzy w całości wrzucili go na Youtube i BandCamp. Epka to pięć różnorodnych utworów, ale spójnych tematycznie. Podejmują kwestie cyfryzacji naszego życia czy hipokryzji osób pozornie wzbraniających się przed nią. Przy okazji Oskar wskazuje obszary naszej codzienności, która została stopniowo zawładnięta przez telefony, internet i mass media. Mocne, nieco futurystyczne brzmienia na epce mieszają się z samplingowym elektryzmem, który jak zwykle dopieścił mistrz Steez. Wygląda na to, że szykuje się kolejny rok z PRO8L3Mem. Czas pokaże, czy „Makijaż” ma siłę przebicia „Molly”.

Nowy utwór: PRO8L3M „2#17”

Do premiery epki Oskara i Steeza został niespełna tydzień. Dzisiaj panowie postanowili zrobić słuchaczom mały prezent z okazji dnia dziecka i wypuścili singiel promujący materiał. „2#17” na pewno brzmieniowo wpisuje się w dotychczasowe dokonania duetu, a zwłaszcza ostatnią płytę. Wydaje się, że singiel zapowiada tematykę całego materiału — powszechną cyfryzację. Przy okazji Oskar celnie zwraca uwagę na hipokryzję tych, którzy jedynie pozornie bronią się przed techniką oraz na swój negatywny stosunek do kwestii digitalizacji. W tym kontekście nieprzypadkowe stają się cuty z „Borders” M.I.A., która często zaznacza swoją antysystemowość w twórczości. Hack3d By GH05T 2.0 EP możemy spodziewać się siódmego czerwca.

PRO8L3M zapowiada nowe EP

PRO8L3M, czyli jeden z ciekawszych polskich składów hip-hopowych ostatnich lat, nie zwalnia tempa i zapowiada nowy materiał. Po zeszłorocznym sukcesie, panowie najwyraźniej nie zamierzają spocząć na laurach. Dzisiaj ruszył preorder nowej epki. Co prawda na razie nie znamy zbyt wiele szczegółów, ale możemy spodziewać się pięciu utworów. Znając charakter ich twórczości, należy liczyć na mocne, dopracowane bity i niekonwencjonalne teksty. Na swoim facebooku Oskar i Steez napisali, że epka zostanie udostępniona w internecie siódmego czerwca. Jeśli ktoś jest zbyt niecierpliwy i koniecznie chciałby zapoznać się z nowymi kawałkami przedpremierowo, będzie można je usłyszeć podczas najbliższych koncertów.

PRO8L3M w trasie!

Równo rok po premierze albumu PRO8L3M (1 czerwca) Steez z Oskarem ponownie ruszają w trasę koncertową. Aktualna czerwcowa lista zawiera 10 miast, więc okazji do zobaczenia na ich na żywo będzie sporo. Co prawda pierwszy koncert w Krakowie jest już wyprzedany, ale warto zapoznać się pozostałymi terminami. Od razu zapraszamy na trzy kolejne eventy z trasy, gdzie oprócz głównych bohaterów tego newsa zagra kilka znanych i lubianych postaci.

2 czerwca, Wrocław (A2) – PRO8L3M x Włodi x Żabson x EABS feat. Hades

3 czerwca, Zabrze (Wiatrak) – PRO8L3M x Włodi

9 czerwca, Olsztyn (Nowy Andergrant) – PRO8L3M x Włodi x Żabson

Polecamy sprawdzić również pozostały terminy i bookować sobie daty.

KONCERTY CZERWIEC

 

Nowy teledysk: PRO8L3M „2040”

2040

Wyjątkowo realne wizje niedalekiej przyszłości, które doskonale obrazuje Oskar z PRO8L3Mu mogą przyprawić o dreszcze nie tylko fanów cyberpunku. Futurystyczna Warszawa to świat nie tylko tropikalnej pogody i bionicznych kończyn, ale i wyleczonych chorób. Jestem pod ogromnym wrażeniem jak w cztery minuty można wykreować za pomocą dźwięku i słów tak obrazowo nieco przerażający świat. Sam klip jak i kawałek są niezłą zajawką całej stylistyki albumu, ponadto klip nawiązuje do kultowych anime, takich jak „Ghost in the Shell”, „Neo Tokyo”, „Cowboy Bebop”, „Psycho Pass” czy „Akira”, jak pisze sam zespół. Obowiązkowa pozycja w tym roku.

Nowy utwór: PROBL3M „Tori Black (Invent Remix)”

inbentOryginalne „Tori Black” ma dosyć prostą, wręcz ubogą warstwę instrumentalną. Współgra to z głosem Oskara z PRO8L3M, i jego charakterystycznym, offbeatowym sposobem rapowania. A co by było gdyby? No właśnie, na to pytanie odpowiedział Invent i lekko podkręcił muzykę w niekwestionowanej petardzie, jaką jest „Tori Black”. Tempo utworu dalej hipnotyzuje, a całość uzyskanego brzmienia daje poczucie większej przyswajalności dla słuchacza. Jest inaczej, dalej jest prima sort. Piątka Invent!

Nowy utwór: Quebonafide, Sokół, Pro8l3m „Szacunek”

the wall

The Wall Festiwal wyróżniał się na tle innych przede wszystkim za sprawą legendarnej już płyty Skandal, a właściwie występami raperów związanych z Molestą, którzy poszczególne kawałki przerobili według siebie. Jak się później okazało, nie była to na szczęście tylko koncertowa opcja. Dlatego dzisiaj otrzymaliśmy kolejny cover (pierwszym były „Sztuki” w wykonaniu 2cztery7) autorstwa trzech całkiem odmiennych od siebie raperów – Quebonafide, Sokoła oraz Oskara (Pro8l3m). Wspomniane trio wzięło na tapetę „Szacunek” i przy produkcyjnym wsparciu Night Marks Eletric Trio powstała nowa wersja utworu. Najlepiej wypadł Sokół, który był gościem na Skandalu i czuć, że czuje klimat starych czasów, a jego nawijka idealnie wpasowuje się w bit zsamplowany z Janosika. Młodsi, czyli Quebo oraz Oskar pojechali w swoim stylu i urozmaicili prawie 20-letni numer powiewem świeżości mimo, że zwykle rapują na zupełnie innych podkładach.

Do końca roku ma się ukazać okolicznościowy winyl, który oprócz „Sztuk” i „Szacunku” będzie zawierał covery „Jeszcze jedno” (JWP/BC) oraz „Armagedon” (Proximite). Trzeba przyznać, że zarówno koncert jak i wydanie materiału na fizycznym nośniku to fantastyczna akcja. Niewiele płyt w polskim rapie zasługuje na taki hołd, a Skandal to przecież kamień milowy rodzimego hip-hopu. Szacunek.