Recenzja: Majid Jordan The Space Between

Data: 27 listopada 2017 Autor: Komentarzy:

Majid Jordan

The Space Between (2017)

OVO Sound/Warner Bros.

Wytwórnia Drake’a — OVO Sound od dłuższego czasu ma pod swoimi skrzydłami świetne talenty, a ich kolejne albumy wydają się to tylko potwierdzać — dvsn, PartyNextDoor czy też duet panów Majida Al Maskatiego i Jordana Ullmana znanych szerzej po prostu jako Majid Jordan. Przełomowym momentem dla tej ostatniej dwójki był gościnny występ w „Hold On, We’re Going Home” Drake’a. Od tego momentu poszukiwali swojego brzmienia, aż do The Space Between, gdzie w końcu wszystko wydaje się znajdować na swoim miejscu.

Przy odsłuchu debiutanckiego albumu duetu można odnieść wrażenie, że artyści nie do końca potrafią się zdecydować co do planowego wydźwięku krążka, balansując gdzieś między popową elektroniką a inspiracjami PBR&B. Na The Space Between ten balans przesuwa się w kierunku lżejszych, nieśpiesznie tanecznych tonów. Jordan Ullman wchodzi mocniej retro-futurystyczny klimat lat osiemdziesiątych, który z powodzeniem można stawiać obok Weeknda z okresu Starboy. Delikatne syntezatory tworzą całkiem rozmarzoną atmosferę, którą potęgują przenikające się, długi wybrzmienia. I to klubowo-miejskie zabarwienie sprawdza się zarówno w pulsującym „Gave Your Love Away” czy singlowym „Body Talk”, jak i balladowym „You”.

Całość jest nawet bardziej spójna w momencie, gdy do gry wchodzi Majid Al Maskati. Duet uzupełnia się fenomenalnie, a każdy producent marzy o wokaliście, który jest w stanie tak dobrze zrozumieć jego muzykę, jak robi to śpiewająca część Majid Jordan. Warsztatowo ciężko mówić o rewolucji, czy chociaż o ewolucji, Majid zresztą nie sprawia wrażenia ponadprzeciętnego, ale wydaje się brzmieć jakby pewniej. Z drugiej strony nie potrafię sobie wyobrazić innego wokalisty, który wykorzystałby potencjał tych utworów w taki sposób. Nie potrafią zagrozić nawet tego Delaney z dvsn czy PartyNextDoor, którzy gościnnie również pojawili się na płycie. Na przestrzennych, wielowarstwowych utworach hedonistyczne opowieści („OG Heartthrub”, „Body Talk”) przeplatają się z tekstami o wyobcowaniu i zmianach („Phases”), żeby zaraz znowu wrócić do miłosnych historii („My Imagination”, „Not Ashamed”). Jest przyjemnie — jasne, brakuje tutaj głębszych i bardziej pasjonujących wątków, ale raczej nie tego powinno się oczekiwać po płycie tego typu.

Jeżeli natomiast czekaliście na bardziej dopracowaną pozycję od ciekawego duetu ze stajni Drake’a, to na pewno nie będziecie rozczarowani. Świetne przejścia pomiędzy poszczególnymi częściami utworów, gładkie dryfowanie pomiędzy gatunkami, a w dużej mierze odnalezienie własnego, charakterystycznego brzmienia i koncentracja na nim sprawiają, że The Space Between spełnia pokładane w nim oczekiwania. Może przy kolejnej płycie będzie trochę odważniej? Na ten moment należy zadowolić się tym, że jest przede wszystkim spójnie, a to gwarantują ciągłość i konsekwencja, które słyszymy pomiędzy „Intrem” a „Outrem”.

A jak płyta brzmi na żywo będziecie mogli przekonać się w marcu, podczas warszawskiego koncertu Majid Jordan w klubie Niebo.

Komentarze

komentarzy