Recenzja: Toni Braxton Sex & Cigarettes

Data: 17 kwietnia 2018 Autor: Komentarzy:

Recenzja Toni Braxton Sex Cigarettes

Toni Braxton

Sex & Cigarettes (2018)

Def Jam Recordings

Kiedy kilka lat temu świat obiegła wiadomość, że artystka o tak charakterystycznym i seksownym wokalu już nigdy więcej nie wyda nowej muzyki, fani wstrzymali oddech. Nieuleczalna choroba, na którą cierpi Toni Braxotn, dała się jej we znaki, a lekarze zakazali nadmiernego wysiłku i niepotrzebnego stresu. Amerykanka odsunęła się więc nieco na bok i postanowiła dostosować się do zaleceń specjalistów. Przerwa nie trwała na szczęście długo. Stan zdrowia Toni poprawił się, a z dołka postanowił wyciągnąć ją wieloletni przyjaciel, producent muzyczny Babyface. Owocem ich współpracy stał się nagrodzony statuetką Grammy album Love, Marriage & Divorce. Na fali sukcesu krążka, Braxton wspomniała w jednym z wywiadów o jego kontynuacji, jednak plany spowiła gęsta mgła, a artystka postanowiła zrealizować swój solowy projekt.

Droga od zapowiedzi do premiery pierwszego od ośmiu lat wydawnictwa okazała się jednak bardzo kręta. Długo nie było wiadomo kiedy i czy w ogóle Sex & Cigarettes pojawi się na rynku. Początkowo do sieci trafiła współczesna midtempo ballada R&B „Deadwood”. Następnie premierę miały remiksy singla „Coping”, które nie znalazły się na płycie, a w międzyczasie poznaliśmy przeróbkę „Hardaway” Dereza Deshona, w której gościnnie występuje obecny partner Toni, Birdman, a która również nie znalazła się na longplayu. Jakby tego było mało, zaskoczeniem okazał się niezwykle krótki, przez co niewiarygodny spis utworów, ograniczający się jedynie do ośmiu piosenek. Szczęśliwie album ujrzał światło dzienne, a ponętny wokal Toni znów można usłyszeć w nowych kompozycjach.

Płytę otwiera mocny muzyczny tryptyk. Wspomniane wcześniej „Deadwood” idealnie wpasowuje się w format współczesnego R&B. Tytułowe „Sex & Cigarettes” jest przepełnioną gniewem akustyczną balladą, w której bohaterka zmaga się z niewiernym partnerem. Jest on na tyle bezczelny, że nie ukrywa swoich miłosnych ekscesów, a ona kocha go tak mocno, że zniosłaby jego kłamstwa. Z kolei radiowe „Long As I Live”, przypominające nagrania z ery Love, Marriage & Divorce, opowiada o emocjonalnym rozdarciu bohaterki po odkryciu zdrady. Sex & Cigarettes jest albumem bardzo dojrzałym i świadomym. Jest to również pierwszy krążek artystki, zawierający treści niedozwolone dla nieletnich. Co za tym idzie, Braxton opowiada o miłości, złamanym sercu i zdradach partnera w sposób dobitny i bez ogródek, jak w utworze „FOH” (fuck outta here), w którym rozprawia się z niewiernym kochankiem. Dzięki klasycznemu brzmieniu kompozycji i użyciu slangu, kawałek ten można potraktować jako swoisty pomost pomiędzy typowym brzmieniem balladowej Toni a współczesnym światem muzycznym. Pomimo motywu przewodniego płyty, którym jest ból po rozstaniu, jej zamknięcie w postaci kompozycji „Missin'”, daje nadzieję, że po ciężkich sercowych perturbacjach, przez warstwę ciemnych chmur przedostanie się promień słońca.

Zgodnie z obietnicą, na nowej płycie Toni Braxton opowiada o sprawach dla niej ważnych w sposób bezpośredni i bez cenzury. Nie przebiera w słowach, kiedy gani swojego partnera za zdradę i nie wstydzi się przyznać do nowej miłości. Dzięki takiemu podejściu Sex & Cigarettes jest krążkiem bardzo dojrzałym i niezwykle wyzwalającym. Brzmieniowo, artystka połączyła klasyczne nuty, tak dla niej charakterystyczne, z nieco osłuchanym, ale wciąż topowym tropical house’em. Dzięki temu album zadowoli zarówno wiernych fanów, jak również przyciągnie nowych słuchaczy. Nie obyło się jednak bez pewnych potknięć. Po tak długiej przerwie wydawniczej, wspomniane osiem utworów powoduje ogromne rozczarowanie. Szczególnie mając na uwadze doniesienia, że podczas sesji nagraniowej powstało ich więcej. Ponadto, na okładce płyty, Toni Braxton została przedstawiona w sposób zbyt oczywisty, w odniesieniu do samego tytułu krążka. To trochę jak śpiewać o rozstaniu na tle łamanych serc. Nie spodziewajcie się też na albumie hitu na miarę „You’re Makin’ Me High” czy „Un-Break My Heart”. Może Braxton już ich nie potrzebuje będąc na rynku muzycznym tak długo. Może Sex & Cigarettes jest ostatnim projektem w jej karierze, zważywszy na stan zdrowia wokalistki. Jedno wiem na pewno, warto sięgnąć po płytę, bo tak prawdziwie zaśpiewanej historii, przepełnionej ogromnym wachlarzem emocji, nie usłyszycie u wielu artystów. Pomimo kilku niedociągnięć, najbardziej utalentowana z sióstr Braxton wciąż potrafi osiągać wyżyny swojego wokalu i nie jednego słuchacza przyprawić o dreszcze.

Komentarze

komentarzy