toni braxton

Recenzja: Toni Braxton Spell My Name

recenzja: toni braxton spell my name soulbowl_pl

Toni Braxton

Spell My Name (2020)

Island Records

Obecna na muzycznej scenie od początku lat dziewięćdziesiątych artystka, zdążyła już ugruntować swoją pozycję diwy R&B. Przetrwała ówczesne nadużycia wytwórni, nie dała pokonać się chorobie, a po bankructwie, odbudowuje powoli swoje imperium finansowe. Od momentu wydania płyty Love, Marriage & Divorce zaczęła prezentować się jako pewna siebie kobieta i świadoma artystka. Na krążku Sex & Cigarettes dobitnie śpiewała, czego pragnie, ale dopiero Spell My Name ukazuje dojrzałość emocjonalną Toni Braxton i dominację nad własnym życiem.

Już sama okładka płyty, chociaż nieco tandetna, ukazuje piosenkarkę w wyprostowanej pozie i z uniesioną głową. Jest to oczywiście zamierzony zabieg, mający za zadanie uświadomienie słuchaczowi, czego powinien spodziewać się po utworach na płycie. Otwierające „Dance” sprawnie przeprowadza słuchacza przez pomost między komercyjną i przebojową zawartością płyty Sex & Cigarettes a dojrzałymi dźwiękami na Spell My Name. Po przejściu na drugą stronę spotykamy się z kawałkiem „Do It”, który pomimo dużego potencjału, aby stać się przebojem, zginął gdzieś we mgle premierowych utworów innych wykonawców. I nie pomogła nawet Missy Elliott, której nazwisko od długiego czasu nie gwarantuje już sukcesu.

Będąc na scenie prawie trzy dekady, Toni Braxton postanowiła zaznaczyć swoją pozycję i przypomnieć o szacunku, który jej się należy, zmuszając słuchacza do wyartykułowania jej imienia i nazwiska zarówno na samej płycie, jak i w tytułowym utworze. „Spell My Name”, przeliteruj moje imię, T.O.N.I B.R.A.X.T.O.N, to idealna demonstracja kobieciej siły. Nie oznacza to, że Toni stała się nagle zadufaną w sobie piosenkarką, ale wiele przeszła, jest autorytetem i zasługuje na uznanie. Dowodem na pokorę artystki jest z kolei kompozycja „Happy Without Me”, w której śpiewa „Nic nie jest posiniaczone, tylko moje ego / Nic nie jest zranione, tylko moja duma”.

Dostając płytę składającą się głównie z ballad utrzymanych w oldschoolowym klimacie i zaśpiewanych jedwabistym wokalem, wydawałoby się, że powinny one stać się mocną stroną wydawnictwa. Na Spell My Name sukces nie jest nawet połowiczny. Część ballad oparto na niezwykle męczącym rytmie („O.V.E.Rr.”), a niektóre z nich brzmią jak relikt dawnych czasów (wspomniane „Do It”). Nie pomogło nawet minimalistyczne „Gotta Move On”, które dzięki H.E.R. miało wprowadzić płytę na współczesny poziom. Także „Saturday Night”, mimo silnej emanacji kobiecości i pewności siebie, spaliło na panewce przez swoje tandetne refrenowe brzmienie.

Chciałoby się powiedzieć, że Toni z powodzeniem kontynuuje długoletnią współpracę z Babyfacem, odpowiedzialnym za jej początkowy sukces, jak również za niedawne statuetki za wspólny krążek Love, Marriage & Divorce. Nie jest to jednak zgodne z prawdą. Najlepszym kawałkiem, jaki wyszedł na płycie Spell My Name spod pióra producenta jest, nie wiedzieć dlaczego, bonusowa ballada „Nothin'”, z przyjemną bluesowo-gitarową melodią. Utwór, pomimo że brzmi weselnie, jest miłym zwieńczeniem całego wydawnictwa, które obiecująco sięgając do rytmów z początku kariery Braxton nie udźwignęło ciężaru tamtych lat. Całościowo płyta jest nijaka, nużąco-płacząca, a wokal artystki zamiast zachwycać, trąci męczącą manierą. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że Spell My Name zostało wydane naprędce i bez większego zamysłu. Single prezentowane były chaotycznie, a ilość kompozycji premierowych na płycie woła o pomstę do nieba. Wydawnictwo jest więc bardziej przerywnikiem w czasie pandemii, niż pełnoprawnym albumem, wnoszącym powiew świeżości w dyskografię artystki. Jednego, czego nie można odmówić Amerykance, to energii duchowej i wytrwałości, których pokłady ma w sobie, by omijać kolejne życiowe kłody.

#FridayRoundup: Toni Braxton, Sevdaliza, The LOX, Taco Hemingway i inni

#FridayRoundup

Wakacyjny sezon był wyjątkowo obfity w nowe tytuły, liczymy więc na to, że trend ten utrzyma się również do końca roku. Potwierdzeniem tego wydaje się być ten tydzień, gdzie trafiło do nas mnóstwo świeżych rzeczy, a my jak co tydzień wybraliśmy klika najciekawszych naszym zdaniem premier i prezentujemy je poniżej w ramach cyklu #FridayRoundup.


#FridayRoundup

Spell My Name

Toni Braxton

Island Records

Ostatnie dwie płyty Toni Braxton, czyli Sex & Cigarettes oraz najnowsza Spell My Name, to kompilacja całkiem ciekawych kompozycji w postaci chociażby „Deadwood”, czy „Gotta Move On” oraz zlepek nikomu niepotrzebnych wypełniaczy pod nazwą „Missin’”, czy „O.V.E.Rr.”. Spell My Name jest zdecydowanie dojrzalszym materiałym Toni od poprzednika, ale artystka kontynuuje formułę wydawania płyt kilkuutworowych, bardziej znienacka, niż przemyślanych, z nielicznymi tylko ambitnymi piosenkami i pozostałymi śmieciowymi wypychaczami. Nowy krążek jest spokojniejszy, przeważa wciąż wszechobecny trap i miejscami pięknie brzmiące instrumenty. Wokal Amerykanki pozostaje na niezmiennie wysokim poziomie, a teksty nie zahaczają o infantylną dziecinność. Spell My Name nie można nazwać klapą, ale jednocześnie ciężko go pokochać od pierwszego odsłuchu. Wolałbym jednak poczekać dłużej na dobry materiał, który mógłby być połączeniem dwóch ostatnich albumów i w którym mógłbym się zakochać od pierwszych dźwięków. — Forrel


#FridayRoundup

Shabrang

Sevdaliza

Twisted Elegance

Pisząc do jednego z poprzednich #FRU o EPce Joanna, która, co obecnie widać, stanowiła prolog dla długogrającego Shabrang, wyraziłem nadzieję, że Irańska wokalistka sięgnie jeszcze po dłuższe formy i nieco przywróci trip-hopowy sznyt swoim nagraniom. Najnowsze wydawnictwo, ku mojej radości, okazuje się uzupełniać nowy anturaż brzmieniowy materią nawiązującą właśnie do brytyjskich klasyków paranoicznego romansu. Jednak, poza tak oczywistymi nawiązaniami jak np. legendarne Mezzanine, a także słyszalnymi już na Joannie naleciałościami alternatywnego R’n’B, tym razem artystka poszerza kontekst o futurystyczne, transhumanistyczne strategie charakterystyczne dla brytyjskiej sceny eksperymentalnej, co najbardziej słychać w autotunowych suitach w duchu graczy takich jak Gaika. I  choć całościowo, niestety, nie udaje się temu krążkowi zupełnie uniknąć charakterystycznych dla Sevdalizy dłużyzn i przestojów, jest na tyle intrygująco, że po prostu dobrze to się niesie.–Wojtek


#FridayRoundup

Living Off Xperience

The LOX

ROC Nation

Liryczne trio z Nowego Jorku powraca z kolejnym krążkiem pod egidą Roc Nation. Promowane singlem „Loyalty and Love” Living Off Xperience to 14 utworów, na których obok Jadakissa, Styles’a P i Sheek Loucha usłyszymy Jeremiha, T-Paina, chłopaków z Griselda Records, a nawet samego DMX’a. Za produkcję odpowiedzialni są araabMuzik, Scott Storch, Large Professor czy Statik Selektah, a więc prawdziwy dream team. Członkowie The LOX są jednymi z najlepiej odnajdujących się na współczesnej scenie raperów z lat 90., dlatego można spodziewać się po nich wyłącznie najwyższego poziomu. Obowiązkowa pozycja dla wszystkich, którzy wzdychają do złotej ery hip-hopu i marzą o powrocie starego, dobrego Ruff Ryders — Adrian


#FridayRoundup

Jarmark

Taco Hemingway

2020 Label

Jarmark Taco Hemingway’a to pierwsza część tegorocznego dyptyku, którą artysta postanowił opublikować na tydzień przed właściwą premierą. W zamyśle ma to być, w opozycji do nadchodzącej „Europy”, wydawnictwo bardziej skonceptualizowane, przywracające pisarstwo Szcześniaka z czasów jego wczesnych dokonań, skoncentrowane wokół jego obserwacyjnego, felietonistycznego niemal sznytu. I w pewnym stopniu rzeczywiście tak jest, Taco bowiem rzeczywiście porzuca konfesyjny charakter, jednak zastępuje go gęsto ścielonymi banałami i kalkami frazesów ze współczesnego dyskursu medialnego, który obrósł w okół ostatnich wydarzeń w Polsce. Obserwacje te jednak poczwarzą się w formy truizmów, które trochę zbyt peszą się  przed naprawdę wyraźnym manifestem. Obrywa się faszyzującej prawicy, nieco mniej nieporadnym, pseudolewicowym neoliberałom klasy wyższej, jednak żaden z wersów nie ma takiej siły nośnej jak, chociażby, wżynające się w głowę Tak czy siak bóg z nami, chuj z wami, trzy zdrowaśki, Alleluja i do przodu, jazda z kurwami z „Polskiego Tanga”. Jest to krok w dobrą stronę dla polskiego hip-hopu z refleksją w większości na poziomie mniej więcej krocza (tym bardziej, że muzycznie Taco zdecydowanie wie, co się kroi obecnie na europejskich scenach i zgrabnie inkorporuje to w rodzime formuły), ale to jednak dalej papierek lakmusowy na rzeczywistość i kronikarski przegląd klisz niż skondensowane, wyraziste diagnozy. —Wojtek


#FridayRoundup

Energy

Disclosure

Island Records

Disclosure postawiło wskoczyć na pędzący ostatnimi czasy bez opamiętania hypetrain najntisowej nostalgii i wygrzebać z niego formuły jeszcze nieco nie rozbite przez konsumpcjonistyczne trybiki współczesnego muzycznego mainstreamu. Na Energy uskuteczniane jest, przede wszystkim, elektroniczne wyspiarstwo mocno scentralizowane wokół tuptanka do mocnej stopy w 4/4 i transowych powtórzeń. Dużo w tym naleciałości 2-stepowej rytmiki, a rój gościnnych występów siłą rzeczy sprowadza całość na tory hip-housowej przewózki. I sprawdza się to co najmniej przyzwoicie, chwilami nawet bardzo dobrze, choć trudno nie ulec wrażeniu, że chwilami jest to nieco bezkrytyczna kalka sprawdzonych formuł. Zdecydowanie lepiej jawi się w tym kontekście pierwsza połowa, która rzeczywiście do konwulsyjnego transu rozpędza klubowe aspiracje, aby eskalować na poziomie meta w traku tytułowym, jednak całość w pewnej chwili zwalnia i raczej nie rekompensuje tego innymi ciekawymi rozwiązaniami. Anyway, na nielegalne kwarantannowe rave’y materiał jak znalazł.–Wojtek


#FridayRoundup

CTV3: Cool Tape Vol. 3

Jaden

Roc Nation

Wydając CTV3: Cool Tape Vol. 3, Jeden nareszcie zamknął zapoczątkowaną w 2012 roku serię mixtape’ów. Projekt stanowi jednocześnie prequel do jego debiutanckiego Syre, jest uzupełnieniem całego konceptu. Wszystko wskazuje więc na to, że Smith po raz ostatni rozpamiętuje swoje nastoletnie uczucia. Mamy nadzieję, że nowy rozdział będzie zwiastował też nowy, dojrzalszy kierunek w jego twórczości. Póki co jednak otrzymaliśmy aż 17 piosenek, w których nieco odszedł od rapu, i które warto poznać, jeśli chce się dogłębniej zrozumieć opowiadaną przez Jadena historię. — Klementyna


#FridayRoundup

The Wild Card

Ledisi

Listen Back Entertainment

Ledisi zdecydowała się wydać swój album The Wild Card w okresie wciąż trwającej pandemii, pomimo braku koncertów i niemożliwości sprawdzenia reakcji fanów na nowe piosenki. Jednak praca zdalna zatrzymała znaczną część ludzi w domach, co sprawiło, że mają oni nieco więcej czasu na słuchanie muzyki. Na płycie artystka wraca do muzycznych korzeni, czyli do soulu i jazzu z lat dziewięćdziesiątych. Krążek jest również ukłonem w stronę legend R&B, które pojawiły się przed nią, takich jak Rufus, Chaka Khan, czy Quincy Jones. Wśród gatunków nie zabraknie również rriddimowych brzmień, podsypanych hip-hopem i reggae, a nawet karaibskich rytmów. The Wild Card niezmiennie porusza tematykę miłości, wzlotów i upadków, ale tym razem z większym naciskiem na zawirowania emocjonalne. Jest również powrotem artystki do niezależności tworzenia. — Forrel


#FridayRoundup

Love Always Wins

Kem

Motown Records

Nowy album Kema Love Always Wins utrzymany jest w typowym dla artysty miłosnym klimacie, z nieco przesadzonymi emocjami i nadinterpretacją utworów. Ale to właśnie takiego Kema kochają fani: soulowego, delikatnego i poetyckiego. Po sześciu latach nieobecności artysta do swoich miłosnych kompozycji i czułych tekstów tchnął nieco świeżego powiewu. Na Love Always Wins oprócz charakterystycznych dla Amerykanina ballad, znalazły się również utwory szybsze, taneczne w postaci „Can’t Stop Giving Love”. Wokalista na swoją płytę zaprosił również gości, czego nie czynił często do tej pory. Krążek wspomogli Toni Braxton, Erica Campbell z zespołu Mary Mary oraz amerykański smooth jazzowy muzyk Brian Culbertson. Płyta kolejny raz wyszła spod skrzydeł legendarnej wytwórni Motown. Jest więc miło, jest przyjemnie, jest świeżo. — Forrel


#FridayRoundup

Axiom

Christian Scott Quintet

Ropeadope

10 marca bieżącego roku, nominowany do nagrody Grammy trębacz, kompozytor oraz producent — Christian Scott aTunde Adjuah oraz jego zespół, zagrać mieli koncert w słynnym nowojorskim klubie jazzowym Blue Note. Na kilka chwil przed tym wydarzeniem świat obiegła niepewność co do COVID-19 i występ ten stanął pod znakiem zapytania. Adjuah ​​podjął decyzję o kontynuowaniu przedsięwzięcia. Ani on, ani jego kwintet nie wiedzieli wtedy jednak, że to będzie ich ostatni koncert przed naprawdę długą przerwą spowodowaną pandemią. Ten występ został uchwycony i wydany jako album zatytułowany AXIOM, więc słuchacze na całym świecie mogą mieć namiastkę tego, co działoby się obecnie na salach koncertowych całego świata. — efdote


Toni Braxton zaprasza do tańca (po raz kolejny)

Toni Braxton Dance

Toni Braxton Dance

Toni Braxton prezentuje drugi singiel z dziesiątego krążka

Po pościelowym singlu „Do It” i jego nieco bardziej bujającym remiksie z Missy Elliott Toni Braxton wraca z nowym tanecznym singlem podążającym za klasycznym schematem przekładańca. W numerze zatytułowanym prostolinijnie „Dance” obiera stosownie dance-popowy kierunek, ale z wyczuwalnie house’owo-funkowym sznytem, którego nie miała żadna z jej wcześniejszych tanecznych inkarnacji. Tym samym piosenkarka zapowiada swoją dziesiątą płytę Spell My Name. Poza dwoma pierwszymi singlami potwierdzono, że na płycie znajdzie się też duet z H.E.R. Całość usłyszymy już 28 sierpnia.

Missy Elliott apgrejduje „Do It” Toni Braxton

Toni Braxton i Missy Elliott

Toni Braxton i Missy Elliott

„Do It” Toni Braxton w upbeatowym remiksie z Missy Elliott

Wielu narzekało, że ostatni singiel Toni Braxton „Do It” to kolejna pozbawiona werwy ballada, ale w powtarzalnym refrenie i zaangażowanych zwrotkach kryje się dobra melodia dorównująca standardem największym przebojom piosenkarki. Numer całkiem nieźle radzi sobie w amerykańskim radiu R&B. Nic dziwnego więc, że piosenkarka postanowiła zaprosić Missy Elliott do rozruszania kawałka. Przy okazji metamorfozie ulegała warstwa muzyczna — ballada zmieniła się w bujające mid-tempo, a nawet quietstormowy banger doskonale rezonujący z jednej strony z R&B lat 90., z drugiej z brzmieniem współczesnego R&B. Posłuchajcie nowej wersji poniżej

Toni Braxton ku pokrzepieniu serc

Toni Braxton

Toni Braxton

Toni Braxton wraca po dwuletniej przerwie

Nieoczekiwanie nowy singiel zaprezentowała dziś rano Toni Braxton! Klimatyczna ballada „Do It” to pierwszy utwór piosenkarki od ponad dwóch lat, kiedy do sprzedaży trafił krążek Sex & Cigarettes. Mimo upływu lat Braxton jest jednak wierna formule klasycznej ballady R&B, która zapewniła jej sławę. Jest trochę patetycznie, zwłaszcza w zwrotkach, ale refren całkiem ładnie rozładowuje to napięcie i kiedy Toni śpiewa „Do what you need to do”, zdaje się, że świat zatrzymał się w miejscu w połowie lat 90. A to przecież wcale nie najgorzej!

Recenzja: Toni Braxton Sex & Cigarettes

Recenzja Toni Braxton Sex Cigarettes

Toni Braxton

Sex & Cigarettes (2018)

Def Jam Recordings

Kiedy kilka lat temu świat obiegła wiadomość, że artystka o tak charakterystycznym i seksownym wokalu już nigdy więcej nie wyda nowej muzyki, fani wstrzymali oddech. Nieuleczalna choroba, na którą cierpi Toni Braxotn, dała się jej we znaki, a lekarze zakazali nadmiernego wysiłku i niepotrzebnego stresu. Amerykanka odsunęła się więc nieco na bok i postanowiła dostosować się do zaleceń specjalistów. Przerwa nie trwała na szczęście długo. Stan zdrowia Toni poprawił się, a z dołka postanowił wyciągnąć ją wieloletni przyjaciel, producent muzyczny Babyface. Owocem ich współpracy stał się nagrodzony statuetką Grammy album Love, Marriage & Divorce. Na fali sukcesu krążka, Braxton wspomniała w jednym z wywiadów o jego kontynuacji, jednak plany spowiła gęsta mgła, a artystka postanowiła zrealizować swój solowy projekt.

Droga od zapowiedzi do premiery pierwszego od ośmiu lat wydawnictwa okazała się jednak bardzo kręta. Długo nie było wiadomo kiedy i czy w ogóle Sex & Cigarettes pojawi się na rynku. Początkowo do sieci trafiła współczesna midtempo ballada R&B „Deadwood”. Następnie premierę miały remiksy singla „Coping”, które nie znalazły się na płycie, a w międzyczasie poznaliśmy przeróbkę „Hardaway” Dereza Deshona, w której gościnnie występuje obecny partner Toni, Birdman, a która również nie znalazła się na longplayu. Jakby tego było mało, zaskoczeniem okazał się niezwykle krótki, przez co niewiarygodny spis utworów, ograniczający się jedynie do ośmiu piosenek. Szczęśliwie album ujrzał światło dzienne, a ponętny wokal Toni znów można usłyszeć w nowych kompozycjach.

Płytę otwiera mocny muzyczny tryptyk. Wspomniane wcześniej „Deadwood” idealnie wpasowuje się w format współczesnego R&B. Tytułowe „Sex & Cigarettes” jest przepełnioną gniewem akustyczną balladą, w której bohaterka zmaga się z niewiernym partnerem. Jest on na tyle bezczelny, że nie ukrywa swoich miłosnych ekscesów, a ona kocha go tak mocno, że zniosłaby jego kłamstwa. Z kolei radiowe „Long As I Live”, przypominające nagrania z ery Love, Marriage & Divorce, opowiada o emocjonalnym rozdarciu bohaterki po odkryciu zdrady. Sex & Cigarettes jest albumem bardzo dojrzałym i świadomym. Jest to również pierwszy krążek artystki, zawierający treści niedozwolone dla nieletnich. Co za tym idzie, Braxton opowiada o miłości, złamanym sercu i zdradach partnera w sposób dobitny i bez ogródek, jak w utworze „FOH” (fuck outta here), w którym rozprawia się z niewiernym kochankiem. Dzięki klasycznemu brzmieniu kompozycji i użyciu slangu, kawałek ten można potraktować jako swoisty pomost pomiędzy typowym brzmieniem balladowej Toni a współczesnym światem muzycznym. Pomimo motywu przewodniego płyty, którym jest ból po rozstaniu, jej zamknięcie w postaci kompozycji „Missin'”, daje nadzieję, że po ciężkich sercowych perturbacjach, przez warstwę ciemnych chmur przedostanie się promień słońca.

Zgodnie z obietnicą, na nowej płycie Toni Braxton opowiada o sprawach dla niej ważnych w sposób bezpośredni i bez cenzury. Nie przebiera w słowach, kiedy gani swojego partnera za zdradę i nie wstydzi się przyznać do nowej miłości. Dzięki takiemu podejściu Sex & Cigarettes jest krążkiem bardzo dojrzałym i niezwykle wyzwalającym. Brzmieniowo, artystka połączyła klasyczne nuty, tak dla niej charakterystyczne, z nieco osłuchanym, ale wciąż topowym tropical house’em. Dzięki temu album zadowoli zarówno wiernych fanów, jak również przyciągnie nowych słuchaczy. Nie obyło się jednak bez pewnych potknięć. Po tak długiej przerwie wydawniczej, wspomniane osiem utworów powoduje ogromne rozczarowanie. Szczególnie mając na uwadze doniesienia, że podczas sesji nagraniowej powstało ich więcej. Ponadto, na okładce płyty, Toni Braxton została przedstawiona w sposób zbyt oczywisty, w odniesieniu do samego tytułu krążka. To trochę jak śpiewać o rozstaniu na tle łamanych serc. Nie spodziewajcie się też na albumie hitu na miarę „You’re Makin’ Me High” czy „Un-Break My Heart”. Może Braxton już ich nie potrzebuje będąc na rynku muzycznym tak długo. Może Sex & Cigarettes jest ostatnim projektem w jej karierze, zważywszy na stan zdrowia wokalistki. Jedno wiem na pewno, warto sięgnąć po płytę, bo tak prawdziwie zaśpiewanej historii, przepełnionej ogromnym wachlarzem emocji, nie usłyszycie u wielu artystów. Pomimo kilku niedociągnięć, najbardziej utalentowana z sióstr Braxton wciąż potrafi osiągać wyżyny swojego wokalu i nie jednego słuchacza przyprawić o dreszcze.

#FridayRoundup: Chloe x Halle, Toni Braxton, Dwa Sławy i inni

Przedstawiamy kolejną garść interesujących, cotygodniowych nowości płytowych. Chloe i Halle wypuszczają swój debiutancki krążek, Toni Braxton powraca z dojrzałym albumem po ośmiu latach, a fani polskich bitów ucieszą się z premier KęKę, czy Dwóch Sław. Na koniec niespodzianka zza naszej wschodniej granicy. Przyjemnego słuchania.


The Kids Are Alright

Chloe x Halle

Parkwood

Jeszcze nie otrząsnęliśmy się po rewelacyjnym zeszłorocznym mikstejpie Chloe x Halle The Two of Us, którym duet niewątpliwie wypracował sobie miejsce w pierwszym szeregu bacznie obserwowanych projektów alternatywnego R&B, a dziewczyny już wydały oficjalny debiutancki longplay. Nie, żeby nic na to nie wskazywało. Jeszcze w listopadzie ukazało się singlowe „I Say So”, a w styczniu dziewczyny upubliczniły hymniczne „The Kids Are Alright”, które, jak się okazało, zostało tytułowym numerem z nadchodzącej płyty duetu. Brzmieniowo nie jest to może kierunek, w którym wyobrażałem sobie przyszłe odsłony projektu, porównując go do THEESatisfaction i pozostaje mi tylko nadzieja, że nie będzie to stylistyczny klucz do nowej płyty, ale w dalszym ciągu Chloe x Halle intrygują. Na płycie znajdziemy aż 18 utworów o łącznej długości przekraczającej 52 minuty. Wśród zaproszonych artystów Goldlink, Kari Faux i Joey Badass. — Kurtek


Sex & Cigarettes

Toni Braxton

Def Jam

Najpierw zapowiedziała, że kończy karierę. Następnie niespodziewanie wydała projekt z Babyface’em, który okazał się dużym sukcesem. Teraz Toni Braxton powraca z solowym albumem Sex & Cigarettes, na który kazała czekać fanom aż 8 lat. Przed premierą płyty poznaliśmy połowę jej zawartości, a co zawiera druga połowa? Mocne, otwierające krążek trio, z „Deadwood” na czele, jest zdecydowanym filarem wydawnictwa. Później otrzymujemy typowe dla Toni ballady, a nawet osłuchany już tropical house i wciąż taneczne, nawet w podstawowej wersji „Coping”. Poznany przed premierą albumu spis utworów, na którym znalazło się tylko osiem pozycji, solidnie rozczarował, ale nadzieję przynosiła pozostała zawartość Sex & Cigarettes. Czy po jej przesłuchaniu można ze spokojem powiedzieć, że jest to solidna płyta? Nie spodziewajcie się hitów i przeszywających ciało dreszczy. Raczej nastawcie się na dojrzały album, niezależnej i silnej kobiety, która w typowy dla siebie sposób śpiewa o miłości, nieszczęśliwych związkach i rozstaniach. — Forrel


Coś przerywa

Dwa Sławy

X2

Dwa sławy powracają we właściwy im, gęsty od hasztagów i językowych smaczków sposób. Przeważają żywiołowe numery pokroju singlowych „Zdejm czapkę” czy „Buty do wódy”, ale bywa również refleksyjnie, jak chociażby w utworze „Jestem”. Coś przerywa w wersji standardowej zawiera piętnaście utworów, bonusowo dostać możemy numer „X” wyprodukowany przez samego Astka. Na płytę zaprosili czworo gości: Kękiego, Sariusa, Jareckiego oraz Kasię Grzesiek, a bitami zajęli się między innymi Returnersi, SoDrumatic czy Michał Graczyk. Czy coś się zmieniło? Charyzma, błyskotliwość i muzyklaność nadal ta sama. Słychać jednak pewien kontrast między podkładami, które brzmią zazwyczaj jak soundtrack imprez a refleksjami, które obok humoru, zawierają w sobie dużo melancholii. — Polazofia


They Might’ve Even Loved Me

NoMBe

Th3rd Brain

Debiutancki projekt pochodzącego z Niemiec, a mieszkającego w Los Angeles, Noaha McBetha, występującego pod pseudonimem NoMBe to idealna propozycja dla poszukujących wrażliwego soulu, subtelnej elektroniki i odważnych rozwiązań. To właśnie te przymioty charakteryzują styl utalentowanego artysty, kompozytora i producenta, który zaistniał na scenie w 2015 r. za sprawą numeru „California Girls”. Płeć piękna wciąż stanowi główny temat jego muzyki — They Might’ve Even Loved Me to aż 18 utworów w całości poświęconych kobietom, które pojawiły się w jego życiu. NoMBe to barwna postać o interesujących korzeniach i z nietuzinkowym stylem. Mam nadzieję, że wykorzysta swoje atuty w pełni, aby trafić w końcu do szerszej publiczności — Adrian


ToTu

Kękę

Takie Rzeczy

Obserwując przemianę Piotra Siary wielu zastanawiało się, jak to wpłynie na jego twórczość. Wszak ślady po grubym karku i pijackiej nawijce KęKę zostały wyłącznie na YouTube i w serwisach streamingowych, a raper przechylanie kielicha zamienił na abstynencję, liczenie kalorii i sprawy rodzinne. Album To Tu można więc z całą pewnością traktować jako oddzielenie się grubą kreską od tematyki, którą Radomianin poruszał na swoich trzech ostatnich albumach z serii Rzeczy. Najnowsze wydawnictwo przedstawia KęKę jako bardzo świadomego gościa – głowę rodziny, ojca, męża, ale i ziomka, z którym, co prawda, nie można się już napić, ale od którego wciąż można usłyszeć wiele cennych i trafnych linijek.– Dźwięku Maniak


California

Diplo

Mad Decent

W czerwcu ubiegłego roku w jednym z wywiadów Diplo zapowiedział, że pracuje nad epką, na której pojawią się głównie nagrania z udziałem raperów. W zasadzie taki ruch to żadne zaskoczenie, zwłaszcza, że członek Major Lazer wielokrotnie zapuszczał się w podobne rejony. Kogo więc usłyszymy na Californii? Przede wszystkim młode twarze – Drama, Goldlinka, Lil Yachty’ego, Desiignera i innych. Sądząc po pierwszym singlu „Look Back” nie będą to jedynie trapowe bangery z elementami elektroniki, a gospodarz postanowił namówić gości, by na moment porzucili znaną sobie stylistykę. Czy California czymś nas zaskoczy? Sprawdźcie! — Mateusz


Run Deep

Deva Mahal

Motema Music

Charyzmatyczna Deva Mahal po zeszłorocznej EP-ce opatrzonej wyłącznie imieniem i nazwiskiem tym razem prezentuje się w pełnokrwistej odsłonie na debiutanckim albumie. Sama wokalistka twierdzi, że płytę zainspirowała przede wszystkim idea siły tkwiącej we wrażliwości. Ze słuchaczami Deva łączy się poprzez bogatą warstwę muzyczną połączoną z rozbrajająco szczerymi tekstami o miłości, stracie i ludzkiej wytrwałości w nieszczęściach. Trudno oderwać się od krążka wręcz ociekającego głębokim, prawdziwym soulem z niemałą domieszką współczesnego vibe’u. Warto odpalić szczególnie w nadchodzące wiosenne wieczory.– Empee


Kintsukuroi

Meron Addis

Rogue Blvd

Zaczynała od coverów znanych przebojów na YouTubie, a teraz brytyjska soulowa wokalistka Meron Addis wydała debiutancki mixtape zatytułowany Kintsukuroi. Enigmatyczny nieco tytuł oznacza japońską sztukę naprawy stłuczonych wyrobów ceramicznych poprzez sklejanie ich złotem przez co ubytki te zyskują nowy wymiar piękna. Na wydawnictwie znajdziemy 7 utworów, które utrzymane są w stylistyce łagodnego r&b oraz soulu i opowiadają głównie o dobrych i złych stronach relacji. Opublikowany w zeszłym roku singiel „Listen”, do którego klip możecie znaleźć na YouTubie, to zdecydowanie najbardziej wybijający się z reszty utwór. Fanom Joyce Wrice twórczość Meron na pewno przypadnie do gustu. — Pat


Mozaïka

Onuka

Vidlik

Ukraiński zespół elektroniczno-folkowy, który gatunkowo krąży również wokół soulu, R&B i popu, zaprezentował swoje trzecie wydawnictwo. Mozaïka jest następcą ciepło przyjętego debiutu z 2014 roku oraz bardzo popularnego klubowego EP Vidlik. Na płycie znajdziemy dziesięć dojrzałych utworów autorstwa Naty Zhyzhchenko i Jewgienija Filatova, z których każdy ma swój nastrój, tło i miejsce. Duet skupia się tym razem na dojrzałych życiowych tematach, bo ich publiczność także dojrzewa. Również temat miłości nie jest poruszany w sposób infantylny, lecz wyrywa się ogólnie przyjętym schematom. Nowy album w dużej mierze jest odzwierciedleniem osobistych tematów. W szczególności Onuka porusza temat samotności wśród osób publicznych. Jeśli jeszcze nie znacie dokonań muzycznych tej ukraińskiej grupy, koniecznie odróbcie lekcje, a potem wybierzcie się na interesujące widowisko, które Onuka oferuje na koncertach. — Forrel

Siostrzane trio w nowym teledysku Toni Braxton

Siostrzane trio w nowym teledysku Toni Braxton

Wraz z wydaniem ósmego krążka Toni Braxton Sex & Cigarettes, zbiegła się premiera nowego teledysku do utworu „Long As I Live”. Artystka w klipie pokazuje klasę i elegancję, a mężczyzna, który zostawił ją dla innej, z pewnością ma czego żałować. Wraz z siostrami Tamar i Towandą, wokalistka pokazuje swojemu byłemu niezależność i siłę, by nie pakować się ponownie w związek bez przyszłości. Gustowny teledysk zakłóca jedynie nieco infantylny układ taneczny, ale tę pigułkę śmieszności można jeszcze przełknąć. Obejrzyjcie wizualizację w stylu glamour poniżej.

Zdrada, seks i papierosy w nowym utworze Toni Braxton

Zdrada seks i papierosy w nowym utworze Toni Braxton

Nowy album Toni Braxton znajduje się na ostatniej prostej. Tymczasem artystka prezentuje tytułowy utwór z płyty Sex & Cigarettes. We wzruszającej i pełnej bólu balladzie, Amerykanka gani swojego mężczyznę za to, że jest taki niewierny i niewdzięczny. Kawałek jest kolejnym potwierdzeniem zapewnień, że wydawnictwo ukaże dojrzałą i niezwykle kobiecą naturę Braxton. „Sex & Ciagrettes” jest już czwartym singlem z nachodzącego albumu. Zatem poznaliśmy do tej pory połowę zawartości ósmego krążka wokalistki.

Nie wróżę Sex & Cigarettes komercyjnego sukcesu. Promocja mocno kuleje, a poszczególne single prezentowane są nieprzemyślanie, i w sposób jakby wyciekły do sieci. Nawet nie ma oficjalnej okładki, tylko powielona jest ta z płyty. Toni Braxton od dłuższego czasu ma problemy z wypromowaniem swojej muzyki. Albo nie przywiązuje juz do tego większej uwagi, albo podpisuje kontrakty z takimi wytwórniami, które nie chcą łożyć na ten cel pieniędzy. Szkoda tylko takiego głosu i takich utworów, jak ten poniższy, które mają potencjał, by stać się hitami i pomóc artystce wrócić na szczyt. It smells like flop.

Szczegóły nadchodzącego krążka Toni Braxton Sex & Cigarettes

Szczegoly nadchodzacego krazka Toni Braxton Sex Cigarettes

Kilkumiesięczne oczekiwanie na nową płytę Toni Braxton wkrótce będzie miało swój kres. Jak ogłosiła wokalistka, jej dziewiąte muzyczne dziecko ukaże się 23 marca nakładem Def Jam Recordings. Dotychczas poznaliśmy trzy single promujące Sex & Cigarettes: dojrzałe „Deadwood”, taneczne remiksy „Coping” oraz bliźniaczo podobne do sesji nagraniowej z płyty Love, Marriage & Divorce „Long As I Live”. Znana jest więc jedna trzecia nadchodzącego wydawnictwa, ponieważ zawierać ono będzie jedynie osiem piosenek. Nie ukrywam rozgoryczenia, podobnie jak wielu fanów artystki, po ogłoszeniu szczegółów dotyczących płyty. Do tego dochodzi jeszcze nazbyt oczywista okładka, po której spodziewałem się pewnej tajemniczości i nieszablonowego obrazu seksualności. Pomyliłem się. Wciąż mam nadzieję, że wytwórnia zaskoczy wszystkich i wypuści inne wydanie albumu lub przynajmniej zawartość Sex & Cigarettes będzie na tyle interesująca, aby zrekompensować krótką płytę. Zapoznajcie się ze spisem kawałków poniżej i posłuchajcie Toni opowiadającej o płycie oraz o nowym filmie.

Spis utworów Sex & Cigarettes:
1. „Deadwood”
2. „Sex & Cigarettes”
3. „Long as I Live”
4. „FOH”
5. „Sorry”
6. „My Heart” feat. Colbie Caillat
7. „Coping”
8. „Missin’”

„Long As I Live” kolejnym singlem zapowiadającym nowy album Toni Braxton

As Long As I Live kolejnym singlem zapowiadajacym nowy album Toni Braxton

Singiel „Deadwood” promujący nadchodzące wydawnictwo Toni Braxton, jest prawdziwą eksplozją dojrzałości i jedną z najciekawszych propozycji od artystki. „Coping” było ukłonem w stronę euro-dance’owej części fanów. Do dnia dzisiejszego nie poznaliśmy jednak oryginalnej wersji kawałka, jedynie remiksy. Z kolei najnowszy utwór Amerykanki „Long As I Live” bardziej wpada w ucho, tym samym jest bardziej przyjazny dla rozgłośni radiowych. Jednak coś tu nie pasuje. Jeśli jest to kolejna kompozycja z płyty Sex & Cigarettes, to dlaczego na okładce Toni ma krótkie włosy, a sam kawałek brzmi jak z ery Love, Marriage & Divorce? Jeśli jest to kompozycja nagrana w tamtym czasie, to dlaczego nie znalazła się ona na tamtym krążku? Teraz to już nie ważne. Singiel odbiega brzmieniowo od „Deadwood”, ale może idealnie wpasuje się w całość krążka. Czekam z niecierpliwością na płytę, która na pewno znajdzie się na mojej półce wśród pozostałych albumów Toni. Premiera zapowiedziana jest na 23 marca. I co z kontynuacją Love, Marriage & Divorce?

Nowy utwór: Toni Braxton feat. Birdman „Heart Away”

nowy utwor toni braxton feat birdman heart away

Nie cichną plotki o związku gwiazdy R&B Toni Braxton z raperem Birdmanem. Sami zainteresowani nie potwierdzili tych doniesień, ale wciąż pokazują się razem, a nawet nagrali wspólny utwór. „Heart Away” to przyjemna trapowa kompozycja, która może być wam już znana. Tak naprawdę, jest to remiks kawałka „Hardaway” Dereza Deshona z poprzedniego roku, któremu Toni swoim wokalem nadała delikatności. Sprawdźcie co z tego wyszło.

Artystka przygotowuje się do wydania swojego najnowszego albumu Sex & Cigarettes, który ma ukazać się na początku tego roku. Z nadchodzącego wydawnictwa poznaliśmy już sensualne „Deadwood” oraz paczkę remiksów „Coping”.

Taneczna odsłona Toni Braxton

Taneczna odslona Toni Braxton

Przed wydaniem oficjalnej wersji singla „Coping”, Toni Braxton zaprasza wszystkich fanów na parkiet. Zaprezentowała pięć remiksów, całkiem przyjemnych i niezmasakrowanych przez techno sieczkę. Jest to raczej ukłon w stronę międzynarodowej publiczności, ale zapewne amerykańcy fani nie będą mięli artystce za złe takiego muzycznego posunięcia. Ostatni singiel „Deadwood” radzi sobie na listach przebojów nienajgorzej, a najnowszy album artystki Sex & Cigarettes ukaże się na początku roku. Mam nadzieję, że poniższe remiksy znajdą się na jakiejś specjalnej edycji krążka. Dziś sobota, więc Toni zaprasza na tańce.

Nowy teledysk: Toni Braxton „Deadwood”

Nowy teledysk Toni Braxton Deadwood

Toni Braxton zaprezentowała właśnie nowy teledysk do swojego niedawnego singla „Deadwood”. Czarno biały klip przedstawia artystkę w kilku seksownych i zmysłowych odsłonach, podczas których, stojąc za oldschoolowym mikrofonem, opowiada o smutku i cierpieniu po odrzuceniu przez kochanka. Pomimo pięknego wizerunku Braxton i przystojnego partnera w tle, obrazek w połowie jego trwania staje się nudny za sprawą powtarzających się przez cały czas tych samych ujęć i scen.

Kawałek zapowiada pierwszy od 17 lat solowy album wokalistki Sex & Ciagrettes, którego premiera odpędzie się na początku przyszłego roku. Ostatnim wydawnictwem Toni Braxton jest wielokrotnie nagrodzony krążek Love, Marriage & Divorce z 2014 roku, nagrany wspólnie z długoletnim przyjacielem Babyface’em.

Toni Braxton wraca z nowym sensualnym singlem

Ledwie Toni Braxton zapowiedziała nowy album Sex & Cigarettes na początek przyszłego roku, a już zaprezentowała pierwszy singiel promujący płytę. Wbrew plotkom, że numer wpisze się w konwencję popularnego ostatnio trap&B, „Deadwood”, bo tak zatytułowano nowy singiel to sensualne midtempo nawiązujące brzmieniowo do utworów z okresu Libry. Nie jest to może najbardziej przebojowy zwiastun, ale z pewnością okaże się sporym przebojem w amerykańskich stacjach formatu Urban Adult Contemporary. Będzie też miłym dodatkiem do jesiennej plejlisty. Posłuchajcie go poniżej.

Toni Braxton zapowiedziała kontynuację Love, Marriage & Divorce

toni

Love, Marriage & Divorce Toni Braxton i Babyface’a okazało się dużym sukcesem komercyjnym, za który duet otrzymał nagrodę Grammy za najlepszy album R&B. Krążek zaskoczył wielu fanów, ponieważ Toni poinformowała wcześniej o przerwie w śpiewaniu. W rozmowie dla Sway In the Morning artystka zapowiedziała kontynuację albumu. Na razie trwają rozmowy z byłem partnerem muzycznym, ale jak powiedziała Braxton, rozmowy są najważniejsze. W międzyczasie, przed lub po sequelu ma powstać nowy solowy krążek Amerykanki, który ma być utrzymany w stylu dorosłego R&B na miarę płyty Libra. Jeśli rzeczywiście tak będzie, stanę pierwszy w kolejce po wydawnictwo, ponieważ Libra ukazywała dojrzałą odsłonę wokalistki przy zachowaniu komercyjnego potencjału. Rozmowę dla Sway możecie prześledzić tutaj, a poniżej przypomnijcie sobie wczesną współpracę Kennetha i Toni.

Premiera biografii Toni Braxton Unbreak My Heart

biopic

Dzisiaj czasu amerykańskiego odbędzie się premiera filmowej biografii Toni Braxton Unbreak My Heart, o której wspominaliśmy Wam wcześniej. Niestety film został stworzony przez stację Lifetime, czyli tę samą, która zmasakrowała biografię Whitney Houston i Aaliyah. Tym razem bohaterka wciąż żyje i jest producentem wykonawczym. Ma więc wpływ na całość zaprezentowanego materiału podobnie, jak w przypadku TLC. Miejmy więc nadzieję, że produkcja nie będzie tak miażdżąca i nieobiektywna. Życie Braxton owocowało w wiele sukcesów, jak zdobycie siedmiu statuetek Grammy, ale artystka przeżywała również ciężkie chwile w postaci bankructwa czy ciężkiej choroby. To wszystko zobaczymy w Unbreak My Heart. Główną rolę, pomimo krążących wcześniej plotek o samej Toni, odgrywa początkująca aktorka Lexi Scott Davis. Podzielcie się odczuciami po obejrzeniu filmu.

Powstanie filmowa biografia Toni Braxton

Image2

Film ma zrobić Lifetime — ta sama stacja, która w zeszłym roku spartoliła biopic Aaliyah. Może tym razem będzie lepiej, bo producentką wykonawczą ma być sama piosenkarka. Film ma nosić tytuł Unbreak My Heart: A Memoir i przedstawiać zarówno sprawy zawodowe, jak i osobiste wokalistki, w tym kłopoty finansowe, rozwód i opiekę nad autystycznym synem. Rzecz wyreżyseruje Vondie Curtis Hall (kimkolwiek jest), a za scenariusz odpowiedzialna będzie Susan McMartin (która pracowała między innymi nad odcinkami Dwóch i pół). Całość wyprodukuje Link Entertainment. My poczekamy i zobaczymy, czy obejrzymy, a Wy?

Toni i Babyface śpiewają u Ellen

Toni-Braxton-Babyface-Perform-on-Ellen
Promocja Love, Marriage & Divorce trwa w najlepsze. Obejrzyjcie świetny wystep muzyków w programie Ellen DeGeneres, podczas którego zaprezentowali swobodnie płynący singiel „Hurt You”. Chemia pomiędzy Toni BraxtonBabyfacem jest nie do opisania, choć próbowaliśmy w naszej recenzji uchwycić mocne strony tego duetu. Płyta dostała ocenę 3+, którą spokojnie mogłabym wystawić również poniższemu filmikowi.

Recenzja: Toni Braxton & Babyface Love, Marriage & Divorce

Toni Braxton & Babyface - Love, Marriage & Divorce Deluxe Version Album Download

Toni Braxton & Babyface

Love, Marriage & Divorce (2014)

Motown Records


Kiedy dwójka artystów nagrywa razem album często można odnieść wrażenie, że ma to przynieść im jeszcze większą popularność i pieniądze. Czy tak samo wygląda to w przypadku wykonawców, którzy najlepsze lata kariery mają już za sobą? Toni Braxton i Babyface triumfy święcili w latach 90, nagrali nawet jeden wspólny utwór. Po wielu latach spotkali się ponownie w studiu, ale nie w celu zawojowania rynku muzycznego. Razem postanowili podzielić się swoim bagażem doświadczeń i miłosnymi zawirowaniami, których doświadczyli na własnej skórze.

Dziwić może fakt przesunięcia premiery krążka w okolice Walentynek, bo płycie raczej daleko do słodkiej atmosfery święta zakochanych. Z drugiej strony może być to przypomnienie, że miłość nie zawsze okazuje się perfekcyjna. Toni i Babyface’a ponownie połączyło właśnie gorzkie doświadczenie nieudanych małżeństw. Nie liczcie jednak na publiczne pranie brudów i wielkie melodramaty. Braxton i Edmonds dzielą się swoimi osobistymi historiami, ale są pełni spokoju i klasy. Nie oceniają i nie pouczają, ale raczej przypominają nam, tak jak ma to miejsce w znakomitym, rhythmandbluesowym „Roller Coaster”, że wzloty i upadki są nieuniknione. W „Where Did We Go Wrong”, na tle akustycznego podkładu razem zastanawiają się, co poszło nie tak. Love, Marriage & Divorce to ich wspólna opowieść muzycznie utrzymana w brzmieniu lat 90. Produkcja Babyface’a może być krokiem w przeszłość, ale wokalnie Braxton i Edmonds brzmią dzisiaj dużo dojrzalej, co jest szczególnie istotne w przypadku Toni, która nie balansuje na granicy kiczu, lecz zachwyca w subtelnym „I Wish”.

Choć gwiazdy Toni Braxton i Babyface’a najprawdopodobniej nie zabłysną już tak jak kiedyś,  Love, Marriage & Divorce jest dowodem, że muzycznie ta dwójka wciąż ma coś do powiedzenia. To udany i bardzo dojrzały album, którego szczerość oraz emocje pomogą nam wrócić na ziemię kiedy czerwone serduszka na dobre znikną z wystaw sklepów. Jeśli ktokolwiek zapomniał o tej dwójce, warto dać im kolejną szansę.