Ariana Grande ze spóźnioną proklamacją

Data: 13 lipca 2018 Autor: Komentarzy:

„God Is a Woman” — krzyczy tytuł nowego singla Ariany Grande, wypuszczonego trzy tygodnie po komercyjnym i artystycznym flopie piosenki z Nicki Minaj, a na miesiąc przed premierą czwartej płyty piosenkarki Sweetener. O ile jeszcze pierwszy singiel „No Tears Left to Cry” z pasją balansował na krawędzi klasycznej powerballady i klubowego bangera, o tyle im dalej w las, tym bardziej Ariana wydaje się pogubiona. Pytanie (zasadne, myślę) czy pogubiła się sama, czy to ją pogubiono. Nowy numer muzycznie wpisuje się w modę na pozbawione melodii na wpół rapowane mocno bitowe kawałki z feministycznym przesłaniem, które uwydatniać ma nieco spóźniona jednak popkulturowo tytułowa proklamacja, że oto Bóg jest kobietą. Jakkolwiek poruszony temat jest ważny, szkoda że zamknięto go w tak generycznym i nijakim numerze. Wszystko prędko zwizualizowano niezręcznie kiczowatym teledyskiem.

Komentarze

komentarzy