ariana grande

2 Chainz, Ariana i romantyczny szyk

Po pokojowym zażegnaniu potencjalnego sporu o plagiat dotyczącego głośnego utworu Ariany Grande „7 Rings” i wielu porównań, których numer doczekał się m. in. właśnie do twórczości 2 Chainza, Tity Boi i Ariana zaprezentowali teledysk do kolaboracji „Rule the World”.  Kawałek opatrzony scenami z niebanalnego zgromadzenia „gdzieś w Los Angeles”, w którym 2 Chainz rapuje (dość grzecznie i romantycznie) o miłości do żony, fani chwalą za muzyczny klimat ostatniego przełomu wieków, świetnie wpasowujący się w niego wokal Ariany i bardzo estetyczne wideo. „Rule the World” promuje najnowszy album 2 Chainza Rap or Go to the League, który ukazał się 1 marca. Przyjemność dla ucha i oka!

Grammy Awards 2019: kto zgarnął złoto?

Coraz częściej mówi się, że nagrody Grammy to już nie to samo, co kiedyś; że straciły znaczenie, że Akademii trudno nadążać za dynamicznie rozwijającą się szeroko pojętą sceną muzyki popularnej. Jedno jest jednak jasne: obserwować zawody lubimy wszyscy. Dzisiejszej nocy atrakcji nagrodowych nie brakowało, a w kategoriach bliskich miskowym klimatom był niemały tłok. Przed 61. rozdaniem Grammy, które poprowadziła dawno niesłyszana Alicia Keys, największego hałasu w nominacjach narobili Kendrick Lamar (aż 8 nominacji za Black Panther: The Album), Childish Gambino i Cardi B. Do kogo z naszych milusińskich (mniejszych lub większych) trafiły złote gramofony? Oto oni:

  • „This is America” — Childish Gambino — utwór roku (pierwszy raz w historii dla hip-hopowego kawałka!), nagranie roku, najlepsze wykonanie: rap/wokalne, najlepszy teledysk
  • Invasion of Privacy — Cardi B — najlepszy album: rap (wystrzałowy występ Bardi z singlem „Money” niejednemu oglądającemu galę zjeżył włos na głowie)
  • „God’s Plan” — Drake — najlepszy utwór: rap (Drizzy zaserwował wymowną wypowiedź na temat samej istoty wyróżnień takich jak Grammy, za co otrzymał szybkie i soczyste… przejście do reklam)
  • remis w kategorii najlepsze wykonanie: rap dla „Bubblin” Andersona.Paaka i „King’s Dead” drużyny w składzie Kendrick Lamar, Jay Rock, Future i James Blake
  • H.E.R. — H.E.R. — najlepszy album: R&B
  • „Boo’d Up” — Ella Mai — najlepszy utwór: R&B (niekwestionowany hit pochodzi z ciepło przyjętego debiutanckiego albumu Elli)
  • „Best Part” — H.E.R. & Daniel Caesar — najlepsze wykonanie: R&B
  • remis w kategorii najlepsze wykonanie: tradycyjne R&B dla „Bet Ain’t Worth the Hand” Leona Bridgesa i „How Deep Is Your Love” PJ’a Mortona i Yebby
  • Everything is Love — The Carters — najlepszy album: urban contemporary
  • Sweetener — Ariana Grande — najlepszy popowy album wokalny
  • Dua Lipa — najlepszy debiut (oprócz sporej liczby singli, rozchwytywana młoda wokalistka ma na koncie jeden pełnowymiarowy krążek; w walce o nagrodę pokonała m. in. H.E.R. czy Jorję Smith)
  • Pharrell Williams — producent roku (m. in. dla The Carters, Migos, N.E.R.D., Ariana Grande)

Podczas gali najjaśniej błyszczały panie, szczególnie w kontekście występów. Początek wydarzenia z właściwą sobie werwą odznaczyła Camila Cabello przebojem „Havana” i doborowym towarzystwem m. in. Ricky’ego Martina. Janelle Monae nie zawiodła i zelektryzowała widzów wykonaniem „Make Me Feel”, 75. urodziny celebrowała legendarna Diana Ross, a H.E.R. w pięknym stylu i z wirtuozerskim popisem zaprezentowała utwór „Hard Place”. Mogliśmy zobaczyć wspólne występy Duy Lipy i St. Vincent, Post Malone’a i Red Hot Chilli Peppers, Aretha Franklin otrzymała natomiast fantastyczny hołd w postaci coveru „You Make Me Feel (Like a Natural Woman)” prosto ze złotych gardeł Fantasii Barrino, Andry Day i Yolandy Adams. Jednym z niewątpliwych highlightów wieczoru było widowisko od Travisa Scotta, który być może nie opuści Staples Center z naręczem statuetek, ale z pewnością trudno będzie zapomnieć o szaleństwie, jakie wywołał na scenie (nawet chociaż — a może właśnie dlatego że — większość swojego show spędził w klatce).

„Music’s Biggest Night” po raz kolejny przechodzi do historii. Pełną listę nominowanych i nagrodzonych, nie tylko z naszej działki, możecie zobaczyć na oficjalnej stronie Akademii. Uwagi, skargi, zażalenia? Dajcie znać, czy z Grammy w dłoniach do domu wracają wasi faworyci.

Nowy teledysk: Ariana Grande „Break Up with Your Girlfriend, I’m Bored”

Popowy reżim Ariany trwa w najlepsze, czego dowodem jest zaprezentowany dziś album Thank U, Next. Piąty krążek artystki zaserwował nam już mega hitowe single „Thank U, Next”, promocyjny „Imagine” oraz „7 rings”. Dwa z nich doczekały się teledysków, a gdyby ktoś dodatkowo cierpiał na niedosyt wideoklipów od Grande to artystka przygotowała niespodziankę dla swoich fanów w postaci poniższej wizualizacji do trzeciego, oficjalnego singla zatytułowanego „Break Up with Your Girlfriend, I’m Bored”. Tak jak w przypadku poprzednich klipów promujących najnowszą płytę wokalistki, tak i tu Ariana powierzyła reżyserię Hannie Lux Davis, której styl zdecydowanie wyróżnia się na tle innych, współczesnych twórców pop teledysków.

Tym razem nie grozi nam różowa gorączka, jest za to storyteling w którym, zgodnie z tytułem, Ariana próbuje uwieść postać graną przez Charlesa Meltona (znanego z netflixowego Riverdale) i skłonić go do zerwania ze swoją dziewczyną. Ale czy aby na pewno? Według wielu fanów artystki, za tym pozornie prostym przekazem, kryje się drugie dno. Arianators uważają, iż postać Ariany zrywa ze swym chłopakiem po to by skupić się na sobie i stąd też wynika wizualne podobieństwo Ariany do drugiej kobiety występującej w teledysku. Ten swoisty ménage à trois ma jednak pewien plot twist o którym możecie przekonać się po obejrzeniu wideoklipu.

Odsłuch: Ariana Grande Thank U, Next

Nie ma wątpliwości — Ariana Grande stoi obecnie na samym szczycie popowej gry, a Thank U, Next — płyta, zgodnie z zapowiedziami, oparta na osobistych przeżyciach piosenkarki, to bez wątpienia jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku. Choć ostatnie lata doświadczyły młodą piosenkarkę, ta nie tylko potrafiła wyjść z tego obronną ręką, ale jak na artystkę przestało, przekuła własne przejścia na nowy materiał. Thank U, Next jest mniej trappopowe niż zeszłoroczny Sweetener, ale to oczywiście w dalszym ciągu adekwatny brzmieniowo materiał — niektórzy już teraz mówią, że najlepsza płyta w karierze Grande. My jeszcze powstrzymamy się z werdyktem, ale już teraz zapraszamy do odsłuchu!

Internet oszalał, Ariana na szczycie, a Thank U, next coraz bliżej

Akcja promocyjna nadchodzącego krążka Ariany Grande to zjawisko, które zawładnęło internetem. Ari skutecznie bije kolejne rekordy popularności, najpierw dzięki kultowemu wręcz teledyskowi do thank u, next, potem za sprawą 7 rings, które przypadło do gustu zarówno tym, którzy lubią agresywny trap, jak i słodkie popowe brzmienia. Po drodze nie obyło się bez afer — Ariana została oskarżona o plagiat przez Princess Nokię, która stwierdziła, że 7 rings brzmi niepokojąco podobnie do Mine. Sądząc po statystykach, nie przyniosło to żadnych strat wokalistce. Przeciwnie, zainteresowanie krążkiem Ari wciąż wzrasta. Wreszcie poznaliśmy szczegóły! Thank U, next ukaże się 8 lutego, będzie składać się z 12 utworów, a dominującym kolorem wydawnictwa będzie róż. Na instagramowym koncie sweetener możecie sprawdzić, jak (prawdopodobnie) prezentuje się okładka płyty oraz posłuchać fragmentu bitu, który brzmi naprawdę świetnie. Czekamy z niecierpliwością, co tym razem zaserwuje nam Grande i obserwujemy — z zaciekawieniem i lekkim dystansem — jej muzyczną przemianę.

Rapująca Ariana Grande w teledysku do nowego singla „7 Rings”

Grande coraz śmielej przymierza się do premiery swojego piątego w dorobku krążka. Po mega hicie „Thank U, Next” oraz „Imagine” artystka zaprezentowała trapowy banger „7 Rings” (dodatkowo w asyście klipu). Ariana odkryła w sobie pierwiastek gangsta i zaserwowała naprawdę dobre braggadacio. Utwór powstał na bazie prawdziwej historii, kiedy to artystka wraz z kliką przyjaciółek udały się do Tiffany’ego, wstawiły serwowanym tam szampanem, a wokalistce włączył się syndrom kompulsywnej zakupoholiczki przez który nabyła siedem pierścionków zaręczynowych, dla siebie jak i BFF’s. Efektem tej historii jest solidna, pop-trapowa kompozycja, której nie powstydziłyby się hordy popularnych obecnie za oceanem, małoletnich raperów. Klip ocieka różem oraz zamierzonym i estetycznie strawnym kiczem. Widać też spory wpływ uwielbianej przez Ariane, Nicki Minaj.

Śpiewane zwrotki „7 Rings” oparte są na melodii „My Favourite Things”, nieśmiertelnego, musicalowego klasyka z Dźwięków Muzyki wykonywanego przez Julie Andrews. Trzeba przyznać, że to dość ciekawy i intrygujący zabieg zważywszy na dość konsumpcyjny i materialistyczny przekaz kompozycji „7 Rings”. Jeśli jesteśmy świadkami narodzin współczesnej wersji „Independent Woman Part I” to przyszło nam żyć w naprawdę ciekawych czasach.

Ariana Grande przemawia do wyobraźni

Ariana Grande podzieliła się właśnie drugim singlem z zapowiedzianego enigmatycznie nadchodzącego krążka Thank U, Next. Numer zatytułowany „Imagine” nie jest na szczęście coverem przeboju Johna Lennona — Ariana pozostaje w nim wierna brzmieniu bardziej balladowej części tegorocznego Sweetenera, co w żadnym razie nie wyklucza zdecydowanego trapowego bitu zestawionego rytmiką klasycznego walczyka zwieńczonego porwanym, ale jednak dość mocnym refrenem, w którym piosenkarka śpiewa — „imagine a world like that”. „Imagine” to kolejne ujęcie tematu nieudanych związków, wokół którego koncentrować ma się cały krążek.

Nowy teledysk Ariany Grandy z nawiązaniem do amerykańskich komedii

Nowy teledysk Ariany Grandy z nawiazaniem do amerykanskich komedii

Fani pop gwiazdki Ariany Grande mogę z ulgą wyłączyć stoper. Odliczanie do premiery teledysku do singla „Thank U, Next” dobiegło końca. W klipie, wyreżyserowanym przez Hannah Lux Davis, wokalistka, gdyż ciężko nazwać artystką osobę, która kreowana jest przez sztab ludzi, wciela się w postacie z kultowych amerykańskich komedii. Na tapetę wzięto Dziś 13, jutro 30, Dziewczyny z drużyny, Legalna blondynka oraz Wredne dziewczyny. Jak przystało na duże pieniądze, wideo nakręcono z rozmachem i czuć zainwestowany dolar. Nie zabrakło również znanych twarzy amerykańskiego ekranu. W obrazku zobaczycie Kris Jenner, Troye’a Sivana, Victorię Monét, Taylę Parx, Jennifer Coolidge i… psa Ariany Toulouse. Całość, jak przystało na Grande, jest dziewczęca i cukierkowa, czyli mdła jak najgorsze perfumy rozpylone w czasie lotu w przepełnionym pasażerami samolocie. Dziękuję, ale nie. Następny!

Nowy teledysk: Ariana Grande „Breathin”

Nadchodzi kolejna płyta Ariany Grande? Na to wychodzi. Po kilku dniach od wydania nowego singla piosenkarka wypuściła teledysk promujący utwór z jej ostatniego longplaya. Klip do „Breathin” nakręcono na dworcu kolejowym, gdzie spostrzegawczych fanów czeka niespodzianka. Na tablicy z odjazdami widać przypuszczalną tracklistę zapowiadanego na grudzień kolejnego albumu Ariany. W teledysku do utworu Grande sięga chmur i szuka spokoju w medytacji i oddychaniu, ucieczce od nieuzasadnionego lęku, z jakim zmagała się od czasu feralnego incydentu, jaki miał miejsce na jednym z jej zeszłorocznych koncertów.

Ariana Grande wypuszcza osobisty singiel, zapowiada nową płytę

To był burzliwy rok dla Ariany Grande. Najpierw światem wstrząsnęła przedwczesna śmierć jej byłego chłopaka, rapera Maca Millera, a w zeszłym miesiąciu rozpadł się jej obecny związek z komikiem Pete’m Davidsonem. Chwytając pęd piosenkarka postanowiła rozliczyć się ze swoimi byłymi w nowym, osobistym singlu „Thank U, Next”. W tekście dość niezobowiązującej brzmieniowo i melodyjnej piosenki Grande wspomina Big Seana, Ricky’ego Alvareza, Pete’a Davidsona i Mac Millera. Jednocześnie jeszcze na grudzień artystka zapowiedziała swój piąty studyjny krążek także zatytułowany Thank U, Next. Poprzedni krążek Grande Sweetener ukazał się w sierpniu tego roku. Na projekt piosenkarka nie zaprosiła żadnych gości. Jesteśmy zaskoczeni i zaintrygowani.

Recenzja: Ariana Grande Sweetener

Sweetener

Ariana Grande

Sweetener (2018)

Republic

Ariana Grande wydała najbardziej spójny brzmieniowo album w swojej dotychczasowej karierze, choć niekoniecznie jej najlepszy.

Grande debiutowała niezobowiązującym mariażem 90’sowego popu i R&B jako następczyni Marii Carey, by wkrótce wpaść w kleszcze list przebojów i znaleźć się ideowo bliżej Rihanny, której kolejne krążki były raczej zbiorami przebojowych singli, aniżeli utworami samymi w sobie. Wydane przed dwoma laty Dangerous Woman to kopalnia fantastycznie wyprodukowanych, wykonanych i napisanych przebojów — na czele z sensualnym „Let Me Love You” i klubowym „Into You”. Z największą bolączką tamtego krążka — znaczącym stylistycznym rozstrzałem pomiędzy kolejnymi piosenkami — postanowiono rozprawić się na wydanym w sierpniu Sweetenerze.

Na papierze wszystko wygląda znakomicie — grupę stałych współpracowników piosenkarki i twórców jej sygnaturowych numerów Maxa Martina i Ilyę zasilił niezastąpiony Pharrell Williams, który wypełnił znane z wcześniejszych płyt piosenkarki ubytki post-neptunesowskim sznytem, który, jak mogliśmy się przekonać wielokrotnie w przeciągu ostatnich 25 lat, nigdy nie wychodzi z mody. I rzeczywiście, jak Williams zdołał udowodnić na grudniowym krążku N.E.R.D, całkiem dobrze wyszła mu inkorporacja do swojego klasycznego stylu trapowych elementów, przez co z całą pewnością nie można mówić o nim w czasie przeszłym. Co więcej — z wyjątkiem singlowego „No Tears Left to Cry” uwięzionego między powerballadą a klubowym wymiataczem — Martin i Ilya powściągnęli europopowe zapędy, które dotąd rozsadzały płyty Grande od środka i dopracowali swoją część z godną pochwały dojrzałością tzn. ostrożnie, ale nie zachowawczo. Nawet lepiej spisał się Hit-Boy, który wraz z ziomkami zrobił z „Better Off” najładniejszego moodsettera na krążku. Słowem — Sweetener to znakomity producencki showcase z nawet wdzięczniejszą wokalistką, która potrafi operować głosem i pomimo znakomitych warunków nie prześpiewywać swoich piosenek. Co zatem poszło nie tak?

Grande wyraźnie zagubiła się w nawale współczesnych popowych trendów i wspólnie ze swoim producentem wykonawczym Scooterem Braunem postanowiła mniej lub bardziej świadomie zastąpić melodie bitami, a wokalizy post-trapową deklamacją. O ile produkcja faktycznie przyciąga uwagę słuchacza — w przypadku Pharrella wysublimowaną minimalistyczną ekspozycją detali jak np. figlarnym militarnym bębenkiem budującym strukturę „The Light Is Coming” — to same piosenki zbyt często meandrują bez ładu i składu w na wpół recytowanych zwrotkach, by koniec końców zawiesić się przed oczekiwaną kulminacją i przejść do w najlepszym razie niezapamiętywalnego, a czasem niezręcznego refrenu. Takie są „The Light Is Coming”, „R.E.M”, „Everytime” i „Better Off”. „Goodnight N Go” to z kolei pudło innego rodzaju i jedyne ewidentne szkaradztwo na krążku — krzykliwie EDM-owy cover przeciętnego kawałka Imogen Heap sprzed 13 lat. „God Is a Woman” to natomiast temat na osobny tekst — kuriozalny formalny patchwork kilku trapowych odrzutów zwieńczony najbardziej niezbornym refrenem tego roku, w którym Grande postanawia wesprzeć się patetycznym chórem. Szkoda, bo ze swoim otwarcie feministycznym tekstem w ustach pierwszoligowej piosenkarki takiej jak Grande utwór potencjalnie mógłby stać się hymnem definiującego ostatnie miesiące ruchu #metoo. Tymczasem melodycznie to trzecioligowy średniak z refrenem, którego nawet nie da się zanucić.

Grande z Williamsem mają jednak koniec końców całkiem dobrą synergię przede wszystkim w koktajlowym „Successful”, w którym Pharrellowi stylistycznie najbliżej do produkcji dla Kelis na Tasty sprzed (o zgrozo!) 15 lat. Z kolei w tytułowym „Sweetener” trapowa wyliczanka ładnie kontrastuje z klasycznym piosenkowym pre-chorusem jakby żywcem wyciągniętym z debiutanckiej płyty piosenkarki. W „Blazed” Williams podejmuje próbę odtworzenia hitowego patentu Richa Harrisona z „1 Thing” Amerie, ale paradoksalnie mimo niezłego refrenu, to jeden z najbardziej nieadekwatnie i nieporadnie brzmiących fragmentów płyty. Jako radiowy singiel sprawdziło się natomiast „No Tears Left to Cry”, które jednak zbyt poszarpaną strukturą przegrywa w swojej kategorii wagowej z monumentalnym „Break Free” z drugiej płyty Grande i z czasem prawdopodobnie opuści radiowe plejlisty na jego rzecz. Potencjału singlowego nie można odmówić też „Breathin”.

Koniec końców Sweetener wbrew nazwie wcale nie jest przesłodzony. Pomimo pieczołowicie wykoncypowanego brzmienia w każdej innej sferze jest jednak w najlepszym razie beznamiętny. W szczególności zaś cierpi z powodu braku dobrych popowych melodii. I choć słucha się go jako całości względnie gładko, z trudem można wyłuskać stąd momenty dorównujące naturalną przebojowością któremukolwiek z singli z Dangerous Woman. Grande ewidentnie nadal szuka siebie i choć w nowej odsłonie niewątpliwie pobłądziła, jest teraz paradoksalnie bliżej swojego opus magnum niż kiedykolwiek wcześniej.

The Roots i Ariana Grande oddają hołd królowej soulu

The Roots i Ariana Grande oddaja hold krolowej soulu

Podczas ostatniego odcinka The Tonight Show Starring Jimmy Fallon Ariana Grande z grupą The Roots oddali hołd zmarłej w czwartek legendzie soulu Arecie Franklin. Grande pojawiła się w programie w ramach promocji swojego najnowszego krążka Sweetener. Miała wykonać singiel „God Is a Woman”, ale postanowiono oddać należytą cześć divie i wykonano jeden z jej największych przebojów „Natural Woman”. O ile The Roots jak zawsze dali radę, a wokal Ariany był na wysokim poziomie, to jednak zabrakło w tym występie powagi sytuacji w przypadku młodej wokalistki, która zaśpiewała kompozycję w sposób zbyt luźny i nieco protekcjonalnie. Oceńcie sami poniżej.

#FridayRoundup: Ariana Grande, Sabrina Claudio, Young Thug i inni

W tym tygodniu wśród premier znajdziecie szeroki wachlarz gatunków muzycznych. Od sweet popu, przez jego inteligentniejsza wersję, przez alt R&B i soul, aż po rap i jamajskie rytmy. Każdy znajdzie coś dla siebie, więc do dzieła!


Sweetener

Ariana Grande

Republic / UMG

Sweetener Ariany Grande po pobieżnym odsłuchu przedstawia piosenkarkę zagubioną w nawale współczesnych popowych trendów — między postrapową deklamacją, rhythm&bluesowo-klubowymi meandrami i bitami, które zastępują melodię. Pytanie, czy pogubiła się sama, czy to ją pogubiono. Jak na każdej płycie Grande i tu sprawdzi się zasada, że dla każdego coś miłego, pod warunkiem, że trap pop to wasza bajka. Na pewno nie zawiedzie tych, którzy nie mieli oczekiwań. Co najwyżej znudzi.— Kurtek


No Rain, No Flowers

Sabrina Claudio

SC Entertainment

Niecały rok po premierze About Time Sabrina Claudio wraca z projektem No Rain, No Flowers przy 8 piosenkach i ledwie 28 minutach pozostającym gdzieś na pograniczu longplaya i epki. Choć z wydawnictwa wyłączono tegoroczny błyskotliwy singiel „All to You”, Claudio z pewnością nie zawiedzie tych, którzy we współczesnym Alt R&B szukają wyrafinowania, ducha i melodyki. Dla miłośników Rhye, KING i Solange.— Kurtek


Slime Language

Young Thug

Young Stoner Life

Miłośnicy Młodego Zbója mieli w tym roku powód do narzekania na swojego ulubieńca. Osiem miesięcy i jedynie 3-trackowa epka? Wraz z dniem dzisiejszym zmienił się stan rzeczy i światło dzienne ujrzało długogrające Slime Language. Mixtape? Oficjalny album? Kompilacja? Jak zwykle nikt nic do końca nie wie, aczkolwiek duża ilość featuringów mało znanych kolegów Thuggera wskazywała by na showcase’owy charakter tego wydawnictwa. To musi być dobry materiał, jeśli sama impreza go promująca (i urodziny rapera zarazem) zakończyła się aresztowaniem głównego zainteresowanego. Bawcie się grubo, ale może nie aż tak grubo. — Chojny


Secure

Stefflon Don

54 London Limitede

Brytyjska raperka o jamajskich korzeniach pod skrzydłami Quality Control Music — trzeba przyznać, że to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Tak najlepiej można opisać Stefflon Don, która zaistniała na scenie w 2016 r. dzięki mixtape’owi Real Ting. Od tego czasu jej popularność zarówno na Starym, jak i Nowym Kontynencie tylko wzrastała, co pomogło jej zdobyć miejsce pośród tegorocznych freshmanów XXL Magazine. Teraz przyszedł czas na jej kolejny projekt pt. Secure. Utwory takie jak „Senseless” czy „Lil Bitch” są zapowiedzią agresywnych ulicznych hymnów z domieszką jamajskiego temperamentu. Idealna propozycja dla wszystkich, którzy poszukują mniej kompromisowego wydania rapu w stylu Nicki Minaj czy Cardi B. — Adrian


Under My Skin

Gabrielle

BMG Rights Menagment

Dreams can come true śpiewała Gabrielle w utworze „Dreams”. Zarówno dla niej, jak i dal jej fanów, marzenie o nowej płycie szczęśliwie się ziściło. Gwiazda soulu i popu lat dziewięćdziesiątych, o charakterystycznym wokalu powróciła z nowym albumem Under My Skin. Dwanaście premierowych kompozycji składa się na pełne harmonii wydawnictwo, na które trzeba było czekać aż jedenaście lat. Znajdziemy na nim zarówno soulowo-popowe klimatyczne ballady, jak i dynamiczne przebojowe utwory, a wszystko utrzymane w old schoolowym stylu. Under My Skin jest powrotem Gabrielle do jej korzeni muzycznych, które ukazują połączenie komfortowych dźwięków z kojącym instrumentem, jaki posiada artystka. Tę osobliwą fuzję zdecydowanie słychać w pierwszym singlu promującym płytę „Show Me”. Jak brzmi całość krążka, przekonacie się po jego uważnym przesłuchaniu. — Forrel


OnePointFive

Aminé

Republic

Spośród Freshmanów z rocznika 2017, to Aminé zdawał się jednym z tych, przed którymi listy przebojów staną otworem. Mimo iż od tamtego czasu zdążył wydać dobrze przyjęty debiut Good for You, to dosyć szybko zaszył się w studiu i rozpoczął pracę nad nowymi rzeczami. Już kawałki z końcówki ubiegłego roku zwiastowały stylistyczną zmianę, a wydane niespodziewanie OnePointFive tylko to potwierdziło. Letnie i pozytywne beaty ustąpiły miejsca surowym podkładom z dudniącym basem. Na EP/LP/mixtape/albumie (jak to określił sam artysta) usłyszymy 13 kawałków, a wśród gości pojawią się Gunna, Rico Nasty oraz G Herbo. Czy wspomniane zmiany wyjdą gospodarzowi na dobre? Przekonajmy się. —Mateusz


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej:

Ariana Grande ze spóźnioną proklamacją

„God Is a Woman” — krzyczy tytuł nowego singla Ariany Grande, wypuszczonego trzy tygodnie po komercyjnym i artystycznym flopie piosenki z Nicki Minaj, a na miesiąc przed premierą czwartej płyty piosenkarki Sweetener. O ile jeszcze pierwszy singiel „No Tears Left to Cry” z pasją balansował na krawędzi klasycznej powerballady i klubowego bangera, o tyle im dalej w las, tym bardziej Ariana wydaje się pogubiona. Pytanie (zasadne, myślę) czy pogubiła się sama, czy to ją pogubiono. Nowy numer muzycznie wpisuje się w modę na pozbawione melodii na wpół rapowane mocno bitowe kawałki z feministycznym przesłaniem, które uwydatniać ma nieco spóźniona jednak popkulturowo tytułowa proklamacja, że oto Bóg jest kobietą. Jakkolwiek poruszony temat jest ważny, szkoda że zamknięto go w tak generycznym i nijakim numerze. Wszystko prędko zwizualizowano niezręcznie kiczowatym teledyskiem.

Nowy teledysk: Nicki Minaj feat. Ariana Grande „Bed”

Na potrzeby nowego klipu Nicki Minaj przeistacza się w syrenę. „Bed” z gościnnym udziałem Ariany Grande — panie wystąpiły wspólnie w ostatnim singlu tej drugiej — wizualnie przypomina „Starships” Minaj. Sceny kręcone na brzegu plaży z prężącą się Minaj z zielonymi włosami odcinają się od tych w jacuzzi, w bieliźnie i z wielomówiącym naszyjnikiem z napisem „Queen”. Muzycznie „Bed” to nieangażujący kawałek, który zadowoli bardziej fanów komercyjnej, popowej strony Minaj. Pozostali muszą dopiero poczekać na premierę Queen.

Nowy utwór: Ariana Grande feat. Nicki Minaj „The Light Is Coming”

Ariana Grande po featuringu u Troye’a Sivana i Nicki Minaj odkrywa kolejny singiel z nadchodzącej płyty Sweeter. Zbudowany na bubble-gumowym podkładzie „The Light Is Coming” to zasługa Pharella producenta. Zapowiedź utworu można już było usłyszeć wcześniej w końcówce klipu do „No Tears Left To Cry”. Początkowa przewaga Nicki Minaj zmienia się, kiedy do głosu dochodzi Ariana. Jej słodkie usiłowania rapowania przypominają trochę oldskulowy wspólny track Gwen Stefani i Eve. Na trackliście do czwartego studyjnego albumu Grande znajduje się Missy Elliott, więc może jeszcze coś się zadzieje?

Nowy utwór: Troye Sivan feat. Ariana Grande „Dance To This”

„Dance to this” to wynik współpracy dwóch najgorętszych obecnie nazwisk w branży. Ariany nie trzeba przedstawiać nikomu. Troye Sivan z miałkiej gwiazdki pop zmienia się w świadomego twórcę, czego przykładem jest rewelacyjne singlowe „My, My, My!”. Trochę rozczarowujący plażowy kawałek eksponuje jednak umiejętność tworzenia przez Sivana chwytliwych melodii i lekkich tekstów, zgrywających się z melodramatycznością i możliwościami wokalnymi Grande. Czekamy na więcej od Troye’a. Premiera Bloom już w sierpniu.

Ariana Grande nie ma już łez, by płakać w nowym singlu i teledysku

„No Tears Left to Cry”, nowy singiel Ariany Grande, odnosi się ponoć do zeszłorocznego ataku terrorystycznego podczas koncertu piosenkarki w Manchesterze, kiedy w wyniku eksplozji ładunku wybuchowego zginęły 23 osoby. Grande zaczyna nowy utwór jak balladę, ale szybko przenosi go na parkiet, łącząc mostek w stylu Nicki Minaj z mocnym, nieco prześpiewanym refrenem a la Sia, gdzie Grande przyznaje, że nie ma już łez, by płakać i chce, aby tak zostało. Dzięki temu połączeniu — emocjonalnego wyznania, mocnego powerballadowego wokalu i tanecznego sznytu wyprodukowane przez Maxa Martina i Ilyę „No Tears Left to Cry” możemy położyć na tej samej półce co znakomite „Break Free” sprzed czterech lat. Zupełnie inna historia to spektakularny teledysk, być może najlepszy w dotychczasowej karierze piosenkarki, która miała raczej niewiele szczęścia przy dotychczasowych wizualizacjach swoich przebojów. W „No Tears Left to Cry” widza przygniata wszechobecne CGI w stylu Incepcji, ale ma to wszystko ręce i nogi. Piosenka jest pierwszym zwiastunem czwartej płyty piosenkarki.

Polskie koncerty Ariany Grande odwołane

Po ataku terrorystycznym podczas poniedziałkowego koncertu Ariany Grande w Manchesterze, w którym w wyniku eksplozji zginęły 22 osoby, a 59 zostało rannych, piosenkarka odwołała wszystkie koncerty z europejskiej części Dangerous Woman Tour do 5 czerwca włącznie. To oznacza, że nie odbędą się także dwa łódzkie występy. Grande miała zaśpiewać w Atlas Arenie 31 maja i 1 czerwca.

Calvin Harris rekrutuje Young Thuga, Pharrella i Arianę Grandę do nowego singla

Calvin Harris naprawdę zapragnął pójść śladami Marka Ronsona i Daft Punk. Po romansie z Frankiem Oceanem i Migosami do swojego nowego neodyskotekowego singla zaprosił kolejne nazwiska z rhythm & bluesowej ekstraklasy — Young Thug, Pharrell Williamd i Ariana Grande, to głosy, które możemy usłyszeć w „Heartstroke”, nowym singlu brytyjskiego producenta. Numer jest odrobinę rozwodniony i uderza w te same bezpieczne nuty co ostatni album Daft Punk. Mimo tego słucha się go jak najbardziej przyjemnie i powinno zrobić furorę na co bardziej zachowawczych wakacyjnych plejlistach, dla których „Slide” okazało się zbyt wyraziste.