Recenzja: Denzel Curry Ta13oo

Data: 9 października 2018 Autor: Komentarzy:

Denzel Curry

Ta13oo (2018)

Loma Vista Recordings

„Welcome to the darker side of TA13OO/ All I’ve got is permanent scars and tattoos / Take another step in the path that you choose / Make a bad choice in your path then you lose” – śpiewa Denzel Curry w rozpoczynającym jego nowy album utworze tytułowym. Psychodeliczny, duszny, melancholijny vibe numeru, przywodzący na myśl brzmienie Outkast z ATLiens czy Aquemini, zaskakuje brzmieniem, a zarazem stanowi fantastyczne wprowadzenie do dalszej części płyty. Te blizny i tatuaże, o których śpiewa młody reprezentant Florydy to zdecydowanie nie znamiona na skórze, a raczej wryte w psychikę życiowe doświadczenia znajdujące swe ujście w wersach zawartych na TA13OO.

Najnowsze dzieło pochodzącego z Carol City rapera to płyta aż do kości introspektywna, mroczna, czasem wręcz wprowadzająca uczucie pewnego dyskomfortu, a jednocześnie fascynująca, gdyż daje nam możliwość odbycia podróży w głąb psyche tego młodego i bardzo wrażliwego artysty. Kluczową rolę odgrywa tu koncept, a raczej konstrukcja albumu. TA13OO podzielone jest na trzy akty, które reprezentują różne stany psychiki rapera (odpowiednio światło, szarość i ciemność). Każdy z tych aktów z powodzeniem może funkcjonować jako oddzielony, niezależny byt, jednak zdecydowanie najlepiej spełniają swoją rolę, będąc częścią większej całości, dzięki czemu z każdą kolejną piosenką poznajemy coraz mroczniejsze zakamarki umysłu Denzela. To stopniowe przejście ze światła w ciemność niekoniecznie jest odzwierciedlone w sposób bezpośredni w tekstach utworów, które tak naprawdę od początku są mroczne (jedynymi wyjątkami są „Cash Maniac” i „Sumo”). Z pewnością istotniejsza w tym kontekście jest warstwa muzyczna i atmosfera, dzięki czemu idea stojąca za albumem jest bardziej płynna i niejednoznaczna, a w rezultacie otwarta na interpretacje i unikająca dosłowności.

Produkcyjnie TA13OO jest albumem bardzo różnorodnym, co pozwala Curry’emu w pełni rozwinąć skrzydła i pokazać wachlarz swych niemałych umiejętności. Słychać to szczególnie dobrze w akcie pierwszym, który jest najbardziej zaskakującym fragmentem płyty. Po wspomnianym już otwarciu w postaci „Taboo”, płynnie przechodzimy do pop-rapowego „Black Balloons”, w którym upbeatowy podkład kontrastuje z mrocznym tekstem, gdzie czarne balony z tytułu zdają się symbolizować śmierć („Soon black balloons pop / That’ll be the day the pain stops”). Następny numer, czyli „Cash Maniac” to kolejny nietypowy ruch ze strony Denzela — przywołuje bowiem skojarzenia ze złotą erą G-funku, tyle że w odświeżonej formie. Oczywiście 23-latek nie zrezygnował ze stylistyki, którą prezentował na Nostalgic 64 czy Imperial — zarówno akt drugi, jak i trzeci to przede wszystkim trapowa produkcja, która przywodzi na myśl mroczne brzmienie Three 6 Mafii i inspiracje muzyką industrialną. Najgłośniejszy nawet bit nie jest jednak w stanie przyćmić osobowości i stylu Denzela, a najlepszymi na to dowodami są wieńczące album „Vengeance” i „Black Metal Terrorist”, gdzie jego agresywne staccato nie tyle dominuje nad podkładami, co wręcz rozbija je w proch.

Jeśli wziąć pod uwagę dotychczasową ścieżkę, jaką Curry podążał w trakcie swojej kariery, łatwo byłoby go wrzucić do szuflady opatrzonej hasłem „Soundcloud rap”. W końcu 23-latek sam rozpoczynał przygodę z rapem od wrzucania numerów na tej, nieco już chyba zapomnianej, platformie, a także należał do kultowego w niektórych kręgach składu RVIDXR KLVN, które swoim oryginalnym brzmieniem zainspirowało falę soundcloudowych raperów. Na TA13OO Denzel oddziela się jednak od tego środowiska grubą kreską, a najdosadniej robi to w „Percs”, gdzie rapuje m.in. „Get it straight, I innovate, you ad-libs on a 808 / Don’t need a tattoo on my face ’cause Denzel is a different race”. To odcinanie się od reszty raperów ze swojego pokolenia jest zresztą w przypadku Curry’ego nie tyle wyrazem arogancji, co bardziej w pełni uzasadnionej pewności siebie i przekonania o własnej oryginalności. TA13OO stanowi tego doskonały dowód.

Komentarze

komentarzy