denzel curry

Cypher Week, czyli nowa inicjatywa hip-hopowa w Warszawie

Uwaga, nowa inicjatywa koncertowa w Warszawie! Denzel Curry, Clams Casino, Bladee oraz Skepta to artyści, którzy w tym roku zostali headlinerami Cypher Week. To festiwal organizowany przez agencję Follow The Step, która Cypher Week opisuje jako „świeże wydarzenie bez precedensu”. Głównym założeniem koncertów jest promocja hip-hopu w stolicy. Festiwal potrwa od 3 do 8 grudnia i ma odbywać się co roku. Biletów szukajcie tutaj, a dokładną rozpiskę koncertów znajdziecie na stronie wydarzenia.

Line up prezentuje się następująco:
• 3.12 Denzel Curry – Progresja, Warszawa
• 5.12 YG – Progresja, Warszawa
• 6.12 Skepta – Progresja, Warszawa SOLD OUT
• 7.12 Clams Casino – Niebo, Warszawa
• 8.12 Bladee – Smolna, Warszawa

Recenzja: Denzel Curry Ta13oo

Denzel Curry

Ta13oo (2018)

Loma Vista Recordings

„Welcome to the darker side of TA13OO/ All I’ve got is permanent scars and tattoos / Take another step in the path that you choose / Make a bad choice in your path then you lose” – śpiewa Denzel Curry w rozpoczynającym jego nowy album utworze tytułowym. Psychodeliczny, duszny, melancholijny vibe numeru, przywodzący na myśl brzmienie Outkast z ATLiens czy Aquemini, zaskakuje brzmieniem, a zarazem stanowi fantastyczne wprowadzenie do dalszej części płyty. Te blizny i tatuaże, o których śpiewa młody reprezentant Florydy to zdecydowanie nie znamiona na skórze, a raczej wryte w psychikę życiowe doświadczenia znajdujące swe ujście w wersach zawartych na TA13OO.

Najnowsze dzieło pochodzącego z Carol City rapera to płyta aż do kości introspektywna, mroczna, czasem wręcz wprowadzająca uczucie pewnego dyskomfortu, a jednocześnie fascynująca, gdyż daje nam możliwość odbycia podróży w głąb psyche tego młodego i bardzo wrażliwego artysty. Kluczową rolę odgrywa tu koncept, a raczej konstrukcja albumu. TA13OO podzielone jest na trzy akty, które reprezentują różne stany psychiki rapera (odpowiednio światło, szarość i ciemność). Każdy z tych aktów z powodzeniem może funkcjonować jako oddzielony, niezależny byt, jednak zdecydowanie najlepiej spełniają swoją rolę, będąc częścią większej całości, dzięki czemu z każdą kolejną piosenką poznajemy coraz mroczniejsze zakamarki umysłu Denzela. To stopniowe przejście ze światła w ciemność niekoniecznie jest odzwierciedlone w sposób bezpośredni w tekstach utworów, które tak naprawdę od początku są mroczne (jedynymi wyjątkami są „Cash Maniac” i „Sumo”). Z pewnością istotniejsza w tym kontekście jest warstwa muzyczna i atmosfera, dzięki czemu idea stojąca za albumem jest bardziej płynna i niejednoznaczna, a w rezultacie otwarta na interpretacje i unikająca dosłowności.

Produkcyjnie TA13OO jest albumem bardzo różnorodnym, co pozwala Curry’emu w pełni rozwinąć skrzydła i pokazać wachlarz swych niemałych umiejętności. Słychać to szczególnie dobrze w akcie pierwszym, który jest najbardziej zaskakującym fragmentem płyty. Po wspomnianym już otwarciu w postaci „Taboo”, płynnie przechodzimy do pop-rapowego „Black Balloons”, w którym upbeatowy podkład kontrastuje z mrocznym tekstem, gdzie czarne balony z tytułu zdają się symbolizować śmierć („Soon black balloons pop / That’ll be the day the pain stops”). Następny numer, czyli „Cash Maniac” to kolejny nietypowy ruch ze strony Denzela — przywołuje bowiem skojarzenia ze złotą erą G-funku, tyle że w odświeżonej formie. Oczywiście 23-latek nie zrezygnował ze stylistyki, którą prezentował na Nostalgic 64 czy Imperial — zarówno akt drugi, jak i trzeci to przede wszystkim trapowa produkcja, która przywodzi na myśl mroczne brzmienie Three 6 Mafii i inspiracje muzyką industrialną. Najgłośniejszy nawet bit nie jest jednak w stanie przyćmić osobowości i stylu Denzela, a najlepszymi na to dowodami są wieńczące album „Vengeance” i „Black Metal Terrorist”, gdzie jego agresywne staccato nie tyle dominuje nad podkładami, co wręcz rozbija je w proch.

Jeśli wziąć pod uwagę dotychczasową ścieżkę, jaką Curry podążał w trakcie swojej kariery, łatwo byłoby go wrzucić do szuflady opatrzonej hasłem „Soundcloud rap”. W końcu 23-latek sam rozpoczynał przygodę z rapem od wrzucania numerów na tej, nieco już chyba zapomnianej, platformie, a także należał do kultowego w niektórych kręgach składu RVIDXR KLVN, które swoim oryginalnym brzmieniem zainspirowało falę soundcloudowych raperów. Na TA13OO Denzel oddziela się jednak od tego środowiska grubą kreską, a najdosadniej robi to w „Percs”, gdzie rapuje m.in. „Get it straight, I innovate, you ad-libs on a 808 / Don’t need a tattoo on my face ’cause Denzel is a different race”. To odcinanie się od reszty raperów ze swojego pokolenia jest zresztą w przypadku Curry’ego nie tyle wyrazem arogancji, co bardziej w pełni uzasadnionej pewności siebie i przekonania o własnej oryginalności. TA13OO stanowi tego doskonały dowód.

#FridayRoundup: Denzel Curry, Santigold, Gaika, Fullee Love, RL Grime i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych, gdzie oprócz typowych dźwięków jakie zazwyczaj prezentujemy na naszej stronie, mamy dzisiaj również trochę dancehallu oraz elektroniki.


Ta13oo

Denzel Curry

Downtown Records

Denzel Curry to raper, którego nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Jego dotychczasowa dyskografia odzwierciedla nie tylko olbrzymi progres, ale również wielki potencjał. Charakterystyczny styl, pomysłowość, ambicja i swoisty pazur sprawiły, że Ta1300 stało się jedną z najbardziej oczekiwanych rapowych premier tego roku. Wszystkie single, w tym „Sumo”, „Percs” i „Clout Cobain” zwiastują obiecującego kandydata do najlepszych płyt w tym roku. Równie interesująco prezentują się występy gościnne, a wśród nich tacy artyści jak Goldlink, J.I.D. czy JPEGMAFIA, oraz producenci pokroju Ronny J’a czy DJa Dahi. Jeśli ktoś szuka dowodów na to, że współczesny hip-hop ma coś konkretnego do zaoferowania, najnowsza płyta Denzela koniecznie powinna wylądować na jego głośnikach – Adrian


I Don’t Want: The Gold Fire Sessions

Santigold

Warp Records

Santigold (poza nagraniem wraz z Diplo „Worry No More”) zniknęła z naszych muzycznych radarów na dobre dwa lata, bowiem wtedy ukazał się jej ostatni długogrający projekt zatytułowany 99¢. Dokładnie dzisiaj, z zupełnego zaskoczenia, opublikowała nowy mixtape, na którym usłyszeć mamy laid-backowy dancehall, a nieskomplikowane teksty mają być spontanicznym odbiciem chwili i nastroju, w jakim znajdowała się wokalistka podczas sesji nagraniowych do tego wydawnictwa. Idealna propozycja na lato? – efdote


Basic Volume

Gaika

Warp Records

Od industrialnych dancehallowych brzmień undergroundowych klubów z trip-hopem po eksperymentalny hip-hop. Twórczość Gaiki intryguje hybrydycznością i zaangażowanymi tekstami. Długogrający debiut to dobra okazja do zapoznania się z tym wyjątkowym artystą z Brixton. Jest gaz, są pesos i jest moc! — ibinks


Free, White & 21

Soup J5 presents Fullee Love

Najla Music

Fullee Love to artystyczne alter ego Soupa z Jurassic 5. Raper do tej pory kojarzony z trueschoolową ekipą postanowił kompletnie zmienić swoją artystyczną drogę i niespodziewanie wydał płytę Free, White & 21 mocno inspirowaną funkiem i soulem lat 60-tych i 70-tych. Dużo tu śpiewu, za to rapowania bardzo mało. Produkcyjnie gospodarza wspomaga Nick Green z The Internet i już samo to stanowi spore zaskoczenie. Wczoraj pisaliśmy o dwóch pierwszych singlach promujących ten materiał i zapowiadały one naprawdę ciekawy projekt. Dziś jest już możliwość odsłuchu całego materiału. — Dill


Nova

RL Grime

WeDidIt Records

Henry Steinway, czyli RL Grime, tak upodobał sobie współpracę z Miguelem przy zeszłorocznym bangerze „Stay For It”, że chyba postanowił zostać trapowym Calvinem Harrisem. Na najnowszym albumie amerykańskiego producenta zwanego też „królem trapu” błyszczą gwiazdy z miskowego podwórka: Miguel, Jeremih, Tory Lanez, Chief Keef, Joji, Ty Dolla $ign. Takie rzeczy tylko w lecie. — Maja Danilenko


Silk Canvas

VanJess

VanJess

Debiutancki album sióstr VanJess szczęśliwie ujrzał dzisiaj światło dzienne. Po długim oczekiwaniu otrzymujemy solidną dawkę elektronicznej muzyki, podszytej dźwiękami R&B lat dziewięćdziesiątych. Na Silk Canvas usłyszeć można oldschoolowy klimat z czasów początków kariery Brandy, czy SWV, charakterystyczne nuty od Kaytrandady, inspiracje housem, a nawet brzmienie zbliżone do stylu Azeali Banks. Całość umiejętnie zszywają jedwabiste i uwodzicielskie wokale Ivany i Jessicy, które zdecydowanie wychodzą na pierwszy plan i dominują. Jeśli dodam jeszcze, że producentami krążka są wspomniany Kaytranada oraz IAMNOBODI i Louie Lastic, a wśród zaproszonych gości znaleźli się Masego, GoldLink, Leikeli47 i Berhana, to w podsumowaniu wychodzi, że Silk Canvas jest obowiązkową pozycją do zapętlania przez długi czas. – Forrel


The Station

Oneohtrix Point Never

Warp Records

Daniel Lopatin komponujący piosenki Usherowi? W sumie dlaczego nie, kiedy ten drugi nagrywa takie utwory jak „That Girl Right There”. Tym razem jednak do współpracy nie doszło, a „The Station”, napisane pierwotnie dla Ushera, ostatecznie trafiło na najnowszy album Oneohtrix Point Ever Age Of. I kiedy pół internetu zdążyło już dostatecznie ponarzekać na ostatnią płytę Lopatina, ten postanowił rozszerzyć „The Station” do epki, dodając jeszcze trzy nowe utwory. Czy to oznacza, że najbardziej intrygujący producent muzyki elektronicznej obecnego dziesięciolecia wziął na warsztat R&B? Po muzyku, u którego wszystko jest możliwe, możemy spodziewać się wszystkiego. A już na pewno czegoś interesującego. — Maja Danilenko


Fleurever

Jazz Cartier

Universal Music Canada

Wydany w 2016 roku projekt Hotel Paranoia uczynił z Jazza Cartiera młodą gwiazdę i utorował mu drogę do płytowego kontraktu. Raper nie zamierzał jednak wykorzystać szybkiego wzrostu zainteresowania i na legalny debiut kazał nam czekać ponad dwa lata. W efekcie dziś do naszych rąk trafia Fleurever. W skład albumu wchodzi szesnaście utworów, a jedynym gościem na albumie jest niejaki KTOE. Oczekiwania są dosyć wysokie, czy Kanadyjczyk im sprostał? — Mateusz


Swervo

G Herbo & Southside

Machine Entertainment Group

G Herbo postanowił połączyć siły z członkiem kolektywu 808 Mafia – Southsidem i wypuścił swój drugi legalny projekt. Ubiegłoroczne Humble Beats okazało się całkiem udane, teraz raper z Chicago będzie chciał potwierdzić formę. Na Swervo znajdzie się czternaście kawałków. Wśród gości pojawią się m.in. 21 Savage, Chief Keef, Young Thug oraz Juice WRLD. Na papierze wszystko wygląda świetnie, czy okaże się takie w rzeczywistości? — Mateusz


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej.

Denzel Curry ponownie w Polsce

Denzel Curry ponownie zagra w Polsce! Rapera znamy z takich materiałów jak Nostalgic 64 czy Imperial. Jego talent docenili krytycy i fani. W 2016 roku znalazł się w gronie Freshmenów magazynu XXL. Swoje umiejętności mógł wówczas zaprezentować wśród takich raperów jak 21 Savage czy Lil Uzi Vert. Według zagranicznych mediów Denzel przywraca hip-hopowi „surowość”. Niebawem ukaże się nowe wydawnictwo rapera, TA1300, które ma być podzielone na trzy części: Act I. Light, Act II. Grey oraz Act III. Dark. To właśnie z tym materiałem Denzel wystąpi 3 grudnia w warszawskiej Progresji. Organizatorem wydarzenia jest Follow The Step — biletów szukajcie między innymi na ich stronie internetowej.

Nowy utwór: Denzel Curry „Clout Cobain | Clout Co13a1n”

Denzel Curry, przedstawiciel eksperymentalnego rapu wciela się w Czarnego Jokera/Erica Dravena. W „Clout Cobain | Co13a1n” wyraźnie wyczuwalny jest klimat dokonań smutnych chłopców. Monotonne frazowanie i cloudowy podkład tworzą w wykonaniu Denzela trafną parodię samobójczych skłonności raperów z wytatuowanymi twarzami. Nad „Cloud Cobain | Clout Co13a1n” unosi się duch Kurta Cobaina, a główną inspiracją zdaje się „SAD!” autorstwa tragicznie zmarłego XXXtentaciona. Singlowi towarzyszy mocny, intensywny klip, w którym dominuje ważna dla rapera kolorystyka czerni i szarości. „Clout Cobain | Clout Co13a1n” to mroczna zapowiedź nowego wydawnictwa Curry’ego TA1300.

Nowy teledysk: Denzel Curry „Zenith” (feat. Joey Bada$$)

denzel-curry

Mimo że od wydania Imperial Denzela Curry’ego minęło już ponad sześć miesięcy, to album ten nadal utrzymuje się w ścisłej czołówce najmocniejszych rapowych premier z tego roku. Kilka dni temu światło dzienne ujrzał teledysk do jednego z najlepszych utworów z płyty, czyli „Zenith” z gościnnym udziałem Joey’ego Bada$$a. Czarno-biały i dosyć paranoiczny obrazek doskonale dopełnia klaustrofobiczną, gęstą atmosferę numeru, a sami raperzy wręcz tryskają tu charyzmą i energią. Jeśli jeszcze nie sprawdziliście najnowszej płyty uczestnika tegorocznej edycji XXL Freshman, to koniecznie nadróbcie zaległości.

XXL prezentuje Freshman Class 2016

fresh

No i oto poznaliśmy właśnie tegoroczną okładkę magazynu XXL objawiającą nam zestawienia najciekawszych/najgłośniejszych/najlepszych reprezentantów młodej fali hip hopu. Dokładnie tak jak przy okazji poprzednich ogłoszeń, nie obyło się bez kontrowersji wokół samych wyborów jak i sposobu wyborów świeżaków. Jak widać niektórzy musieli trochę czasu pracować na to wyróżnienie (Anderson .Paak i Denzel Curry, obiektywnie najlepsi zawodnicy na liście), a był i taki jeden co wystarczyło, że nagrał przez całe krótkie życie jeden utwór o pandzie, dwa o czymś innym i voila. Lil Dicky’ego traktowałem raczej jako ciekawostkę, być może niesłusznie — przypuszczam że to on był tym jedynym freszmenem wybranym głosem czytelników. Nie mogę też ukryć zadowolenia z obecności dwóch autotune’owych cudaków: pracowitego Lil Uzi Verta i okrutnie pociesznego Lil Yachty’ego. Co do reszty to przyznam szczerze, że nie miałem przyjemności (?) poznać, ale z pewnością będę miał oczy i uszy otwarte. Tak na koniec — nie mogę się oprzeć — zapraszam do obejrzenia klipu pana Yachty’ego.

Recenzja: Denzel Curry 32 Zel / Planet Shrooms

cover7

Denzel Curry

30 Zel / Planet Shrooms (2015)

L&E x C9

Denzel Curry, 20-letni gość z Florydy, postanowił w końcu ponownie dać o sobie znać. Wydane w 2013 roku Nostalgic 64 było silną pozycją, nierzadko pojawiającą się w rocznych podsumowaniach, więc oczekiwania co do kolejnego wydawnictwa młodego rapera były naprawdę wysokie. Jednak zamiast długogrającego albumu fani dostali dwie EP-ki 30 Zel oraz Planet Shrooms, które prezentują dwie strony osobowości Curry’ego.

30 Zel to część bardziej przyziemna. Złość, palenie, Carol City – tak w skrócie można by opisać pierwszą EP-kę. To w niej kumuluje się największa energia. Mamy tutaj więcej eksperymentów z flow i mniej eksperymentów z bitami. Nie jest to jednak zarzut, gdyż muzycznie 30 Zel przewyższa Planet Shrooms – dostajemy sprawdzone patenty ze znakiem jakości.

Wraz z rozpoczęciem Planet Shrooms wchodzimy w krainę zmienionej percepcji, gdzie dym palącego się blunta zastąpiony jest niszowymi używkami. To co było szare i przytłumione staje się barwne i jaskrawe. Przesterowane wokale Denzela zlewają się z halucynogennymi dźwiękami. „Stay trippy” rzekłby Juicy J. Psychodeliczny klimat jest jednak na tyle ciężki, że na końcu tej krętej wycieczki pośród odurzającej mgiełki możemy poczuć lekkiego kaca. Faktem jest, że przy takich produkcjach stan świadomości powinien być lekko naruszony, a odsłuch przy jaśminowej herbacie na pewno nie ułatwi odbioru. Stąd nie dla wszystkich jest ten kawałek ciasta albo dobrze przyprawionego muffina. Wybierzcie sobie sami na co macie ochotę.

Najlepsze kawałki? Na pewno „Chief Forever”, „Delusional Shone” z gościnnym występem Twelve’Lena oraz „Ultimate”. Nieźle wypada także popowo-A$AP’owy „Ice Age” oraz podsycony ambientowymi brzmieniami, przywołujący na myśl OutKast z czasów płyty ATLiens, „Past the Wudz Intro”, gdzie pojawia się Big Rube.

Najnowsze wydawnictwo pokazuje, że młody reprezentant Carol City to raper o dużym potencjale. Wyróżniające się, różnorodne flow, ciekawe patenty na kawałki, niezłe teksty, brak strachu przed eksperymentami – to naprawdę wiele. Ciężko oceniać 30 Zel/Planet Shrooms jako jeden projekt. To dwa zupełnie inne klimaty.  Połączenie ich jest zabiegiem nie do końca trafionym, powodującym mieszane uczucia. Zawsze jednak możemy podzielić sobie listę odtwarzania na dwie części, prawda?