Big K.R.I.T. znów tu jest!

Data: 9 czerwca 2019 Autor: Komentarzy:

Big K.R.I.T, czyli najważniejszy orędownik dziedzictwa brudnego południa, powraca z nowym singlem, zapowiedzią albumu i wyraźnym zamiarem przejęcia… władzy?

Poprzedni album K.R.I.T.’a, podwójny krążek 4eva is a Mighty Long Time, cieszył się bardzo ciepłym przyjęciem, zarówno ze strony krytyki, jak i fanów. Łączył on inspiracje południowym trapem spod znaku Three 6 Mafii, olschoolowym, Outkastowym R’n’B i przewózkową stylistyką wczesnego UGK ze współczesnym, nowoczesnym brzmieniem i odświeżającą, nietuzinkową wrażliwością. Najnowszy singiel kontynuuję tę formę, brzmieniowo rezonując w podobnych klimatach, co „Big Bank”, czyli jeden z najpotężniejszych bangerów z poprzedniego wydawnictwa. Już na wstępie raper bezpardonowo obwieszcza:

That was them
This is me
This is King
You ain’t know

Po czym popada w nieco prostackie, ale jakże urokliwe i ociekające charyzmą braggadocio, w którym łączy typowe rapowe opowieści o drodze na szczyt z charakterystycznymi dla niego odwołaniami do duchowości. W warstwie instrumentalnej K.R.I.T. ucieka od banałów i oczywistości, przetykając trapową motorykę fragmentami gospelowego dramatyzmu, jazzowymi zagrywkami i groovem żywej perkusji.

Utwór opublikowany był wraz z teledyskiem, który, w połączeniu z eklektycznym brzmieniem samego utworu, stanowi swoisty hołd dla afroamerykańskiej kultury, historii, tradycji i duchowości, na lidera i orędownika której sam K.R.I.T. się w wideo kreuję. Rozpoczynający się na ganku wypełnionym ludźmi klip, określa czasowo wydarzenia na rok 2009. Po krótkim, dosyć statycznym epizodzie, klimat braterstwa i jedności przełamuje scena handlu niewolnikami, w którym pojawiają się jedyni białoskórzy w teledysku, oglądający proponowanych im ludzi. To, co chwilowo wydaje się wprowadzeniem dramatycznego wydźwięku, okazuje się być tylko pretekstem do ironicznego komentarza, gdyż K.R.I.T. przedstawiony kupującym zostaje jako „podziemny, niedoceniony, liryczny raper za sto dolarów”. Patos momentalnie niknie i przechodzimy do współczesności, a w niej do radosnego, emanującego duchowością korowodu tańca i śpiewu, w którym raper, niczym Jezus, antycypuje w białym stroju i napędza cały festiwal.

Kawałek stanowi wspaniały statement i hołd dla pięknej kultury, ale przede wszystkim budzi nasz apetyt na jeszcze więcej. A nowy  album Big K.R.I.T.’a ukaże się już 12 lipca i zatytułowany będzie K.R.I.T. IZ HERE.

Komentarze

komentarzy