Słowiańskie medytacje Piernikowskiego

Data: 3 października 2019 Autor: Komentarzy:

Na kanale Asfalt Records na YouTubie pojawił się ostatnio pierwszy singiel z drugiej solowej płyty Piernikowskiego, rapera, producenta, 1/2 duetu Syny i byłego zawodnika Latarnia Records. Na kawałku gościnnie udziela się Kacha Kowalczyk, wokalistka duetu Coals, z którym wokalista miał okazję już współpracować w tym roku przy ich EPki Klan. Singiel „Dobre Duchy” promuje nadchodzący album The Best of Moje ghetto, którego premiera została zaplanowana na 19 października 2019, a preorder możecie już zamówić pod tym linkiem.

Pozwolę sobie przemycić trochę prywaty i napisać, że o żadnym innym projekcie nie lubię pisać tak bardzo, jak właśnie o Synach i ich twórczości solowej. To, co w samym założeniu miało być dadaistyczną, klimatyczną fantazją na temat polskiego blokowiskowego rapu, z biegiem czasu stało się pięknym polem przemycania ukrytych znaczeń i inspiracji, których odnajdywanie i rozszyfrowywanie daje mnóstwo satysfakcji. Z resztą trudno się dziwić, samego Piernikowskiego częściej zobaczymy w towarzystwie Jana Klaty niż Quebonafide, a w wywiadach o muzycznych fascynacjach śmiało wymieniają koło siebie Gaikę, ciężkie techno czy twórców ambientu spod znaku tape music. Wszystkie te nieoczywiste inspiracje i mnożące konteksty odniesienia znajdziemy także w „Dobrych Duchach”.

Jednym z naczelnych tematów przewijających się w twórczości rapera, zarówno w duecie z 88, jak i solowej, jest trwanie. Ale nie trwanie spod znaku wiernego wyczekiwania, bardziej cierpliwa, przepełniona pustką egzystencja w monotonii i nijakości rodem z filmów Beli Tara. I tak, po trwaniu z białasami i kawie za dużo pieniędzy, najnowszy singiel twórcy przynosi wreszcie przedziwną ulgę. Dalej narracyjnie utwór jest powolny i niespiesznie prowadzi natchnione, syntezatorowe linie, a oniryczny szum, znany z dotychczasowych nagrań, przelewa się powoli na dalszych planach, ale z tej stagnacji wydobyty jest piękny, medytacyjny, słowiański duch. Do tego dorzućmy wokal Kachy Kowalczyk, która już na tegorocznym wydawnictwie Coals pokazała wyraźne inspiracje cloudowym, ambientalnym rapem, aby tutaj na niemal sakralną modłę (nomen omen) powtarzać mantryczne wersy w rodzaju „Pierdole ten gniew” czy oniryczne „Dobre duchy, gdzie one są?”. Do tego Piernikowski w impresjonistycznym, minimalistycznym tekście (który ma zarówno swoich skrajnych przeciwników, jak i zagorzałych fanów) serwuje prawdopodobnie najbardziej relatable wers tego roku:

E E, nie odchodź duchu, stój
Jestem wrażliwy jak chuj

Wisienką na torcie są cierpliwe kliknięcia subtelnego szumu, które powracają jak fale w ostatnich kilkunastu sekundach kawałka i mamy jedno z najpiękniejszych muzycznych zjawisk tego roku.

Przy Piernikowskim nie byłoby na miejscu nie wspomnieć o wspaniałym teledysku. Wideo do „Dobrych Duchów” to takie miniaturowe slow cinema. Na ekranie pojawiają się strzępki wspomnianej słowiańskości w postaci tytułowych widm nieśpiesznie przechadzających się po łonie natury. Powolny rytm i cierpliwość w prowadzeniu kadrów wspaniale komponują się z mantrycznym wydźwiękiem samego utworu. Zaostrza to tylko naszą ciekawość, by usłyszeć singiel w kontekście reszty płyty.

Komentarze

komentarzy