Eklektik Session: Boxed

Recenzja: Earl Sweatshirt Feet of Clay

Data: 4 grudnia 2019 Autor: Komentarzy:

Earl Sweatshirt

Feet of Clay

Tan Cressida / Warner

Thebe Kgositsile od lat eksploruje nowe muzyczne terytoria i regularnie reinterpretuje swój surowy, awangardowy styl. Trzeba jednak przyznać, że zeszłoroczne Some Rap Songs to zaskakujący krok nawet jak na tak nietuzinkowego artystę. Tym albumem Earl okroił swoją muzykę z i tak szczątkowej przystępności, pozostawiając tylko to, co od zawsze było jego znakiem rozpoznawczym: misternie skonstruowane i emocjonalne teksty w szkieletowych aranżacjach. Feet of Clay to wydawnictwo jeszcze bardziej niszowe, ryzykowne i ciężkostrawne.

Chociaż Feet of Clay jest zaledwie 9 minut krótsze niż Some Rap Songs, określono je jako epkę. Stanowi więc luźną kolekcję utworów, której pod względem struktury i różnorodności daleko jest do swojego poprzednika. Mimo to, ten niewiele ponad kwadrans muzyki zawiera w sobie mnóstwo treści, których wspólnym mianownikiem jest obserwacja upadku imperium, czyli pewnego stanu rzeczywistości. Z charakterystyczną dla siebie dozą ironii autor konstruuje utwory na kanwie strumienia świadomości. Część z nich to zapis dziesiątek myśli i wątków, jak w przypadku „74”, podczas gdy reszta koncentruje się na pewnym spektrum tematów, jak w przypadku „OD”, poświęconemu rodzinie, samotności i nałogowi — Trip around the sun, this my 25th, give it up Gin and rum, We wasn’t supposed to be alive, no funny shit. Koncepcja całości jest zarysowana w bardzo niezobowiązujący sposób i objawia się głównie w dominujących na płycie depresyjnych akcentach.

Earl w jeszcze większym stopniu eksperymentuje z muzycznymi stanami skupienia, często pozwalając sobie na niemal pełen rozkład materii. W „East” przyjmuje to formę spazmatycznej melodeklamacji w akompaniamencie zapętlonego w nieskończoność dźwięku akordeonu, a w „Tisk Tisk / Cookies” eksperymentalnego podejścia do refrenu i silnej inspiracji glitch-hopem. Dla zachowania równowagi Feet of Clay oferuje także bardziej konwencjonalne numery takie jak „El Toro Combo Meal” z gościnnym występem Maviego. To najbardziej energiczna propozycja z całego zestawu, w której kluczową rolę gra chemia między obojgiem artystów.

Nie wszystkie aspekty Feet of Clay można uznać za udane, a dotyczy to przede wszystkim sfery produkcji. Podkłady do utworów „MTOMB”, autorstwa Alchemista, czy „4N”, które podobnie jak większość materiału wyszło spod ręki samego gospodarza, są nie tyle minimalistyczne, ile szalenie nieangażujące. Co więcej, ten ostatni poprzedza ponad minuta samej wersji instrumentalnej, i naprawdę trudno stwierdzić, co mogłoby uzasadniać taką decyzję. Są to wprawdzie niewielkie minusy, jednak skutecznie dystansują płytę od niezwykle spójnego Some Rap Songs.

Świadome odrzucenie wszelkich kompromisów na rzecz surowej autentyczności kryje w sobie wyzwanie dla słuchacza. Earl nie dba o jego odbiór i porzuca wszelki komfort, traktując go jak przeszkodę w niczym nieskrępowanej ekspresji. Jedyne, co pozostaje po tak intensywnym doświadczeniu, to pytanie: dokąd prowadzi ta droga?

Komentarze

komentarzy

Eklektik Session: Boxed