earl sweatshirt

Nowy utwór: Earl Sweatshirt „Nowhere2go”

Wygląda na to, że Earl Sweatshirt postanowił w końcu wyjść do ludzi. Po zamieszczonych w Internecie teaserach przyszła kolej na singiel. „Nowhere2go” to pierwszy utwór rapera od czasu wydania trzy lata temu depresyjnego, abstrakcyjnego I Don’t Like Shit, I Don’t Go Outside. Za trapowo-psychodeliczny beat odpowiada duet Sixpress, do którego należą Booliemane i Adé Hakim. W eksperymentalnym kawałku raper stawia na prawdziwą przyjaźń i próbuje się uporać z depresją. Sweatshirta możemy również usłyszeć na ostatnim albumie-niespodziance Vince’a Staplesa.

Earl Sweatshirt wydaje nowy album?

O trzecim albumie mającym ukazać się w 2018 roku, Earl Sweatshirt wspominał już dawno. Raper nie udostępniał jednak żadnych szczegółów. Pojawił się za to w 22-sekundowym interludium „New EarlSweatshirt”, na wydanym tydzień temu FM! Vince’a Staplesa. Następnie, kilka dni później opublikował w mediach społecznościowych trzy równie krótkie zwiastuny.

 

 

Nie wiadomo jeszcze, czego dokładnie tytułem będzie „Nowhere2Go”. Tak czy inaczej wszystko wskazuje na to, że następcy I Don’t Like Shit, I Don’t Go Outside możemy spodziewać się już niebawem. My tymczasem oglądamy teasery i trzymamy za słowo Alchemista.

Danny Brown w doborowym składzie w utworze „Really Doe”

reallydoe

Magia featuringów to potęga. Wie o tym każdy kto spojrzał na tracklistę nadchodzącego albumu Danny’ego Browna i zobaczył na niej kolaborację rapera z Kendrickiem, Ab-Soulem i Earlem Sweatshirtem. Spragnieni usłyszenia tego utworu nie muszą już czekać na premierę całej płyty (wiem, że i tak będą czekać), bo „Really Doe” trafiło do sieci jako kolejny oficjalny singiel. Na dodatek jest praktycznie tak dobre jak można było sobie wyobrazić. Danny udowadnia, że to on jest tutaj gospodarzem. Soulo udowadnia, że powinien być traktowany na równi z jego bardziej szanowanymi kolegami z Black Hippy. Earl udowadnia, że bez problemu potrafi się odnaleźć w takim agresywnym posse-cucie. Natomiast Kendrick… ten to nie ma nic do udowodnienia w sumie, może właśnie dlatego najmniej zainteresowały mnie jego wersy. Wciąż jest to jednak pierwsza liga, tak sam zresztą jak spajający całość rewelacyjnie brudny podkład Black Milka. Atrocity Exhibition w sprzedaży już od 30 września!

Nowy album Earla Sweatshirta za tydzień

earl

Marzec nie przestaje nas zadziwiać. 23 marca, czyli w dniu premiery albumu Action Bronsona i tej bardziej oficjalnej premiery nowego Kendricka Lamara, do sprzedaży trafi nowe wydawnictwo Earla Sweatshirta. Album będzie nosił tytuł I Don’t Like Shit, I Don’t Go Outside i będzie składał się z dziesięciu tracków z gościnnymi udziałami Vince’a Staplesa czy Wikiego z grupy Ratking. O premierze dowiedzieliśmy się z iTunes. Zapowiedzi tej towarzyszyła seria twitterowych wypowiedzi, w których raper zarzuca swojej wytwórni spieprzenie promocji płyty. Znając jednak specyficzne poczucie humoru członków ekipy Odd Future, komentarze te są po prostu parodią wczorajszej sytuacji z pomyłkowym, przedwczesnym, wydaniem To Pimp a Butterfly K-Dota. Poniżej prezentujemy tracklistę oraz pierwszy singiel.

1. „Huey”
2. „Mantra”
3. „Faucet”
4. „Grief”
5. „Off Top”
6. „Grown Ups (ft. Dash)”
7. „AM // Radio (ft. Wiki)”
8. „Inside”
9. „Dna (ft. Na’kel)”
10. „Wool (ft. Vince Staples)”

Recenzja: Earl Sweatshirt Doris

artworks-000055335979-s362fk-t500x500

Earl Sweatshirt

Doris (2013)

Columbia Records

Earl Sweatshirt to jedno z najdziwniejszych zjawisk, które pojawiło się w ostatnich trzech latach na amerykańskiej scenie hip-hopowej. Pojawiło się i zniknęło zarazem, można by rzec. Gdy czytałem o tym jak wyglądało jego życie po zdobyciu popularności przez Odd Future w 2010 roku, zacząłem się zastanawiać o kim ja piszę i czy ten dzieciak jest wart jakiejkolwiek uwagi (umówmy się, gość nie wygląda też zbyt poważnie). Mając 16 lat wraz z Tylerem i resztą kliki został zauważony i określony przez półświatek mianem jednego z najbardziej uzdolnionych raperów wywodzących się z przeżywającej wtedy zmartwychwstanie (Odd Future, Kendrick i cała ekipa TDE) sceny L.A.

Wyobrażacie sobie, że ktoś, kto za naganne zachowanie w szkole i przesadzanie z używkami został wysłany przez matkę na wyspy Samoa (gdzie, podejrzewam mieszkał w jakimś internacie, w którym opiekunowie czuwali nad jego powrotem do „normalności”) może być w ogóle brany pod uwagę podczas dyskusji o najmłodszym pokoleniu raperów, które lada chwila ma przejąć kontrolę i władzę w grze? Jak ktoś, kto nie jest w stanie zapanować nad swoim gówniarskim umysłem, może zaimponować nam, dojrzałym odbiorcom i miłośnikom muzyki? Jak się nad tym zastanowić, to naprawdę zabawne. Miewam podobne odczucia gdy czytam lub słyszę o niszczących wszystko co się dookoła ich znajdzie gimnazjalistach, których przecież nie da się brać na poważnie. W tym wszystkim okazuje się jednak, że Earl w jakiś cudowny sposób potrafił powrócić zza światów i przypomnieć o sobie tym, którzy przez trzy lata zastanawiali się nad tym czy ten dzieciak kiedykolwiek dorośnie i stanie się poważnym kandydatem na rapera. Swoim debiutanckim albumem udało mu się może nie tyle zaimponować, co zaintrygować całe środowisko słuchaczy.

To, co go wywyższa, to z pewnością jego umiejętności liryczne, które są siłą napędową tego krążka. Nie ma co tutaj liczyć na komercyjne refreny, łagodne chórki i wpadające w ucho intra. Płyta jest przepełniona klasycznymi i pełnymi jakości szesnastkami, które wynagradzają fanom trzyletni hiatus i przerwę od rymowania. Mroczny, brudny i surowy styl to poważna twarz Earla, który w ten sposób kończy ze swoim wizerunkiem wiecznie zmartwionego nastolatka i przemienia się w człowieka aspirującego do miana jednego z najlepszych raperów obecnie na scenie. Wszystkie jego rymy są pewne i przemyślane — („I’m a problem to niggas/Pop artillery, the carbonates with him/Starving to hit ’em, spar with a nigga/Just watch, I’mma kill ’em all in a minute”). Sweatshirt zdaje sobie sprawę z własnej wartości, co udowadnia choćby tekst z „Pre”w którym artysta otwarcie i bezczelnie ostrzega resztę łapiących za mikrofon śmiałków. Warstwa muzyczna tego numeru (jak większości) także utrzymuje się w mrocznej stylistyce, co w jeszcze większym stopniu nadaje powagi i wiarygodności słowom artysty.

Mimo solidnego wejścia w album, przecież to nie zwykłe braggadacio powinno świadczyć o dojrzałości i przemianie mentalnej rapera — rzeczywiście tak nie jest. Momenty, w których zdajemy sobie sprawę z rozwoju i porzucenia przez Earla absurdalnych i momentami niedorzecznych tematów (porywanie dzieci i gwałcenie kobiet), to utwory takie jak „Burgundy”, gdzie artysta porusza kwestie wyboru między dokończeniem albumu i zadbaniem o każdy jego detal, a towarzyszeniem choremu członkowi rodziny, który lada chwila ma odejść z tego świata (Doris to projekt zadedykowany zmarłej babci), a także ironicznie i prześmiewczo komentuje swoje własne zachowanie — „What’s up, nigga? Why you so depressed and sad all the time, like a little bitch? What’s the problem, man? Niggas want to hear you rap. Don’t nobody care about how you feel, we want raps, nigga”. Jak dowiadujemy się dalej z tekstu, Earl nie zawsze wybiera racjonalnie, co wiąże się z presją i obawą przed zawiedzeniem i fanów, i własnej rodziny — „And my priorities fucked up, I know it, I’m afraid I’m going to blow it/And when them expectations raising because daddy was a poet, right?”

O czym jeszcze możemy usłyszeć odbywając 44-minutową przejażdżkę z kalifornijskim rapem? Jako, że album jest dosyć osobisty, wśród przewijających się tematów pojawiają się także wątki dotyczące jego związku i niedogodności czyhających na drodze Earla i jego partnerki, tak jak ma to miejsce w najbardziej „romantycznym” utworze pt. „Sunday”, w którym pojawia się rapujący Frank Ocean — „But you not passionate about half the shit that you into, and I ain’t havin’ it/And we both know that I don’t mean to offend you, I’m just focused today/And I don’t know why it’s difficult to admit that I miss you/And I don’t know why we argue, and I just hope that you listen/And if I hurt you I’m sorry, the music makes me dismissive”. Ponadto możemy także dowiedzieć się nieco o historii ojca artysty, który jako uznawany poeta i polityk opuścił Earla gdy ten był małym dzieckiem („It’s probably been twelve years since my father left, left me fatherless/And I just used to say I hate him in dishonest jest/When honestly I miss this nigga, like when I was six”), co w znaczący sposób wpłynęło na jego rozwój i psychikę.

Oprócz Sweatshirta na krążku pojawia się także spora liczba zaprzyjaźnionych z raperem artystów. W przypadku niektórych gości są to zabiegi służące jeszcze większemu udziwnieniu albumu (bo co normalnego i zwyczajnego może wnieść Tyler, The Creator?), natomiast pozostała reszta całkiem udanie i efektywnie swoimi wersami uzupełnia większość utworów. Na jednym z nich  słyszymy także legendarnego RZA’e, który w swoim stylu dodaje projektowi dozę atrakcyjności i sprawia, że album sprzeda się nieco lepiej, niż gdyby go na nim nie było. Earl dosyć inteligentnie podparł się wyżej wymienionymi nazwiskami, lecz w żaden sposób nie odciąga to uwagi słuchaczy od głównego rymującego na płycie.

Doris to zdecydowanie trudny do przyjęcia album, jeśli jeszcze przed chwilą słuchało się chwytliwych refrenów z MCHG i przyjemnie bujających sampli pojawiających się na projektach J. Cole’a czy Wale’a. To krążek pełen podziemnych bitów, na których z łatwością odnalazłby się MF DOOM. Płyta na pewno nie podejdzie wszystkim delektującym się lekkimi i letnimi produkcjami, które obecnie wprowadzają nas w sielankowy, sierpniowy nastrój. Earl nie zaszokował, lecz zaciekawił. Przez najbliższy czas zapętlam „Pre”, „Burgundy”, „Hoarse” i „Knight” i czekam na dalsze poczynania anorektycznego i najdziwniejszego rapera, którego obecnie słucham.

Jak na rynku poradzą sobie DorisTrap Lord?

Gdy 18 czerwca pojawiły się trzy głośne albumy, debata na temat tego kto zajmie pierwsze miejsce pośród trójki raperów (Cole, West, Miller) pod względem sprzedaży była dosyć spora i ekscytująca. Dwa miesiące od tamtego zdarzenia, to samo pytanie zadają sobie wszyscy fani Earla Sweatshirta i A$AP Ferga. O ile w przypadku czerwcowych premier mogliśmy mówić o liczbach podchodzących pod 100, 200 a nawet 300 tysięcy, tak tym razem wszystko rozegra się w granicach maksymalnie 60 tys. sprzedanych sztuk. Przechodząc do szczegółów — agencje przewidują, że Ferg może liczyć na około 30-35 tysięcy sprzedanych płyt, natomiast Doris ma szanse zanotować wynik oscylujący w okół 60 tysięcy kupionych przez fanów kopii krążka. Tydzień powoli dobiega końca, zatem w poniedziałek pewnie będziemy wiedzieć jak ostatecznie poradzili sobie obaj panowie.

Odsłuch debiutanckiego albumu Earla Sweatshirta Doris

Trzy dni spóźnieni, ale informujemy od możliwości odsłuchu nadchodzącego krążka członka ekipy OFWGKTA. Doris w sklepach pojawi się już 20 sierpnia, a kilka dni później możecie się od nas spodziewać dogłębnej analizy i recenzji albumu. Zapraszamy do sprawdzenia materiału.

Earl Sweatshirt Doris (Stream)

Earl Sweatshirt wykonuje na żywo „Burgundy” u Jimmiego Fallona

earl-sweatshirt-doris

Premiera Doris już za moment, już za chwileczkę, a Earl sprawnie podkręca promocyjną śrubę. W piątek udostępnił do odsłuchu kolejny singiel z nadchodzącej płyty, „Burgundy” (wyprodukowany przez TEGO Pharella), by wieczorem wykonać go na żywca w programie Jimmiego Fallona. Tak, to ten program, w którym za instrumentarium odpowiadają królowie grania live, The Roots, więc właściwie to musiało się udać. Ich wykonanie bitu powala na kolana… A Earl Sweatshirt? Robi swoje. Skromny chłopaczyna wychodzi na scenę nawet nie ściągając kaptura i ciśnie rym za rymem, bawiąc się tempem jak zabawką. Zresztą, zobaczcie sami. Doris, no chodź tu wreszcie!

Nowy utwór: Earl Sweatshirt „Burgundy” (Produced by Pharrell)

I oto pojawia się oficjalna wersja utworu „Burgundy”, który zapowiada nadchodzący wielkimi krokami album Doris. Słysząc track wcześniej w trailerach, moje oczekiwania wobec jakości były dosyć spore, i myślę, że pełna wersja je w zupełności zaspokaja. Jedyny mankament i kwestia pozostająca zagadką to długość utworu. Miejmy nadzieje, że ostatecznie numer będzie zawierał jeszcze jeden bądź dwa wersy Earla. W każdym bądź razie jeśli cały krążek będzie brzmiał podobnie, z pewnością zyska miano jednego z najlepszych wydawnictw tego roku. 20 sierpnia rozwiąże wszelkie wątpliwości. Stay tuned.

Earl Sweatshirt ogłasza datę premiery Doris oraz przedstawia tracklistę

Earl „koszula w kratkę” Sweatshirt po bezpośredniej krytyce (a może to już fala?) krążka MCHG, wziął się za swoje własne sprawy i dziś podzielił się za pośrednictwem Twittera informacjami dotyczącymi jego wyczekanego debiutu. Album Doris trafi na sklepowe półki dokładnie 20 sierpnia, a jego zawartość stworzy piętnaście wyselekcjonowanych przez rapera utworów. Jeśli jesteście fanami brzmienia kolektywu Odd Future, zdecydowanie powinniście sprawdzić wydawnictwo kolejnego wypływającego na szerokie wody członka tejże właśnie kliki.