Wydarzenia

earl sweatshirt

Cały świat Earla Sweatshirta i Alchemista

Earl Sweatshirt z nowym singlem

Nowy singiel Earla Sweatshirta to kolejny krok w jego jego nieśpiesznym snuciu się po najgęstszych odmętach oldschoolowej smoły. Tym razem za produkcje odpowiedzialny jest legendarny producent the Alchemist, zaś u boku Kgositsile’a pojawia się gościnnie Maxo. Kawałek ma zatem wszystkie potrzebne środki by obudzić ekscytacje słuchaczy, jednak tym razem w lirycznym szwendactwie Earla wydaje się aż za mocno wybrzmiewać jego bezcelowość. Zawodzi przede wszystkim instrumentalna warstwa, która, choć eksploruje stagnacyjny charakter ostatnich wydawnictw rapera, w porównaniu z organicznymi, zniuansowanymi beatami na Some Rap Songs czy nawet przypałową bałkańszczyzną tego jednego kawałka na Feet of Clay (wszyscy wiemy, o który numer chodzi) wypada po prostu blado i bezcharakternie. Earl ponownie uderza w nuty smutnego kaznodziejstwa z wybitnie poetyckim zacięciem, ale całość wydaje się po prostu nie poruszać tak mocno, jakby mogła. Być może cały świat po prostu teraz tkwi w takim bezcelowym zapętleniu i więcej trudno wyciągnąć.

Recenzja: Earl Sweatshirt Feet of Clay

okladka plyty feet of clay

Earl Sweatshirt

Feet of Clay

Tan Cressida / Warner

Thebe Kgositsile od lat eksploruje nowe muzyczne terytoria i regularnie reinterpretuje swój surowy, awangardowy styl. Trzeba jednak przyznać, że zeszłoroczne Some Rap Songs to zaskakujący krok nawet jak na tak nietuzinkowego artystę. Tym albumem Earl okroił swoją muzykę z i tak szczątkowej przystępności, pozostawiając tylko to, co od zawsze było jego znakiem rozpoznawczym: misternie skonstruowane i emocjonalne teksty w szkieletowych aranżacjach. Feet of Clay to wydawnictwo jeszcze bardziej niszowe, ryzykowne i ciężkostrawne.

Chociaż Feet of Clay jest zaledwie 9 minut krótsze niż Some Rap Songs, określono je jako epkę. Stanowi więc luźną kolekcję utworów, której pod względem struktury i różnorodności daleko jest do swojego poprzednika. Mimo to, ten niewiele ponad kwadrans muzyki zawiera w sobie mnóstwo treści, których wspólnym mianownikiem jest obserwacja upadku imperium, czyli pewnego stanu rzeczywistości. Z charakterystyczną dla siebie dozą ironii autor konstruuje utwory na kanwie strumienia świadomości. Część z nich to zapis dziesiątek myśli i wątków, jak w przypadku „74”, podczas gdy reszta koncentruje się na pewnym spektrum tematów, jak w przypadku „OD”, poświęconemu rodzinie, samotności i nałogowi — Trip around the sun, this my 25th, give it up Gin and rum, We wasn’t supposed to be alive, no funny shit. Koncepcja całości jest zarysowana w bardzo niezobowiązujący sposób i objawia się głównie w dominujących na płycie depresyjnych akcentach.

Earl w jeszcze większym stopniu eksperymentuje z muzycznymi stanami skupienia, często pozwalając sobie na niemal pełen rozkład materii. W „East” przyjmuje to formę spazmatycznej melodeklamacji w akompaniamencie zapętlonego w nieskończoność dźwięku akordeonu, a w „Tisk Tisk / Cookies” eksperymentalnego podejścia do refrenu i silnej inspiracji glitch-hopem. Dla zachowania równowagi Feet of Clay oferuje także bardziej konwencjonalne numery takie jak „El Toro Combo Meal” z gościnnym występem Maviego. To najbardziej energiczna propozycja z całego zestawu, w której kluczową rolę gra chemia między obojgiem artystów.

Nie wszystkie aspekty Feet of Clay można uznać za udane, a dotyczy to przede wszystkim sfery produkcji. Podkłady do utworów „MTOMB”, autorstwa Alchemista, czy „4N”, które podobnie jak większość materiału wyszło spod ręki samego gospodarza, są nie tyle minimalistyczne, ile szalenie nieangażujące. Co więcej, ten ostatni poprzedza ponad minuta samej wersji instrumentalnej, i naprawdę trudno stwierdzić, co mogłoby uzasadniać taką decyzję. Są to wprawdzie niewielkie minusy, jednak skutecznie dystansują płytę od niezwykle spójnego Some Rap Songs.

Świadome odrzucenie wszelkich kompromisów na rzecz surowej autentyczności kryje w sobie wyzwanie dla słuchacza. Earl nie dba o jego odbiór i porzuca wszelki komfort, traktując go jak przeszkodę w niczym nieskrępowanej ekspresji. Jedyne, co pozostaje po tak intensywnym doświadczeniu, to pytanie: dokąd prowadzi ta droga?

Anderson .Paak rozgrzeje wiosnę nowym albumem

Stęskniliście się za gościem z jednymi z najbardziej rozbrajających feelingów i zębów w przemyśle muzycznym? Czuliście niedosyt po jesiennym wydawnictwie Oxnard? Jeśli cokolwiek leży wam na sercu — say no more, bo 12 kwietnia wytwórnia Aftermath wypuszcza na światło dzienne krążek Ventura (w hrabstwie o tej nazwie mieści się miasto Oxnard). Miesiąc później, niedługo po intensywnym tournée w Europie (niestety bez polskich odwiedzin), Anderson .Paak rusza natomiast z zespołem The Free Nationals w trasę po Ameryce Północnej opatrzoną hasłem „Best Teef In the Game Tour”. Trudno z tym polemizować, bo uśmiech Paaka to już praktycznie znak towarowy. W roześmianej podróży muzykom towarzyszyć będą znakomici goście: Thundercat, Earl Sweatshirt, Noname, Mac Demarco i Jessie Reyez. Zapowiada się gorący początek wiosny — ach, gdyby tak po harcach na własnym gruncie Andy i spółka zawitali do nas latem (albo kiedykolwiek indziej)… Panie i panowie – suszymy ząbki, oby się udało!

Earl Sweatshirt prezentuje krótkometrażowy film Nowhere, Nobody

Earl Sweatshirt, wraz z ogłoszeniem amerykańskiej trasy koncertowej promującej Some Rap Songs, zaskoczył nas, publikując 8-minutowe wideo. Nowhere, Nobody, z wykorzystaniem utworów pochodzących z ostatniego albumu artysty, pełne jest abstrakcyjnych scen i osobistych odniesień. Thebe składa w nim także hołd swojemu zmarłemu ojcu — południowoafrykańskiemu poecie i aktywiście, Keorapetse Kgositsile. Film wyreżyserowali Naima Ramos-Chapman i Terence Nance.

Odsłuch: Earl Sweatshirt Some Rap Songs

Być może krótka albumowa forma, którą w tym roku w swojej letniej serii zastosował Kanye West, będzie coraz częściej praktykowana. Mimo że długo oczekiwany trzeci studyjny album Earla liczy aż 15 utworów, to jego całość trwa niecałe 25 minut. Zatem przed nami kolejne hip-hopowe wydawnictwo, którego skupiona treść wyłamuje się z tradycji klasycznego, przegadanego eposu. Stworzony pozornie od niechcenia materiał jest zapisem zmagań rapera z depresją i śmiercią ojca. Duszna stylistyka wychowanka Odd Future staje się tutaj znacznie bardziej eksperymentalna. Thebe, czerpiąc z ciężkich brzmień Doris i jeszcze cięższych I Don’t Like Shit, I Don’t Go Outside, stawia na pokręcone, chaotyczne bity. Projekt poprzedzały single „Nowhere2go” oraz „The Mint” z udziałem Navy Blue.

Earl Sweatshirt zapowiada Some Rap Songs

Długi czas bez wieści od Earla zapewne niepokoił wielu fanów, na szczęście raper powrócił i wszystko wskazuje na to, że jego najnowszy krążek usłyszymy jeszcze pod koniec miesiąca. Po wypuszczonym zaledwie przed tygodniem „Nowhere2go” muzyk udostępnił w sieci kolejny track zatytułowany „The Mint”, w którym gościnnie udziela się Navy Blue. Przy okazji Sweatshirt zapowiedział też premierę trzeciego longplaya. Projekt zatytułowany Some Rap Songs ma się ukazać już 30 listopada. Wyżej możecie podziwiać bardzo specyficzną okładkę. Wygląda na to, że materiał będzie nawiązywać klimatem do I Don’t Like Shit, I Don’t Go Outside. Jest więc na co czekać.

Nowy utwór: Earl Sweatshirt „Nowhere2go”

Wygląda na to, że Earl Sweatshirt postanowił w końcu wyjść do ludzi. Po zamieszczonych w Internecie teaserach przyszła kolej na singiel. „Nowhere2go” to pierwszy utwór rapera od czasu wydania trzy lata temu depresyjnego, abstrakcyjnego I Don’t Like Shit, I Don’t Go Outside. Za trapowo-psychodeliczny beat odpowiada duet Sixpress, do którego należą Booliemane i Adé Hakim. W eksperymentalnym kawałku raper stawia na prawdziwą przyjaźń i próbuje się uporać z depresją. Sweatshirta możemy również usłyszeć na ostatnim albumie-niespodziance Vince’a Staplesa.

Earl Sweatshirt wydaje nowy album?

O trzecim albumie mającym ukazać się w 2018 roku, Earl Sweatshirt wspominał już dawno. Raper nie udostępniał jednak żadnych szczegółów. Pojawił się za to w 22-sekundowym interludium „New EarlSweatshirt”, na wydanym tydzień temu FM! Vince’a Staplesa. Następnie, kilka dni później opublikował w mediach społecznościowych trzy równie krótkie zwiastuny.

 

 

Nie wiadomo jeszcze, czego dokładnie tytułem będzie „Nowhere2Go”. Tak czy inaczej wszystko wskazuje na to, że następcy I Don’t Like Shit, I Don’t Go Outside możemy spodziewać się już niebawem. My tymczasem oglądamy teasery i trzymamy za słowo Alchemista.

Danny Brown w doborowym składzie w utworze „Really Doe”

reallydoe

Magia featuringów to potęga. Wie o tym każdy kto spojrzał na tracklistę nadchodzącego albumu Danny’ego Browna i zobaczył na niej kolaborację rapera z Kendrickiem, Ab-Soulem i Earlem Sweatshirtem. Spragnieni usłyszenia tego utworu nie muszą już czekać na premierę całej płyty (wiem, że i tak będą czekać), bo „Really Doe” trafiło do sieci jako kolejny oficjalny singiel. Na dodatek jest praktycznie tak dobre jak można było sobie wyobrazić. Danny udowadnia, że to on jest tutaj gospodarzem. Soulo udowadnia, że powinien być traktowany na równi z jego bardziej szanowanymi kolegami z Black Hippy. Earl udowadnia, że bez problemu potrafi się odnaleźć w takim agresywnym posse-cucie. Natomiast Kendrick… ten to nie ma nic do udowodnienia w sumie, może właśnie dlatego najmniej zainteresowały mnie jego wersy. Wciąż jest to jednak pierwsza liga, tak sam zresztą jak spajający całość rewelacyjnie brudny podkład Black Milka. Atrocity Exhibition w sprzedaży już od 30 września!

Nowy album Earla Sweatshirta za tydzień

earl

Marzec nie przestaje nas zadziwiać. 23 marca, czyli w dniu premiery albumu Action Bronsona i tej bardziej oficjalnej premiery nowego Kendricka Lamara, do sprzedaży trafi nowe wydawnictwo Earla Sweatshirta. Album będzie nosił tytuł I Don’t Like Shit, I Don’t Go Outside i będzie składał się z dziesięciu tracków z gościnnymi udziałami Vince’a Staplesa czy Wikiego z grupy Ratking. O premierze dowiedzieliśmy się z iTunes. Zapowiedzi tej towarzyszyła seria twitterowych wypowiedzi, w których raper zarzuca swojej wytwórni spieprzenie promocji płyty. Znając jednak specyficzne poczucie humoru członków ekipy Odd Future, komentarze te są po prostu parodią wczorajszej sytuacji z pomyłkowym, przedwczesnym, wydaniem To Pimp a Butterfly K-Dota. Poniżej prezentujemy tracklistę oraz pierwszy singiel.

1. „Huey”
2. „Mantra”
3. „Faucet”
4. „Grief”
5. „Off Top”
6. „Grown Ups (ft. Dash)”
7. „AM // Radio (ft. Wiki)”
8. „Inside”
9. „Dna (ft. Na’kel)”
10. „Wool (ft. Vince Staples)”