Eklektik Session: Boxed

FKA Twigs gościnnie u 645AR…

Data: 14 sierpnia 2020 Autor: Komentarzy:

…czyli próbujemy przeprocesować, o co właściwie chodzi.

W trybie pracy, którego właściwie trzonem jest cotygodniowe sprawdzanie meandrów okołosoulowych muzycznych niszy, wydawało mi się, że zderzenie się z czymś tak nowatorskim (choć to być może niepotrzebnie napuszone określenie), żeby zupełnie nadwyrężało tą, i tak już przebodźcowaną, praktykę słuchania, jest już niemal niemożliwe. Tymczasem okazało się, że nie doceniłem arsenału post-muzycznych propozycji, bo odkąd na poletkach internetowej shitposterskiej anty-sztuki coraz większe uznanie i zainteresowanie zaczął budzić 645AR, godzę się coraz bardziej z tym, że oto postmodernistyczne turbiny dopadły i mnie, wywołując przedziwną konfuzję. W momencie, gdy mainstream wydawał się już mieć w pełni przepracowany mumblosceptyzm, raper z Bronxu oferuje światu”squeek rap”- formę ekspresji tak radykalną, że Cartierowski baby-voice wydaje się przy niej absurdalnie bliski wrażliwości radiowej sfery komfortu.

Estetyczne tropy wydają się na papierze więcej niż intrygujące. Instrumentalnie w dużej mierze artysta zdaje się oscylować w podobnych rejonach co wczesne dokonania Yung Leana, z resztą w podobnej do nich manierze decyduje się na świadomą surowość dźwiękowej inżynierii, jednak AR zainteresowany jest raczej ciepłymi brzmieniami współczesnej future nostalgii próbującej pogodzić najntisową pościelowość R’n’B z trybikami dekonstrukcyjnych gestów spod znaku vaporwave’ów czy hyper popu. Najbardziej kontrowersyjna pozostaje jednak wspomniana ekspresja wokalna- raper, dosłownie, piszczy, uderza w budzące dyskomfort, wysokie rejestry, które zbliżają recepcje jego wokalu do doświadczania przedziwnego, transhumanistycznego syntezatora mowy. Wyobraźcie sobie, że ktoś kultowe już niemal La di da di da, Slob on me knob Future’a z „King’s Dead” uznaje za Biblię swojego paradygmatu twórczego. Nietrudno dopatrywać się tutaj zgrywy ubranej w kostium artystowskiego shitpostu, jednak całość wydaje się tak świadoma i przemyślana, że równie trudno nie docenić tego miażdżącego w niwecz wszelakie granice zachowawczości perfomance’u. Tym bardziej, kiedy na najnowszym kawałku pojawia się nie kto inny, jak sama FKA Twigs.

„Sum Bout U” to podsumowanie wszystkich wspomnianych ekscentrycznych fascynacji artysty i podbicie ich naprawdę wysokim budżetem. Kawałek z jednej strony absolutnie koresponduje ze squeek trapową wrażliwością, z drugiej jednak w kilku momentach uderza w tony tak ekstatyczne, że zupełnie nie ma tu mowy o jakiejkolwiek przypadkowości bądź pobłażliwym traktowaniu słuchacza. Linie melodyjne, które oferuje Twigs na refrenie kuszą miękką, lekką sensualnością spod znaku niewinnego flirtu, zaś produkcja kusi się o fantastyczne nadpisanie do współczesnych, radykalnie zdigitalizowanych standardów popowej wrażliwości  rodem z najntisowego radiowego R’n’B. Utwór przenosi z resztą na współczesne poletko także określoną dynamikę relacji, ponieważ zgłębia, w szczególności warstwie wizualnej, relacje między erotyczną „cam-girl” a jej wiernym widzem. Całość nabiera niemal manifestacyjnego wydźwięku w zestawieniu z ostatnim coming outem FKA Twigs, która przyznała się, że był epizod w jej życiu, kiedy zarabiała na życie jako pracownica seksualna. Gest ten był fantastycznym oddaniem sprawiedliwości i okazaniem wsparcia dziewczynom pracującym w zawodzie, które w patriarchalnym społeczeństwie muszą mierzyć się ze stygmatyzacją i wykluczeniem. Przekłada się to z resztą na widoczną fascynację Twigs estetyką pornograficznego kampu, gdyż widoczne na ekranie stylizacje zapierają dech w piersiach (my God, jest nawet cosplay Asuki z Neon Genesis Evangelion…). Problematyczny okazuje się jednak, niestety, sam 645AR, który, pomimo interpolacji swojej intrygującej persony w fascynujący dźwiękowy kontekst, dalej pozostaje, na płaszczyźnie empirycznego doświadczania jego wokali, piszczącym raperem.

Można interpretować tą współpracę jako ogranie poetyką dźwięku portretowanej w teledysku relacji. Kusząca, sensualna gwiazda „wielkiego formatu” prowadzi dialog z porażkowym, ekscentrycznym, odklejonym od rzeczywistości wokalem  rapera próbującego dokonać autoinfantylizacji. I z jednej strony trzeba przyznać, że fantastycznie byłoby usłyszeć solową wersję tego kawałka, wyłącznie z Twigs, z drugiej jednak ten postulat zdaje się strasznie ignorancki wobec całej pracy dążącej do konceptualizacji tych obu światów. Choć być może żadnych drugich den tu nie ma i nabieramy się na dyskursywne prowokacje. Jakby jednak tego nie interpretować wiem jedno- nikt tak wspaniale nie opisał moich uczuć, co jeden z komentujących na Youtubie, który oświadczył:

I don’t even know whats going on anymore but I don’t care

Komentarze

komentarzy

Eklektik Session: Boxed