fka twigs

FKA Twigs gościnnie u 645AR…

…czyli próbujemy przeprocesować, o co właściwie chodzi.

W trybie pracy, którego właściwie trzonem jest cotygodniowe sprawdzanie meandrów okołosoulowych muzycznych niszy, wydawało mi się, że zderzenie się z czymś tak nowatorskim (choć to być może niepotrzebnie napuszone określenie), żeby zupełnie nadwyrężało tą, i tak już przebodźcowaną, praktykę słuchania, jest już niemal niemożliwe. Tymczasem okazało się, że nie doceniłem arsenału post-muzycznych propozycji, bo odkąd na poletkach internetowej shitposterskiej anty-sztuki coraz większe uznanie i zainteresowanie zaczął budzić 645AR, godzę się coraz bardziej z tym, że oto postmodernistyczne turbiny dopadły i mnie, wywołując przedziwną konfuzję. W momencie, gdy mainstream wydawał się już mieć w pełni przepracowany mumblosceptyzm, raper z Bronxu oferuje światu”squeek rap”- formę ekspresji tak radykalną, że Cartierowski baby-voice wydaje się przy niej absurdalnie bliski wrażliwości radiowej sfery komfortu.

Estetyczne tropy wydają się na papierze więcej niż intrygujące. Instrumentalnie w dużej mierze artysta zdaje się oscylować w podobnych rejonach co wczesne dokonania Yung Leana, z resztą w podobnej do nich manierze decyduje się na świadomą surowość dźwiękowej inżynierii, jednak AR zainteresowany jest raczej ciepłymi brzmieniami współczesnej future nostalgii próbującej pogodzić najntisową pościelowość R’n’B z trybikami dekonstrukcyjnych gestów spod znaku vaporwave’ów czy hyper popu. Najbardziej kontrowersyjna pozostaje jednak wspomniana ekspresja wokalna- raper, dosłownie, piszczy, uderza w budzące dyskomfort, wysokie rejestry, które zbliżają recepcje jego wokalu do doświadczania przedziwnego, transhumanistycznego syntezatora mowy. Wyobraźcie sobie, że ktoś kultowe już niemal La di da di da, Slob on me knob Future’a z „King’s Dead” uznaje za Biblię swojego paradygmatu twórczego. Nietrudno dopatrywać się tutaj zgrywy ubranej w kostium artystowskiego shitpostu, jednak całość wydaje się tak świadoma i przemyślana, że równie trudno nie docenić tego miażdżącego w niwecz wszelakie granice zachowawczości perfomance’u. Tym bardziej, kiedy na najnowszym kawałku pojawia się nie kto inny, jak sama FKA Twigs.

„Sum Bout U” to podsumowanie wszystkich wspomnianych ekscentrycznych fascynacji artysty i podbicie ich naprawdę wysokim budżetem. Kawałek z jednej strony absolutnie koresponduje ze squeek trapową wrażliwością, z drugiej jednak w kilku momentach uderza w tony tak ekstatyczne, że zupełnie nie ma tu mowy o jakiejkolwiek przypadkowości bądź pobłażliwym traktowaniu słuchacza. Linie melodyjne, które oferuje Twigs na refrenie kuszą miękką, lekką sensualnością spod znaku niewinnego flirtu, zaś produkcja kusi się o fantastyczne nadpisanie do współczesnych, radykalnie zdigitalizowanych standardów popowej wrażliwości  rodem z najntisowego radiowego R’n’B. Utwór przenosi z resztą na współczesne poletko także określoną dynamikę relacji, ponieważ zgłębia, w szczególności warstwie wizualnej, relacje między erotyczną „cam-girl” a jej wiernym widzem. Całość nabiera niemal manifestacyjnego wydźwięku w zestawieniu z ostatnim coming outem FKA Twigs, która przyznała się, że był epizod w jej życiu, kiedy zarabiała na życie jako pracownica seksualna. Gest ten był fantastycznym oddaniem sprawiedliwości i okazaniem wsparcia dziewczynom pracującym w zawodzie, które w patriarchalnym społeczeństwie muszą mierzyć się ze stygmatyzacją i wykluczeniem. Przekłada się to z resztą na widoczną fascynację Twigs estetyką pornograficznego kampu, gdyż widoczne na ekranie stylizacje zapierają dech w piersiach (my God, jest nawet cosplay Asuki z Neon Genesis Evangelion…). Problematyczny okazuje się jednak, niestety, sam 645AR, który, pomimo interpolacji swojej intrygującej persony w fascynujący dźwiękowy kontekst, dalej pozostaje, na płaszczyźnie empirycznego doświadczania jego wokali, piszczącym raperem.

Można interpretować tą współpracę jako ogranie poetyką dźwięku portretowanej w teledysku relacji. Kusząca, sensualna gwiazda „wielkiego formatu” prowadzi dialog z porażkowym, ekscentrycznym, odklejonym od rzeczywistości wokalem  rapera próbującego dokonać autoinfantylizacji. I z jednej strony trzeba przyznać, że fantastycznie byłoby usłyszeć solową wersję tego kawałka, wyłącznie z Twigs, z drugiej jednak ten postulat zdaje się strasznie ignorancki wobec całej pracy dążącej do konceptualizacji tych obu światów. Choć być może żadnych drugich den tu nie ma i nabieramy się na dyskursywne prowokacje. Jakby jednak tego nie interpretować wiem jedno- nikt tak wspaniale nie opisał moich uczuć, co jeden z komentujących na Youtubie, który oświadczył:

I don’t even know whats going on anymore but I don’t care

FKA twigs, The Comet Is Coming i Lykke Li kolejnymi gwiazdami Pohoda Festival

Aura za oknem (w końcu!) zimowa, tym bardziej warto już dziś zastanowić się nad planami wakacyjnymi – jedną z najlepszych propozycji jest Pohoda Festival, którego nowe ogłoszenia wprawiają w podekscytowanie!

Na pierwszy strzał: FKA Twigs! Tej pani chyba nie musimy Wam przedstawiać. Królowa nastroju, autorka wiecznych hitów jak „Two Weeks”, „Video Girl”, „Pendulum” czy „Cellophane” z ostatniego albumu Magdalene. Jej występy to perfekcyjne show bazujące nie tylko na samym śpiewie, również operowym, ale też na żywych instrumentach oraz tańcu – w tym baletu czy pole dance. Jej ubiegłoroczny występ na barcelońskiej Primaverze został okrzyknięty najlepszym show całego festiwalu – czy potrzebna jest jeszcze jakaś zachęta?

Ponadto line-up wzbogacony został o fenomenalny skład The Comet Is Coming – ekipę z Wielkiej Brytanii, kosmicznych podróżników pod wodzą saksofonisty Shabaki Hutchingsa, którzy poprzez swoje nagrania tworzą istne połączenie ze wszechświatem. Nie da się tego tria wrzucić do jednego worka gatunkowego; ich muzyka to futurystyczny jazz w połączeniu z chociażby psychodelicznym rockiem, funkiem i elektroniką. Co więcej? Ze sprawdzonych źródeł wiemy, że ich koncerty to istne szaleństwo i kompletne oderwanie od rzeczywistości, po którym wszystko staje się prostsze i przyjemniejsze.

Na koniec równie przyjemne ogłoszenie, bowiem na jednej ze scen Pohody wystąpi Szwedka Lykke Li, o której sami chyba zdążyliśmy już nieco zapomnieć, jednak do dziś z sentymentem powracamy do jej debiutanckiej płyty Youth Novels i nie możemy się doczekać, aż usłyszymy część tych hitów z 2008 roku na żywo!

Przypominamy, że w line-upie jest już Floating Points, Thom Yorke, Stormzy, JPEGMAFIA, slowthai, Kokoroko, a z innej miski Metronomy, The Libertines, Parcels, ZHU, Richie Hawtin, Wolf Alice, Kevin Morby, shame, Trupa Trupa, Richie Hawtin czy Paula Temple.

Festiwal odbędzie się 9-11 lipca w Trenczynie, w zachodniej części Słowacji, a bilety na to wydarzenie możecie kupić już teraz na 

Recenzja: FKA twigs Magdalene

fka twigs

fka twigs

FKA twigs

Magdalene

Young Turks

FKA twigs jest obecna na muzycznej scenie już od 7 lat. Rozpoczynała od ekscytujących mini-albumów, wśród których znalazła się wyprodukowana przez Arkę awangardowa EP2. Uznanie, rozpoznawalność i uwaga krytyków przyszła dopiero wraz z pochodzącymi z jej debiutu singlami „Papi Pacify” czy „Water Me”. Wydane wówczas LP1 było efektem współpracy z Samphą, Devem Hynesem i Paulem Epworthem. W międzyczasie piosenkarka udowodniła jednak, że nie jest tylko produktem muzycznej machiny, pojawiając się gościnnie m.in. u A$APA Rocky’ego („Fukk Sleep”) czy w reklamie Spike’a Jonze’a oraz kampanii Google’a. Wydała jeszcze ascetyczne „Good to Love”, a potem zniknęła i długo kazała na siebie czekać.

FKA twigs była już surrealistycznym obrazem („Water Me”, „Preface”), wampirzą boginią („Two Weeks”), lalką Melissą („I’m Your Doll”) i baletnicą („Figure 8”). W międzyczasie zrodził się pomysł na jej nowe alter ego. Drugi longplay wokalistki nie jest albumem koncepcyjnym, Maria Magdalena stała się jednak główną inspiracją wokalistki i skłoniła ją do spojrzenia na życie oczami świętej. Album Magdalene wyprodukował team złożony z Nicolasa Jaara, Skrilexxa, Cashmere Cata, Benny’ego Blanca, Jacka Antonoffa i Oneothrix Point Never. Za dziwaczną rzeźbę sygnującą dzieło odpowiada natomiast brytyjski artysta Matthew Stone. Jest także twórcą surrealistycznej oprawy dla epki M3LL155X.

Maria Magdalena to znana postać biblijna. Święta i apostołka, uczennica i wierna służąca. Maria z Magdali wspierała finansowo Jezusa i jego uczniów. O jej życiu wiadomo poza tym niewiele. Oprócz kontrowersyjnych teorii dotyczących jej bliskości z Chrystusem, narosło wokół tej postaci wiele mitów (w tym Kod Da Vinci i gnostyczne teorie). Wiadomo na pewno, że była obecna w trakcie ukrzyżowania i pierwsza oznajmiła o jego zmartwychwstaniu. Przedstawiana przez malarzy w bogatych strojach, z zakrytymi lub z rozpuszczonymi włosami, z oczami wzniesionymi w religijnej ekstazie, jest patronką zakonów magdalenek w Prowansji, Neapolu i na Sycylii. Jest również opiekunką grzeszników, uczniów, studentów, niepełnosprawnych dzieci, więźniów i ogrodników.

Chociaż inspiracją była figura świętej, a teledyski do singli zdają się odtwarzać jej życie, Magdalene to mimo wszystko zbiór kompozycji opowiadających o osobistych przeżyciach FKA twigs. Na ostateczny kształt płyty wpłynęła operacja guza macicy i granice własnego ciała oraz walka ze zmęczeniem (do klipu do „Cellophane” FKA twigs uczyła się tańczyć miesiącami). Składający się z 9 utworów-stacji album to opowieść wiernej uczennicy o miłości przeszłej i przyszłej. Blaski i cienie sławy, rozpad związku, rasizm, miłość na świeczniku i podatność na zranienie to jego główne motywy. W tym wszystkim jest jeszcze miejsce na mistycyzm, samotność i wyobcowanie („Fallen Alien”), przynależność do korzeni i rodzinnych przedmieść („Home with you”) oraz religijną ekstazę. FKA twigs przez postać świętej zadaje pytanie: Ile każdy z nas jest w stanie poświęcić dla miłości?

Symbolika religijna — zakazanego owocu i przyjemności, przepowiedni i modlitw — oddaje swoisty sakralny nastrój całego krążka. W wiekach mroku artystka szuka światłości. Po miłosnej stracie buduje na nowo siebie. Chóralne, niemal gospelowe chorały, rozbudowane, zdekonstruowane i pełne bogactwa aranżacje to ramy dla symboliki oka i magii („Thousand Eyes”, „Mirrored Heart”, „Home with you”). Emocjonalna delikatność („Cellophane”, „Mirrored Heart”) przeplata się z kobiecą siłą. Nie bez znaczenia są oczywiste odwołania do Kate Bush (słowa „I’d be running down the hills to you” w „Home With You” i nawiedzony nastrój „Sad Day” — mocno zainspirowanego hipnotyzującą energią „It’s a Fine Day” Opus III). Symbolika planetarna przewija się za to w eksperymentalnym „Fallen Alien” i w wyróżniającym się „Holy Terrain”. W tym klubowym utworze pojawia się jedyny gość na płycie — smutny, emocjonalny Future. „Home With You” odzwierciedla z kolei próbę połączenia emocjonalnego ascetyzmu „Good to Love” z trip-hopową naturą M3LL155X. Trapowe beaty i pianino mają tu wymiar transcendentalny. Ból i samotność w miłości przeżywa w tym samym czasie bohaterka sci-fi i pokutnica.

Oś albumu, jego serce, od którego odchodzą żyły, główny korzeń i stelaż buduje centralne nagranie. „Mary Magdalene” to afirmacja kobiecej twórczości i siły. Kobieta pracująca, kobieta kochająca, artystka i bohaterka dźwiga na sobie świadomość spuścizny Sade, Aaliyah, Eryki Badu czy Neneh Cherry, ale także Kate Bush i Björk. Przepełniona boską pewnością siebie i żądzą walki odradza się niczym feniks z popiołów i odzyskuje życiową stabilność. Muzyczne dzieło jest tu traktowane jak ludzki organ, obraz stworzony z udręczonego ciała i ducha.

Magdalene nie jest jednak najlepszym dziełem FKA twigs. W porównaniu do wielotonowego i świeżego LP1 oraz eksperymentalnych epek, nowy album momentami ugina się pod ciężarem uczuć i melodyjnej jednostajności, i to pomimo wszechobecnych smaczków. W czasach, kiedy wszyscy chcą być bogami, a czarne i latynoskie społeczności z jednej strony pną się po drabinach społeczno-kulturowych, z drugiej zaś wciąż spotykają się z rasizmem, FKA twigs wybiera prostą, ludzką drogę. Autentyczną i niewygodnie szczerą, bez usilnej dewocji i mentorowania. Na płycie odsłania się jako kobieta z krwi i kości i dzieli się własną historią — „Jestem gorączką zrodzoną z ognia, tak jak Maria Magdalena istotą pożądania”.

#FridayRoundup: FKA Twigs, Emotional Oranges, Starchild, Doja Cat i inni

FridayRoundup

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Dziś zalew okołosoulowych wydawnictw — poza długo oczekiwaną FKA Twigs, polecamy także nowe krążki Emotional Oranges, Starchilda & The New Romantic, Doja Cat, Denitii, SebastiAna, Lapaluxa, Dave’a Easta i Wikiego. Poza tym na plejliście także Vegyn, Murs z Thees Handz, Qveen Herby, Clams Casino, Jacquees, Dojo Cuts, Thutmose, Rexx Life Raj, Kalin White, Reese Laflare, Love Mansuy, Oshea, Leslie Odom Jr. i Beverley Knight.


Magdalene

FKA Twigs

Young Turks

Sacrum i profanum, delikatność i siła. Światło i mrok, ciało i duch, grzech i ekstaza. Drugiemu longplayowi FKA twigs patronuje tytułowa Magdalena i kobieca twórczość. Życie św. Marii Magdaleny zainspirowało wokalistkę do zastanowienia się nad miłosną sferą. Za sterami produkcyjnymi umieściła tym razem Nicolasa Jaara. Magdalene to zbiór bardzo osobistych kompozycji, skupiających się na przeszłych i przyszłych związkach. Bogate aranżacje i zdekonstruowane melodie w duchu art popu to oczywiste odwołanie się do Kate Bush. Artystka, tancerka i bohaterka. Fka twigs jest więcej niż Kobietą. Jest Człowiekiem. Z krwi i kości. — Ibinks


The Juice: Vol. II

Emotional Oranges

Avant Garden / Island

Emotional Oranges, tajemniczy duet R&B-popowy z Kalifornii, nagrywa już od 2017 roku, ale ich pierwszy longplay zatytułowany The Juice, Vol. I ukazał się dopiero w maju tego roku nakładem Avant Garden, w dystrybycji Island. Teraz bezimienni ona i on przedstawiają drugą część swojej autorskiej wizji gatunku opartej o synth-funkowy sznyt lat 80. i melodyczną retrolubność podkradającą wzorce latom 90. Jakie są Emo-Pomarańcze? Soczyście taneczne, słodko pulsujące, ale podawane na półwytrwanie z subtelnością i smakiem mistrzów gatunku. Must listen. — Kurtek


VHS 1138

Starchild & The New Romantic

New Romantic World

Syntezatorowa nostalgia na pełnej. Starchild serwuje neo-soul spod znaku self-made, utrzymany w duchu sypialnianej hypnagogii, jednak niespecjalnie emanuje przy tym ciekawą osobowością czy aranżacyjną wprawnością. Przez kilka pierwszych tracków VHS 1138 sprawiało mi wrażenie, że brzmi trochę jakby MGMT z płyty Little Dark Age zwolniło obroty i próbowało sił w bedroomowych slow jamach. Porównanie zlegitymizował sam Starchild, coverując pod koniec EPki przebojowe „Me and Michael”. Jeżeli więc czujecie potrzebę sprawdzenia takiej estetyki, to warto spróbować, ale trudno tu znaleźć coś rzeczywiście mocno zapadającego w pamięć. — Wojtek


Hot Pink

Doja Cat

Kemosabe / RCA

Róż to ulubiony kolor Doji Cat. „Hot Pink”, jej drugi studyjny album, swój tytuł zawdzięcza temu, że, jak twierdzi raperka, barwa ta najlepiej odzwierciedla muzykę ciepłą i pełną pasji. A taki właśnie jest jej najnowszy materiał. Doja wie już, kim jest, jak chce brzmieć i, co najważniejsze, jest z tego dumna. Przy tym wspierają ją Smino, Gucci Mane oraz Tyga, którego słyszeliśmy już wcześniej w singlowym „Juicy”. — Klementyna


Touch of the Sky

Denitia

Denitia Odigie

Denitia Odigie zbierała się niemal dekadę, by wrócić na scenę z kolejnym solowym albumem. W efekcie Touch of the Sky to zwięzła refleksja nad tożsamością, miłością, młodością i własną ewolucją. Krajobraz albumu wypełnia refleksyjne i marzycielskie granie, usytuowane między indie popem i alt-R&B. Jeżeli ciągle tkwicie w jesiennej zawiesinie albo lubicie oglądać świeże, wieczorne niebo, to pogłosowe i przesterowane gitary połączone z delikatną barwą głosu Denitii będą idealnym do tego podkładem. Fani MorMora, the XX, a nawet i Chromatics powinni bez problemu odnaleźć dla siebie skrawek przestrzeni na tej zamyślonej pocztówce. — Maja


Amnioverse

Lapalux

Brainfeeder

Stuart Howard powraca ze swoim czwartym krążkiem, na który obraca się wokół pojęć płynności. Artysta stara się za pomocą swoich nagrań przekazać idee, że narodziny, życie, śmierć i odrodzenie są niekończącym się kontinuum. Robi to za pomocą kolejnych eksperymentów z syntezatorem, wykorzystując ponadto ludzkie emocje (znakomicie oddane przez zaproszone do współpracy wokalistki) i nakładając na siebie nagrania pogody, wiatru, deszczu i ognia. Inspiracja do tak złożonego albumu pochodzi ze zdjęcia instalacji Jamesa Turrella, czyi Zmierzchu Objawienia Pańskiego wystawionej w Teksasie, na któremu Lapalux przyglądał się niemal codziennie podczas trzyletniej pracy nad krążkiem. — Efdote


Thirst

SebastiAn

Ed Banger / Because

SebastiAn wydaje się nieodzownym elementem sceny francuskiej elektroniki od zawsze, ale wypuszczony w piątek krążek Thirst to dopiero jego drugi pełnoprawny solowy longplay (po debiutanckim Total sprzed długich ośmiu lat). Eklektyczny twórca tym razem meandruje między elektropopem a alternatywnym R&B, co podkreśla już tracklista obfitujące w pierwszoligowe nazwiska twórców gatunk — pojawiają się Mayer Hawthorne, Sevdaliza, Sunni Colón, Allan Kingdom, Syd czy Gallant, a na deser wciąż urzekająca, mimo upływu lat, Charlotte Gainsbourg. — Kurtek


Survival

Dave East

Def Jam / UMG

Trudno myśleć o Dave’ie jako o debiutancie, w końcu w ostatnich latach raper zgromadził na swoim koncie niezliczoną liczbę mixtape’ów i epek. Wszystko po to, by wypracować rozpoznawalny i wyjątkowy styl, który w pełni zaprezentuje właśnie na debiucie. Nad rozwojem nowojorczyka czuwał oczywiście nie kto inny jak Nasir Jones. W pracach nad albumem wsparło go jeszcze wiele innych dobrze znanych ksywek, spośród których warto wymienić m.in. DJ-a Premiera, Ricka Rossa, Fabolousa, E-40, a nawet Maxa B. Na Survival znalazło się ostatecznie 20 utworów, a całość wieńczy hołd dla tragicznie zmarłego Nipsey’a Hussle. — Mateusz


Oofie

Wiki

Wikset

Dawny członek nieodżałowanego składu Ratking powraca ze swoim drugim studyjnym albumem. Po debiucie w szeregach XL Recordings, Wiki przechodzi na swoje i Oofie wydaje pod szyldem labelu Wikset. Czyżby ta zmiana miała zaowocować jeszcze większą artystyczną wolnością? Na krążku znalazło się 14 numerów, w tym ostatni singiel „Pesto”. Smuci trochę brak „Eggs” na bicie Madliba, ale raper z pewnością nam to zrekompensuje. Lista gości wygląda imponująco, a u boku gospodarza pojawią się m.in. Denzel Curry, Your Old Droog czy Princess Nokia. — Mateusz


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

FKA twigs zapowiada smutny dzień, czyli kolejny już singiel ze zbliżającego się albumu

fka twigs

FKA twigs na chwilę przed premierą drugiego longplaya Magdalene dzieli się czwartym już singlem. „Sad Day” to muzyczna odpowiedź i uduchowiony ciąg dalszy „Cellophane”. Dyskretna elektronika i sentymentalne pianino stwarzają ramy dla erupcji uczuć i gonitwy za demonami miłości. Za produkcję tym razem odpowiada Skrillex i Nicolas Jaar. Miłosne czary i grzeszne przyjemności, poświęcenie i nawiedzony klimat to oczywista idealizacja pochwalnej pieśni Kate Bush „Running Up That Hill (A Deal With God)”. Wokalistka czerpiąca garściami z przeszłości i dodająca współczesnej muzyce nowy wymiar, znów udowadnia, że jest ponad gatunkowymi podziałami.

FKA twigs poszukuje domu

„Home With You” to powrót FKA twigs do eksperymentowania i próby pogodzenia teraźniejszego i przeszłego brzmienia. Trzeci utwór ze zbliżającej się Magdalene to kompozycja, która zawiera dwa przeciwstawne fragmenty. Brzmi zupełnie jak kombinacja ascetycznego „Good to Love” z awangardową epką M3LL155X. Trapowe beaty przechodzą w partie pianina. Teledysk do utworu obrazuje tę podwójność. Pierwsza partia to oświetlony neonami klub, nocne przejażdżki i namalowane na powiekach oczy. Trip ze znajomymi ma tu wymiar transcendentalny — jak cała twórczość artystki. Jest tylko pretekstem do podróży w głąb siebie i powrotu do natury. Taniec w bieli, bieg przez wzgórza, symbolika oka odzwierciedlają ból i samotność w miłości. FKA twigs prezentuje się jak bohaterka sci-fi i pokutnica, której patronuje figura Marii Magdaleny, święta grzeszników i chorób oczu.

Kolejny utwór od FKA twigs

FKA twigs to artystka, na którą zdecydowanie warto czekać. Po ogłoszonej na jesień trasie po USA, pierwszych fantastycznych występach i czarującym „Cellophane” wokalistka przedstawia kolejny utwór. W zainspirowanym trapem (!) „Holy Terrain”, do którego powstał demoniczny klip, pojawia się „smutny, emocjonalny Future”, który szuka wyleczenia. Drugi album artystki Magdalene wydany labelem Young Turks będzie się koncentrował na osobistych przeżyciach artystki (związanych z operacją guza macicy i granicach własnego ciała) i miłości — przeszłej i przyszłej. Na wyprodukowanym przez ambient elektronicznego twórcę Nicolasa Jaara krążku usłyszymy także Skrillexa, Cashmere Cata, Benny Blanca i Jacka Antonoffa, odpowiedzialnego za brzmienie ostatniego longplaya Lany Del Rey czy sukces Melodrama Lorde. Znamy już także okładkę albumu — jej autorem jest digitalny artysta rzeźbiarz Matthew Stone — oraz pełną tracklistę dostępną tutaj. Nasłuchujcie Magdalene już 25 października!

FKA twigs powraca z nową muzyką

FKA twigs długo kazała na siebie czekać. 3 lata po ascetycznym „Good to Love” i gościnnych udziałach u innych muzyków — ostatnio u A$APA Rocky’ego — w momencie, kiedy zdawało się, że skupiła się już na tańcu, postanowiła wrócić do tworzenia muzyki. Okazuje się, że wciąż gdzieś czekała głęboko na odkrycie — mówiąc słowami samej artystki. Oszczędny, zagrany w całości na pianinie „Cellophane” zdobi surrealistyczny klip, pełen złoceń, religijnej ekstazy, fantastycznych stworzeń i lustrzeń. Jeśli Bóg jest Kobietą, to FKA twigs jest zdecydowanie Królową Potępionych. Oby kryła się za tym zapowiedź nowego albumu. Na razie jednak gwiazda nie ujawniła żadnych szczegółów.

Nowy teledysk: A$AP Rocky feat. FKA Twigs „Fukk Sleep”

Po co spać, kiedy można podbić noc? W klipie do „Fukk Sleep” A$AP Rocky i FKA Twigs tworzą zgrany duet. Jako dwa androidy budzą się w komputerowym świecie, w posthumanoidalnej teraźniejszości. Stylowy wizualnie teledysk to trochę romans sci-fi, a trochę backstage z serialu Westworld. A$AP Rocky i FKA Twigs rabują market, kręcą się w nocnym klubie pełnym wolnej miłości i wybierają się na wystawne przyjęcie. Jednak to FKA Twigs kradnie show koledze spektakularnym tańcem i hipnotyzuje głosem. W końcu nazywają ją czarownicą…

FKA Twigs i Anderson .Paak w niecodziennym duecie

Marzyliście kiedyś o wideo w którym FKA Twigs tańczy do kawałka Andersona .Paaka, a reżyserem tegoż cudeńka jest Spike Jonze? Jeśli tak to możecie zacierać rączki z zachwytu bo właśnie taka kolaboracja miała premierę cztery dni temu. Do współpracy artystów doszło za sprawą Apple’a i jego nowej reklamy promującej HomePod. Urządzenie nie interesuje nas na tyle, na ile fenomenalny występ tańczącej Brytyjki przy akompaniamencie najnowszego singla Andersona „Til It’s Over”. Wideo trwa ponad cztery minuty (spokojnie przyjęlibyśmy je za oficjalny klip) i jest surrealistyczne, kolorowe oraz idealnie oddaje klimat niezawodnie bujającego .Paaka. Przypominamy, że ostatnim długogrającym wydawnictwem FKA Twigs jest EP-ka M3LL155X z 2015 roku, zaś od ostatniego solowego albumu Andersona minęły już dwa lata.