Recenzja: FKA twigs Magdalene

Data: 19 listopada 2019 Autor: Komentarzy:

fka twigs

FKA twigs

Magdalene

Young Turks

FKA twigs jest obecna na muzycznej scenie już od 7 lat. Rozpoczynała od ekscytujących mini-albumów, wśród których znalazła się wyprodukowana przez Arkę awangardowa EP2. Uznanie, rozpoznawalność i uwaga krytyków przyszła dopiero wraz z pochodzącymi z jej debiutu singlami „Papi Pacify” czy „Water Me”. Wydane wówczas LP1 było efektem współpracy z Samphą, Devem Hynesem i Paulem Epworthem. W międzyczasie piosenkarka udowodniła jednak, że nie jest tylko produktem muzycznej machiny, pojawiając się gościnnie m.in. u A$APA Rocky’ego („Fukk Sleep”) czy w reklamie Spike’a Jonze’a oraz kampanii Google’a. Wydała jeszcze ascetyczne „Good to Love”, a potem zniknęła i długo kazała na siebie czekać.

FKA twigs była już surrealistycznym obrazem („Water Me”, „Preface”), wampirzą boginią („Two Weeks”), lalką Melissą („I’m Your Doll”) i baletnicą („Figure 8”). W międzyczasie zrodził się pomysł na jej nowe alter ego. Drugi longplay wokalistki nie jest albumem koncepcyjnym, Maria Magdalena stała się jednak główną inspiracją wokalistki i skłoniła ją do spojrzenia na życie oczami świętej. Album Magdalene wyprodukował team złożony z Nicolasa Jaara, Skrilexxa, Cashmere Cata, Benny’ego Blanca, Jacka Antonoffa i Oneothrix Point Never. Za dziwaczną rzeźbę sygnującą dzieło odpowiada natomiast brytyjski artysta Matthew Stone. Jest także twórcą surrealistycznej oprawy dla epki M3LL155X.

Maria Magdalena to znana postać biblijna. Święta i apostołka, uczennica i wierna służąca. Maria z Magdali wspierała finansowo Jezusa i jego uczniów. O jej życiu wiadomo poza tym niewiele. Oprócz kontrowersyjnych teorii dotyczących jej bliskości z Chrystusem, narosło wokół tej postaci wiele mitów (w tym Kod Da Vinci i gnostyczne teorie). Wiadomo na pewno, że była obecna w trakcie ukrzyżowania i pierwsza oznajmiła o jego zmartwychwstaniu. Przedstawiana przez malarzy w bogatych strojach, z zakrytymi lub z rozpuszczonymi włosami, z oczami wzniesionymi w religijnej ekstazie, jest patronką zakonów magdalenek w Prowansji, Neapolu i na Sycylii. Jest również opiekunką grzeszników, uczniów, studentów, niepełnosprawnych dzieci, więźniów i ogrodników.

Chociaż inspiracją była figura świętej, a teledyski do singli zdają się odtwarzać jej życie, Magdalene to mimo wszystko zbiór kompozycji opowiadających o osobistych przeżyciach FKA twigs. Na ostateczny kształt płyty wpłynęła operacja guza macicy i granice własnego ciała oraz walka ze zmęczeniem (do klipu do „Cellophane” FKA twigs uczyła się tańczyć miesiącami). Składający się z 9 utworów-stacji album to opowieść wiernej uczennicy o miłości przeszłej i przyszłej. Blaski i cienie sławy, rozpad związku, rasizm, miłość na świeczniku i podatność na zranienie to jego główne motywy. W tym wszystkim jest jeszcze miejsce na mistycyzm, samotność i wyobcowanie („Fallen Alien”), przynależność do korzeni i rodzinnych przedmieść („Home with you”) oraz religijną ekstazę. FKA twigs przez postać świętej zadaje pytanie: Ile każdy z nas jest w stanie poświęcić dla miłości?

Symbolika religijna — zakazanego owocu i przyjemności, przepowiedni i modlitw — oddaje swoisty sakralny nastrój całego krążka. W wiekach mroku artystka szuka światłości. Po miłosnej stracie buduje na nowo siebie. Chóralne, niemal gospelowe chorały, rozbudowane, zdekonstruowane i pełne bogactwa aranżacje to ramy dla symboliki oka i magii („Thousand Eyes”, „Mirrored Heart”, „Home with you”). Emocjonalna delikatność („Cellophane”, „Mirrored Heart”) przeplata się z kobiecą siłą. Nie bez znaczenia są oczywiste odwołania do Kate Bush (słowa „I’d be running down the hills to you” w „Home With You” i nawiedzony nastrój „Sad Day” — mocno zainspirowanego hipnotyzującą energią „It’s a Fine Day” Opus III). Symbolika planetarna przewija się za to w eksperymentalnym „Fallen Alien” i w wyróżniającym się „Holy Terrain”. W tym klubowym utworze pojawia się jedyny gość na płycie — smutny, emocjonalny Future. „Home With You” odzwierciedla z kolei próbę połączenia emocjonalnego ascetyzmu „Good to Love” z trip-hopową naturą M3LL155X. Trapowe beaty i pianino mają tu wymiar transcendentalny. Ból i samotność w miłości przeżywa w tym samym czasie bohaterka sci-fi i pokutnica.

Oś albumu, jego serce, od którego odchodzą żyły, główny korzeń i stelaż buduje centralne nagranie. „Mary Magdalene” to afirmacja kobiecej twórczości i siły. Kobieta pracująca, kobieta kochająca, artystka i bohaterka dźwiga na sobie świadomość spuścizny Sade, Aaliyah, Eryki Badu czy Neneh Cherry, ale także Kate Bush i Björk. Przepełniona boską pewnością siebie i żądzą walki odradza się niczym feniks z popiołów i odzyskuje życiową stabilność. Muzyczne dzieło jest tu traktowane jak ludzki organ, obraz stworzony z udręczonego ciała i ducha.

Magdalene nie jest jednak najlepszym dziełem FKA twigs. W porównaniu do wielotonowego i świeżego LP1 oraz eksperymentalnych epek, nowy album momentami ugina się pod ciężarem uczuć i melodyjnej jednostajności, i to pomimo wszechobecnych smaczków. W czasach, kiedy wszyscy chcą być bogami, a czarne i latynoskie społeczności z jednej strony pną się po drabinach społeczno-kulturowych, z drugiej zaś wciąż spotykają się z rasizmem, FKA twigs wybiera prostą, ludzką drogę. Autentyczną i niewygodnie szczerą, bez usilnej dewocji i mentorowania. Na płycie odsłania się jako kobieta z krwi i kości i dzieli się własną historią — „Jestem gorączką zrodzoną z ognia, tak jak Maria Magdalena istotą pożądania”.

Komentarze

komentarzy