Jeżeli myślicie, że nie znamy jeszcze nowego klipu Erykah, to oznacza tylko tyle, że nie jesteście z nami na Facebooku. Nadrobić! Oczywiście, teledysk pojawił się wczoraj i zaskoczył chyba wszystkich wyznawców religii baduistycznej. Badu potrafi zrobić coś z niczego, o tym każdy wie. I tak stopniowe rozbieranie się + tekst piosenki + napis na plecach + końcowa narracja = prosta, głęboka prawda. Miejsce (Dallas), obraz (celowo rozmazany), początkowe słowa (komentatora), dodatki (limuzyna) nieodzownie wskazują na odwołania do śmierci prezydenta John’a F. Kennedy’ego. Każdy zwraca uwagę pewnie na inne szczegóły, kojarzy różne fakty, ale główny cel został przez królową wytłumaczony na samym końcu. Indywidualność, odmienność, artyzm, zostają często stłamszone przez nas, ludzi. Dobra robota.
Warto dodać, że klip został nakręcony w jednym ujęciu kamery i nie ma w nim żadnej inscenizacji – plan nie był zamknięty i wyglądało to tak, że artystka po prostu wybiegła na ulice Dallas i zaczęła się rozbierać. Na ulicach było mnóstwo przechodniów, dzień Świętego Patryka. Reakcje ludzi są autentyczne. Podobno były też krzyki (aprobaty i dezaprobaty) w kierunku idącej piosenkarki. Jeśli natomiast chcecie wiedzieć co sama Erykah czuła, myślała i rozważała przed, w trakcie i po nakręceniu teledysku to po skoku mamy dla was kilka ekstraktów z jej twittera.



Komentarze