
Hej, Kempowicze aka prawdziwi zajawkowicze! Oficjalny before przed sierpniowym świętem już za nami. Z pewnością wielu z obecnych, czwartego czerwca we wrocławskiej Strefie WZ, długo nie zapomni o tej imprezie. W tym roku ludzie z Joytown postarali się, aby nasz kraj odwiedzili artyści z najwyższej półki. Rok temu na before’ach mogliśmy usłyszeć i zobaczyć jedynie jednostki i składy z polskiego podziemia. W tym roku odbył się już koncert Masta Ace’a, a na 16 czerwca został zapowiedziany występ Devina. Nie wolno też zapomnieć o działaniach Głowy, dzięki któremu w Częstochowie zjawił się zespół A State of Mind. Jest postęp i za to leci props. Jeśli tak dalej będzie szło to na spotkaniach rozgrzewkowych przed Kempem będziemy mieli możliwość sprawdzenia headliner’ów. Rok temu myślałem, że takie imprezy mogą odbywać się jedynie u naszych południowych sąsiadów. Jak widać, dość długi czas byłem w błędzie.

Strefa WZ to dobre strefa. Ceny w barze nie były kosmiczne, obsługa wydawała się dość sympatyczna. Co prawda, nie jestem znawcą wrocławskich miejscówek, ale wydaje mi się, że organizacja imprezy w tym klubie to słuszny wybór. Niejednokrotnie byłem w miejscach, gdzie w czasie koncertu nie można było się swobodnie poruszyć. Tutaj takiej sytuacji nie zaznałem. Cieszył też fakt, że klub znajduje się niedaleko dworca. Słońce czwartego czerwca prażyło niemiłosiernie, więc chyba każdy przyjezdny pragnął jak najszybciej znaleźć się w Wuzetce.

Pierwszy na scenie pojawił się Bleiz z dwiema ślicznotkami – Magdą i Basią. Podejrzewam, że o tej pierwszej napiszę jeszcze niejednokrotnie na łamach naszej strony. Panie robiły za chórek, a Bleiz skutecznie rozgrzał zgromadzoną pod sceną publikę. Fajnie wiedzieć, że ten typ z 71 jest wyluzowany nie tylko w czasie nagrywek. Oczywiście nie zabrakło utworu „Nie wymawiam na głos”, który większości kojarzy się… ze zwrotką Mesa. Pieprzyć astronomów, dla mnie lato rozpoczęło się podczas koncertu trzech postaci z ekipy Grill-Funk. Po jakiś 30 minutach na majkach pojawił się skład Wrooclyn Dodgers. Od pasjonata brzmień zachodnich do pasjonatów brzmień wschodnich. Niestety tego występu z przyczyn niezależnych ode mnie nie mogłem sprawdzić w całości, za co przepraszam sześcioosobowy skład. Osoby z którymi rozmawiałem oceniają show tego zespołu pozytywnie. I na tym zakończmy kwestię supportów.

Po tym co zaprezentował Master Ace miałem tylko jedno pytanie – czy on naprawdę ma 44 lata? Energii pozazdrościć może mu niejeden gracz. Energii zazdrości mu także redaktor sostupid. To niesamowite uczucie usłyszeć na żywo „Beautiful”, „Good Ol’Love” czy fenomenalne „Take a Walk”. To fajne kiedy Masta dedykuję publice utwór „Brooklyn Masala”. Jeszcze fajniejszy był Ace robiący beatbox przed „Me & The Biz”. Będąc aktywny muzycznie przez 21 lat nagrał wiele klasycznych numerów, i część z nich zaprezentował publice zgromadzonej pod sceną. Od szlagierów z „Take A Look Around”, poprzez kawałki z „Disposable Arts” i „A Long Hot Summer” (mój ulubiony longplay), kończąc na swoich ostatnich nagrywkach. Gdybym miał jakikolwiek wpływ na repertuar pewnie dodałbym parę numerów, ale to przecież nie był koncert życzeń. Ukłon w stronę DJ’a Cube’a z ekipy Wielkie Joł za to, że w ciągu godziny ułożył z Ace’m cały program. No i że wytrzymał presję grania z taką legendą. Ludzie, którzy stali (pfu, skakali) wokół mnie w większości rapowali wspólnie z gwiazdą wieczoru. Ace doskonale wie jak poruszyć tłumem liczącym kilkasetek – co by się działo gdyby wraz z nim przybył Edo G? Aha, i jeszcze jedno – ja naprawdę słyszałem jak tłum krzyczał „Crooclyn Dodgers”, a nie „Wrooclyn”. I chyba Ace słyszał tak samo. Czy warto było wpaść na jego koncert? Cytując mistrza – I got no regrets. Przypominam, że na tegorocznym Kempie Masta Ace ma pojawić się wspólnie z Edo G. Na pewno będzie ogień!

After zagrał DJ Positive z Zielonej, ups… z Oświęcimia, czyli autor kempowych mixtape’ów od roku 2006. Jak się łatwo domyślić – klimat był bardzo pozytywny. Bez Lil Wayne’ów, Nicki Minaj i tego całego plastiku. Parkiet pełen, muzyka piękna – czego chcieć więcej? Szkoda tylko, że praca Positive’a nie była rozprowadzona na cały lokal. W sali obok można było usłyszeć PCD, Pitbulla… Jeśli już rozpocząłem dissy to mam jedno pytanie: czy naprawdę dobry koncert Jota musiał być ostatni? Raper z 71 będzię mógł teraz pisać, że support przed nim grał Masta Ace. Koniec dissów, koniec relacji. Mam rozumieć, że wszyscy Kempowicze zjawią się 16 czerwca w Warszawie na kolejnym before party, gdzie główną gwiazdą będzie Devin The Dude? To już za 5 dni, hip-hopowa Polsko!

Za zdjęcia dziękujemy Kate Bee.


Komentarze