
Trochę wody upłynęło w rzekach od ostatniego odcinka Radia Roux, najwyższa pora więc powrócić do cyklu. Klimat za oknem nie zachęca do wyjścia, temperatura zdecydowanie nie sprzyja nocnym wojażom po mieście. A żeby tego było mało, słońce się schowało. Dlatego bohaterka dzisiejszego odcinka dostarczy nam promieni słonecznych i, mam nadzieje, ogrzeje was swoją muzyką. Oto przed wami Maylee Todd.
Maylee jest jak dynamit. Pochodząca z Kanady wokalistka/autorka tekstów zdecydowanie nie należy do masowo wytwarzanych produktów, które dziś można spotkać na scenie muzycznej. Niezwykle kreatywna, szalona i pełna energii, taka sama jest i jej muzyka. W żyłach panny Todd płynie mieszanka francuskiej, hiszpańskiej, angielskiej i filipińskiej krwi. Taką samą miksturą są też jej utwory. Z jednej strony usłyszymy up-tempo bosse ala Nicola Conte, z drugiej inspiracje muzyką folkową, a gdzieś na końcu retro soul, funk i wszystko co najlepsze. Do tego barwa głosu Maylee jest niesamowicie miękka w odbiorze, pełna, nasycona kolorem, nie wymuszona. A flow, po prostu palce lizać. Wszystko z lekkim tyłem, delikatnie, ze smakiem.
W czerwcu tego roku wydała płytę „Choose Your Own Adventure”. Album spokojny, kojący zmysły, w sam raz na zimowe wieczory. Kompozycje są nietuzinkowe, nie ma tutaj przewidywalności, prostych rozwiązań. Brzmienie też nie ogranicza się do paru instrumentów. Poza tym co oczywiste, usłyszymy min. harfę, marimbę i wibrafon. W tym wszystkim jednak dalej znajdziemy nutkę szaleństwa i humoru (wystarczy spojrzeć na okładkę i teledyski – poniżej).
Album jest przepełniony po brzegi słońcem. Od pierwszego dźwięku promienie, wydostające się z głośnika ogrzewają każdą cześć Twojego ciała. Po prostu rewelacja.
Całego albumu możecie posłuchać tutaj. Zdecydowanie polecam.

Dwa teledyski promujące krążek.
Na koniec deser – za free – utwór „Hooked i dwa remixy.


Komentarze