Wydarzenia

Soulbowl Press Play #2

Data: 16 września 2011 Autor: Komentarzy:

soulbowlpressplay1

Pierwszy Press Play pojawił się w grudniu. Dziś wracamy do tego pomysłu. Dzięki misce wiecie co się dzieje w kraju i na świecie, niestety nie zawsze wiecie co się dzieje u nas, redaktorów. Teraz będzie mieli okazje sprawdzić jakie dźwięki grają na naszych głośnikach. Co dwa tygodnie jedna płyta od każdego z nas, nie zawsze soulowa, ale zawsze z dobrą muzyką, tego możecie być pewni.

Siostra

jill-scott-the-light-of-the-sun_span-4

Jill Scott – The Light Of The Sun (2011)
Sorry was bardzo, że nie jestem oryginalna ani wyszperująca ale stara już jestem i mi się nie chce, to po pierwsze. Po drugie – kocham Jill i jak ona wydaje płytę to mi się nawet nie myśli żeby innej muzyki szukać bo wiem, że jej album będzie mega. Choć tym razem na początku nie byłam przekonana. Pierwszy singiel średniak, drugi fajny, trzeci znów taki sobie. Ostatecznie zrzuciłam na ipoda, wsłuchałam się i okazało się, że płyta jako całość jest doskonała. Nie mogło być inaczej. Wszystkie przegadane wstawki, które na początku mnie odrzucały teraz mnie urzekają. Krążek pełen jest wspaniałych ballad, ze wskazaniem na All Cried Out, Le BOOM Vent Suite i So Gone (z Paullem Wallem – człowieku sama nie wierzę, że lubię jakiś utwór z jego udziałem!). Jilly świeci na tej płycie światłem własnym, ciepłym, dojrzałym, pewnym siebie, nie odbitym od żadnego słońca.

brownsugar

thundercat-golden-age-of-apocalypse-e1308590873304jpegscaled1000

Thundercat – The Golden Age Of Apocalypse (2011)
Jeszcze świeży, jeszcze są emocje. Debiutancki album Stephena Brunera to niekwestionowanie wielka rzecz. Ten funk, ten jazz igrający z futurystycznym brzmieniem jest…na wagę złota (zaskoczenia nie ma). Nawet jak już znikną ostatnie dźwięki, ja ciągle słyszę je w swojej głowie. To taki rodzaj transu. Faworyt na płycie? ‚For Love I come’. 2 słowa wystarczą by opisać ten utwór: mind blowin’. Arcydzieło.

Chojny

theophilus-london-timez-are-weird-these-days

Theophilus London – Timez Are Weird These Days (2011)
Theophilus London to taki Kid Cudi, który ukrył przed sobą żyletki, zarzucił na siebie kostium a’la John Travolta z „Gorączki Sobotniej Nocy” i wybrał się na dansing. Młody nowojorski mc dokonał eksperymentu połączenia hip hopu z disco, electro, synth popem i new wavem. Wynik przerósł zarówno jego jak i moje oczekiwania, jedna z najbardziej udanych kreacji artystycznych ostatniego czasu. Jeśli nie jesteście uczuleni na kicz przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, to również świetnie będziecie się przy jego muzyce bawić.

Eye Ma

nikkiya-speakher

Nikkiya – SPEAKHER (2011)
I wtedy przyszedł… wrzesień. Ból, rozpacz i płacz – wakacje nieubłaganie dobiegły końca. Ale Eye Ma się nie martwi: zaspana leci w Nike’ach na miejski autobus, aby dotrzeć do szkoły i w międzyczasie ładuje się niesamowitą energią od TEJ Pani. Wspaniałe, dynamiczne, hipnotyzujące kawałki doskonale towarzyszą Ci przez cały dzień tak bardzo, że nie możesz się oderwać. Faworytem pozostaje niezmiennie od dwóch tygodni utwór „Wish”.

k.zieba

electric_relaxation_2

Daniel Drumz – Electric Relaxation vol. 2 (2009)
Recepta na dobry mixtape : bezbłędna selekcja, płynność w przejściach, nienaganne skrecze. Electric Relaxation vol 2 w wykonaniu Daniela Drumza spełnia powyższe warunki w stu procentach, trafiając w moje wymogi i upodobania bez pudła. Doskonała fuzja hip hopu spod szyldu Native Tongues i nowosoulowych brzmień w stylu PPP. Płyty słucham dość rzadko, jednak każdorazowe z nią spotkanie jest dla mnie nie lada uciechą, szczególnie w momencie, gdy wchodzi jeden z najlepszych jointów, jakich słyszałem w życiu – Miles Bonny, „Salmon Steaks”. Konkretna grafika Forina, solidny digipack– jeśli macie okazję, zgarniajcie wersję fizyczną – nie pożałujecie.

Lejdi K

daley-those-who-wait

Daley – Those Who Wait (2011)
Brytyjczycy wiedzą z czym się je soul. Podczas gdy Adele wychodzi mi już prawie z lodówki, wynalazłam sobie tym razem chłopaka, którego wydawnictwo zostało przemilczane na naszej stronie ze względów niewiadomojakich. Daley udostępnił darmowy album do ściągnięcia legalnie z sieci. Mnóstwo przyjemnych i relaksujących dźwięków na poziomie, ciepłego wokalu i niegłupich tekstów. Ten tydzień u mnie zdecydowanie należał do niego.

MerceDiss

danity_kane

Danity Kane – Danity Kane (2006)
Postanowiłam wypróbować w końcu to, co w roku 2006 początkowo zrobiło taką furorę, a potem szybko zgasło. Utalentowane dziewczyny, które stać na więcej niż pop udający R’n’B. Scott Storch, Darkchild, Mario Winans, Timabaland, Danja, a wszystko to pod patronatem Diddy’ego – to może zachęcić lub zniechęcić. Wyszło to raczej w stronę Pussycat Dolls niż Destiny’s Child, ale rozumiem pierwotną idee. Jeśli pragniecie na chwilę odpocząć od dobrej muzy, którą codziennie Wam serwujemy, tu macie wyjątkowo niewymagający mainstream.

roux

41780cdx1rl_sl500_aa300_

Wayne Shorter – Second Genesis (1960)
Tak wyszło, że w tym tygodniu na głośnikach rządził Wayne, ten stary, z początków, kiedy nagrywał z Art’em Blakey’em czy Miles’em. Second Genesis jest jego drugim solowym krążkiem. Hard Bop najwyższych lotów, jest melodyjnie, żywiołowo, klasycznie i przede wszystkim swing’uje że mucha nie siada. To co zawsze u Shorter’a mi się jeszcze podobało (oczywiście poza samą, genialną, improwizacją) to talent do pisania bardzo mocnych, logicznych (ale nie przewidujących) tematów. Tym razem też mu się udało.

Komentarze

komentarzy