Wydarzenia

Soul nad Wisłą

Data: 11 listopada 2011 Autor: Komentarzy:

snw

11 listopada to ważna data dla nas, Polaków. W ramach małego, miskowego kultu tego dnia, bez spiny i po głębokich przemyśleniach, przedstawiamy Wam osobistą selekcję TYLKO polskich numerów. Każdy z redaktorów wybrał jeden kawałek i dopasował go do ustalonych wcześniej kategorii: tekst, podkład, wokal. Jak się okazuje było z czego wybierać. Myślę, że nie tylko ja miałam zagwozdkę i przynajmniej kilka kandydatów w postaci piosenek do każdego z pudełek. Rozbieżność naszych wyborów pokazuje jak bardzo jestesmy zróżnicowani muzycznie, co mnie bardzo cieszy. Koniec monologu. Jeśli chce się Wam pogłówkować, zapodajcie w komentarzach swoje typy.

Lejdi K

TEKST: Sistars „U R Free”

Zdecydowanie zbyt ciężkie te podziały na muzkę, wokal i tekst. Sistars jest zespołem, przy którym zaczęła się moja przygoda z muzyką w sposób ‚nie powierzchowny’. Spójność kawałka ‚U’re Free’ wiąże się z każdym z tych elementów. Magia podkładu, głęboki i wyjątkowy głos Natalii sprawiają, że nie da się przy tym numerze nie zatrzymać chociaż na chwilę. Dlaczego półka tekst? Ma bardzo osobiste znaczenie dla mnie, tyle.

PODKŁAD: Dustplastic „Wstawaj”

Projekt nigdy nie zrealizowany i pewnie teraz już (trochę) zapomniany. Piotr Pacak i Praktik w 2007 roku wypuścili w eter kilka utworów pod szyldem Dustplastic. Wybrany przeze mnie numer „Wstawaj” to połączenie stylu miejskiego z elektroniką, połamanymi bitami, doprawionymi szczyptą soulu. Wtedy w polskim światku to było coś. To coś zostało mi do dzisiaj.

WOKAL: Muzykoterapia „Love haunting”

Tylko Iza Kowalewska potrafi manewrować wokalem bez spiny z takim rezultatem. Efekt niechcenia, zmęczenia, znudzenia wciąż czaruje me ucho mocniej aniżeli dźwięki wydobyte z doskonałą precyzją, tym bardziej, że w tym wypadku tej doskonałości nie brakuje. W utworze „Love Haunting”, który w mojej wyobraźni jest wykonywany w starej, zadymionej art-knajpie z lat 20stych to właśnie ten retro klimat i głos wokalistyki najbardziej wabią słuchającego.

Eye Ma

TEKST: Brudne Serca „Co było, a nie jest”

Te wersy tak bardzo oddają to co dzieje się obecnie w moim życiu, że nie mogłabym umieścić innego utworu tutaj. Mogę podpisać się pod każdą linijką napisaną przez chłopaków. Fakt, że są trochę gorzkie i na pierwszy rzut oka nie wróżą ani pewnej ani szczęśliwej przyszłości. To jednak bardzo dobra obserwacja otaczającego mnie świata. Czas wyborów, zakończenia pewnych etapów, tworzenie własnych wartości. Mimo wszystko, to potrafi sprawić, że chwilowy okres wątpliwości w ten świat jest do przejścia.

PODKŁAD: Sofa „Would U”

Istny magnes dla ucha. Zawsze jak tego słucham czuje się jakbym była w jakimś transie. Świetny podkład, naprawdę bardzo dobry. Taki wyrafinowany, pełen pasji. Nie przesadzę chyba, jeśli powiem, że to poziom światowy.

WOKAL: Kayah „Jestem Kamieniem”

Jeśli ktoś nie zna tej piosenki to radzę szybko nadrobić zaległości. Moim zdaniem jest to pozycja obowiązkowa, wręcz klasyk. Generalnie wszystko tutaj jest przeboskie: tekst, podkład i wokal. Właśnie. Ten ostatni to sprawka fenomenalnej Kayah. To co zrobiła przy okazji nagrywania „MTV Unplugged” przewyższyło moje oczekiwania. Ten żal i smutek w jej głosie. Jestem w stanie rozpłakać się podczas słuchania tej piosenki. Autentycznie.

MerceDiss

TEKST: O.S.T.R. „O robieniu beatów”

Jeśli to nie jest przejaw geniuszu, to ja już nie wiem, co nim jest. Perła, po prostu perła w morzu teksów o piciu na ławce pod blokiem (i dziwkach, ale nie chciałam o nich wspominać). Jest on hołdem dla oldschoolu, MPC, i całego procesu robienia podkładu. Co więcej, wszystko to, o czym mówi Adam, słyszymy na bieżąco w tle!

PODKŁAD: Afromental „I’ve Got What You Need”

W rzeczywistości mogłam wybrać dowolny kawałek tej grupy. W każdym beat jest niesamowity. Bardzo niedoceniony zespół. Chłopaki po szkołach muzycznych wybrali hip hop/r’n’b – i to się powinno chwalić. A także rozgłaszać na wszystkie strony świata. AFROMENTAL – ZAPAMIĘTAJ!

WOKAL: Sistars „AEIOU”

To, jak nam siostry (i Bartek!) pięknie śpiewały trzeba docenić. Najlepiej w tej piosence. Zachęca ona do ruszania się – samym wokalem! A to nie jest zjawisko codzienne przecież.

eMeS

TEKST: Molesta „Się Żyje”

Mała prowokacja? Trochę tak, ale dla każdego wychowanego na pierwszych polskich rapowych płytach to jest absolutny szlagier. Mocno przerysowany tekst jest taką kopalnią powiedzonek i bon motów, że można nimi obdzielić parę płyt. Choć chłopaki próbują odcinać się trochę od tego numeru, to czy tego chcą czy nie zostanie on z nimi i z moim pokoleniem na zawsze. Klasyk.

PODKŁAD: Noon & DJ Twister „Vision”

Mój ulubiony polski producent. Niepowtarzalny nostalgiczny klimat, tutaj w nieco dynamiczniejszym wymiarze i ta specyficzna aura, która charakteryzuje produkcje Noona. Genialne sample, aranż i technika której nic nie można zarzucić. Plus mistrzowski Dj Twister na dokładkę. Za każdym razem mam ciary na plecach.

WOKAL: Dżamble „Wymyśliłem Ciebie”

Jak mówi okładka mojego winyla „najbardziej interesujący przedstawiciele nurtu inspirowanego jazzem i autentycznym murzyńskim rhythm and bluesem”. Sam Andrzej Zaucha zaś to być może najwybitniejszy polski wokalista, który kiedykolwiek dotknął czarnej muzyki. Barwa, artykulacja i sposób śpiewania tworzy atmosferę tak gęstą od emocji, że można ciąć nożem. Dodatkowo w utworze oprócz zespołu grają Tomasz Stańko, Michał Urbaniak, Janusz Muniak, Zbigniew Seifert. Nie mam pytań. Perełka.

Dźwięku Maniak

TEKST: Grammatik „Nie Ma Skróconych Dróg”

Wybór trudny ale w obecnej chwili dla mnie dosyć oczywisty. Wersy od chłopaków z Grammatika nie straciły na swojej aktualności, zmieniły się jedynie priorytety, pojawiły także nowe – bardziej wymagające – drogi. Choć często kusi żeby na skróty, to muszę trzymać się przesłania ostatniego wersu.

PODKŁAD: Smolik „Close Your Eyes”

Dla mnie masa! Te partie smyczkowe, magia. Pokusze się przy okazji o bardzo śmiałe stwierdzenie, że Smolik dla mnie to taki polski Bonobo:)

WOKAL: Czesław Niemen „Dziwny Jest Ten Świat”

Mówiono, że wyprzedzał epokę w której żył. Dziś kiedy pochylam się nad jego twórczością
staram sie zrozumieć przekaz jaki jej towarzyszył. Niemen uwielbiał eksperymentować. Był postacią tak samo barwną co tajemniczą. Kiedy w 67′ w Sopocie wchodził na scenę by wykonać „Dziwny jest ten świat” spiker zapowiedział jego występ słowami: „muzyka – Czesław Niemen, tekst – Czesław Niemen, śpiewa – Czesław Niemen”. Ta, na pozór zwykła zapowiedz pokazywała jak kompletnym był artystą.

roux

TEKST: Fisz Emade Jako Tworzywo Sztuczne „Sznurowadła”

Tak naprawdę to cała płyta F3 pod względem tekstów (muzycznie także) jest dla mnie w Top 10 PL Ever. Padło akurat na „Sznurowadła”, ponieważ tekst swojego czasu znałem na pamięć i jest jednym z prawdziwszych, opowiadających o emocjach towarzyszących rozstaniu dwojga ludzi. Wers „pije wino, palę skręty z kolegami/wpadnij kiedyś poniszczyć się z nami” to klasyk.

PODKŁAD: Tede „Zeszyt rymów” ft. Sistars

Po prostu mam do tego beatu sentyment. Kiedy pierwszy raz usłyszałem ten track, była (prawdopodobnie) jakaś sobota/niedziela. Poprzedni wieczór spędzony przy grillu wśród najbliższych ludzi – prawdziwa, wakacyjna sielanka. Rano jajecznica, odpalamy radio a tam Tede i jego nowy singiel. Groove jakich w naszym kraju (wtedy) szukać trzeba było ze świeczką. Prawdziwy majstersztyk od pierwszej do ostatniej sekundy.

WOKAL: Natu + Envee „Embrance”

Wszyscy tęsknią za Sistars i jest wręcz politycznie niepoprawne uważać, że Siostry osobno mają mniejszą siłę niż razem. Ja jednak pozwolę sobie myśleć inaczej. Pierwsza płyta Natu ma dla mnie większą wartość niż cała dyskografia Sistars. Muzycznie krążek jest przemyślany do ostatniego, diabelnego szczegółu. Wokalnie zaś jest magiczny. Natalia brzmi lekko, przykuwa ucho swoją barwą i płynącym z niej ciepłem. Najlepszym przykładem jest właśnie „Embrance”.

Chojny

TEKST: Sokół „Każdy Ponad Każdym”

Wojtek Sokół z WWO jest z pewnością jednym z najlepszych tekściarzy, jakich do zaoferowania ma współczesna polska muzyka. Pisząc obłędny, wielowątkowy, ale łączący się w sensowną całość storytelling znany jako „Każdy Ponad Każdym” przeszedł samego siebie. Dreszcze przez te prawie 7 minut trwania utworu.

PODKŁAD: Pezet-Noon „Re-fleksje”

Jeśli chodzi o polską produkcję hiphopową to przez polską scenę przewinęło się kilku zdolnych muzyków, ale tylko jeden prawdziwy wizjoner. Noon jako jedyny stworzył w polskim hip hopie jakość, której na żadnej innej scenie nie widziałem. Szkoda, że kompletnie odwrócił się od raperów, jego ostatnie elektroniczne smęty to już nie to samo.

WOKAL: Pablopavo „Jurek Mech”

Najbardziej utalentowany według mnie polski przedstawiciel okołojamajskich klimatów, głównie dlatego, że jego inspiracje szeroko wykraczają poza raggamuffin i dancehall. W tym akurat przypadku nawiązuje do warszawskiego folkloru w stylu Grzesiuk. Niepowtarzalny głów Pawła Sołtysa odnajduje się w każdym muzycznym świecie, do którego trafi.

aaktt

TEKST: Alibabki „Zagrajmy w kości jeszcze raz”

Za co najmniej patologiczny uważam pomysł dzielenia piosenki na te z dobrym tekstem, muzyką czy wokalem. Podział w moim przypadku jest więc umowny, jeśli nie zupełnie przypadkowy. To nagranie bowiem, pochodzące z drugiej płyty grupy wokalnej Alibabki, to idealny pretendent to każdej z powyższych kategorii, a zarazem jedna z najlepszych piosenek, jakie kiedykolwiek powstały nad Wisłą. To intymna, delikatna bossa nova, z soulowym posmakiem, przepięknymi harmoniami głosowymi dziewcząt i refleksyjnym, błyskotliwym tekstem Agnieszki Osieckiej.

WOKAL: Andrzej Zaucha „Byłaś serca biciem”

Wysmakowane połączenie rewelacyjnego głosu Zauchy, synth-funkowego wręcz podkładu (z beatem niczym spod znaku wczesnego Prince’a) i równie udanego tekstu – to wszystko składa się na jeden z największych przebojów tragicznie zmarłego prekursora polskiego soulu. Pozycja obowiązkowa.

PODKŁAD: Tede i Zdzisława Sośnicka „Jak żyć”

Tede jak zwykle o niczym, czy jak kto woli – o sobie. Za to zaproszenie do współpracy Zdzisławy Sośnickiej w charyzmatycznym refrenie i nietuzinkowa jak na rapowe standardy produkcja, subtelnie wkomponowująca w utwór dudniące dęciaki to strzał w dziesiątkę. I choćby dlatego „Jak żyć” to czołówka polskich rapowych numerów ostatniej dekady.

k.zięba

TEKST: Ten Typ Mes „Naucz mnie czegoś”

Umówmy się – Piotr Szmidt jest raperem nieprzeciętnym. Żeby się z tym nie zgodzić, musisz być głucha/y lub nad wyraz ignorancyjna/y. W porządku, miewa gorsze dni, jednak przeważnie trzyma alpejski poziom. „Naucz mnie czegoś” to jeden z najlepszych listów miłosnych, jakie słyszałem.

WOKAL: Basia „Drunk on Love”

Smak dzieciństwa. Basia Trzetrzelewska – “towar eksportowy” polskiej kultury we wczesnych latach dziewięćdziesiątych. Wydaję mi się, że trochę pomijana wśród rodaków. Ale co ja tam wiem! Miałem 7 lat, nie było obiektywnych list przebojów, empetrójek, dysków twardych i internetu. Chociaż…, może to i lepiej. Sentyment do końca życia. Pani Basiu, ukłony!

PODKŁAD: Dizkret, Praktik, Piotr Pacak „Jestem Tu”

Najbardziej niedoceniany producent w Polsce. Szkoda, że ucichł. Żyję jednak nadzieją, że zapowiadany projekt, mający się ukazać w U Know Me Records nie podzieli historii Dustplastic. Dobra Częstotliwość to pozycja obowiązkowa, a singiel z Dizkretem i P. Pacakiem jest potężny. Solówka klawiszowa (w wersji albumowej) Przemysława Raminiaka roznosi pod niebo.

Komentarze

komentarzy