
Nieczęsto spotyka się tak wielki entuzjazm, kiedy dany artysta powraca na scenę po kilkunastu latach przerwy. No chyba, że artysta ten nazywa się D’Angelo. Fani czekali i jak widać było warto.
Filmiki z koncertu w Sztokholmie utwierdzają nas w przekonaniu, że brak polskiego miasta na liście tegorocznej trasy wokalisty to błąd. Po skoku także pojedyncze wykonanie nowej piosenki „Sugar Daddy” oraz „Shit, Damn, Motherfucker”.


Komentarze