Zanim cokolwiek powiemy o tym teledysku, ustalmy jedno i postawmy sprawę jasno raz na zawsze. Robina Thicke’a lepiej się słucha niż ogląda. Dla mnie Robin w ogóle nie musiałby mieć ludzkiej postaci. Wystarczyłby jego głos. Reszta mnie nie interesuje. No, ale jeśli wypuścił klip, to daje nam tym pretekst, aby powiedzieć o nim parę słów. O teledysku do Sweetest Love, nie o Robinie. A zatem nic nowego w państwie duńskim. To samo, co w Lost Without You, tylko że na czarno-biało i z widocznie o wiele niższym budżetem. A ta pani na pewno nie jest panią Thicke. Nie jest to też Naomi Campbell, ani tranny Tyra Banks. Za to sceny z udziałem tej na razie jeszcze niezidentyfikowanej pani przypominają NIECO klip słynnego Żorża Miszela, w pewnych kręgach znanego także jako George Micheal. No, nie mówcie mi, że te sceny ze ,,śpiewającą” panią pod ścianą nie są żebraczą wersją słynnego Freedom? Choć może w tym właśnie byłby ratunek dla Robina. Przestać występować w klipach, a zamiast tego zatrudniać modelki, z którymi kamera obchodzi się bardziej łaskawie niż z kanciastym Thicke’m. Jedną z opcji jest także pójście animowaną ścieżką i przybranie postaci sympatycznej kreskówki. Cokolwiek. Show-biz jest bezlitosny, a w telewizji jakoś pojawić się trzeba. Przekonajcie się zresztą sami.


Komentarze