robin thicke

#FridayRoundup: Slowthai, Lucky Daye, Jpegmafia i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Po słabszym pierwszym piątku lutego ponownie możemy wskazać kilka wartych uwagi okołosoulowych premier. Wśród nich długo oczekiwany Slowthai, epki Lucky’ego Daye’a, Jpegmafii i Roosevelta, powrót Robina Thicke’a, nowa/stara Tiana Major9 czy rapowy debiut Margaret. O części płyt przeczytacie poniżej. Pełna selekcja dostępna jest na playliście #FridayRoundup.


#FridayRoundup

Tyron

Slowthai

Method/Interscope/AWGE

Tak jak Nothing Great About Britain zrobiło ze slowthaia bohatera brytyjskiej klasy robotniczej, epizod kryzysu wizerunkowego uczynił go wrogiem publicznym numer jeden, tak Tyron w końcu przypomina nam, że slowthai jest przede wszystkim człowiekiem. Drugi krążek Anglika to dyptyk, który tak naprawdę opowiada tą samą historię. Emocje zalegające po trzewiach Framptona, wytrącające się w grudach cynizmu stanowią trzon obu części, jednak w pierwszej nacisk położony jest przede wszystkim na agresję, cała negatywna energia zostaje zużyta jako paliwo napędowe sutych, trapowych bangerów. Tutaj ujawnia się też jedna z największych zalet rapera- giętkość języka eklektycznej, dźwiękowej wypowiedzi. W swoim anturażu sięga zarówno po dziedzictwo trapowego Memphis na czele z Lil Ugly Manem, jak i po współczesną pierrebournowszczyzne w posttrapowych produkcjach. Ach, no i definitywnie slowthai jest fanem Whole Lotta Red… Drugi krążek zaś uderza w tony nostalgii i melancholii, ubierając te same uczucia, które rozgrzewały atmosferę w pierwszej połowie, w formę chłodnej melancholii i konfesyjnej refleksji. Tutaj sięga po pocięty soul okresu wczesnego Kanye i syntetyczny, wyspiarski art-pop. Dwie kontrastujące połowy nie gryzą się jednak ze sobą, a wręcz przeciwnie, emocjonalne trzewia lepko spajają obie połowy pokazując, że raper jest pełnoprawnym, mięsistym bohaterem, który, jak każdy z nas, bywa wysoko i bywa nisko. Dobrze jeszcze dostrzegać człowieczeństwo w świecie rapowego performance’u. — Wojtek


#FridayRoundup

Table for Two

Lucky Daye

Keep Cool/RCA

Lucky Daye rozmienia się na drobne — dosłownie i w przenośni. Za tytułem Table for Two kryje się bowiem koncept epki nagranej w duetach: Lucky Daye + wokalistka towarzysząca. Za samą epką kryje się może i przyjemna, może i współtowarzysząca propozycja walentynkowego R&B (choć biorąc pod uwagę tematykę utworów, raczej antywalentynkowego); propozycja zwiewna i delikatna, ale też nierówna, z naciskiem na bezpieczna. Przedrostek alt na Table for Two przekształca się w contemporary na rzecz niespecjalnie ostentacyjnej muzyki tła (mimo drobnych niespodzianek, jak sampel z „Give Me Your Love” Curtisa Mayfielda czy cytat z „I Can’t Stand the Rain” Ann Peebles). Ale może taki właśnie jest jej cel. Wokalista przyznał się w wywiadzie, że to nieintencjonalny przystanek przed drugim albumem, mającym dla nas odkryć zupełnie nowe wcielenie Lucky’ego Daye’a. Wybaczamy, wylegując się w półśnie na kanapie. — Maja Danilenko


#FridayRoundup

EP2!

Jpegmafia

EQT/Republic/UMG

Zgodnie z zapowiedzią otrzymaliśmy kontynuację zeszłorocznej epki Jpegmafii. Na EP! złożyły się wszystkie wydane przez rapera single w 2020 z wyjątkiem „LAST DANCE!”. Ten jednak otwiera właśnie EP2!, bo nowy projekt choć wciąż eksperymentalny, jest muzycznie znacznie spokojniejszy i bardziej melodyjny niż poprzedni. Peggy nadal porusza problemy dotyczące zdrowia psychicznego, społeczeństwa oraz polityki czy te w relacjach, sprawnie nawiązując przy tym także do postaci i zjawisk popkultury. EP2! jednak również dzięki temu, że rozwija zapoczątkowany na AMHAC lżejszy styl, jest jednym z najbardziej kameralnych projektów Jpegmafii. — Klementyna


#FridayRoundup

On Earth, and in Heaven

Robin Thicke

Lucky Music/Empire

Czyżby kariera Robina Thicke wracała na właściwie tory? A może zawsze toczyła się właściwym torem, a jedynie Blurred Lines było wkroczeniem w boczną uliczkę? Nowa płyta On Earth, and in Heaven nie jest krążkiem, na którym poszukuje się hitów. Jest wydawnictwem, na którym sam wokalista odnalazł siebie i sens życia. Piosenki Robina były różne, czasem inteligentne, czasem jego pisarstwo było żenujące, a głos słaby. On Earth, and in Heaven jest, jak twierdzi wokalista, krążkiem prawdziwym, optymistycznym i romantycznym. Znajdziecie tu ciekawe funky brzmienia w postaci znanego już „Take Me Higher”, letni vibe bossa novy („Lucky Star”), trochę latino („Lola Mia”) i wiele jazzowych oraz soulowych zabarwień. Płyta jest pierwszym albumem wydanym niezależnie, spod skrzydeł wytwórni Lucky Music, co niestety przejawia się zbyt lekkim tonem piosenek i swoistym pomieszaniem z poplątaniem dźwięków. Oceńcie sami. — Forrel


#FridayRoundup

Major Mantras

Tiana Major9

Zero Point Nine/Motown/UMG

Nowy krążek Major Mantras młodej i dobrze zapowiadającej się Tiany Major9 to w rzeczywistości… kolejna wersja jej wcześniejszego albumu At Sixes and Sevens. Można powiedzieć, że już druga, po tej akustycznej, którą możemy usłyszeć na epce Back At Sixes and Sevens. Co więc się zmienia? Dostajemy dodatkowe CD, na którym znajdziemy tytułowe mantry wygłaszane przy akompaniamencie kojącej melodii. Zachęcamy do sprawdzenia szczególnie tych, którzy nie znają oryginału – to wciąż klimatyczna mieszanka subtelnego R&B i soulu. A jeśli już znacie cały materiał to z pewnością przyjemnie będzie wrócić do niego ponownie. — Mateusz


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Robin Thicke ponownie spotyka Pharrella Williamsa

Robin Thicke ponownie spotyka Pharrella Williamsa

Robin Thicke unosi się ponad ziemią z uśmiechem na twarzy

Robin Thicke doskonale zna nieprzyjemne podróże po linii sinusoidalnej. Po ogromnym sukcesie, jaki zarówno jemu, jak i występującej w teledysku modelce Emily Ratajkowski przyniósł singiel „Blurred Lines”, oboje niestety poczuli nagły upadek i znaleźli się na dole fali. Oboje również powoli odbijają się od dna, a Robinowi ponownie pomaga w tym Pharrell Williams. Thicke pozostaje w oldschoolowym klimacie, ale tym razem nowy singiel utrzymany jest w szybkim tempie lat siedemdziesiątych. Dodatkowo „Take Me Higher” panowie zbudowali na sample’u mega hitu Kool & The Gang „Ladies Night”. Kawałek disco, z syntezatorami i saksofonem brzmi radiowo, przyjemnie, i w stylu obu artystów. Kompozycja zapowiada kolejny album Robina On Earth, and in Heaven, który pojawi się 12 lutego i ukaże szczęśliwe oblicze wokalisty. Życzymy udanego powrotu.

Robin Thicke wciąż próbuje

Od premiery feralnego „Blurred Lines” minęło w tym roku 6 lat, a Robin Thicke nadal nie otrząsnął się po przeboju, który najpierw tchnął nową siłę, a następnie pogrzebał jego karierę. Ostatni w jego dyskografii longplay Paula był porażką pod każdym względem, a wypuszczane od tamtego czasu regularnie single pokazują, że piosenkarz nie ma słuchaczom do zaproponowania nic nowego. Podobnie jest z nowym „When You Love Somebody”, który choć całkiem zręcznie wpisuje się w muzyczny kierunek obrany przez Thicke’a na Something Else z 2008 roku, wpisuje się w rezultacie w pewną stagnację twórczą. Mimo tego życzymy Thicke’owi solidnej płyty, która, nawet jeśli nie zapewni mu sukcesu komercyjnego, będzie jakimś nowym punktem wyjścia.

Robin Thicke ponownie o miłości

Po wielkim sukcesie kontrowersyjnego „Blurred Lines” posypała się kariera Robinowi Thicke. Piosenkarz jednak postanowił wziąć głęboki oddech i zwyczajnie wrócić do robienia tego, co wychodzi mu najlepiej — nagrywania subtelnego neo-soulu. Najnowszy singiel wokalisty to powrót do stylistyki takich nagrań jak „Lost Without U” czy „The Sweetest Love” i mimo konwencjonalnej formy, znakomicie wyprodukowana i wykonana inspirowana klasycznym smooth soulem propozycja.

Thicke jak Lou Bega w nowym singlu

thicke

Thicke podczas koncertu Tidal X w październiku 2016

Pamiętacie lato 1999 roku, gdy Lou Bega odświeżył zapomniany jive Pereza Prado — „Mambo No. 5”? „A little bit of Monica in my life, a little bit of Erica by my side…” już nie wróci, ale Robin Thicke postanowił najwyraźniej zaaplikować sporą dawkę hitowego potencjału nieśmiertelnego biało-czarnego garnituru do swojej twórczości. W nowym singlu „One Shot” wymienia do rytmu — „It took five shots, and we were getting it on, and then four shots, we had nothing on, three shots, we were out of there, two shots, whispering in your ear, I got one shot, one shot to love you all night long”. Wtóruje mu wciąż zawieszony gdzieś w 2013 roku Juicy J. Jak to mówią, tonący brzytwy się chwyta, ale po wydaniu takiej płyty jak Paula niełatwo się pozbierać.

Nowy utwór: Robin Thicke feat. Nas „Deep”

deepthickenas

Od czasu spektakularnego sukcesu piosenki „Blurred Lines” niewiele wydarzyło się, co mogłoby uczynić Robina Thicke’a pełnokrwistą gwiazdą współczesnego r&b. Nieudolna próba goni nieudolną próbę, a album Paula wciąż straszy nas w koszmarach. Thicke bada ostrożnie rynek przed wydaniem najnowszego krążka. Zaczął od singla z Nicki Minaj, a teraz przyszła pora na „Deep” z legendarnym Nasem. Nie byłoby przesadą stwierdzić, że w utworze gra wszystko poza samym wokalem gospodarza. Brawa dla Nasira, który — podobnie jak na ostatnim Khaledzie — zrobił sobie z tego singla platformę promocyjną jego własnego nadchodzącego materiału. Co z samym Robinem? W sumie wszystko mi jedno.

Nowy teledysk: Robin Thicke feat. Nicki Minaj „Back Together”

Przechwytywanie
Robin Thicke powraca. Pisaliśmy o tanecznym singlu „Back Together” kilka dni temu, a już dziś możemy zobaczyć teledysk do tej piosenki. Robin bawi się w najlepsze z miłością swojego życia oraz przyjaciółmi przy wielkiej posiadłości z basenem. Gościnnie pojawia się Nicki Minaj, która nie omieszkała zaprezentować swoich wdzięków. Mimo całej sympatii do tego duetu, mam wrażenie, że to jednak wciąż za mało, by Thicke choć na chwilę wspiął się na poziom popularności „Blurred Lines”. Szkoda.

Nowy utwór: Robin Thicke feat. Nicki Minaj „Back Together”

thicke-back-together
Robin ThickeNicki Minaj ponownie połączyli siły. Po kolaboracji z 2009 roku, czyli piosence „Shakin’ It for Daddy” pochodzącej z mixtape’u Sex Therapy, duet nagrał świetnie bujający singiel „Back Together”. Taneczny singiel zapowiada ósmą płytę Thicke’a i choć nie znamy zbyt wielu szczegółów, numer poniżej pozwala nam myśleć, że nadchodzący krążek będzie o niebo lepszy niż ostatni, Paula. Miłego!

Robin Thicke zapowiada płytę nowym singlem

Image1

Wydawało mi się niemal pewne, że Thicke po wyjątkowo nieudanej płycie zbudowanej na nieudanym małżeństwieprzegranym procesie zapadnie się teraz pod ziemię. Nic z tych rzeczy. Piosenkarz idzie w zaparte i już przygotowuje nowy album. O płycie wiadomo jeszcze niewiele — tylko tyle, że planowany jest jeszcze na ten rok i że rzecz promować będzie smooth soulowy singiel „Morning Sun”, który jest już którymś z kolei hołdem dla lat 70. w karierze piosenkarza. Może odrobinę przewidywalnie, ale zdecydowanie mniej topornie niż w którymkolwiek punkcie Pauli. Przy okazji trzymamy kciuki, żeby ktoś nie wpadł na pomysł, że dobrym pomysłem będzie dołączenie do płyty ostatniego featuringu Thicke’a u Flo Ridy.

Robin Thicke i Pharrell przegrali z rodziną Marvina Gaye’a

blurred

Jedna z największych muzyczno-prawnych afer ostatnich lat oficjalnie dobiegła końca. Mowa o Blurredlinegate, czyli o słynnym oskarżeniu Robina Thicke i Pharrella Williamsa o splagiatowanie przeboju Marvina Gaye’a. Dla przypomnienia: „Blurred Lines” według rodziny zmarłego króla muzyki soul było bezczelną kopią wydanego w 1977 roku “Got To Give It Up”. Chociaż oba utwory mają podobny klimat i instrumentarium, zarzut ten wydawał się być trochę naciągany. Innego zdania był amerykański wymiar sprawiedliwości, który rozstrzygnął wczoraj sprawę na korzyść rodziny Marvina. „Nareszcie czuję się wolna. Uwolniona z łańcuchów Pharrella WilliamsaRobina Thicke’a oraz od ich kłamstw” powiedziała po ogłoszeniu wyroku Nona Gaye, córka zmarłego piosenkarza. Autorzy „Blurred Lines” będą musieli zapłacić Gaye’om 7,3 miliony dolarów, co stanowi prawię połowę ich zysku z piosenki. Muzycy będą mieli nauczkę, ze linia między inspirowaniem się a powielaniem jest dość zamazana (get it?). Na pocieszenie niech pomyślą o Diddym, który do dzisiaj sto procent swoich tantiemów z „I’ll Be Missing You” musi oddawać Stingowi.

Weird Al Yankovic parodiuje „Happy” i „Blurred Lines”

weird-al-tacky-video

„Weird Al” Yankovic już od ponad trzydziestu lat (!) nie znalazł sobie równych jeśli chodzi o parodiowanie największych przebojów muzyki rozrywkowej, a takie utwory jak „Amish Paradise, „Fat”, czy „Smells Like Nirvana” stały się klasykami gatunku i lekcji języka angielskiego na całym świecie. Dzisiaj odbyła się premiera jego czternastego solowego albumu, a do sieci trafiły dwa teledyski promujące ten projkt. Tak się złożyło, że oba nawiązują do zeszłorocznych mega-przebojów wyprodukowanych przez Pharrella Williamsa. W  „Tacky” Weird Al nabija się ze zwyczajów współczesnych nastolatków, a w klipie towarzyszy mu parę znanych twarzy, między innymi twerkujący Jack Black. Bardziej spodobało mi się jednak „Word Crimes”, w którym muzyk rozlicza się z ludźmi niepotrafiącymi posługiwać się poprawną angielszczyzną w internecie. Zapraszamy do obejrzenia, nawet jeśli „Happy” i „Blurred Lines” macie już po dziurki w nosie.

Parę słów o tegorocznych BET Awards

BET-awards-14_960x360v2

Mijają dwa tygodnie od rozdania nagród BET Awards 2014. Niespecjalnie spieszyliśmy się z podzieleniem się z Wami wynikami oraz tym, co działo się 29 czerwca w Nokia Theatre w Los Angeles z prostego powodu — tegoroczna gala trochę rozczarowała. Największymi wygranymi są oczywiście Pharrell, Beyoncé i młodziutki August Alsina. Bardzo dużo całemu show dał prowadzący — Chris Rock i jego żarty niejednokrotnie doprowadziły mnie do łez (ze śmiechu oczywiście), ale to trochę za mało, aby dorównać chociażby gali sprzed roku. Teraz trochę o występach — tych mieliśmy całkiem sporo, i to porządnych. Otwarciem było „Come Get It Bae” Pharrella oraz nagłe wkroczenie na scenę Missy Elliott, które dla wszystkich było ogromnym zaskoczeniem. Wartym wspomnienia jest również medley Ushera wraz z „Good Kisser”, a także Jhene AikoJohnem Legendem. Do tego wszystkiego tribute dla Lionela Richie i zamknięcie gali przez Bey i Jaya. Wśród kontrowersji znalazła się mowa Nicki Minaj, podczas której rzekomo (jak twierdziły media) zaatakowała Iggy Azalea mówiąc, że „gdy Nicki Minaj nawija, wiadomo, że Nicki to napisała”. Niedługo później członkini Young Money wyprostowała swoją wypowiedź twierdząc, że chodziło jej o postęp, jeżeli chodzi o egzystencję kobiet w Hip-Hopie, a twórczyni hitu „Fancy” wręcz pogratulowała sukcesu. Poniżej większość występów oraz wygrani.

Najlepsza wokalistka R&B/Pop
BeyoncéWYGRANA
Janelle Monaé
Jhené Aiko
K. Michelle
Rihanna
Tamar Braxton

Najlepszy wokalista R&B/Pop
August Alsina
Chris Brown
John Legend
Justin Timberlake
Pharrell WilliamsWYGRANA

Najlepsza grupa
Daft Punk
A$AP Mob
Macklemore & Ryan Lewis
TGT
Young MoneyWYGRANA

Najlepsza kolaboracja
August Alsina & Trinidad Jame$ „I Luv This”
Beyoncé & JAY Z „Drunk in Love”WYGRANA
Drake & Majid Jordan „Hold On, We’re Going Home”
JAY Z & Justin Timberlake „Holy Grail”
Robin Thicke feat T.I. & Pharrell Williams „Blurred Lines”
YG feat. Jeezy & Rich Homie Quan „My Hitta”

Najlepszy wykonawca Hip-Hop
DrakeWYGRANA
Future
J. Cole
JAY Z
Kendrick Lamar

Najlepsza wykonawczyni Hip-Hop
Nicki MinajWYGRANA
Iggy Azalea
Eve
Angel Haze
Charli Baltimore

Najlepszy teledysk
Beyoncé & Jay Z „Drunk in Love”
Pharrell „Happy”WYGRANA
Beyoncé „Partition”
Chris Brown „Fine China”
Drake „Worst Behaviour”

Najlepszy debiut
August AlsinaWYGRANA
Ariana Grande
Mack Wilds
Rich Homie Quan
Schoolboy Q

Centric Award (nagroda uznania dla trzymających się swoich korzeni muzycznych artystów):
Aloe Blacc „The Man”
Jennifer Hudson & T.I. „I Can’t Describe (The Way I Feel)”
Jhené Aiko „The Worst”WYGRANA
Liv Warfield „Why Do You Lie?”
Wale feat. Sam Dew „LoveHate Thing”

Najlepszy wykonawca zagraniczny (UK)
Dizzee Rascal
Rita Ora
Laura Mvula
Ghetts
Krept & KonanWYGRANA
Tinie Tempah

Coca-Cola Viewers Choice Award (w tej kategorii można oddawać głosy tu)
Jhené Aiko „The Worst”
Drake „Worst Behaviour”
Pharrell „Happy”
August Alsina feat. Trinidad Jame$ „I Luv This”WYGRANA
Beyoncé & Jay Z „Drunk in Love”

Recenzja: Robin Thicke Paula

thicke

Robin Thicke

Paula (2014)

Star Trak

To nie przypadek, że Paula, nowy album Robina Thicke, sprzedał w pierwszym tygodniu w Wielkiej Brytanii zaledwie 530 kopii, czyli prawie 50 razy mniej niż zeszłoroczne Blurred Lines pchnięte ogromnym międzynarodowym sukcesem tytułowego singla. I choć oczywiście sukces komercyjny i poziom materiału nie muszą iść ze sobą w parze, w tym przypadku sytuacja życiowa piosenkarza na obu odcisnęła znaczne piętno.

Po tym jak w lutym Thicke rozstał się ze swoją żoną, aktorką Paulą Patton, po 9 latach małżeństwa, wielokrotnie publicznie zabiegał o jej względy. Zwieńczeniem tych wysiłków jest właśnie jego siódmy studyjny krążek, ostentacyjnie zatytułowany Paula, który, według słów samego zainteresowanego, jest poświęcony w całości właśnie jej. I choć być może w przypadku rozpadającego się związku nie ma chwili do stracenia, o tyle w muzyce zasadniczo pośpiech jest złym doradcą, co znalazło odzwierciedlenie nie tylko w niezręcznej i nieskutecznej promocji krążka, ale przede wszystkim w jego brzmieniu i zawartości.

Niezależnie od tego, czy skupimy się na komercyjnej stronie tak rychłej premiery nowej płyty czy na osobistych pobudkach piosenkarza, nie ma wątpliwości, że motywem przewodnim krążka jest w każdym jego aspekcie — desperacja. Thicke’owi zdarzały się już płyty bezbarwne, bezładnie przeplatające generyczne bangery ze zbyt wieloma nudnymi pościelówami, ale żaden z nich nie był tak kuriozalny i niezręczny jak Paula. Thicke, zmęczony jak nigdy dotąd, zdaje się nerwowo i kompulsywnie przelatywać przez kolejne numery. Niemalże bez powtórzeń w ciągu kilku godzin nagrywa pod rząd czternaście niedbale naszkicowanych kawałków — z zespołem wynajętych na godziny muzyków, którzy akurat mieli wolny termin. Nie ma czasu na zabawę w szlifowanie produkcyjnych detali — opracowanie muzyczne stanowią gotowe motownowskie wzory, od kilkudziesięciu lat spoczywające na dnie opasłych szuflad w studiach nagraniowych, dotąd bez żadnej nadziei na ponownie wykorzystanie. A przynajmniej tak właśnie to brzmi.

Thicke za wszelką cenę, z desperacją w głosie — głosie, warto dodać, brzmiącym znacznie brudniej niż kiedykolwiek wcześniej — konstruuje na cześć swojej żony bezwstydny kabaret przybierający z każdym kolejnym numerem coraz bardziej absurdalne formy, a osiągający swoistą kulminację gdzieś pomiędzy rock & rollową cha-chą „Tippy Toes” a najprawdopodobniej najgorszym numerem w dotychczasowej karierze piosenkarza — „Something Bad”, zbudowanym przy pomocy power popowego bitu i naiwnego refrenu prowadzonego przez kiczowaty kobiecy chórek. Chórek, który z powodzeniem przejmuje naczelną rolę w większości numerów na krążku i, o ironio, w swojej bezrefleksyjności jest być może jedynym elementem jako tako spajającym ten, w przeciwnym razie, bezmiernie groteskowy album. W takim towarzystwie chilloutowe „Get Her Back” wypada nadzwyczaj starannie, ujmując słuchacza prostolinijnym, ale szczerym i natchnionym przekazem. Na tym jednak mocne momenty albumu się kończą. Thicke’owi bez wątpienia nie udało się uczynić tej płyty swoim Confessions — miejmy jednak nadzieję, że ostatecznie odzyska żonę, której brak tak dotkliwie mu doskwiera.

Nowy teledysk: Robin Thicke „Forever Love” (Lyric Video)

robinlove

Oto i nastał dzień, w którym wszystkie winy Robina mogą zostać odpuszczone. No właśnie… mogą? Paula jest już dostępna do kupienia i odsłuchu, a Thicke dwoi się i troi, by nie tylko odzyskać swoją żonę, ale też dotrzeć prosto do serc fanów. Chyba niełatwo będzie mu osiągnąć ten cel, czego najlepszym przykładem było twitterowe Q&A zorganizowane przez stację VH1 — zamiast pytań o nowy album czy palny koncertowe, pojawiały się m.in. kwestie bycia „szowinistyczną świnią” oraz prośby o porady kulinarne. Być może nastawienie do wokalisty nieco zmieni romantyczne(?) lyric video do ballady „Forever Love”, która zamyka jego siódme studyjne wydawnictwo. Prawda, że wzruszające?

Robin Thicke udostępnił fragment nowego utworu

paula2

Przyznaję bez bicia, że płyta Blurred Lines kompletnie wyparowała z mojej pamięci, chociaż towarzyszyła mi w drodze do pracy przez kilka dobrych tygodni. Mimo wszystko, nadal wierzę w muzyczne moce Robina Thicke’a, dlatego też z niecierpliwością i pewnym lękiem oczekuję jego kolejnego krążka. Już na początku przyszłego tygodnia przekonamy się, czy faktycznie złamane serce jest najlepszym kompozytorem, a najbardziej przejmujące teksty powstają w głębokim smutku. Jak na razie, jest nadzieja — wokalista udostępnił fragment kolejnego utworu, który pojawi się na wydawnictwie Paula. Posłuchajcie przejmujących 90 sekund „Lock the Door” poniżej.

Nowy teledysk: Robin Thicke „Get Her Back”

robinthick_getherb

Muszę to naprawić, muszę ją odzyskać — śpiewa Robin Thicke w singlu promującym jego nadchodzący album. Bez zabawy w zbędne metafory, bez trzymania kogokolwiek w niepewności, wokalista otwarcie opowiada tutaj o rozstaniu ze swoją żoną, Paulą Patton. Jeszcze nie ex-żoną, bo na razie doszło tylko do separacji. Chociaż poprzedni album był mocno przeciętny, a wiadomo jaki sinigel już prawie wywoływało u nas odruch wymiotny, trzymamy kciuki i życzymy Robinowi, żeby wszystko się ułożyło. Premiera albumu zatytułowanego Paula (a jakżeby inaczej) już za tydzień.

Robin Thicke zdradza szczegóły nowego albumu

robin-thicke-paula-cover-tracklist
To już pewne. Robin Thicke powraca z nowym albumem. Powyżej do sprawdzenia okładka nadchodzącego dzieła — widzimy artystę ze spuszczoną głową, w żółto-czerwono-zielonych barwach. Tytuł płyty Paula to oczywiście nawiązanie do imienia (prawie byłej?) żony piosenkarza. Para, która była ze sobą ponad 9 lat, rozstała się jakiś czas temu. Złośliwi mówią, że to przez tyłeczek Miley, ale kto ich tam wie. Tematyka numerów na płycie wydaje się być zatem oczywista. Szczerze pisząc, gdybym była na miejscu Patton, zabiłabym Thicke’a za ten chwyt marketingowy. Panie Robinie, jeśli kobieta nie chce do Pana wrócić, proszę nie wymuszać na niej presji medialnej. Bo zaraz się okaże, że to Paula jest tą złą, a Pan tylko śpiewa urocze piosenki. Wracając do meritum, poniżej znajduje się spisu utworów i singiel promujący dzieło. Czekacie?

1. “You’re My Fantasy”
2. “Get Her Back”
3. “Still Madly Crazy”
4. “Lock the Door”
5. “Whatever I Want”
6. “Living in New York City”
7. “Love Can Grow Back”
8. “Black Tar Cloud”
9. “Too Little Too Late”
10. “Tippy Toes”
11. “Something Bad”
12. “The Opposite of Me”
13. “Time of Your Life”
14. “Forever Love”

Robin Thicke zdradził tytuł nowej płyty

paulathicke

Ponad dwadzieścia (rzadko spotykanych w show-biznesie) lat związku, potem nasilające się plotki o rozstaniu i w końcu… separacja. Po tym wszystkim usłyszeliśmy nowy kawałek o bardzo wymownym tytule „Get Her Back”, a teraz już wiemy, że kolejny album Robina Thicke’a będzie zatytułowany Paula. Przy okazji trudno nie zadać pytania, czy to naprawdę desperacka próba odzyskania miłości i szczera prośba o wybaczenie (ponoć wokalista wziął na siebie winę za rozpad małżeństwa), czy też dobrze wykalkulowany zabieg marketingowy — skoro i tak cały świat wie o zerwaniu, to równie dobrze może ze współczucia i ciekawości przyczynić się do wzrostu sprzedaży krążka? Rozwiązanie prawdopodobnie poznamy 1 lipca (a może i nawet nieco wcześniej). Oby muzyka się obroniła.

Nowy album Robina już w lipcu

rc2
Słyszeliśmy już pierwszy singiel z nadchodzącej płyty Robina Thicke’a. Artysta zaprezentował numer, pisany z myślą o jego żonie (separacja, rozwód, dramaty), po raz pierwszy podczas ostatniej gali Billboard Music Awards. Twórca „Blurred Lines” wyda nowy krążek 1 lipca. Mam nadzieję, że nie znajdę tam dwunastu smutnych piosenek o rozpadającej się miłości.

Nowy utwór: Robin Thicke „Get Her Back”

robin-thicke-get-her-back-cover

Autor zeszłorocznego hitu „Blurred Lines”, Robin Thicke, oprócz tego, że zgarnął wczoraj cztery nagrody w kategoriach: Piosenka Roku Top 100, Piosenka Roku w internecie, Radiowa Piosenka Roku oraz Piosenka Roku R&B. Na scenie pojawił się raz jeszcze, wykonując nowy utwór „Get Her Back”. Minimalistyczna produkcja z prostym gitarowym riffem i falsetem Thicke’a jest wyrażeniem uczuć do byłej żony, Pauli Patton (para rozstała się w lutym po ośmiu latach małżeństwa). Wokalista chce odzyskać swoją miłość i postanowił to uwiecznić. Do odsłuchania jest już wersja studyjna, a od dziś można ją nabyć poprzez iTunes. Posłuchajcie więc, jak kocha artysta pochodzący z L.A..