
Cofamy się do roku 1998. Po niezwykłym sukcesie albumu CraZySeXyCoOl oraz uporaniu się z problemami bankructwa, zespół TLC powrócił do studia. Największą opiekę wtedy nad oprawą muzyczną sprawował współpracujący z dziewczynami od samego początku ich kariery – Dallas Austin. Album różnił się od swojego poprzednika. Przede wszystkim TLC postawiło na futurystyczny styl, dziś przez wielu nazywany „nowoczesnym r’n’b”. Stąd m.in. nowatorskie rozwiązania jak np. pojawienie się komputerowej symulacji głosowej o imieniu Vic-E. (Zalążki autotune?)
Jednak to nie Dallas wyprodukował pierwszy singiel „No Scrubs”. Sukces tego utworu to przede wszystkim nazwisko Kevina „She’kspere’a” Briggsa. To właśnie on otworzył T-Boz, Left Eye oraz Chilli ponowną drogę na szczyt. Piosenka opowiadająca o (typowych dupkach) ekhm… chłopakach, wraz z teledyskiem do złudzenia przypominającym „Scream” rodzeństwa Jackson, wywróciła listy przebojów do góry nogami. Co ciekawe, na albumie nie występuje wersja nagrania z rapem Lisy. Wybór kolejnego singla padł na „Unpretty”, napisane przez Tionne. Jest to jeden z najdroższych teledysków jaki do tej pory został nakręcony. Historia dla wszystkich osób, które zmagają się z kompleksami. To świetne i (niestety) wciąż uniwersalne przesłanie. Trzeci singiel to „Dear Lie”, jak już kiedyś wspominałam, to ostatni obrazek w którym pojawiła się cała trójka zespołu. Poza tym dużym uznaniem cieszyły się piosenki „Silly Ho” oraz „I’m Good At Being Bad”. Ta pierwsza została nawet wyszczególniona w leksykonie muzyki soul autorstwa Cały, Miszczaka i Wrony.
Podczas promocji płyty, między dziewczynami dochodziło do różnych spięć. Głównie wyglądało to na konflikt Left Eye vs. T-Boz oraz Chilli, choć Lopes wiele miała do zarzucenia także Austinowi. Czas ten nie był więc tylko pasmem sukcesów… ostatecznie wszyscy doszli do porozumienia, choć na nagranie pełnego kolejnego krążka było już za późno z powodu śmierci Lisy. Trzynasta (pechowa?) to dobra okazja, aby odświeżyć sobie FanMail i przypomnieć jak r’n’b brzmiało kiedyś.


Komentarze