Premiera Panteonu Sław Big Seana już za niecały miesiąc, Sean dba więc o odpowiednią promocję albumu. Poznaliśmy niedawno okładkę projektu, wcześniej trzy niezłe single, teraz pora na kolejny — „Fire”. Cóż, nie ma takiego ognia jak można się było spodziewać. Na dłuższą metę irytuje sampel w kółko powtarzającym tytuł kawałka, ale ogólnie produkcja DJa Campera jest znośna i ma w sobie coś pozytywnego. Fanom Seana od razu do głowy przyjdą melodie No I.D. z poprzedniego albumu Finally Famous. I nic dziwnego, bo producent pomagał przy tworzeniu „Fire” i to chyba on uratował całość. Prawdę mówiąc, nie wiem czego spodziewać się po Hall of Fame. Co zaserwuje nam pan Anderson przekonamy się już 27 sierpnia.


Komentarze