Snarky Puppy po zgarnięciu tegorocznej Grammy w kategorii „Best R&B Performance” nie powinni być już nikomu obcy. Tym, którzy jednak przegapili m.in. właśnie ich rewelacyjny kawałek z udziałem Lalah Hathaway, odsyłamy do lektury naszego posta z ubiegłego roku, w którym to tenże wyjątkowy kolektyw przedstawiamy. Jeśli wkręceni zostaniecie w ich wyjątkowe podejście do jazzującego świata czarnej muzy, to radość wywoła informacja, że już 25-go lutego ukaże się nowy krążek We Like It Here. Wielu muzyków brało udział w nagraniach, więc wymieniać tylko niektórych byłoby grzechem – dla zainteresowanych pełny zestaw nazwisk odpowiedzialnych za ten majstersztyk, wraz z szerszą historią powstania albumu, znajdziecie po skoku na stronę, na której już dziś możecie zamówić swoją kopię wydawnictwa. Mózgiem całej operacji jest natomiast niesamowity Michael League, który całość poczynił, zaaranżował i wyprodukował – nie lada zadanie, tyle indywidualności ogarnąć i okiełznać. Podobnie jak w przypadku Family Dinner vol. 1 otrzymamy tu zapis ich występów na żywo, tym razem prosto z niedalekiej Holandii. Materiał jest fuzją kompozycji z improwizacją.
Zanim dane nam będzie odsłuchać całość, Snarky Puppy w każdy poniedziałek udostępniać będą nowy utwór. W dniu dzisiejszym otrzymujemy pierwszą petardę w postaci „Shofukan” – istny roller coaster, miód na serce miłośników żywych instrumentów. Dęciaki, smyki, gitary elektryczne, wszystko w przepychu ilościowym i jakościowym. Gdy około 4:19 zaczyna wydawać się, że zbliża się koda i wielki finał, okazuje się nagle, że to dopiero rozgrzewka. Największe brawa od mej skromnej amatorki sekcji rytmicznej kieruję właśnie w stronę poskramiaczy instrumentów perkusyjnych.
Reasumując powyższą odę miłosną do mych ukochanych ostatnimi czasy muzyków, powiem tylko, że energia, którą dostarczają swoimi występami jest niemal ekwiwalentem dźwiękowej bomby atomowej. Fakt, że utworom towarzyszą nagrania video pozwala dodatkowo nakręcić się radością bijącą od instrumentalistów. Odnoszę wrażenie, że ich frajda równa się naszej. Dziś spełniło się marzenie koncertowe wielu – JT w Polsce, na listę tych wyczekiwanych wciągam więc na jego miejsce właśnie Snarky Puppy. Sprawdzajcie poniżej i delektujcie się.


Komentarze