Po ogromnym sukcesie singla „Happy” na całym globie, Pharrell nie zwalnia. Wydając po niemal dziewięciu latach swój drugi solowy krążek, G I R L, jest na topie. Na szczycie. Każdy o nim mówi, każdy nuci i śpiewa jego piosenki. Pharrell jest muzykiem, takim z krwi i kości. Teraz, gdy już wszystkim znudziło się bycie szczęśliwymi i klaskanie, mamy kolejny kawałek, który przypomina nam o członku duetu producenckiego The Neptunes. Singiel „Marilyn Monroe” to lekki, radosny numer o kobietach. Ostatnio właśnie został po raz pierwszy wykonany na żywo (i to w towarzystwie pokaźnej sekcji smyczkowej!) podczas Saturday Night Live. Ciekawostka: w piosence gościnnie udzieliła się Kelly Osbourne, posłuchajcie sami!



Komentarze