Bardzo obawiałem się, że jedyny nowy utwór na zaplanowanym na 18 maja albumie #1 to Infinity będzie kolejną balladą opartą na schemacie znanym z „We Belong Together”. Nie byłoby to dobre rozwiązanie, bo choć Mariah próbowała już kilka razy odtworzyć magię swoich najbardziej udanych kompozycji, to powodowało to zazwyczaj wrażenie wtórności. Na szczęście „Infinity” sięga w nieco innym kierunku — Carey jak zawsze broni się znakomitym tekstem, a samo brzmienie (za które odpowiada Eric Hudson) łączy w sobie urok wcześniejszych nagrań artystki z współczesnymi trendami pop/R&B. Mariah przygotowała zwycięski hymn o rozstaniu i śmiało stwierdzam, że to jej najlepszy singiel od momentu stworzonego z Miguelem „#Beautiful”. Kolorowe wideo z tekstem także na plus. Przydałby się jeszcze jakiś rewelacyjny teledysk — podczas oczekiwania odsłucham sobie Butterfly, tak w ramach uwielbienia dla tej płyty.



Komentarze