Są takie momenty, w których człowieka ogarnia pewna nerwowość wynikająca czasem z życia zawodowego, czasem z prywatnego, a czasem jest wypadkową tylu wydarzeń, emocji i przemyśleń, że trudno to w jakikolwiek sposób zakwalifikować, czy opisać. Przeważnie wtedy szukamy ukojenia, takiej przestrzeni niezmąconej przez innych, gdzie możemy wziąć głęboki oddech. Chyba jednym z najlepszych sposób na poradzenie sobie z tego typu stanem jest muzyka. Taki kojący charakter z pewnością posiada głos Leona Bridgesa oraz jego najnowszy utwór „So Long”, który znalazł się na soundtracku filmu „Wstrząs”, (premiera dopiero przed nami). W towarzystwie gitary akustycznej, organów hammonda oraz delikatnych chórków, artysta otula słuchacza ciepłym brzmieniem swojego wokalu i z łatwością odbiera tę całą nerwowość, przenosząc w jakiś magiczny, zawieszony między soulem i nostalgią świat. Jest pięknie.



Komentarze