leon bridges

Leon Bridges coveruje Ginuwine’a

Leon Bridges w maju wydał swój album Good Thing, ale wciąż ma głód nagrywania, bo ostatnio nawiązał współpracę ze Spotify i w ich studiu zarejestrował dwa kawałki. Jednym z nich jest bujający cover klasycznego numeru Ginuwine’a „Pony”, drugim wykonane na żywo „Beyond”, które w normalnej wersji znamy z bieżącej płyty artysty. Ten pierwszy kawałek Bridges wykonywał już wcześniej podczas koncertów. Jego wersja, co oczywiste, brzmi zupełnie inaczej niż oryginał, ale też słucha jej się całkiem przyjemnie, a „Beyond” wykonane live zyskuje dodatkową głębię.

Nowy teledysk: Dej Loaf ft. Leon Bridges „Liberated”

Dawno nie słyszeliśmy nic nowego od Dej Loaf. Artystka już od dłuższego czasu zapowiada nadchodzący album Liberated, jednak nie ujawniła jeszcze żadnych szczegółów poza ubiegłorocznymi singlami. Niedawno do sieci trafił tytułowy numer z płyty, a w nim, obok raperki pojawił się Leon Bridges. Trzeba przyznać, że od czasów „Try Me” jej styl mocno ewoluował, może się więc okazać, że jej debiut będzie sporym zaskoczeniem. Byle tylko nie trzeba było na niego zbyt długo czekać.

Zakochany Leon Bridges w romantycznej retro odsłonie

Zakochany Leon Bridges w romantycznej retro odslonie

Leon Bridges postanowił zabrać nas w podróż do El Paso w Teksasie, gdzie przedstawił swoją miłosną historię. Nieco przesłodzony obrazek pokazuje drogę bohatera przez pozornie nieznaczące spotkanie z przyjaciółmi, jego rozmyślania, aż po spotkanie z wybranką, powolne tańce i miłosne uniesienia. W międzyczasie Leon waha się, czy na pewno ta kobieta będzie z nim do końca życia. Jego miłość jest jednak prawdziwa i przypuszcza, że wybranka jest tą, na którą długo czekał. Kompozycja pochodzi z drugiej płyty artysty Good Thing, wydanej na początku maja tego roku. Posłuchajcie tej przyjemnej kompozycji i zobaczcie miłosną opowieść Bridgesa.

Recenzja: Leon Bridges Good Thing

Leon Bridges

Good Thing (2018)

Columbia

Na drugiej płycie Good Thing Leon Bridges nie dał się zapędzić w kozi róg. Trzy lata po szeroko dyskutowanym Coming Home wskrzeszającym ducha klasycznych nagrań Sama Cooke’a i Otisa Reddinga Bridges wie doskonale, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Dobór najnowszego repertuaru nie jest już kwestią młodzieńczej fascynacji, ale artystycznych poszukiwań i wrażliwości, której piosenkarzowi nie można było odmówić od samego początku kariery.

Good Thing to co prawda nie zachowawcza, ale też nie do końca przemyślana kontynuacja Coming Homing. Co prawda Bridges trzyma zdrowy dystans od klasycznego Motown, jednocześnie nie negując swoich retrosoulowych początków, ale jego nowe kompozycje to materiał na dwie różne plejlisty z niewieloma punktami wspólnymi. Z jednej strony to całkiem zgrabnie skrojona metasoulowa płyta czerpiąca z bogatej historii czarnej muzyki — od inspiracji tradycyjnym rhythm & bluesem, przez smooth soul z filadelfijskim rodowodem („Bet Ain’t Worth the Hand”), połamany, ale ochrzczony funkiem nu jazz („Lions”), aż po soczysty neo-soul („Shy”). Z drugiej natomiast — Good Thing jest zaskakująco w porównaniu do debiutu Bridgesa roztańczone — singlowe „Bad Bad News” łączące twórczo pełnokrwisty jazzowy sznyt i okołohouse’owy bit to jedynie wstęp do tanecznej inkarnacji Bridgesa, który w najbardziej neodyskotekowych momentach krążka („Forgive You”, „If It Feels Good (Then It Must Be)”, „You Don’t Know”) brzmi trochę jak oldschoolowy brat elektropopowego Ushera. Nie tylko ze względu na barwę głosu, ale i dość nowoczesny sposób, w jaki, mimo momentami stylizowanych aranży, napisano te melodie. Nie są to zresztą ani jego najlepsze refreny, ani najlepsze aranże. Z parkietowego Bridgesa broni się wyłącznie „Bad Bad News”. Good Thing potwierdza, że dużo lepiej piosenakarz odnajduje się w downbeatowym repertuarze — na trackliście bryluje zwłaszcza w „Shy”, zbudowanym wokół wyrazistego bitu w klimacie Salaama Remiego, i „Lions” bratającym z nowymi brzmieniami smoothjazzowy soul rodem z debiutu D’Angelo.

Koniec końców to całkiem zgrabnie i kompaktowo skrojona płyta, której słucha się przyjemnie, ale też 10 niezbyt pomysłowo zestawionych ze sobą utworów eksplorujących zupełnie różne tematy i stylistyki — raczej zbiór piosenek niż album muzyczny. Niemniej Bridges nie stoi w miejscu. Good Thing to bez wątpienia rezultat naturalnej ewolucji brzmienia — nie klątwa drugiej płyty, ale przystanek pośredni między artystą imitującym a artystą dojrzałym.

#FridayRoundup: Leon Bridges, Rae Sremmurd, Plan B i inni

Tyle ostatnio wolnego, że ciężko zorientować się już jaki mamy dzień. Ale spokojnie, naszym cotygodniowym cyklem prezentującym piątkowe premiery płytowe, pomożemy odnaleźć się Wam nieco w czasie, tym bardziej, że gdziekolwiek byście teraz nie byli, tonie warto przegapić tych kilku albumów, jakimi obdarowali nas dzisiaj chociażby Leon Bridges, Plan B czy Royce Da 5”9′.


Good Thing

Leon Bridges

LisaSawyer63

Leon Bridges, twórca jednego z najbardziej obiecujących soulowych debiutów ostatnich lat po trzyletniej przerwie wraca z drugą płytą. W zapowiadających Good Thing singlach Bridges odszedł znacząco od swojej mocno inspirowanej Samem Cookiem i Otisem Reddingiem retrosoulowej persony na podobny dystans, który przed laty trzymał od klasycznego soulu Raphael Saadiq na swoim znakomitym The Way I See It. Singlowe „Bad Bad News”„Bet Ain’t Worth the Hand” zwiastowały zwrot w kierunku artystycznej dojrzałości i niewysilonego wysublimowania. Tym samym Good Thing to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy kochają soul, w którejkolwiek z jego niezliczonych inkarnacji! — Kurtek


SR3MM

Rae Sremmurd

Eardruma Records

Ci, którzy jeszcze kilka lat temu wróżyli Rae Sremmurd podobny los, jaki spotkał ich rzekomy pierwowzór tj. Kris Kross, musieli się nieźle zdziwić, kiedy ten duet z Missipi zalał Billboard kolejnymi hitami ze SremmLife 2. Teraz przyszedł czas na trzecią odsłonę tej flagowej serii EarDrummers, tym razem w formule hodłującej słynnemu Speakerboxxx/The Love Below. Zamiast jednej plyty fani otrzymają aż trzy krążki, melodyjne Swaecation, bujające Jxmtro i hybrydę w postaci właściwego SremmLife 3. Single takie jak „Powerglide”, „Perplexing Pegasus”, „Brxnks Truck” czy „Hurt to Look” udowadniają, że Swea Lee i Slim Jxmmi sypią przebojami z rękawów, a obietnica różnorodności sprawia, że 27 utworów nie wygląda tak strasznie, jak mogło się na początku wydawać. Za oknem 30°C, czas wrzucić nowych czarnych Beatlesów na głośniki – Adrian


Heaven Before All Hell Breaks Loose

Plan B

679 Recordings

Jeden z największych wizjonerów nie tylko w świecie muzyki, czyli brytyjski wokalista, raper, aktor oraz producent — Plan B, powraca z nowym albumem. Od wydanego w 2012 roku krążka Ill Manors, który był jednocześnie ścieżką dźwiękową do wyreżyserowanego przez artystę, powalającego wręcz filmu o tym samym tytule, minęło już sporo czasu. W międzyczasie na świat przyszła jego córka, przez co nie udzielał się zbytnio na scenie. Na albumie zatytułowanym Heaven Before All Hell Breaks Loose, po raz pierwszy w dyskografii muzyka nie usłyszymy rapu, a przy produkcji utworów Ben Drew współpracował z kilkoma znanymi postaciami udzielającymi się u zdecydowanie bardziej popowych wykonawców. Jaki jest efekt takich zmian, sprawdzić możecie poniżej.


Book of Ryan

Royce Da 5’9”

Entertainment One Music

Royce postanowił dodać gazu w 2018 roku i po miesiącu od wydania PRhyme 2 atakuje solowym projektem Book of Ryan. Nowe dzieło ma być najbardziej osobistym albumem ze wszystkich wydanych przez niego do tej pory. Co znajdziemy na płycie? Aż 21 utworów, na których u boku gospodarza pojawią się Eminem, J. Cole, Logic, Pusha T, Jadakiss, Fabolous i wielu innych. Czy przy takiej ilości gości krążek zachowa personalny charakter? Tego nie wiemy. W nostalgicznym „Boblo Boat” się to udało, więc nie ma podstaw, by nie zaufać reprezentantowi Detroit. Jedno jest pewne, wszyscy fani bardziej oldschoolowych brzmień będą zadowoleni. — Mateusz


Free Yourself Up

Lake Street Dive

Nonesuch

Jeśli po chybionym mariażu soulu i country na tegorocznej płycie Justina Timberlake’a wciąż są wśród was tacy, których trzeba przekonywać, że obie stylistyki da się pięknie ze sobą pożenić, to najnowszy krążek kwartetu Lake Street Dive, który od lat porusza się na pograniczu obu gatunków, powinien być skuteczną odtrutką. Free Yourself Up zwiastowane przez fanastyczny singiel „Good Kisser” to ekstatyczny powrót do soulowego fusion lat 70., kiedy muzyka popularna nie znała barier i ram. To też must-listen dla miłośników Alabama Shakes, Nathaniela Rateliffa czy Mavis Staples. — Kurtek


Simi

BlocBoy JB

Bloc Nation

Ksywka BlocBoy JB nie jest jeszcze tak powszechnie kojarzona. Dobrze znany wszystkim jest natomiast jego singiel „Look Alive”, który od kilku tygodni utrzymuje się na wysokich miejscach list przebojów. Nie jest tajemnicą, że sukces utworu to przede wszystkim zasługa gościnnego występu Drake’a, jednak Aubrey niejednokrotnie pokazał, że bacznie obserwuje podziemie i wie, na kogo warto zwrócić uwagę. Simi będzie więc pierwszą okazją dla młodego rapera z Memphis, by pokazać, że popularność „Look Alive” to nie wyjątek. Na albumie pojawią się zresztą także inni goście, których obecność z pewnością nie zaszkodzi gospodarzowi – Lil Pump, Moneybagg Yo, 21 Savage i YG. Czy BlocBoy JB wystrzeli, czy może to kolejny one-hit wonder? — Mateusz


Nowy teledysk: Leon Bridges „Bet Ain’t Worth the Hand”

Tydzień po premierze klipu do neo-dyskotekowego „Bad Bad News” Leon Bridges wizualizuje drugą stronę jego pierwszego podwójnego singla promującego drugi krążek Good Thing planowanego na 4 maja. W klipie do emocjonalnego “Bet Ain’t Worth the Hand” kunsztownie podszytego smyczkowym aranżem Bridges adekwatnie towarzyszy rozmaitym ludziom w ich osobistych sytuacjach życiowych. Wciela się wówczas w rolę niemego świadka, niewidzialnego przechodnia, być może kogoś w rodzaju anioła stróża. Nie interweniuje jednak, ale współodczuwa, co zdaje się potwierdzać zaangażowanym tekstem.

Nowy teledysk: Leon Bridges „Bad Bad News”

Praktycznie rzutem na taśmę, po niedawnej publikacji dwóch singli promujących nadchodzący krążek Leona, otrzymujemy teledysk ilustrujący jeden z nich, a mianowicie „Bad Bad News”. Ta bardziej skoczna kompozycja doczekała się klipu w którym Bridges pokazuje nam, że prócz świetnego wokalu umie się też dobrze ruszać. Czy fani sentymentalnego retro soulu z debiutu wokalisty będą czuć się rozczarowani? Niekoniecznie, wszakże nadal wyczuwalny jest tu duch minionej epoki, ale nieco bardziej odkurzony. Sama wizualizacja jest dość zagadkowa, w sumie do końca nie wiemy jak ją dobrze zinterpretować, ale cytując klasyka „rhytm is gonna get you”. Sprawdźcie sami.

Premiera drugiego album wokalisty Good Thing zaplanowana jest na 4 maja. Koniecznie zanotujcie to w swoim kalendarzu!

Leon Bridges zapowiada drugi krążek

Zapowiedzi zapowiedziami, ale mamy również konkrety. Leon Bridges, Teksańczyk znany szerokiemu gronu odbiorców z popularnego utworu „Coming Home” promującego jego znakomity debiutancki longplay o tym samym tytule, powraca i to nie byle jak bo w asyście aż dwóch nowych singli, które zapowiadają jego drugi album Good Thing.

Wokalista, na rozgrzewkę, przygotował kompozycje, które zadowolą wszystkich wielbicieli jego talentu. Mamy i coś rzewniejszego i coś do szybszego tupania nóżką. Pierwszy z singli, „Bad Bad News” jest bujająco-funkującym trackiem, którego nie powstydziłby się sam Raphael Saadiq, natomiast „Bet Ain’t Worth the Hand” to niezwykle romantyczna kompozycja, przywodząca na myśl złotą erę r&b. Dla każdego coś miłego, a w zależności od nastroju możecie wybrać sobie swojego faworyta. Niezaprzeczalnie zapowiada się stosowna kontynuacja pierwszej płyty artysty.

Leon Bridges reinterpretuje „Gwiaździsty Sztandar”

leon-bridges-national-anthem-espn

Superbowl już w niedzielę. Jak co roku podczas święta amerykańskiego futbolu usłyszymy kolejną reinterpretację amerykańskiego hymnu, która być może przejdzie do historii, jak niezapomniane wykonanie Whitney Houston z 1991 roku, ale prawdopodobnie nie, zwłaszcza że powierzono je w tym roku amerykańskiemu śpiewakowi bro country — Luke’owi Bryanowi. Na odtrutkę ESPN zaprosił Leona Bridgesa, by wykonał swoją własną, na wskroś soulową wersję „Gwiaździstego Sztandaru”. Krótkie wideo poniżej. Gdybyście zastanawiali się, kto w tym roku wystąpi z obszernym show podczas przerwy w rozgrywkach, tak, to Lady Gaga.

Mocna obsada albumu zainspirowanego filmem The Birth of a Nation

Za niecały tydzień do kin w Stanach Zjednoczonych wchodzi film zatytułowany The Birth Of A Nation opowiadający historię Nata Turnera, który to w 1831 roku poprowadził rebelię niewolników w stanie Virginia. Aby zobaczyć obraz u nas, przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Od wczoraj natomiast cieszyć się możemy za to ścieżką dźwiękową zainspirowaną tą historią. Przyznać trzeba, że jest ona iście gwiazdorska. Wśród artystów, którzy stworzyli na jej potrzeby zupełnie nowe utwory, znaleźli się m.in. Vic Mensa, Pusha T, Leon Bridges, Killer Mike, Anthony Hamilton czy Nas. Jak sami się za chwilę przekonacie, wszyscy stanęli na wysokości zadania, dając naprawdę przejmujące i dające do myślenia kompozycje.

Nowy teledysk: Leon Bridges „This Love”

leon-bridges-this-love-video-715x377
Jak mało potrzeba do szczęścia. Tak sobie właśnie pomyślałem podczas oglądania teledysku do nowego singla Leona Bridgesa — „This Love”. Sam jeden Bridges śpiewający do akompaniamentu gitary akustycznej. Na początku myślałem, że jest to kręcone przed publicznością, ale nie. Wszystko zostało zrobione właśnie kameralnie i bez specjalnych udziwnień, a nakręcone w klubie Vega w Kopenhadze. Takich kawałków o miłości nigdy dość.

Leon Bridges reedytuje Coming Home

leon

Jeden z najciekawszych zeszłorocznych soulowych debiutantów — Leon Bridges reeduje swój znakomity debiutancki album Coming Home. Na rozszerzonej edycji, która jest już dostępna na iTunesSpotify znalazło się aż pięć dodatkowych numerów utrzymanych w tym samym stylu, co oryginalny materiał — od gospel przez sentymentalny olschoolowy soul po rock & roll. Podobno nowe piosenki nie są jednak odrzutami z sesji nagraniowych oryginalnej wersji krążka, ale Bridges zarejestrował je podczas specjalnej sesji nagraniowej z myślą o reedycji przez kilkoma miesiącami. Na tę chwilę nie wiadomo, czy nowa wersja Coming Home ukaże się także w wersji fizycznej. Niezależnie od tego, to bardzo miła niespodzianka od utalentowanego wokalisty.

Nowe utwory na Coming Home:
11. „There She Goes”
12. „Daisy Mae”
13. „Mississippi Kisses”
14. „Here in My Arms”
15. „Outta Line”

Nowy teledysk: Leon Bridges „River”

leon-bridges-river-video

Album Coming Home, którego autorem jest nominowany do tegorocznego Grammy Leon Bridges, to dawka naprawdę świetnej muzyki i jedna z lepszych pozycji z ubiegłego roku. Najnowszym singlem promującym to wyjątkowe wydawnictwo, wybrany został zamykający całość, akustyczny i niezwykle emocjonalny utwór zatytułowany „River”. Powalający klip, którego reżyserem jest Miles Jay, nakręcony został w całości w Baltimore, co jest nawiązaniem do tragicznych wydarzeń, jakie śledzić mogliśmy niecały rok temu. Obrazek przedstawia artystę wykonującego utwór w jednym z typowych dla Stanów przydrożnych moteli oraz kilka scen z życia afroamerykańskich rodzin, które, pomimo że wyglądają na pełne smutku i rozpaczy, kończą się ujęciami niosącymi nadzieję na lepsze dni. Poniżej video oraz krótka informacja od wokalisty, w której wyjaśnia okoliczności powstania utworu, oraz przesłanie zawarte w teledysku.

CaJDlqmUYAAKu7a

Kendrick Lamar liderem nominacji do nagród Grammy!

kdotgrammy

Z roku na rok nominacje do Nagród Grammy dają nam coraz więcej powodów do narzekań, zaskoczeń i pytań „dlaczego?”. Potem bywa jeszcze gorzej, gdy dochodzi do ogłoszenia właściwych zwycięzców, ale nie o tym. Dzisiaj poznaliśmy listę artystów, albumów i piosenek, które w przyszłym roku będą miały szansę na zdobycie tej wciaż podobno prestiżowej statuetki. Co ciekawe, patrząc ogólnie to nie jest tak źle. Dziwić może obecny na liście rapowych występów roku freestyle Drake’a, a poważnie zdenerwować nieobecność Kamasiego Washingtona wśród walczących o instrumentalny jazzowy album roku. Skupmy się na pozytywach. Po pierwsze Kendrick Lamar, który zdominował listy liczbą jedenastu (!) nominacji. Jest to imponujący wynik, gdyż jedynym artystą w historii, który otrzymał ich więcej na potrzeby jednej gali, był Michael Jackson (dwanaście). Drugie miejsce — ex aequo z Taylor Swift — zajmuje The Weeknd ze swoją szczęśliwą siódemką. Zarówno K-Dot jak i Abel walczyć będą nie tylko w swoich gatunkowych kategoriach, ale także w tych najważniejszych ogólno-muzycznych. Nieźle wyglądają kategorie związane z klasycznym i nowoczesnym r&b. The Internet, Lianne La Havas, Miguel, Hiatus Kaiyote, Jazmine Sullivan, Leon Bridges, Kehlani (!) i oczywiście wielka niespodzianka końcówki 2014, czyli D’Angelo — zdecydowana większość z nich faktycznie reprezentuje współczesny obraz czarnej muzyki. Podobnie sprawa wygląda z hip hopem — nie jest idealnie, ale widać jakąś tam próbę wyważenia zestawu pod kątem sukcesów komercyjnych, jak i artystycznych (J Cole, Drake, Kendrick. Dr. Dre). Niezbadane są jednak wyroki Akademii w sprawie ogłaszania ostatecznych zwycięzców, więc staram się nie zakładać, że moi faworyci wygrają wszędzie tam, gdzie bym chciał (Czarny Mesjasz ze złotym gramofonem za Record Of the Year — to by było zbyt piękne). Pełną listę nominowanych znajdziecie na przykład tutaj.

Macklemore i Ryan Lewis prezentują nowy utwór „Kevin” podczas American Music Awards

macklemore

Jeden z najgorętszych hiphopowych deuetów ostatnich lat, bijący rekordy sprzedaży, wyświetleń i popularności, od jakiegoś czasu zapowiada kontynuację debiutanckiego krążka The Heist. Mamy już pierwszy singiel, mamy też i pierwszy klip (jak przystało na chłpaków z dużym rozmachem), teraz pora na podsycenie atmosfery premierą utworu na żywo. Podczas gali American Music Awards, Macklemore i Ryan Lewis zaprezentowali nowy, dotąd nieopublikowany utwór „Kevin”, w którym gościnnie usłyszeć możemy Leona Bridgesa, odpowiedzialnego za soulowy refren. Jak to duet zdążył nas przyzwyczaić, otrzymaliśmy kolejny bogato zaaranżowany numer z politycznym, społecznym i zaangażowanym tekstem, w którym Macklemore porusza temat uzależneinia od leków. Przypominay również, że chłopaki zagrają w Polsce 18 marca w łódzkiej Atlas Arena.

Edit:
Mamy już również wersję studyjną!

Nowy utwór: Leon Bridges „So Long”

leonbridgessolong

Są takie momenty, w których człowieka ogarnia pewna nerwowość wynikająca czasem z życia zawodowego, czasem z prywatnego, a czasem jest wypadkową tylu wydarzeń, emocji i przemyśleń, że trudno to w jakikolwiek sposób zakwalifikować, czy opisać. Przeważnie wtedy szukamy ukojenia, takiej przestrzeni niezmąconej przez innych, gdzie możemy wziąć głęboki oddech. Chyba jednym z najlepszych sposób na poradzenie sobie z tego typu stanem jest muzyka. Taki kojący charakter z pewnością posiada głos Leona Bridgesa oraz jego najnowszy utwór „So Long”, który znalazł się na soundtracku filmu „Wstrząs”, (premiera dopiero przed nami). W towarzystwie gitary akustycznej, organów hammonda oraz delikatnych chórków, artysta otula słuchacza ciepłym brzmieniem swojego wokalu i z łatwością odbiera tę całą nerwowość, przenosząc w jakiś magiczny, zawieszony między soulem i nostalgią świat. Jest pięknie.

Leon Bridges gra kameralny koncert cyklu Tiny Desk Concert

leonRedakcyjny ulubiony głos młodych wykonawców muzyki soul składa szczególną wizytę w biurze NPR. Jego odwiedziny to okazja do nagrania kolejnej części cyklu wyjątkowych, intymnych koncerów z serii Tiny Desk. Przy wsparciu trzech muzyków i wokalistki, Leon Bridges gra absolutnie magiczne utwory, które przenoszą nas w złotą erę soulu i bluesa. Wszystkich zachwyconych zachęcamy do sprawdzenia najnowszego wydawnictwa Leona, które studyjnie brzmi jeszcze lepiej!


 

 

Recenzja: Leon Bridges Coming Home

Leon Bridges

Coming Home (2015)

Columbia

Leon Bridges od samego początku był swoistym fenomenem. Pojawił się znikąd i na kilka miesięcy przed premierą debiutanckiego longplaya przy pomocy zaledwie dwóch utworów sprawił, że jego nazwisko było wielokrotnie wymieniane jako jedna z najgorętszych premier płytowych roku. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby muzyka, którą Bridges wykonuje, nie była osadzona stylistycznie w poprzedniej epoce.

Bridgesa jednak nie można i nie należy klasyfikować jako piosenkarza retrosoulowego. Centrum jego brzmienia pozostaje południowy soul, styl, który garściami czerpie z gospel, country i bluesa i, podobnie jak ostatni z nich, przez ostatnie półwiecze udało mu się zachować swoją pierwotną formę i tożsamość. Bridges natomiast jest jednym z pierwszych piosenkarzy młodego pokolenia, którzy zaadaptowali w swej twórczości brzmienie południowego soulu w czystej postaci — bez dokonywania przekształceń, uproszczeń i uwspółcześnień. Jest w prostej linii dziedzicem muzycznej spuścizny Mavis Staples, Ala Greena czy Sama Cooke’a. Cooke zresztą wydaje się muzycznym patronem i idolem Bridgesa, który nie tylko włącza utwory jego autorstwa w swój program koncertowy, ale wyraźnie inspiruje się brzmieniem, melodyką i wrażliwością króla soulu. Rozpoczynające płytę „Coming Home” to skóra zdjęta z Cooke’a — aranżacja, produkcja, artykulacja wokalna — przez ogół detali utwór jawi się jako bezpośredni, ale jak najbardziej świadomy hołd dla legendarnego piosenkarza.

Dla wielu dzisiejszych słuchaczy to jednak inspiracje tak odległe i na tyle mgliste, że na tle zbyt wielu sterylnie wyprodukowanych, skrojonych do radia numerów, muzyka Bridgesa może jawić się jako swoiste nowatorstwo. Historia zatacza koło. Ludzie lubią wielbić przeszłe ikony, ale traktują je z dystansem. Dystans jednak skraca się wielokrotnie, gdy swoje spojrzenie na tę ikoniczną twórczość prezentują bohaterowie naszych czasów. A jeśli ci bohaterowie mają do tego nienaganną prezencję i warsztat, a przy tym ich intencje i inspiracje wydają się szczere, nie ma powodów, by odmawiać im prawa do zostania wyniesionym na piedestał.

Bridges na Coming Home z jednej strony zwraca się w stronę przeszłych mistrzów, z drugiej zaś porusza się w obrębie ducha południowego soulu — garściami chwyta magię dawno minionych dni. Przy czym trzeba uświadomić sobie, że motywem przewodnim romantycznego doo-wopu w „Lisa Sawyer” nie musi wcale być rok 1963, a chociażby 2013. Tłem dla wydarzeń subtelnego, leniwie płynącego „Shine” może być równie dobrze lato 2007 i nie ma przeciwwskazań, by countrybluesowe „Twistin’ & Groovin'” nie stało się hymnem lata 2015. Rzecz bowiem w tym, że południowy soul brzmi właśnie tak, jakby czas zatrzymał się pół wieku temu, a Leon Bridges jest najbardziej kompetentnym kontynuatorem tej tradycji przynajmniej od czasu, gdy Sharon Jones wydała pierwszy album z The Dap-Kings na początku poprzedniej dekady. To soul z krwi i kości, w pierwszorzędnym wykonaniu, niepozbawiony feelingu, prostoty i prawdziwości klasyków gatunku. Bridges musi popracować jeszcze co prawda nad wyrazistością własnego stylu, który, choć dopracowany w najdrobniejszych detalach, jako całość niewątpliwie nadal dopiero się formuje, ale świat stoi przed nim otworem. Coming Home to dobry początek.

Odsłuch: Leon Bridges Coming Home

leonbridgescominghome

Już od kilku miesięcy z ogromnymi nadziejami przyglądamy się temu młodemu artyście, który sięgając do korzeni soulu z ubiegłego stulecia porusza serca i sprawia, że wzruszam się, gdy tylko słyszę jego głos osadzony w retro kompozycjach. Debiutancki album Leona Bridgesa ukaże się za niecały tydzień (23 czerwca) nakładem wytwórni Columbia, ale — na to własnie liczyłem — wokalista postanowił wcześniej podzielić się możliwością odsłuchania całego materiału zawartego na Coming Home. Warto więc już dziś zapewnić sobie trochę ponad pół godziny soulfulowych, autentycznych dźwięków, a recenzji krążka amerykańskiego artysty wypatrujcie wkrótce na naszym portalu.

Nowy teledysk: Leon Bridges „Smooth Sailin’”

Przechwytywanie

Czasami aż miło popatrzeć na radość muzyków, spowodowaną rzecz jasna najlepszym zajęciem pod słońcem – tworzeniem, graniem, muzykowaniem. Tej radości widzimy wystarczająco dużo w nowym klipie Leona Bridgesa. Jeśli jeszcze go nie znacie — artysta ten wychował się na muzyce gospel i raczej w tym gatunku tworzył do tej pory. Teraz postanawia nieco poszerzyć grono swoich słuchaczy. I bardzo dobrze. Utwór i teledysk „Smooth Sailin’” to super retro klimat, przyjemny dla ucha i oka. Jest czarująco.