leon bridges

#FridayRoundup: Gil Scott-Heron, Khruangbin & Leon Bridges, Raveena i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem warto według nas sprawdzić kolejne interpretacje ostatnich nagraań Gil Scott-Herona, wspólny krążek jakim obdarowali nas Denzel Curry oraz Kenny Beats, futurystyczny soul jaki wykonuje Steve Spacek, wspólnej epki od zespołu Khruangbin i Leona Bridgesa oraz niewele dłuższego wydawnictwa, którym uraczyła nas Raveena.


We’re New Again – a Reimagining by Makaya McCraven

Gil Scott-Heron

XL Recordings

8 lutego 2010 roku, po 16 latach artystycznej przerwy, spowodowanej problemami z uzależnieniem od narkotyków swój ostatni studyjny album zatytułowany I’m New Here, wydał znakomity wokalista i pianista Gil Scott-Heron. Dziesięć lat po wydaniu krążka, trafi do nas kolejna po wydanym w 2011 roku We’re New Here, na którym swoją wersję przedstawił Jamie xx, reinterpretacja ostatnich nagrań Herona. Tym razem wziął je na warsztat znakomity chicagowski perkusista, producent oraz autor jednego z najlepszych jazzowych wydawnictw ostatnich lat, czyli znakomitego Universal Beings —Makaya McCraven. Nie wyobrażamy sobie nawet, aby takie połączenie mogło wyjść źle. — efdote


Texas Sun

Khruangbin & Leon Bridges

Dead Oceans / Columbia / Night Time Stories

Texas Sun, z założenia epka drogi, świetnie sprawdzi się również w warunkach, które z drogą nie mają nic wspólnego. Psych-funkowe Khruangbin zyskało głos, i to dosłownie. Połączenie psychodelicznej wrażliwości tria i pełnego spokoju wokalu Leona Bridgesa dało nam zdalny dostęp do spalonych słońcem teksaskich prerii, ale przede wszystkim do zatrzymania się. To zdecydowanie materiał w rytmie slow, zakorzeniony w psychodelii i country-soulu. Materiał wypoczynkowy, w którym to droga jest ważniejsza od celu. Nie ma tu miejsca dla wartkiej narracji ani zaskakujących momentów. Texas Sun to chwilowy odpoczynek od faktycznych nowości w blasku vintage’owej lampy. — Maja Danilenko


Moonstone

Raveena

Moonstone / Empire

Po udanym zeszłorocznym debiutanckim longplayu Lucid Raveena kontynuuje w tym samym kluczu na nowej epce Moonstone. W czterech utworach zawartych na piętnastominutowym wydawnictwie piosenkarka wciąż czaruje post-quiet-stormową wrażliwością, prezentując to, co umie najlepiej — syntezatorowe pościelówki z leniwą linią basu, onirycznymi chórkami i psychodelicznym vibe’m. To znakomity showcase jej talentu, który wciąż czeka na odkrycie na szeroką skalę. — Kurtek


Unlocked

Denzel Curry & Kenny Beats

Loma Vista

Curry na Unlocked podąża dalej obraną na Zuu i kontynuowaną na niemiłosiernie surowym DJ mixie 13lood In-13lood out ścieżką południowego podziemia, tym razem reanimując formułę mixtape’ów z pod znaku kreatywnych szkicowników, gdzie można wszystko i nic nie trzeba. Ducha tego, nomen omen, twórczego odblokowania utrzymuje przede wszystkim komisarz Kenny, który w staroszkolnym paradygmacie o madlibowskich korzeniach prezentuje ogromny wachlarz kombinatorskiego potencjału, który w plemiennych, przesterowanych trapach z których zdążył zasłynąć, często nie miał okazji w pełni wybuchnąć. Tutaj pod (jak zwykle) gimnastyczną lirykę Curry’ego kroi przyjemnie psychodelizujące podróże w kierunku ojców gatunku z Madvillainy i Dillą na czele, mnoży samplowe odwołania i skleja swoje dźwiękowe kolaże z finezją i gracją. Dla sierotek po najsłynniejszym rapowym rzezimieszku obowiązkowa opcja.– Wojtek


Houses

Steve Spacek

Black Focus Records

Steve Spacek to człowiek instytucja. Zaczynał w duecie Spacek by potem rozpocząć udaną solową karierę i firmować swoim nazwiskiem kilka projektów, takich jak Space Invadas czy Africa HiTech. Powinniście pamiętać jego udany album Space Shift z 2005 roku ze świetnym bitem J Dilli w numerze „Dollar”. Krótko mówiąc – to jedna z głównych postaci brytyjskiego future soulu, ale także niezależnej muzyki klubowej, co powinno być słyszalne na nowym albumie artysty „Houses”. Płyta wyszła w Black Focus Records – labelu, który ma na koncie krążki Kamaala Williamsa czy Mansura Browna, a więc gorących towarów, jeśli chodzi o brytyjską scenę jazzową. Zapowiada się interesująco. — Dill


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Nadmorska sielanka Khruangbin i Leona Bridgesa

Khruangbin i Leon Bridges w C-Side

Khruangbin i Leon Bridges w C-Side

Khruangbin i Leon Bridges w odprężającym rejsie w kierunku lat 70.

Khruangbin i Leon Bridges prezentują kolejną odsłonę skąpanej teksaskim słońcem epki. Texas Sun ma stanowić zbiór utworów stworzonych do jazdy autem wśród pól, łąk i innych otwartych przestrzeni, co można było doskonale słyszeć na country-soulowym singlu tytułowym, wydanym jeszcze w grudniu 2019 roku. Na „C-Side” kwartet Khruangin-Bridges, po łagodnej kąpieli słonecznej w nadmorskim kurorcie, praży się w światłach wakacyjnego, miejskiego nieba. Tworzy przy tym własną i niezobowiązującą, funkowo-soulową odpowiedź na pytanie „what’s going on”. Całość materiału z epki drogi Texas Sun poznamy 7 lutego.

Grammy Awards 2019: kto zgarnął złoto?

Coraz częściej mówi się, że nagrody Grammy to już nie to samo, co kiedyś; że straciły znaczenie, że Akademii trudno nadążać za dynamicznie rozwijającą się sceną szeroko pojętej muzyki popularnej. Jedno jest jednak jasne: obserwować zawody lubimy wszyscy. Dzisiejszej nocy atrakcji nagrodowych nie brakowało, a w kategoriach bliskich miskowym klimatom był niemały tłok. Przed 61. rozdaniem Grammy, które poprowadziła dawno niesłyszana Alicia Keys, największego hałasu w nominacjach narobili Kendrick Lamar (aż 8 nominacji za Black Panther: The Album), Childish Gambino i Cardi B. Do kogo z naszych milusińskich (mniejszych lub większych) trafiły złote gramofony? Oto oni:

  • „This is America” — Childish Gambino — utwór roku (pierwszy raz w historii dla hip-hopowego kawałka!), nagranie roku, najlepsze wykonanie: rap/wokalne, najlepszy teledysk
  • Invasion of Privacy — Cardi B — najlepszy album: rap (wystrzałowy występ Bardi z singlem „Money” niejednemu oglądającemu galę zjeżył włos na głowie)
  • „God’s Plan” — Drake — najlepszy utwór: rap (Drizzy zaserwował wymowną wypowiedź na temat samej istoty wyróżnień takich jak Grammy, za co otrzymał szybkie i soczyste… przejście do reklam)
  • remis w kategorii najlepsze wykonanie: rap dla „Bubblin” Andersona.Paaka i „King’s Dead” drużyny w składzie Kendrick Lamar, Jay Rock, Future i James Blake
  • H.E.R. — H.E.R. — najlepszy album: R&B
  • „Boo’d Up” — Ella Mai — najlepszy utwór: R&B (niekwestionowany hit pochodzi z ciepło przyjętego debiutanckiego albumu Elli)
  • „Best Part” — H.E.R. & Daniel Caesar — najlepsze wykonanie: R&B
  • remis w kategorii najlepsze wykonanie: tradycyjne R&B dla „Bet Ain’t Worth the Hand” Leona Bridgesa i „How Deep Is Your Love” PJ’a Mortona i Yebby
  • Everything is Love — The Carters — najlepszy album: urban contemporary
  • Sweetener — Ariana Grande — najlepszy popowy album wokalny
  • Dua Lipa — najlepszy debiut (oprócz sporej liczby singli rozchwytywana młoda wokalistka ma na koncie jeden pełnowymiarowy krążek; w walce o nagrodę pokonała m. in. H.E.R. czy Jorję Smith)
  • Pharrell Williams — producent roku (m. in. dla The Carters, Migos, N.E.R.D., Ariana Grande)

Podczas gali najjaśniej błyszczały panie, szczególnie w kontekście występów. Początek wydarzenia z właściwą sobie werwą odznaczyła Camila Cabello przebojem „Havana” i doborowym towarzystwem m. in. Ricky’ego Martina. Janelle Monae nie zawiodła i zelektryzowała widzów wykonaniem „Make Me Feel”, 75. urodziny celebrowała legendarna Diana Ross, a H.E.R. w pięknym stylu i z wirtuozerskim popisem zaprezentowała utwór „Hard Place”. Aretha Franklin otrzymała fantastyczny hołd w postaci coveru „You Make Me Feel (Like a Natural Woman)” prosto ze złotych gardeł Fantasii Barrino, Andry Day i Yolandy Adams. Jednym z niewątpliwych highlightów wieczoru było widowisko od Travisa Scotta, który może i nie opuścił Staples Center z naręczem statuetek, natomiast z pewnością wywołał na scenie szaleństwo, o którym trudno będzie szybko zapomnieć (nawet chociaż — a może właśnie dlatego że — większość swojego show spędził w klatce). Moglibyśmy się czepiać zaskakującego wyboru Jennifer Lopez do wykonania Motown Tribute czy równie niespodziewanego połączenia Post Malone’a z Red Hot Chilli Peppers, ale należy przyznać, że w tym roku jest więcej przesłanek ku serdeczności niż uszczypliwości.

„Music’s Biggest Night” po raz kolejny przechodzi do historii. Pełną listę nominowanych i nagrodzonych, nie tylko z naszej działki, możecie zobaczyć na oficjalnej stronie Akademii. Uwagi, skargi, zażalenia? Dajcie znać, czy z Grammy w dłoniach do domów wracają wasi faworyci.

Nowy teledysk: Leon Bridges „If It Feels Good (Then It Must Be)”

Leon Bridges wraca z nowym teledyskiem do GOOD THING. Tym razem na singiel zostało wybrane „If It Feels Good” (Then It Must Be)”. Skoczny i pozytywny to numer, a klip w sam raz oddaje jego charakter. Widzimy jak gospodarz, w towarzystwie otaczających go tancerzy, tańczy w różnych lokacjach i właściwie nie ma co dodawać więcej. Lato się kończy, zimno za oknem. Jak chcecie sobie ocieplić dzień, sprawdźcie sobie ten obrazek.

Na deser mamy dla Was wykonaną na żywo wersję „Beyond”, czyli poprzedniego singla z płyty. Gościnnie Luke Combes. Porywająca podobnie jak oryginał.

Leon Bridges coveruje Ginuwine’a

Leon Bridges w maju wydał swój album Good Thing, ale wciąż ma głód nagrywania, bo ostatnio nawiązał współpracę ze Spotify i w ich studiu zarejestrował dwa kawałki. Jednym z nich jest bujający cover klasycznego numeru Ginuwine’a „Pony”, drugim wykonane na żywo „Beyond”, które w normalnej wersji znamy z bieżącej płyty artysty. Ten pierwszy kawałek Bridges wykonywał już wcześniej podczas koncertów. Jego wersja, co oczywiste, brzmi zupełnie inaczej niż oryginał, ale też słucha jej się całkiem przyjemnie, a „Beyond” wykonane live zyskuje dodatkową głębię.

Nowy teledysk: Dej Loaf ft. Leon Bridges „Liberated”

Dawno nie słyszeliśmy nic nowego od Dej Loaf. Artystka już od dłuższego czasu zapowiada nadchodzący album Liberated, jednak nie ujawniła jeszcze żadnych szczegółów poza ubiegłorocznymi singlami. Niedawno do sieci trafił tytułowy numer z płyty, a w nim, obok raperki pojawił się Leon Bridges. Trzeba przyznać, że od czasów „Try Me” jej styl mocno ewoluował, może się więc okazać, że jej debiut będzie sporym zaskoczeniem. Byle tylko nie trzeba było na niego zbyt długo czekać.

Zakochany Leon Bridges w romantycznej retro odsłonie

Zakochany Leon Bridges w romantycznej retro odslonie

Leon Bridges postanowił zabrać nas w podróż do El Paso w Teksasie, gdzie przedstawił swoją miłosną historię. Nieco przesłodzony obrazek pokazuje drogę bohatera przez pozornie nieznaczące spotkanie z przyjaciółmi, jego rozmyślania, aż po spotkanie z wybranką, powolne tańce i miłosne uniesienia. W międzyczasie Leon waha się, czy na pewno ta kobieta będzie z nim do końca życia. Jego miłość jest jednak prawdziwa i przypuszcza, że wybranka jest tą, na którą długo czekał. Kompozycja pochodzi z drugiej płyty artysty Good Thing, wydanej na początku maja tego roku. Posłuchajcie tej przyjemnej kompozycji i zobaczcie miłosną opowieść Bridgesa.

Recenzja: Leon Bridges Good Thing

Leon Bridges

Good Thing (2018)

Columbia

Na drugiej płycie Good Thing Leon Bridges nie dał się zapędzić w kozi róg. Trzy lata po szeroko dyskutowanym Coming Home wskrzeszającym ducha klasycznych nagrań Sama Cooke’a i Otisa Reddinga Bridges wie doskonale, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Dobór najnowszego repertuaru nie jest już kwestią młodzieńczej fascynacji, ale artystycznych poszukiwań i wrażliwości, której piosenkarzowi nie można było odmówić od samego początku kariery.

Good Thing to co prawda nie zachowawcza, ale też nie do końca przemyślana kontynuacja Coming Homing. Co prawda Bridges trzyma zdrowy dystans od klasycznego Motown, jednocześnie nie negując swoich retrosoulowych początków, ale jego nowe kompozycje to materiał na dwie różne plejlisty z niewieloma punktami wspólnymi. Z jednej strony to całkiem zgrabnie skrojona metasoulowa płyta czerpiąca z bogatej historii czarnej muzyki — od inspiracji tradycyjnym rhythm & bluesem, przez smooth soul z filadelfijskim rodowodem („Bet Ain’t Worth the Hand”), połamany, ale ochrzczony funkiem nu jazz („Lions”), aż po soczysty neo-soul („Shy”). Z drugiej natomiast — Good Thing jest zaskakująco w porównaniu do debiutu Bridgesa roztańczone — singlowe „Bad Bad News” łączące twórczo pełnokrwisty jazzowy sznyt i okołohouse’owy bit to jedynie wstęp do tanecznej inkarnacji Bridgesa, który w najbardziej neodyskotekowych momentach krążka („Forgive You”, „If It Feels Good (Then It Must Be)”, „You Don’t Know”) brzmi trochę jak oldschoolowy brat elektropopowego Ushera. Nie tylko ze względu na barwę głosu, ale i dość nowoczesny sposób, w jaki, mimo momentami stylizowanych aranży, napisano te melodie. Nie są to zresztą ani jego najlepsze refreny, ani najlepsze aranże. Z parkietowego Bridgesa broni się wyłącznie „Bad Bad News”. Good Thing potwierdza, że dużo lepiej piosenakarz odnajduje się w downbeatowym repertuarze — na trackliście bryluje zwłaszcza w „Shy”, zbudowanym wokół wyrazistego bitu w klimacie Salaama Remiego, i „Lions” bratającym z nowymi brzmieniami smoothjazzowy soul rodem z debiutu D’Angelo.

Koniec końców to całkiem zgrabnie i kompaktowo skrojona płyta, której słucha się przyjemnie, ale też 10 niezbyt pomysłowo zestawionych ze sobą utworów eksplorujących zupełnie różne tematy i stylistyki — raczej zbiór piosenek niż album muzyczny. Niemniej Bridges nie stoi w miejscu. Good Thing to bez wątpienia rezultat naturalnej ewolucji brzmienia — nie klątwa drugiej płyty, ale przystanek pośredni między artystą imitującym a artystą dojrzałym.

#FridayRoundup: Leon Bridges, Rae Sremmurd, Plan B i inni

Tyle ostatnio wolnego, że ciężko zorientować się już jaki mamy dzień. Ale spokojnie, naszym cotygodniowym cyklem prezentującym piątkowe premiery płytowe, pomożemy odnaleźć się Wam nieco w czasie, tym bardziej, że gdziekolwiek byście teraz nie byli, tonie warto przegapić tych kilku albumów, jakimi obdarowali nas dzisiaj chociażby Leon Bridges, Plan B czy Royce Da 5”9′.


Good Thing

Leon Bridges

LisaSawyer63

Leon Bridges, twórca jednego z najbardziej obiecujących soulowych debiutów ostatnich lat po trzyletniej przerwie wraca z drugą płytą. W zapowiadających Good Thing singlach Bridges odszedł znacząco od swojej mocno inspirowanej Samem Cookiem i Otisem Reddingiem retrosoulowej persony na podobny dystans, który przed laty trzymał od klasycznego soulu Raphael Saadiq na swoim znakomitym The Way I See It. Singlowe „Bad Bad News”„Bet Ain’t Worth the Hand” zwiastowały zwrot w kierunku artystycznej dojrzałości i niewysilonego wysublimowania. Tym samym Good Thing to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy kochają soul, w którejkolwiek z jego niezliczonych inkarnacji! — Kurtek


SR3MM

Rae Sremmurd

Eardruma Records

Ci, którzy jeszcze kilka lat temu wróżyli Rae Sremmurd podobny los, jaki spotkał ich rzekomy pierwowzór tj. Kris Kross, musieli się nieźle zdziwić, kiedy ten duet z Missipi zalał Billboard kolejnymi hitami ze SremmLife 2. Teraz przyszedł czas na trzecią odsłonę tej flagowej serii EarDrummers, tym razem w formule hodłującej słynnemu Speakerboxxx/The Love Below. Zamiast jednej plyty fani otrzymają aż trzy krążki, melodyjne Swaecation, bujające Jxmtro i hybrydę w postaci właściwego SremmLife 3. Single takie jak „Powerglide”, „Perplexing Pegasus”, „Brxnks Truck” czy „Hurt to Look” udowadniają, że Swea Lee i Slim Jxmmi sypią przebojami z rękawów, a obietnica różnorodności sprawia, że 27 utworów nie wygląda tak strasznie, jak mogło się na początku wydawać. Za oknem 30°C, czas wrzucić nowych czarnych Beatlesów na głośniki – Adrian


Heaven Before All Hell Breaks Loose

Plan B

679 Recordings

Jeden z największych wizjonerów nie tylko w świecie muzyki, czyli brytyjski wokalista, raper, aktor oraz producent — Plan B, powraca z nowym albumem. Od wydanego w 2012 roku krążka Ill Manors, który był jednocześnie ścieżką dźwiękową do wyreżyserowanego przez artystę, powalającego wręcz filmu o tym samym tytule, minęło już sporo czasu. W międzyczasie na świat przyszła jego córka, przez co nie udzielał się zbytnio na scenie. Na albumie zatytułowanym Heaven Before All Hell Breaks Loose, po raz pierwszy w dyskografii muzyka nie usłyszymy rapu, a przy produkcji utworów Ben Drew współpracował z kilkoma znanymi postaciami udzielającymi się u zdecydowanie bardziej popowych wykonawców. Jaki jest efekt takich zmian, sprawdzić możecie poniżej.


Book of Ryan

Royce Da 5’9”

Entertainment One Music

Royce postanowił dodać gazu w 2018 roku i po miesiącu od wydania PRhyme 2 atakuje solowym projektem Book of Ryan. Nowe dzieło ma być najbardziej osobistym albumem ze wszystkich wydanych przez niego do tej pory. Co znajdziemy na płycie? Aż 21 utworów, na których u boku gospodarza pojawią się Eminem, J. Cole, Logic, Pusha T, Jadakiss, Fabolous i wielu innych. Czy przy takiej ilości gości krążek zachowa personalny charakter? Tego nie wiemy. W nostalgicznym „Boblo Boat” się to udało, więc nie ma podstaw, by nie zaufać reprezentantowi Detroit. Jedno jest pewne, wszyscy fani bardziej oldschoolowych brzmień będą zadowoleni. — Mateusz


Free Yourself Up

Lake Street Dive

Nonesuch

Jeśli po chybionym mariażu soulu i country na tegorocznej płycie Justina Timberlake’a wciąż są wśród was tacy, których trzeba przekonywać, że obie stylistyki da się pięknie ze sobą pożenić, to najnowszy krążek kwartetu Lake Street Dive, który od lat porusza się na pograniczu obu gatunków, powinien być skuteczną odtrutką. Free Yourself Up zwiastowane przez fanastyczny singiel „Good Kisser” to ekstatyczny powrót do soulowego fusion lat 70., kiedy muzyka popularna nie znała barier i ram. To też must-listen dla miłośników Alabama Shakes, Nathaniela Rateliffa czy Mavis Staples. — Kurtek


Simi

BlocBoy JB

Bloc Nation

Ksywka BlocBoy JB nie jest jeszcze tak powszechnie kojarzona. Dobrze znany wszystkim jest natomiast jego singiel „Look Alive”, który od kilku tygodni utrzymuje się na wysokich miejscach list przebojów. Nie jest tajemnicą, że sukces utworu to przede wszystkim zasługa gościnnego występu Drake’a, jednak Aubrey niejednokrotnie pokazał, że bacznie obserwuje podziemie i wie, na kogo warto zwrócić uwagę. Simi będzie więc pierwszą okazją dla młodego rapera z Memphis, by pokazać, że popularność „Look Alive” to nie wyjątek. Na albumie pojawią się zresztą także inni goście, których obecność z pewnością nie zaszkodzi gospodarzowi – Lil Pump, Moneybagg Yo, 21 Savage i YG. Czy BlocBoy JB wystrzeli, czy może to kolejny one-hit wonder? — Mateusz


Nowy teledysk: Leon Bridges „Bet Ain’t Worth the Hand”

Tydzień po premierze klipu do neo-dyskotekowego „Bad Bad News” Leon Bridges wizualizuje drugą stronę jego pierwszego podwójnego singla promującego drugi krążek Good Thing planowanego na 4 maja. W klipie do emocjonalnego “Bet Ain’t Worth the Hand” kunsztownie podszytego smyczkowym aranżem Bridges adekwatnie towarzyszy rozmaitym ludziom w ich osobistych sytuacjach życiowych. Wciela się wówczas w rolę niemego świadka, niewidzialnego przechodnia, być może kogoś w rodzaju anioła stróża. Nie interweniuje jednak, ale współodczuwa, co zdaje się potwierdzać zaangażowanym tekstem.

Nowy teledysk: Leon Bridges „Bad Bad News”

Praktycznie rzutem na taśmę, po niedawnej publikacji dwóch singli promujących nadchodzący krążek Leona, otrzymujemy teledysk ilustrujący jeden z nich, a mianowicie „Bad Bad News”. Ta bardziej skoczna kompozycja doczekała się klipu w którym Bridges pokazuje nam, że prócz świetnego wokalu umie się też dobrze ruszać. Czy fani sentymentalnego retro soulu z debiutu wokalisty będą czuć się rozczarowani? Niekoniecznie, wszakże nadal wyczuwalny jest tu duch minionej epoki, ale nieco bardziej odkurzony. Sama wizualizacja jest dość zagadkowa, w sumie do końca nie wiemy jak ją dobrze zinterpretować, ale cytując klasyka „rhytm is gonna get you”. Sprawdźcie sami.

Premiera drugiego album wokalisty Good Thing zaplanowana jest na 4 maja. Koniecznie zanotujcie to w swoim kalendarzu!

Leon Bridges zapowiada drugi krążek

Zapowiedzi zapowiedziami, ale mamy również konkrety. Leon Bridges, Teksańczyk znany szerokiemu gronu odbiorców z popularnego utworu „Coming Home” promującego jego znakomity debiutancki longplay o tym samym tytule, powraca i to nie byle jak bo w asyście aż dwóch nowych singli, które zapowiadają jego drugi album Good Thing.

Wokalista, na rozgrzewkę, przygotował kompozycje, które zadowolą wszystkich wielbicieli jego talentu. Mamy i coś rzewniejszego i coś do szybszego tupania nóżką. Pierwszy z singli, „Bad Bad News” jest bujająco-funkującym trackiem, którego nie powstydziłby się sam Raphael Saadiq, natomiast „Bet Ain’t Worth the Hand” to niezwykle romantyczna kompozycja, przywodząca na myśl złotą erę r&b. Dla każdego coś miłego, a w zależności od nastroju możecie wybrać sobie swojego faworyta. Niezaprzeczalnie zapowiada się stosowna kontynuacja pierwszej płyty artysty.

Leon Bridges reinterpretuje „Gwiaździsty Sztandar”

leon-bridges-national-anthem-espn

Superbowl już w niedzielę. Jak co roku podczas święta amerykańskiego futbolu usłyszymy kolejną reinterpretację amerykańskiego hymnu, która być może przejdzie do historii, jak niezapomniane wykonanie Whitney Houston z 1991 roku, ale prawdopodobnie nie, zwłaszcza że powierzono je w tym roku amerykańskiemu śpiewakowi bro country — Luke’owi Bryanowi. Na odtrutkę ESPN zaprosił Leona Bridgesa, by wykonał swoją własną, na wskroś soulową wersję „Gwiaździstego Sztandaru”. Krótkie wideo poniżej. Gdybyście zastanawiali się, kto w tym roku wystąpi z obszernym show podczas przerwy w rozgrywkach, tak, to Lady Gaga.

Mocna obsada albumu zainspirowanego filmem The Birth of a Nation

Za niecały tydzień do kin w Stanach Zjednoczonych wchodzi film zatytułowany The Birth Of A Nation opowiadający historię Nata Turnera, który to w 1831 roku poprowadził rebelię niewolników w stanie Virginia. Aby zobaczyć obraz u nas, przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Od wczoraj natomiast cieszyć się możemy za to ścieżką dźwiękową zainspirowaną tą historią. Przyznać trzeba, że jest ona iście gwiazdorska. Wśród artystów, którzy stworzyli na jej potrzeby zupełnie nowe utwory, znaleźli się m.in. Vic Mensa, Pusha T, Leon Bridges, Killer Mike, Anthony Hamilton czy Nas. Jak sami się za chwilę przekonacie, wszyscy stanęli na wysokości zadania, dając naprawdę przejmujące i dające do myślenia kompozycje.

Nowy teledysk: Leon Bridges „This Love”

leon-bridges-this-love-video-715x377
Jak mało potrzeba do szczęścia. Tak sobie właśnie pomyślałem podczas oglądania teledysku do nowego singla Leona Bridgesa — „This Love”. Sam jeden Bridges śpiewający do akompaniamentu gitary akustycznej. Na początku myślałem, że jest to kręcone przed publicznością, ale nie. Wszystko zostało zrobione właśnie kameralnie i bez specjalnych udziwnień, a nakręcone w klubie Vega w Kopenhadze. Takich kawałków o miłości nigdy dość.

Leon Bridges reedytuje Coming Home

leon

Jeden z najciekawszych zeszłorocznych soulowych debiutantów — Leon Bridges reeduje swój znakomity debiutancki album Coming Home. Na rozszerzonej edycji, która jest już dostępna na iTunesSpotify znalazło się aż pięć dodatkowych numerów utrzymanych w tym samym stylu, co oryginalny materiał — od gospel przez sentymentalny olschoolowy soul po rock & roll. Podobno nowe piosenki nie są jednak odrzutami z sesji nagraniowych oryginalnej wersji krążka, ale Bridges zarejestrował je podczas specjalnej sesji nagraniowej z myślą o reedycji przez kilkoma miesiącami. Na tę chwilę nie wiadomo, czy nowa wersja Coming Home ukaże się także w wersji fizycznej. Niezależnie od tego, to bardzo miła niespodzianka od utalentowanego wokalisty.

Nowe utwory na Coming Home:
11. „There She Goes”
12. „Daisy Mae”
13. „Mississippi Kisses”
14. „Here in My Arms”
15. „Outta Line”

Nowy teledysk: Leon Bridges „River”

leon-bridges-river-video

Album Coming Home, którego autorem jest nominowany do tegorocznego Grammy Leon Bridges, to dawka naprawdę świetnej muzyki i jedna z lepszych pozycji z ubiegłego roku. Najnowszym singlem promującym to wyjątkowe wydawnictwo, wybrany został zamykający całość, akustyczny i niezwykle emocjonalny utwór zatytułowany „River”. Powalający klip, którego reżyserem jest Miles Jay, nakręcony został w całości w Baltimore, co jest nawiązaniem do tragicznych wydarzeń, jakie śledzić mogliśmy niecały rok temu. Obrazek przedstawia artystę wykonującego utwór w jednym z typowych dla Stanów przydrożnych moteli oraz kilka scen z życia afroamerykańskich rodzin, które, pomimo że wyglądają na pełne smutku i rozpaczy, kończą się ujęciami niosącymi nadzieję na lepsze dni. Poniżej video oraz krótka informacja od wokalisty, w której wyjaśnia okoliczności powstania utworu, oraz przesłanie zawarte w teledysku.

CaJDlqmUYAAKu7a

Kendrick Lamar liderem nominacji do nagród Grammy!

kdotgrammy

Z roku na rok nominacje do Nagród Grammy dają nam coraz więcej powodów do narzekań, zaskoczeń i pytań „dlaczego?”. Potem bywa jeszcze gorzej, gdy dochodzi do ogłoszenia właściwych zwycięzców, ale nie o tym. Dzisiaj poznaliśmy listę artystów, albumów i piosenek, które w przyszłym roku będą miały szansę na zdobycie tej wciaż podobno prestiżowej statuetki. Co ciekawe, patrząc ogólnie to nie jest tak źle. Dziwić może obecny na liście rapowych występów roku freestyle Drake’a, a poważnie zdenerwować nieobecność Kamasiego Washingtona wśród walczących o instrumentalny jazzowy album roku. Skupmy się na pozytywach. Po pierwsze Kendrick Lamar, który zdominował listy liczbą jedenastu (!) nominacji. Jest to imponujący wynik, gdyż jedynym artystą w historii, który otrzymał ich więcej na potrzeby jednej gali, był Michael Jackson (dwanaście). Drugie miejsce — ex aequo z Taylor Swift — zajmuje The Weeknd ze swoją szczęśliwą siódemką. Zarówno K-Dot jak i Abel walczyć będą nie tylko w swoich gatunkowych kategoriach, ale także w tych najważniejszych ogólno-muzycznych. Nieźle wyglądają kategorie związane z klasycznym i nowoczesnym r&b. The Internet, Lianne La Havas, Miguel, Hiatus Kaiyote, Jazmine Sullivan, Leon Bridges, Kehlani (!) i oczywiście wielka niespodzianka końcówki 2014, czyli D’Angelo — zdecydowana większość z nich faktycznie reprezentuje współczesny obraz czarnej muzyki. Podobnie sprawa wygląda z hip hopem — nie jest idealnie, ale widać jakąś tam próbę wyważenia zestawu pod kątem sukcesów komercyjnych, jak i artystycznych (J Cole, Drake, Kendrick. Dr. Dre). Niezbadane są jednak wyroki Akademii w sprawie ogłaszania ostatecznych zwycięzców, więc staram się nie zakładać, że moi faworyci wygrają wszędzie tam, gdzie bym chciał (Czarny Mesjasz ze złotym gramofonem za Record Of the Year — to by było zbyt piękne). Pełną listę nominowanych znajdziecie na przykład tutaj.

Macklemore i Ryan Lewis prezentują nowy utwór „Kevin” podczas American Music Awards

macklemore

Jeden z najgorętszych hiphopowych deuetów ostatnich lat, bijący rekordy sprzedaży, wyświetleń i popularności, od jakiegoś czasu zapowiada kontynuację debiutanckiego krążka The Heist. Mamy już pierwszy singiel, mamy też i pierwszy klip (jak przystało na chłpaków z dużym rozmachem), teraz pora na podsycenie atmosfery premierą utworu na żywo. Podczas gali American Music Awards, Macklemore i Ryan Lewis zaprezentowali nowy, dotąd nieopublikowany utwór „Kevin”, w którym gościnnie usłyszeć możemy Leona Bridgesa, odpowiedzialnego za soulowy refren. Jak to duet zdążył nas przyzwyczaić, otrzymaliśmy kolejny bogato zaaranżowany numer z politycznym, społecznym i zaangażowanym tekstem, w którym Macklemore porusza temat uzależneinia od leków. Przypominay również, że chłopaki zagrają w Polsce 18 marca w łódzkiej Atlas Arena.

Edit:
Mamy już również wersję studyjną!

Nowy utwór: Leon Bridges „So Long”

leonbridgessolong

Są takie momenty, w których człowieka ogarnia pewna nerwowość wynikająca czasem z życia zawodowego, czasem z prywatnego, a czasem jest wypadkową tylu wydarzeń, emocji i przemyśleń, że trudno to w jakikolwiek sposób zakwalifikować, czy opisać. Przeważnie wtedy szukamy ukojenia, takiej przestrzeni niezmąconej przez innych, gdzie możemy wziąć głęboki oddech. Chyba jednym z najlepszych sposób na poradzenie sobie z tego typu stanem jest muzyka. Taki kojący charakter z pewnością posiada głos Leona Bridgesa oraz jego najnowszy utwór „So Long”, który znalazł się na soundtracku filmu „Wstrząs”, (premiera dopiero przed nami). W towarzystwie gitary akustycznej, organów hammonda oraz delikatnych chórków, artysta otula słuchacza ciepłym brzmieniem swojego wokalu i z łatwością odbiera tę całą nerwowość, przenosząc w jakiś magiczny, zawieszony między soulem i nostalgią świat. Jest pięknie.