Wydarzenia

50 cent

Muzeum Shady’ego

No, właściwie to nie wyłącznie Shady’ego. I nie do końca muzeum, gdyż była to tylko czasowa wystawa. Shady Records Museum było do obejrzenia w Nowym Jorku. Eksponaty pozwoliły na dokładne prześledzenie historii wytwórni… oraz koncertowych ciuszków Eminema i 50 Centa. Nie zabrakło też przechwałek dowodów na wielkość wytwórni – można było przyjrzeć się platynowym płytom oraz nagrodom Grammy.

Pierwszy raz Lil’ Kim i 50 Cent’a

Nie, nie chodzi o TEN pierwszy raz. Chociaż jakby nie patrzeć (a raczej słuchać) tekst piosenki jest dość mocno związany z seksem. Dwa dni temu 50 Cent podczas swojego występu w Perth niespodziewanie zaprosił na scenę Lil’ Kim. Wykonali swój wspólny kawałek „Magick Stick’, który w 2003 pojawił się na albumie Queen B La Bella Mafia. Dacie wiarę, że jeszcze nigdy tego nie robili razem? (Rany, bez podtekstów!) Widownia oszalała. Jak na ich debiut było naprawdę gorąco! Kimberly wbrew pogłoskom wyglądała i rapowała całkiem fajnie. Oglądajcie:

Nowy teledysk: Nicole Scherzinger & 50 Cent „Right There”

Póki co debiutancki album głównej wokalistki (nieistniejącego już) zespołu The Pussycat Dolls ukazał się wyłącznie w Wielkiej Brytanii. Niemniej zwyciężczyni amerykańskiej edycji „Tańca z gwiazdami” i najprawdopodobniej nowa prowadząca „The X Factor US” ma ambicje również, by w jej rodzimym kraju doceniono jej muzykę i talent. Tak oto już 17-go maja na iTunes w Stanach pojawi się „domniemany” pierwszy singiel z longplay’a „Killer Love” – wyprodukowany przez Jima Jonsina kawałek „Right There„, wzbogacony o kilka wersów, które podłożył sam 50 Cent.

Sama piosenka ma prawo pretendować do miana jednego z hitów nadchodzących wakacji AD 2011, jako że jest leciutka, bezpretensjonalna i szybko wpada w ucho. Teledysk, który zadebiutował kilka godzin temu, również jest bardzo sympatyczny – na pewno jak będziecie siedzieć w knajpach podczas upałów sącząc drinka, będzie wam się miło oglądało. Dlaczego? Jest słońce, są atrakcyjne kobiety bujające się w rytm muzyki, jest pokazana wakacyjna impreza. A sam klip po skoku.

(więcej…)

Pjona: najlepsze single The Game’a

red-album

Na 20 kwietnia The Game zapowiedział swoje nowe dzieło o tytule „The R.E.D. Album”. 21 kwietnia świat muzyki będzie wyglądał inaczej (ach, te marzenia!). Wg plotek na płycie pojawią się takie osoby jak Justin Timberlake, Nate Dogg, Lady GaGa (!!!), Busta Rhymes, Ludacris, Lupe Fiasco, Mary J. Blige czy Nas. Czy nie sądzicie, że goście są ciekawi? Miejmy nadzieję, że materiał będzie również intrygujący. Żeby nie zapomnieć o tym niepokornym gościu z Compton stworzyłem dla Was ranking pięciu najlepszych kawałków Game’a. Aby mieć mniej roboty postanowiłem wziąć pod uwagę tylko single. Jestem sprytny. Zapraszam do tej krótkiej lektury, która ma na celu wyłącznie promować nadchodzący materiał mojego kolegi z LA.

(więcej…)

Przerwa na rap#1

wale

Wiadomo czasami trzeba sobie zrobić małą przerwę. Dlatego “przerwa na rap” też nam się przyda, taki nowy cykl, będzie to garść informacji przeróżnych ze światka hip-hopu, teledyski, newsy itd. itd, żeby nie zaśmiecać tym zbytnio strony i żeby nie słyszeć, że zbytnio odskakuje sobie od “soul” w nazwie. Raz na jakiś czas w przerwie na rap będzie to wszystko więc zbite i podane na misce rzecz jasna. Dziś w “przerwie na rap” dwa teledyski i news koncertowy.

(więcej…)

Nowy teledysk: 50 Cent feat. Ne-Yo „Baby By Me”

50 Cent właśnie wypuścił teledysk promujący jego nową płytę Before I Self Destruct. Cóż osobiście nigdy nie byłam jego fanką i nie jestem „znawczynią” 50 Centa, ale wyborem singla promującego album zaskoczył mnie. Raper kojarzony zawsze raczej z nieco innym klimatami startuje z taką balladkowo – mid-tempową piosnką? Czyżby zmieniał target albo też na początek chce zapolować tych za hip-hopem nie przepadają, ale lubią się pochwalić, że słuchają „niegrzecznego” chłopca? Czas pokaże. Na razie niech może pomyśli nad zmianą reżysera (Chris Robinson), bo ten nie wymyślił nic interesującego. Mamy więc typowy, nużący klip. Ale znajdzie się tam jak zwykle miejsce dla „gorącej” dziewczyny. Tym razem nią jest Kelly Rowland. PS. 50 Centowi marzą się trojaczki ;)

Daty, okładki, tytuły – słowo o nowych wydawnictwach

premiery

Począwszy od października aż do połowy grudnia to zawsze najlepszy okres w roku pod względem ilości wydawanych płyt. Niestety to raczej nie dlatego, że wszyscy wykonawcy doznają wówczas twórczego olśnienia i magicznego przypływu kreatywności, ale dlatego, że w tym okresie muzyka najlepiej się sprzedaje w związku z bardzo dochodowym okresem przedświątecznym. A że wydawnictwa świeże trafiają w sklepach na najlepsze półki, single wtedy zajmują niejednokrotnie wysokie pozycje na listach, a machina promocyjna działa na pełnych obrotach, to i przychody z pierwszych tygodni sprzedaży płyt są wyższe, bo skoro ludzie i tak coś kupują, to statystycznie częściej sięgać będą po coś niedawno wydanego, co niedawno reklamowano w radiu, niż po album, który już przebrzmiał i nikt o nim nie pamięta (w sensie komercyjnym).

(więcej…)

Nowe teledyski: Eminem/50 Cent „Crack a Bottle”

Eminem najwyraźniej próbuje zrobić trochę zamieszania wokół nadchodzącego „The Relapse” czy to wydając 5 singli jeszcze przed premierą albumu, czy to szmuglując do sieci fragmenty psychopatycznych teledysków kilka miesięcy po premierze singla. Nie mniej jednak ostatnio do Internetu trafiły dwa oddzielne teledyski do „Crack a Bottle” (po jednym dla zwrotek Eminema50 Centa). W żadnym z nich raperzy nie pojawiają się jednak we własnej osobie – pierwszy po raz kolejny pokazuje schizofreniczną naturę Eminema; drugi, przedstawia kilkanaście tańczących panienek rzucających dolarami (jakie to typowe). Oba pod koniec odsyłają słuchacza do oficjalnej strony promowanego albumu therelapse.com. Ja mam bardzo mieszane uczucia, ale już lepsze to niż kolejny błazeński klip w stylu „We Made You”, prawda?

Guess who’s back?

Zastanawiacie się kim jest ten facet ze zdjęcia powyżej? Twarz wydaje się znajoma, ale jednak żadnym sposobem nie udaje się Wam powiązać jej z jakąś konkretną personą? Zdaje się, że większość zapomniała już o naszym dobrym hip-hopowym znajomym, ukrywającym się po wiele mówiącym pseudonimem Eminem. Trudno uwierzyć w dwie rzeczy – że ten facet, kiedykolwiek grał czarną muzykę i że naprawdę jeszcze istnieje. Mnie ponad wszystko zaszokował właśnie fakt jego obecności, wydawało mi się, że dzień długo zapowiadanego powrotu nigdy nie nastąpi. A jednak wraca. Przez wielu uwielbiany, przez innych znienawidzony, ale jednak ważny gracz na hip-hopowym poletku początku obecnej dekady. Fenomenem zdaje się być fakt, że po tylu latach niebytu nadal ma na tyle wiernych fanów, aby w ciągu zaledwie dwóch tygodni od wydania nowego singla zdobyć szczyt Billboardu. Bo oto w datowanym na jutro notowaniu amerykańskiej listy, raper i jego kawałek „Crack a Bottle” z gościnnym udziałem Dra Dre50 Centa, awansuje z #78 na #1. Oczywiście wszystko dzięki digital sales i rekordowej liczbie 418 tysięcy sprzedanych empetrójek w pierwszym tygodniu. Cyfry robią wrażenie, a kawałek? Nie liczcie, na to, że Eminem się zmienił. To ten sam pełen życiowego pesymizmu rap z ziarnem nienawiści. Nie mniej jednak Em odkrywa tu nieco inną jakość, to już nie ta sama komercyjna papka rodem z „Encore”, którą serwował nam w ostatnich latach, zanim zrobił sobie przerwę. Utwór brzmi undergroundowo. Nadal jest to mainstream, ale z dużą dozą hip-hopowej prawdziwości. Mimo wielu wątpliwości, zapowiada się lepiej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Najbardziej jestem ciekaw min tych wszystkich dwunastolatków od RihannyKaty Perry, kiedy zobaczą, co okupuje szczyt Billboardu. Myślicie, że te dzieci jeszcze kojarzą Eminema? Na pewno nie zrozumieją niewątpliwie otaczającego go „kultu fanowskiego” na podstawie tego, nie ukrywajmy, przeciętnego komercyjnie, kawałka. Jeśli jeszcze nie słyszeliście, o co tyle zachodu, odsłuch czeka na Was po skoku.

(więcej…)

Nowy KanYe i nowy …

kanye+50

Wasz KanYe, a mój Kejn, stwierdził, że jeśli rok w rok nie uraczy nas swoim kolejnym albumem, nasze życie będzie niekompletne. Fakt, świat muzyczny z panem Westem jest barwniejszy, niż świat bez pana Westa, ale martwię się, czy przypadkiem przy tym tempie nie dostanie zadyszki. Jak wiecie, ja się często martwię, bo pomimo mojego zimnego serca, mam paradoksalnie wielką potrzebę empatii. W każdym razie, nowy album KanYe będzie prawdopodobnie nosił tytuł 808s and Heartbreak i ukaże się 16 grudnia. Zainspirowany dokonaniami T-Paina (?!), raper ma ponoć zrobić niemały użytek z wokodera. KanYe, miej litość. Wokoder nierozerwalnie wzbudza we mnie wiadome odruchy. Podczas wczorajszego koncertu w nowojorskiej Knitting Factory, artysta wokonał dwa premierowe utwory – singlowe Love Lockdown oraz Swagger Like Us. Występ zobaczycie po skoku. A jeśli do fonograficznego powrotu szykuje się Wasz KanYe, a mój Kejn, to oznacza, że oczywiście musi powrócić ktoś jeszcze … Tak, zgadliście, cała kumulacja toto loto dla Was! 50 Cent także jeszcze przed końcem roku wypuści płytę zatytułowaną Before I Self Destruct.Nowe wydawnictwo 50 groszy ma podobno być mroczne, niezwykle osobiste. Co ciekawe, raper kończy z gościnnością i tym razem lista kolaboracji ma być znacznie ograniczona. To byłoby na tyle. Czy po tym Fifty dokona autodestrukcji? Skrycie na to liczę. I kto tym razem wygra pojedynek ? Przypominam, że po zeszłorocznej walce o pierwsze miejsce i najwyższą sprzedaż krążków prowadzi Kanye z wynikiem 1:0. Skaczcie i oglądajcie, co też to Kejn kombinuje tym razem i czy dzięki temu ponownie zapewni sobie zwycięstwo nad Curtisem. Przez to, że Centuś ostatnio olał nasz uroczy kraj, nie zasłużył na miejsce w nagłówku, o. (więcej…)