
Na 20 kwietnia The Game zapowiedział swoje nowe dzieło o tytule „The R.E.D. Album”. 21 kwietnia świat muzyki będzie wyglądał inaczej (ach, te marzenia!). Wg plotek na płycie pojawią się takie osoby jak Justin Timberlake, Nate Dogg, Lady GaGa (!!!), Busta Rhymes, Ludacris, Lupe Fiasco, Mary J. Blige czy Nas. Czy nie sądzicie, że goście są ciekawi? Miejmy nadzieję, że materiał będzie również intrygujący. Żeby nie zapomnieć o tym niepokornym gościu z Compton stworzyłem dla Was ranking pięciu najlepszych kawałków Game’a. Aby mieć mniej roboty postanowiłem wziąć pod uwagę tylko single. Jestem sprytny. Zapraszam do tej krótkiej lektury, która ma na celu wyłącznie promować nadchodzący materiał mojego kolegi z LA.
5. My Life f. Lil Wayne (produkcja: Cool & Dre)
Nawet auto-tune w tym utworze nie przeszkadza. Dzięki Wayne’owi całość brzmi przebojowo, mimo nieciekawej tematyki (w sensie nie ma się z czego śmiać). Sporo się mówiło o „My Life” z powodu wersów odnośnie Eminema i Proofa. W wersji obrazkowej zostały one podmienione, więc nie wyłapiecie kontekstu. Jednak chyba nie warto, bo jak mowił później Game kontrowersje wynikały ze złej interpretacji.
4. Dreams (produkcja: Kanye West)
Kolejny mocny singiel. Zresztą wszystkie są takie. Z pewnością wyróżnia go sampel z utworu „No Money Down” (Jerry Butler). Singiel został dedykowany pani o nazwisku Yetunde Price (przyrodnia siostra Sereny Williams i Venus Williams), która została zastrzelona. Name-dropping po całości i ogromny wpływ na środowisko muzyczne. Każdy artysta marzy o nagraniu przynajmniej raz w życiu takiego singla.
3. Hate It or Love It f. 50 Cent (produkcj: Cool & Dre)
Nominacja do nagrody Grammy mówi sama za siebie? A może bardziej przemawia do Was remix Mary J. Blige wypuszczony jako…singiel promujący jej materiał? Kochajcie ten numer!
2. Let’s Ride (produkcja: Scott Storch)
Z „Let’s Ride” jest tak: krytycy w większości nie lubią, ludzie na imprezach w większości przy tym szaleją. Generalnie jest to mój ulubiony kawałek z drugiej płyty Game’a. Świetne nawiązanie do Doktorka, prawdziwy g-funkowy klimat… po prostu banger!
1. Dope Boys f. Travis Barker (produkcja: 1500 or Nothin’ & Travis Barker)
Sampel z The Beatles, Travis Barker na bębnach! Nie było opcji, żeby ten numer nie został singlem. Nie było też możliwości, żeby nie został nr 1 w moim rankingu. Klasyk! Takiego Game’a lubię najmocniej. Kawałków w takim stylu chciałbym jak najwięcej na czerwonym albumie. Amen.


Komentarze