kanye west

Nowy album Pusha T już w piątek?

Po tym, jak miesiąc temu Kanye zaczął ogłaszać daty premier albumów na swoim Tweeterze, spotkało się to z żywiołową reakcją fanów rapu. Według tych zapowiedzi, w przeciągu najbliższych tygodni płyty wypuszczą m.in. Nas, Pusha T, a nawet sam Ye. Do głośnych wpisów nie odniosła się jak do tej pory żadna z wytwórni, można więc przypuszczać, że za dwa dni faktycznie usłyszymy jeden z zapowiadanych krążków. Na pierwszy ogień ma iść właśnie członek Clipse z długo wyczekiwanym King Push. Poza datą premiery po sieci krąży jeszcze prawdopodobna tracklista, także ujawniona przez Westa. Czyżby nadchodzący czerwiec był jednym z najgorętszych od lat? Przekonamy się niebawem. Lista utworów z King Push poniżej.

Spis utworów:

1. If You Know U Know
2. Sociopath
3. Games We Play
4. Come Back Baby
5. Infrared
6. Hard Piano
7. How Do You Respond
8. Santaria

Tidal oskarżony o fingowanie liczby odtworzeń Beyoncé i Kanyego Westa

Przed dwoma laty w marcu 2016 roku wielu nie dowierzało, gdy Tidal oświadczył, że w ciągu pierwszych 10 dni ekskluzywnego streamingu The Life of Pablo Kanyego Westa w serwisie krążek doczekał się aż 250 milionów odsłon. W tym samym czasie platforma deklarowała tylko 3 miliony subskrybentów — każdy z nich musiałby w tym czasie odsłuchać album średnio 8 razy każdego dnia. Kilka miesięcy później kolejny rekord miało pobić Lemonade Beyoncé — następne wydawnictwo opublikowane w serwisie na wyłączność — tym razem deklarowanych streamów było 308 milionów w ciągu nieco ponad 2 tygodni. W zeszłym roku norweska gazeta Dagens Næringsliv w wyniku dziennikarskiego śledztwa dotarła do dokumentów potwierdzających, że liczby były wyssane z palca. Co więcej na ich podstawie ówczesna liczba faktycznych subskrybentów według zewnętrznych źródeł oszacowana została na 1 milion osób w skali całego świata.

Teraz Dagens Næringsliv ujawnia kolejne rewelacje dotyczące fingowania liczb streamingowych przez serwis Jaya Z. W centrum afery — Beyoncé i Kanye West — według gazety beneficjenci nawet kilkunastu tysięcy milionów fałszywych odtworzeń. To miało z kolei przyczynić się do wypłaty nienależnych tantiem kosztem innych artystów. Gazeta weszła w posiadanie dysku twardego z dotyczącymi odtworzeń utworów w serwisie poufnymi danymi — zgodnymi z deklarowanymi wytwórniom liczbami. Dziennik skonfrontował wyrywkowo dane przypisane konkretnym użytkownikom, wchodząc z niektórymi w bezpośredni kontakt. Była wśród nich m.in. Tiare Faatea, studentka prawa z Waszyngtonu, która w 24 godziny miała przesłuchać zawartość Lemonade 180 razy, czemu w rozmowie z tabloidem stanowczo zaprzeczyła.

Sprawą zainteresował się też Norweski Uniwersytet Nauki i Technologii, który opublikował przed miesiącem obszerny raport wykazujący manipulację danymi przez Tidal. Dokument przygotowany przez NTNU wykazuje m.in., że niektórzy z użytkowników musieliby słuchać wielu utworów z The Life of Pablo jednocześnie, co jest fizycznie i technicznie niemożliwe. W przypadku Lemonade z kolei kopiowano wcześniejsze faktyczne dane o odsłuchach, zmieniając jedynie godziny — zgodnie z raportem w tym przypadku utwory miały być słuchane przez użytkowników wielokrotnie w tej samej kolejności i przełączane w takim samym cyklu z dokładnością do milisekundy. W sumie wykryto ponad 150 milionów fałszywych streamów TLoP i ponad 170 milionów Lemonade. Szacuje się, że na podstawie danych o liczbie odtworzeń z Tidala TLoP zarobiło w lutym i marcu 2016 roku około 2 milionów euro, a Lemonade — w kwietniu i maju tego samego roku około 2,5 miliona dolarów.

Tidal stanowczo zaprzeczył wszystkim oskarżeniom, twierdząc, że raport uczelni został sfałszowany na zamówienie gazety. Podważył także wiarygodność i pochodzenie danych, na podstawie których go przygotowano.


Artykuł bazuje na przedruku oryginalnego tekstu Dagens Næringsliv, który ukazał się wczoraj na Music Business Worlwide.


Nowy utwór: Travis Scott ft. Kanye West, Lil Uzi Vert „Watch”

U Travisa sporo się ostatnio działo i to nie koniecznie pod względem muzycznym. W ubiegłym roku nie doczekaliśmy się długo zapowiadanego i wyczekiwanego Astroworld, jednak wszystko wskazuje na to, że premiera trzeciej solówki Scotta zbliża się wielkimi krokami. Po raz pierwszy od bardzo dawna La Flame zaszczycił nas singlem. Na „Watch” u boku gospodarza usłyszymy Lil Uzi’ego i Kanye’ego Westa. Bit natomiast wyprodukował jeden z autorów hitowego „Magnolia” – Pi’erre Bourne. Jak prezentuje się sam kawałek? Travis wypuścił wreszcie coś, co nie brzmi jak kolejny odrzut z Rodeo, można więc liczyć na to, że na nadchodzącym krążku będzie chciał obrać nowy kierunek.

Christina Aguilera wraca z nowym singlem z pomocą Kanyego Westa

Kto by pomyślał, że po wyjątkowo odtwórczym popowym Lotusie Christina Aguilera jeszcze kiedykolwiek będzie miała cokolwiek wspólnego w hip hopem, a tymczasem piosenkarka przygotowuje się do wielkiego powrotu i pierwszy singiel z albumu Liberation (który trafi do sprzedaży już 15 czerwca) został wyprodukowany m.in. przez Kanyego Westa. Szkoda, że akurat teraz, kiedy ten jest w definitywnym dołku swojej kariery. Tym samym „Accelerate” z gościnnym udziałem Ty Dolla $igna i 2 Chainza to trappopowy bałagan łączący w sobie niedoszlifowane pomysły na 2, może nawet 3 numery i komplikujący nadto popową tkankę. Patrząc na wulgarny teledysk w zamyśle miało być to chyba drugie „Dirrty”. Na krążku ma być w sumie 15 kawałków, w jednym z nich pojawi się także Demi Lovato. Aguilera kombinuje, a to już coś. Z oceną jeszcze się wstrzymajmy — poczekamy, zobaczymy.

Nowy utwór: Kanye West ft. T.I. „Ye Vs The People”

Głośny powrót Ye na Tweetera niektórych ucieszył, a innym nieźle podniósł ciśnienie. Chyba większą burzę w ostatnim czasie wywołały jego polityczne komentarze, niż chociażby daty premier, którymi nas uraczył. Co więc w obliczu takiego zamieszania postanowił zrobić Kanye? Wziął mikrofon w dłoń i rzucił kilka wersów wyjaśniających ostatnie działania. Do tego wszystkiego swoje trzy grosze dorzucił T.I. i wyszła z tego… debata. Pytanie tylko, czy „Ye Vs The People” zwiastuje nadchodzący album, czy to tylko odpowiedź na rosnącą krytykę? Fanów Westa z pewnością ucieszy samplowany beat wykorzystujący fragment utworu Four Tops. Czyżby „Old Kanye” powrócił? Przekonamy się o tym już 1 czerwca.

Kanye West zapowiedział kolejne premiery!

Kanye West bez przerwy okupuje nagłówki rozmaitych portali muzycznych od momentu, kiedy to postanowił powrócić na Tweetera. Jego wpisy już dawniej wywoływały zamieszanie, ale to, co dzieje się tam od kilku dni przerasta oczekiwania nie tylko jego fanów. Przed weekendem wspominaliśmy o tym, że Yeezy zapowiedział solówkę oraz wspólny album z Kid Cudim jako Kids See Ghost. Albumy mają ukazać się kolejno 1 i 8 czerwca. Na potwierdzenie tych słów, raper opublikował zdjęcia ukazujące prace nad okładką drugiego projektu.

Myśleliście, że to wszystko? Nic bardziej mylnego! Wczoraj Ye znów dorwał się do klawiatury i obwieścił: nowy album Nasa ukaże się 15 czerwca! Mało? Premiera longplaya Pusha-T 25 maja! Chcecie jeszcze? Płyta Teyany Taylor 22 czerwca! A co łączy te wszystkie wydawnictwa? To właśnie Kanye zajął się produkcją każdego z nich!

Artyści zrobili sobie z tegorocznego czerwca istne pole bitwy, a wszystko wskazuje na to, że największym wygranym będzie właśnie Kanye. Warto dodać, że w tym czasie premierę będzie mieć również Scorpions Drake’a. Który z trzech rapowych gigantów zawładnie naszymi głośnikami na czas wakacji? A może Yeezus dorzuci coś jeszcze w kolejnych tweetach? Z pewnością przekonamy się już niebawem.

Kanye West zapowiada na czerwiec aż dwa albumy

Początkiem tygodnia na Twitterze miało miejsce powtórne przyjście Yeezusa – swoistej legendy w dziedzinie statusów na tej platformie. Rzesze fanów musiały na bardzo długo wstrzymać oddech przed jakimś konkretnym znakiem od Kanye’ego Westa, który od kilku miesięcy przygotowuje nowy muzyczny arsenał w towarzystwie znamienitych gości. Artysta kolejny dzień z rzędu nieustraszenie zalewa stronę sygnowaną niebieskim ptaszkiem falami dawno niewidzianych filozoficznych przemyśleń, ale pół godziny temu uraczył wielbicieli absolutną gratką.

Czy trzeba coś dodawać? Powiem jedynie, że czerwiec będzie w tym roku naprawdę, ale to naprawdę gorący.

Wyznania Jaya-Z: przyjaźń, rodzina i… album z Beyoncé

Od kilku dni Jay-Z płynie na fali nominacji do nagród Grammy za fantastyczny album „4:44”. W obszernym wywiadzie dla T Magazine, który ukazał się wczoraj, raper poszedł za ciosem i, podobnie jak w warstwie lirycznej swojego ostatniego dzieła, szczerze spowiadał się nie tylko z najnowszych produkcji, ale także okoliczności, jakie towarzyszyły ich powstawaniu.

Hova przyznał się do zdrady, o której świat dowiedział się z „Lemonade” — doskonale znanego wydawnictwa jego żony Beyoncé. Ujawnił również, że wspomniane bolesne wydarzenie stało się przyczyną „twórczej terapii”, w ramach jakiej państwo Carter „zaczęli razem pracować nad muzyką”. „Utwory, które [Beyoncé] robiła w tym czasie, były o wiele bliższe ukończenia, więc ostatecznie jej płyta wyszła zamiast naszej wspólnej” – powiedział artysta i dodał, że „nadal mają sporo kawałków” z tego okresu.

Warto wspomnieć, że podczas rozmowy poruszono także wątki orientacji seksualnej matki Jaya czy, co bardzo istotne, przyjaźni z Kanye Westem. Bohater liryczny utworu „Big Brother” wyznał, że chociaż ich zażyłość „stała się skomplikowana” i „są rzeczy, których nie zaakceptuje”, między nim a Yeezym wciąż jest wiele „szczerej miłości”. Zapytany o uczucie wrogości, odpowiedział: „Takie rzeczy się zdarzają. (…) Może kiedy będziemy mieć po 89 lat, spojrzymy na te sześć miesięcy albo ilekolwiek i pośmiejemy się. (…)”

Czy możemy zatem pozwolić sobie na nadzieję, że jeszcze usłyszymy to, co w zanadrzu ukrywa królewska para świata hip-hopu (i nie tylko)? Kto wie – być może i autorzy „Watch the Throne” jeszcze spotkają się w studio… Po wywiadzie jedno jest pewne – powodów do muzycznych marzeń zdecydowanie nie brakuje!

Jay-Z i najnowsze klipy z 4:44


My tu gadu-gadu, a za panem Carterem ostatnimi czasy trudno nadążyć. Hova w ciągu miesiąca od wydania fantastycznego albumu 4:44 tydzień po tygodniu wypuszcza teledyski do kolejnych kawałków. Po animowanym „The Story of O.J.”, który ukazał się jako pierwszy, przyszedł czas na prawdopodobnie najszerzej i najgłośniej omawiany utwór tytułowy. Powiedzieć o ilustrującym go obrazku teledysk to o wiele za mało – Jay-Z przygotował film krótkometrażowy, który oprócz ujęć Beyoncé czy Blue Ivy oraz emocjonalnych scen tanecznych, świetnie współgrających z poruszającym tekstem, zawiera klipy prezentujące różne aspekty współczesnej kultury Afroamerykanów. Zobaczymy zarówno Earthę Kitt, Jean-Michela Basquiata czy Ala Greena, jak i zwykłych ludzi w mniej i bardziej codziennych sytuacjach. Trudno nie obejrzeć tego wideo co najmniej dwa razy, by zrozumieć jego sens.


Kilka dni po powyższej kompozycji, świat ujrzał wspólną wyprawę Jaya i Damiana Marleya na Jamajkę, z której materiał złożył się na teledysk (choć i tutaj możemy mówić o krótkometrażówce) do „Bam”. To hołd dla muzyki reggae i jej domu — dla wpływu, jaki wywiera na twórczość niezliczonej ilości artystów (Hova w rozmowie z Marleyem i Sister Nancy sam mówi, że reggae towarzyszy mu od najmłodszych lat), dla niepowtarzalnego klimatu wyspy, na której muzyka łączy ludzi, wreszcie — dla spuścizny, jaką pozostawił po sobie legendarny Bob Marley. Surowe kadry z ulic i innych zakątków Jamajki wraz z wkładem gości i świetną narracją tworzą doskonale opowiedzianą, namacalnie prawdziwą historię.


Ilustracji doczekał się również utwór otwierający 4:44 – „Kill Jay Z”, któremu rozgłosu nadał w głównej mierze poruszony w kilku wersach temat przyjaźni Jaya i Kanye’ego Westa. Po długim milczeniu Carter poddał starego kumpla ostrej krytyce, nie pozostając mu tym samym dłużnym po akcjach, które opisuje w kawałku. Wielu fanom pamiętającym czasy „Big Brother” Hova złamał serca — i właśnie złamane serca są motywem przewodnim „Kill Jay Z”. Serca najbliższych, serca słuchaczy, w końcu — serce samego Jaya, który podobnie jak w „4:44” z żalem obnaża się z nieczystych występków. W czarno-białym klipie młody chłopak ucieka ulicami przed niedostrzegalnym zagrożeniem, po czym samotnie leży pośrodku pustyni czy walczy z falami oceanu. Pustka i ból w pigułce — przesłanie niedługiego wideo jest jak najbardziej jasne.


Najświeższy obrazek od Jaya to „Adnis”. Choć jego fragment stanowił pierwszą zapowiedź 4:44, kawałek pojawił się jedynie na fizycznej wersji płyty. Zgodnie z tym, co mogliśmy zobaczyć w trzydziestosekundowym urywku sprzed kilku tygodni, pierwsze skrzypce w produkcji gra Mahershala Ali. Laureat Oscara wcielił się w boksera, któremu w niektórych ujęciach towarzyszy trener — w tej roli kinowy weteran Danny Glover. W odróżnieniu od reszty, klip cechuje absolutna prostota, co bynajmniej nie odbiera mu wartości — jest wręcz odwrotnie. Na ten moment „Adnisa” obejrzeć mogą jedynie użytkownicy serwisu Tidal, ale warto wypatrywać obrazka już za kilka dni na YouTube — póki co przypominamy pierwotnie wydaną część teledysku.


A jeśli jeszcze wam mało, na Tidalu można znaleźć „Footnotes” do „The Story of O.J.”, „4:44” i „Kill Jay Z”, w których Jay i zaproszeni goście (wśród nich m. in. Chris Rock, Van Jones, Anthony Anderson) wypowiadają się w kwestiach ściśle związanych z całą płytą — udzielają odpowiedzi na pytania o rasizm, własne ego czy rodzinę. Zdecydowanie warte obejrzenia!

Nowa epka: Vic Mensa The Manuscript

Ubiegłoroczne There Is a Lot Going On rozbudziło apetyty na legalny debiut Vica. Od podpisania kontraktu z Roc Nation minęły już prawie trzy lata, w tym czasie pojawiły się single z Kanye WestemSkrillexem, mimo to wciąż nie ma konkretów na temat pełnoprawnego albumu. Tymczasem reprezentant Chicago przygotował dla fanów kolejną epkę. The Manuscript to zbiór czterech premierowych utworów, na których obok gospodarza pojawiają się Mr. Hudson i Pusha T. Pod względem brzmienia projekt jest bardzo różnorodny. Słychać rockowe inspiracje, raper powraca też do bitów w stylu Innanetape. W dodatku cyfry widniejące na okładce mogą wskazywać, że Vic nie powiedział jeszcze w tym roku ostatniego słowa.

Nowy teledysk: Mary J. Blige feat. A$AP Rocky „Love Yourself”

Nowy teledysk Mary J. Blige feat. A$AP Rocky Love Yourself

Jak przystało na Mary J. Blige, nowy klip do utworu „Love Yourself” został nakręcony z rozmachem. Zobaczymy w nim drogie kreacje, modne dodatki, luksusowe samochody i elegancką Blige. Do tego sama Blige wygląda jak zawsze zjawiskowo i bogato. Niestety w klipie Kanye West został zastąpiony przez A$AP Rocky’ego, co jednak nie umniejsza wartości singla. To już trzeci teledysk, po „Thick of It” oraz „Strenght of a Woman”, promujący najnowsze wydawnictwo królowej hip-hop soulu. Poniżej zobaczcie obrazek, a jeśli jeszcze nie czytaliście naszej recenzji Strength of a Woman, koniecznie nadróbcie zaległości.

Recenzja: Mary J. Blige Strength of a Woman

Recenzja Mary J. Blige Strength of a Woman

Mary J. Blige

Strength of a Woman (2017)

Capitol Records

Mary J. Blige jest nie tylko królową hip-hop soulu, ale przede wszystkim jest królową smutku i bólu. Po niedocenionym, a bardzo dobrze wyprodukowanym albumie The London Sessions, który pokazał nową odsłonę artystki, na najnowszej płycie Amerykanka wróciła do sprawdzonej tematyki. O ile na poprzednich wydawnictwach śpiewanie o nieszczęśliwych związkach można uznać za niewiarygodne, o tyle zawartość Strength of a Woman ma odzwierciedlenie w obecnej sytuacji życiowej Blige.

Podobnie, jak wiele gwiazd muzyki, Mary zdecydowała się na wywlekanie prywatnego życia na światło dzienne. Oprócz całkowitego zbesztania na nowej płycie swojego byłego męża, z rozwodu z nim uczyniła zarówno medialny cyrk, jak i sposób na promocję krążka. Brzmienie i poziom emocji Strength of a Woman nawiązują do klasycznych albumów Blige, m.in. do What’s the 411 czy My Life. Usłyszymy na nich głębokie teksty o cierpieniu, nieudanych związkach z mężczyznami i braku tolerancji. Nowy krążek jest swoistym muzycznym pamiętnikiem, do którego każdy ma wgląd. Na poszczególnych stronach tego spowiednika, były mąż Blige nie ma łatwo, a ona sama proponuje, jak z tym bagnem sobie poradzić. Mocne otwarcie płyty, czyli „Love Yourself” pokazuje, jak w trudnych chwilach odnaleźć siłę i pokochać siebie. W asyście Kanye Westa powstał klasyczny, jazzowo hip-hopowy kawałek. Potem Mary wbija szpile swojemu ex i w „Thick of It” przypomina, kto stał u jego boku, by zaraz potem w „Set Me Free” uświadomić mu, że jego miejsce zarezerwowane jest w piekle i zapłaci za wszystko, czego się dopuścił.

Strength of a Woman zawiera również pozytywny akcent, zarówno liryczny, jak i muzyczny. „Find the Love” to optymistyczny disco kawałek, w którym artystka zapewnia, że każdy znajdzie swoją miłość, by dzięki niej stać się szczęśliwym. Album to nie tylko klasyczne dźwięki, nawiązujące do początków kariery Blige. Znajdziemy na nim również nowoczesne nuty w “U + Me (Love Lesson)” czy „Telling the Truth” — wyprodukowanym przez Kaytranadę oraz Badbadnotgood soulowym kawałku z wyraźnie zaznaczonymi bębnami. Wydawnictwo zamyka tytułowe, emancypacyjne „Strength of a Woman”, okazujące wraz z „Hello Father” wsparcie dla osób znajdujących się w podobnym dołku, co główna bohaterka.

Album na pewno nie jest dla ludzi zakochanych, lecz przede wszystkim dla tych, którzy z różnych powodów znaleźli się na życiowym zakręcie. Z jednej strony, bardzo dobrze jest słyszeć Blige w klasycznych brzmieniach R&B, hip-hopu i soulu. Z drugiej, trudno oprzeć się wrażeniu, że nieustająca tematyka problemów miłosnych i życiowych, staje się powoli męcząca. Artystka wyrosła już na naczelną przewodniczkę i pokrzepicielkę złamanych serc. Pytanie tylko, czy ten tytuł chce nosić do końca życia? Wkrótce zapewne ponownie odnajdzie szczęście w miłości, a wtedy śpiewanie o problemach będzie tylko bezsensownym rozdrapywaniem przeszłości.

Mary J. Blige ujawnia tracklistę Strength of a Woman

Nie dalej jak wczoraj pisaliśmy o tym, że Mary J. Blige podała oficjalną datę premiery i pokazała okładkę swojej nowej płyty Strength of a Woman. Teraz znamy już tracklistę krążka. Znajdzie się na nim 14 utworów, a wśród gości będą między innymi Kayne West, DJ Khaled, Missy Elliott i Kaytranada. Najbardziej ciekawi mnie właśnie kolaboracją między Maryśką, nim. Czekamy do 28 kwietnia.

1. „Love Yourself” (feat. Kanye West)
2. „Thick of It”
3. „Set Me Free”
4. „It’s Me”
5. „Glow Up” (feat. Quavo, DJ Khaled, & Missy Elliott)
6. „U + Me (Love Lesson)”
7. „Indestructible”
8. „Thank You”
9. „Survivor”
10. „Find the Love”
11. „Smile” (feat. Prince Charlez)
12. „Telling the Truth” (feat. Kaytranada)
13. „Strength of a Woman”
14. „Hello Father”

Możliwa tracklista nowego albumu Kendricka Lamara pojawiła się w sieci

Tajemnicza grafika z rzymską czwórką na Instagramie Kendricka Lamara okazała się być zapowiedzią „The Heart Part 4”, czwartej części z serii numerów, które raper z Compton co jakiś czas wypuszcza. W jednym z wersów na końcu kawałka Kendrick rapuje „Y’all got til April the 7th to get your shit together.” To dało do myślenia, że być może mamy do czynienia z zapowiedzią nowego albumu rapera, co też może dodatkowo tłumaczyć pojawienie się w sieci wspomnianej czwórki. Dodam tylko, że dziwne wydaje się usunięcie wszystkiego ze swojego Instagrama i zostawienie tej jednej grafiki. Kto by to robił dla jednego kawałka? Teraz obraz z grafiką zniknął i konto jest zupełnie puste, więc być może szykuje się podstawy do promocji nowego materiału. Jeszcze więcej spekulacji dostarcza potencjalna tracklista nowej płyty, która pojawiła się na koncie jednego z użytkowników serwisu Pastebin. Powiem tak, jeżeli jest rzeczywiście oficjalna to przynajmniej na papierze mamy do czynienia z jedną z płyt roku. Produkcja między innymi Terrace Martin, LoveDragon (duet tego pierwszego z Josefem Leimbergiem), Sounwave, Thundercat, Kanye West, Taz Arnold (SA-RA Creative Partners), Flying Lotus, Mono/Poly. Do tego gościnne udziały Andre 3000, Andersona .Paaka, Q-Tipa, D’Angelo czy Bilala. To wszystko wygląda jak album marzenie. Zbyt piękne by było prawdziwe? Prawdopodobnie dowiemy się już siódmego kwietnia.

1. „Purple Hibiscus” (prod. Sounwave & Terrace Martin) – 08:45
2. „Counterfeit” (prod. Rahki & Taz Arnold) – 03:26
3. „Trust Everyone” (prod. DJ Dahi, Terrace Martin & Thundercat) – 06:04
4. „Delusional (Like You Haven’t)” (feat. Anderson .Paak & Anna Wise) (prod. Sounwave) – 04:01
5. „Product” (feat. Andre Benjamin) (prod. Kanye West & Taz Arnold) – 04:11
6. „Richard Nixon” (prod. LoveDragon) – 05:35
7. „None of Your Business” (feat. Anna Wise, Kanye West, & Q-Tip) (prod. DJ Dahi, Kanye West & Sounwave) – 04:52
8. „Double Standards” (prod. LoveDragon & Rahki) – 03:50
9. „If You Had Me, You Lost Me” (Interlude) (prod. Flying Lotus & Mono/Poly) – 02:00
10. „Commercialized, Failed Experiments” (prod. Alchemist, Cardo & Swizz Beatz) – 04:43
11. „Ten Steps” (feat. Bilal, D’Angelo, & Thundercat) (prod. Sounwave & Terrace Martin) – 04:59
12. „Paranoia, Is Love Stronger Than Death?” (prod. K.L. & LoveDragon) – 12:36
13. „Rest in Paradise” (Interlude) (prod. Terrace Martin) – 02:21
14. „Swim with the Fishes (God Said)” (prod. Sounwave & Terrace Martin) – 07:09

Kanye West wydaje 17-minutowy remake „Bed” The-Dreama

dream

„Bed”, oryginalnie nagrane przez niejakiego J. Holidaya, swoisty 2-hit wonder sceny R&B i wydane w 2007 w centrum złotej songwritersko-producenckiej ery The-Dreama, doczekało się interpretacji samego autora. 17-minutowej i zatytułowanej „Bed Yeezy Season 5”. W dodatku wszystko sygnuje swoim nazwiskiem Kanye West, nawet pomimo tego, że w samym utworze się nie się nie pojawia. Na szczęście na tym absurdy się kończą, bo „Bed” jest jednym z najlepszych numerów, jakie kiedykolwiek napisał Dream — od samego początku wydawał się zresztą szyty na miarę dla niego samego, a o wykonanie tego kawałka z nieznanym wówczas Holidayem bił się ponoć jeszcze przed dekadą Chris Brown. No właśnie, data wydania remake’u wydaje się nieprzypadkowa, bo w czerwcu od premiery kawałka minie równo 10 lat.

Dream radzi sobie znakomicie, łącząc to, co umie najlepiej — chwytliwe powtarzalne refreny i progresywne ewoluujące w czasie wielkoformatowe art R&B — tu w obfitości eksplorujące instrumentalne pasaże z pogranicza ambientu i syntezatorowej muzyki orkiestrowej. To dobrze wróży premierze kolejnego longplaya Dreama Love Affair zapowiedzianej na 24 marca. Tymczasem koniecznie posłuchajcie poniżej jego autocoveru „Bed”.

Big Sean odświeża na żywo „I Wonder” Kanye Westa

bigsean

Od piątku w moich (zapewne w waszych również) głośnikach rozbrzmiewa najnowszy album Big Seana I Decided. Machina promocyjna krążka ruszyła pełną parą, tymczasem MC z Detroit sięgnął po klasyk Kanye Westa „I Wonder”. Być może to dobry moment, by odświeżyć sobie całe Graduation. Big Sean wykonał w radiu BBC także dwa najnowsze single: „Bounce Back” i „Moves”. Wszystkie klipy znajdziecie poniżej.

Turbo Grafx 16 Kanyego Westa już wkrótce?

homepage-complete-guide-to-kanye-wests-new-album-turbo-grafx16

Kiedy niedługo po premierze The Life of Pablo Kanye West potwierdził prace na albumem noszącym tytuł Turbo Grafx 16, nie traktowałem tego ogłoszenia zbyt poważnie. Znając Yeezy’ego tytuł jak i koncept następnego projektu zdążyłby zmienić się co najmniej kilka razy. Tymczasem, ku mojemu zaskoczeniu, wizja albumu zbudowanego na miłości do staroszkolnego gamingu zaczyna nabierać kształtów i barw. Wszystko przez Pete’a Rocka, który podsycił nasze oczekiwania wrzuconymi na Instagrama snippetami. Legendarny nowojorski producent siedzi w studiu z Yeezusem i dostarcza mu sampli sugerujących bardziej soulfulowe brzmienie, niż to słyszane na ostatnich kilku solówkach Westa. Sample to jednak tylko sample, a co wyjdzie z ich ostatecznej obróbki — możemy tylko snuć teorie. Filmiki Piotrka Skały zawierają jeszcze jeden interesujący smaczek — widać na nich spisaną na kartce listę… tylko czego? Gier, za pomocą których West skatował swoje Nintendo Wii podczas prac nad albumem? A może jest to właśnie finalna tracklista Turbo Grafx 16? W cokolwiek Kanye gra, czekamy na dalszy rozwój wydarzeń.

1. Metroid Other
2. Muramasa the Demon Blade
3. New Super Mario Bros
4. No More Heroes 2
5. Okami
6. Pikmin 2
7. Rabbids Go Home
8. Red Steel 2
9. Resident Evil
10. Silent Hill
11. Sin & Punishment 2
12. Sonic Colors
13. Super Mario Galaxy Pt. 1 & Pt. 2
14. Tatsunoko vs. Capcom

Chance the Rapper zremiksowany na klasycznych podkładach Kanyego Westa

chancedrop

Chance the Rapper święci triumfy w muzycznych podsumowaniach 2016 roku i słusznie. Jedną z przyczyn coraz wyrazistszego sukcesu rapera z Chicago jest z pewnością to, że dla wielu słuchaczy jest uosobieniem wszystkiego co charakteryzowało początki kariery Kanyego Westa. Do tych właśnie odczuć odwołuje się sam muzyk, podobno pracując z Yeezym nad projektem pod wiele mówiącym fanom tytułem Good Ass Job. Do emocji tych odnieśli się także DJ Critical Hype i DJ Clyde, komponując poniższą składankę. Chance the Dropout to nic innego jak zestaw blendów sklejonych z wokali Chance’a oraz podkładów produkcji Kanyego. Podkłady wyselekcjonowane zostały nie tylko z zasugerowanego w tytule The College Dropout, ale również z prawie wszystkich pozostałych solówek Westa, a nawet z jego produkcji dla innych artystów. Nie każdy pomysł „zatrybił”, ale patrząc przekrojowo widzę w tym wszystkim sens — a to chyba w blendtape’ach jest najważniejsze.

ODSŁUCH

Kanye zbojkotuje Grammy bez Franka Oceana

kanye-west-frank-ocean

Kanye ciągle nie daje o sobie zapomnieć. Tym razem podczas jednego z koncertów, zaledwie kilka dni po poruszeniu tematu Watch The Throne 2, Ye oznajmił, że jeżeli Akademia nie zakwalifikuje nowego albumu Franka Oceana do najbliższego rozdania nagród Grammy, ten na gali się nie pojawi. Kanye dodał, że nowy krążek twórcy channel orange to najczęściej słuchany przez niego twór muzyczny tego roku. Yeezus wierzy, że Akademia może nagiąć zasady w drodze wyjątku, ale nie będą chcieli tego zrobić ze względu na samego Oceana, pomimo, że w przeszłości zrobili to w przypadku Lady Gagi. Całą wypowiedź możecie zobaczyć i usłyszeć poniżej.

Nowy utwór: Juicy J feat. Kanye West „Ballin”

juicy-j-ballin-kanye-west-01

Juicy J bierze się za promocję nowego album. Po „No English” z Travisem Scottem, pora na kolaborację z Kanye Westem. „Ballin” promuje drugi solowy album członka Three 6 Mafia, Rubba Band Business: The Album, który pojawi się jeszcze tej jesieni. Za produkcję odpowiadają TM88, Crazy Mike i sam Juicy. Udział Kanye w tym kawałku jest godny po prostu przemilczenia. Premiera kawałka odbyła się podczas audycji u Zane Lowe’a, a na Apple Music i Tidalu obejrzycie klip do tego przeciętnego bangera.