action bronson

Nowy teledysk: Action Bronson „The Chairman’s Intent”

Pamiętacie teledysk do „The Symbol” z projektu Rare Chandeliers? Bronson szalał tam w blond peruce i parodiował filmy akcji z lat 70-tych. W najnowszym klipie stworzonym przy współpracy z Rikiem Cordero raper wraca do tego pomysłu. W rezultacie „The Chairman’s Intent” prezentuje się jeszcze bardziej efektownie i absurdalnie. Przy okazji premiery drugiego singla z Blue Chips 7000 Bronsolino podzielił się z fanami dobrą nowiną. Po kilku nieoficjalnych zapowiedziach jego nadchodzący krążek otrzymał datę wydania. Płyta trafi na rynek 25 sierpnia, a poza zwyczajnym pre-orderem na stronie wytwórni Warner pojawiła się oferta zawierająca m.in. kolację z artystą. Cena takiej zachcianki to jedynie 5000 dolarów. Są chętni?

Nowy teledysk: Action Bronson „Let Me Breathe”

Action Bronson to nie tylko autor dziwnych i pokręconych tekstów, ale także posiadacz kilku szalonych teledysków. Teraz do tego grona dołączył klip do najnowszego singla artysty zatytułowanego „Let Me Breathe”. Tych, którzy znają jego dotychczasowe dokonania nie zdziwi widok tańczących starszych panów czy obecność niesamowicie wysokiej striptizerki. Dodajmy jeszcze zakulisowe wypowiedzi ekipy z planu oraz to, że nikt nie wie co tak naprawdę wydarzy się podczas zdjęć. Niestety, wciąż brak jakichkolwiek informacji na temat planowanej premiery krążka Blue Chips 7000. Materiał początkowo był zapowiadany na 23 czerwca. Miejmy więc nadzieję, że nowe wideo zwiastuje rychłe ukazanie się projektu.

Action Bronson prezentuje okładkę i utwór z Blue Chips 7000

W ostatnich dniach muzyczna aktywność Action Bronsona zdecydowanie wzrosła. Kilka dni temu raper zaprezentował kawałek „Brother Jedidiah”, natomiast wczoraj premierę miał utwór, który prawdopodobnie znajdzie się na jego nadchodzącym projekcie. „Let Me Breathe” to letnia produkcja utrzymana w imprezowym klimacie. Za bit odpowiada nowojorski producent Harry Fraud. To nie koniec dobrych wiadomości dla fanów rapującego kucharza z Queens. Na jednym z portali społecznościowych Bronson udostępnił okładkę trzeciej części serii Blue Chips. Czyżby album faktycznie miał się ukazać zgodnie z zapowiedziami artysty? Pozostaje czekać na odpowiedź do 23 czerwca.

Action Bronson powraca z nowym utworem i datą wydania Blue Chips 7000

W ostatnim czasie Action Bronson zdecydowanie bardziej zaangażował się w rozwijanie swojej kariery telewizyjnej. Jak sam przyznał, zmusiło go to do odstawienia muzyki na dalszy plan. Nie oznacza to jednak, że Mr Wonderful przeszedł na rapową emeryturę. Po kilku miesiącach od premiery utworu „Durag vs Headband”, artysta podzielił się z fanami nowym trackiem. Produkcją „Brother Jedidiah” zajął się Alchemist a swoje trzy grosze dołożył również  Big Body. Bardzo możliwe, że kawałek jest singlem z nadchodzącego projektu Bronsona Blue Chips 7000. Podczas rozmowy z magazynem XXL raper zapowiedział, że nowy album ukaże się prawdopodobnie 23 czerwca. Jak dotąd ta informacja nie została ani potwierdzona ani zdementowana. Pozostaje więc czekać na dalszy rozwój wydarzeń.

Nowy teledysk: Action Bronson „Durag vs Headband” (feat. Big Body Bes)

action-bronson

Tęskniliście za nowymi rzeczami od brodatego grubaska z Queens? Jeśli tak, to posłuchajcie koniecznie jego nowego numeru „Durag vs Headband” z gościnnym udziałem Big Body Besa oraz produkcją od Knxwledge. Do utworu stworzony został również teledysk, w którym oprócz Bronsona i wymienionej dwójki pojawia się Alchemist oraz…biały koń. Póki co, wygląda na to, że jest to raczej luźny numer i nie zapowiada żadnego nowego projektu od mającego albańskie korzenie rapera. A co do samej piosenki i klipu, to na pewno przypadną one do gustu fanom Bronsoliniego. Sprawdzajcie!

Radiowe popisy raperów

wizzzz

Przez ostatnie dni w kółko zapętlałem jedną rzecz na Youtube, potem zripowałem to sobie na mp3 i słuchałem praktycznie wszędzie. Wiz Khalifa; Adele; Radio; The Cruz Show. Raper z Pittsburga pozamiatał freestylem na muzyce z „Hello”. Zainspirowało mnie to, do odkurzenia specyficznych występów raperów w radio, do których zawsze chętnie wracam, ale które muszą mieć również obraz, nie tylko głos. Typowych klasyków (z jednym wyjątkiem) tutaj nie będzie. W niektórych momentach oglądania tych popisów, aż ciężko nie odnieść wrażenia, że tekst powstał wcześniej niż w radio. Przyjmijmy nazewnictwo z  Youtube, no bo różnicy nie ma skoro wyszły niesamowite rzeczy. Na początku miały być trzy pozycje, potem pięć… stanęło na sześciu. Nie miałem serca wyrzucić jakiejkolwiek. Kolejność przypadkowa, bo ułożenie rankingu było kompletnie niemożliwe.

 

Wiz Khalifa „Hello O’s” (Adele Hello)

To video było skazane na hit od samego początku. Joe Cruz – który trochę podkręcił Wiza – sam nie spodziewał się takich efektów. Raper najpierw się roześmiał na muzykę z „Hello” Adele, a potem po prostu pozamiatał. Śpiewany freestyle? Chyba tak to można nazwać. Tematyka jak to u Wiza, mogła dotyczyć tylko palonych tematów. W tym nagraniu jest jednak zawarty tak ogromny wajb i zajebista energia, że można słuchać go w kółko. Siedem milionów odsłon materiału w nieco ponad tydzień mówi sama za siebie. Może ta rosnąca cały czas liczba będzie motywacją dla Khalify, żeby zrealizować pełnoprawny utwór zastępując Adele w „witającym” utworze. Zrób to chudzielcu, będzie ogień. A tak swoją drogą… wierzycie w to, że Wiz nie znał nazwy tego utworu?

 

Jay Z – Freestyle w Hot97

Shawn Carter zawsze miał to „coś”, co sprawiało, że jego freestyle był topowy. W 2006 roku w Hot97 zarejestrowano jeden z najlpeszych popisów na wolno kiedykolwiek. Jay zjada tutaj swoim flow na którym rzuca potężnie mocne linijki. Krótkie „Say when!”, a potem płynie po bicie kilka minut na galaktycznym poziomie. Stąd pochodzi klasyczne Hov got flow, though he’s no Big and ‘Pac / But he’s close, how I’m ‘pose to when they got me fighting ghosts”. Wykon nie sprawia mu najmniejszych problemów, a wręcz przeciwnie – on się bawi przed mikrofonem z pełnym luzem i można odnieść wrażenie, że mógłby tak godzinami. Ktoś tego nie zna?

 

Action Bronson – Freestyle w Hot97

Performance. Sama nawijka to jedno, ale sytuacja, która wywiązała się w radiu między Funkmaster Flexem, Bronsonem i Big Bodym była spektakularna. Gospodarz programu zapowiadając już występ najlepszego kucharza wśród raperów ledwo powstrzymywał śmiech. Ujarany Mr. Wonderful najpierw przystopował swojego ziomka, po czym gładząc się po brodzie niczym stary mędrzec rzucił „I got this baby” i zaczął ceremonię. Bronson wygląda jak – dobrze znana z bajki – Buka i rzuca wersy naładowane emocjami, wsparte humorem i gestykulacją. W połowie całego materiału zaprasza do rapowania Body’ego i gdy on wymawia kilka słów do mikrofonu… pojawia się drugie „I got this” i gruby odpycha koleżkę łapiąc ponownie za stery. Szef. Polecam bacznie obserwować reakcje Flexa na to, co się dzieje w studio. Na koniec Action ostentacyjnie i od niechcenia pieprznął słuchawkami.

 

Freddy Gibbs – Freestyle w The Takeover

Freddie przesadził. Wycisnął bit Statika do ostatniej kropli i zrobił na nim wszystko, co najlepsze. Pojechał tutaj perfekcyjnie, na swoich zasadach, a przy tym wplątał w słowa wiele treści. Freestyle często bywa sztuką dla sztuki, ale to wykonanie ma idealnie wyważone proporcje i żadnych słabszych momentów. Wszystkie słowa, które wyrzuca z siebie raper lecą w bardzo szybkim tempie, a do tego zawierają sens i m.in. pocisk w stronę Rick Rossa, którego Tipton (nazwisko Gibbsa) nazywa fejkiem. Gość rapuje jak nakręcony. Tak to powinno wyglądać; taki jest Freddie Gibbs. Kompletna rzecz.

 

Tyler The Creator – Freestyle w Sway in the Morning

Tyler to popapraniec, co zresztą potwiedził w załączonym obrazku. Krótki, acz treściwy w emocje freestyle ze zmianą tempa, modulacją głosu, krzykiem i onomatopejami. Gość wpadł w trans, jeźdźi na krześle i pod koniec występu zaczyna świrować. W pewnych momentach można się o niego zacząć bać, ale na szczęście wszystko jest skwitowane wielkim wybuchem śmiechu. Akcja zaczyna się dziać od 3:30. Polecam sprawdzić również freestyle acapalla z tej samej audycji. „My name is my name…”

 

Sean Price – „Palookas” w Hip Hop Nation

Niestety już nieżyjący Sean Pi pozostawił po sobie nagranie, które tylko utwierdza w przekonaniu, dlaczego wszystko ogromnie go szanowali i wymieniali jednym tchem w gronie swoich ulubionych raperów. Price dograł sięTalibowi na płytę Gutter Rainbows, po czym obaj zaprezentowali utwór „Palookas” na żywo w radio. Gospodarz numeru nie zaskoczył niczym szczególnym i po prostu odwalił swoją robotę bez większych emocji. Gdy Ruck przejął mikrofon zaczął z biegiem zwrotki się rozkręcać. Pełne skupienie i do nieco zmodyfikowanej szesnastki dołożył gestykulację, po czym wstał i z rękami podniesionymi w triumfie zwycięstwa wyszedł ze studia prawie wyrywając słuchawki. Talib z szerokim uśmiechem dołożył tylko „You’re the best”. Otóż to.

Nowy utwór: Meyhem Lauren feat. Roc Marciano, Action Bronson & Big Body Bes „Bonus Round”

bonusround

Fajnie usłyszeć coś nowego od Meyhema Laurena. W końcu Silk Pyraminds ukazało się rok temu i od tamtej pory o reprezentancie Nowego Jorku było zaskakująco cicho.  Być może „Bonus Round” jest zapowiedzią jakiegoś większego wydawnictwa, ale na razie nic o tym nie wiadomo. Singiel to klasyczne bragga z nowojorskim brzmieniem, a akurat Meyhem, Roc Marciano Action Bronson najlepiej pasują do właśnie takich bitów. Nie wiadomo tylko za bardzo po co udziela się tu Big Body Bes bo zwyczajnie nie wnosi nic do całości. Na produkcji Harry Fraud.

 

 

 

 

 

 

 

Action Bronson zapowiada kolejną część Blue Chips!

action-bronson-baby-blue-bts-thumb

Mr. Wonderful nie zwalnia tempa. 2 dni temu ogłosił na Twitterze bardzo radosną nowinę dla swoich fanów. Już wkrótce ukaże się kolejna i  ostatnia (niestety) część mixtape’u Blue Chips. Poprzednie dwie wyprodukował duet Party Supplies i w trzeciej części nie będzie zmian. To jest genialna wiadomość, bo Bronsolini ze wspomnianą dwójką rozumieją się niesamowicie. Produkcja, która zamknie trylogię Blue Chips, będzie oznaczona numerem… 7. Przecież u Actiona nic nie może być normalnie. Dodał również, że „to będzie głupie” i wyjdzie niedługo. Jeśli tak jak poniższy numer, to pozostaje tylko czekać.

 

 

Statik Selektah nakręci klip na Fresh Island Festival 2015

action-bronson-joey-bada-statik-selektah-beautiful-life-mp3-715x715-560x...
Zawsze marzyłeś o tym, by wystąpić w klipie Statika Selektah? Teraz masz szansę, by spełnić swoje marzenie! Statik ogłosił właśnie, że wraz z Action Bronsonem oraz Joey Bada$$em, zamierza nakręcić teledysk do piosenki „Beautiful Life” podczas tegorocznej edycji Fresh Island Festival. Łapcie tych wariatów z kamerami na scenie, pośród tłumu, za kulisami. To może być ciekawy montaż. Jeśli jeszcze nie wiecie co zrobić z urlopem w lipcu, po raz kolejny gorąco polecamy muzyczną imprezę w Chorwacji. Po więcej informacji zapraszamy na oficjalną stronę wydarzenia.

Recenzja: Action Bronson Mr. Wonderful

action-bronson-mr-wonderful-artwork

Action Bronson

Mr. Wonderful (2015)

Atlantic/Vice Recors

Wspaniały, kapitalny, doskonały, idealny, pełen podziwu, olśniewający, świetny, wybitny, perfekcyjny — każde z wymienionych określeń można językowo zamienić z „wonderful”, a tytuł płyty będzie zawsze oznaczał praktycznie to samo. Nazwa albumu to zresztą ani nie przypadek, ani przesadna pyszałkowatość rapera z Nowego Jorku. To zwrot, którego używała matka Bronsona, kiedy wołała go za młodu, a śledząc poczynania grubego wariata, można tylko utwierdzić się w przekonaniu, że miała sporo racji.

Action jest specyficzny pod każdym względem. Wygląd, rap, koncerty (kto rzuca w publiczność telewizorem lub konsolą?), zwariowany wizerunek, bezkompromisowość — to cechy, które wyróżniają go na tle sceny. Przeszedł długą drogę do legalnego długogrającego wydawnictwa, ale z pewnością zrobił to świadomie. Wspinał się (chociaż w jego przypadku trudno to sobie wyobrazić) po kolejnych szczeblach rap gry, pokazywał swoje umiejętności, a przede wszystkim zdobywał szacunek wśród największych graczy, prezentując kolejne produkcje czy zaliczając przeróżne gościnne występy.

Słychać to na tej płycie. Bronsolini nie boi się eskperymentować, śpiewać (nawet Billy’ego Joela), nucić, zawodzić, a przede wszystkim fantastycznie rapować. Robi to w swoim stylu, z wielkim luzem i porusza się po podkładach, jak chce. Czuć, że ten album jest jego i wszystko brzmi dokładnie tak, jak wymarzył sobie Bam Bam. Miota celnymi, prześmiewczymi wersami przede wszystkim na temat jedzenia, kobiet, samochodów, znanych postaci, palenia jointów, a wszystko podszyte jest ogromną porcją humoru. W numerze „The Rising” rozmawia z matką na temat jej operowanego kolana (wspominał o tym na płycie u Statika), by po chwili uderzyć „My mother said I better win or else she’ll fuck me up/Ma we did it, I love you, you lucky slut„. Rewelacja. Porównuje ekstrakt z haszyszu do cholesterolu, dziewczyny do Eddiego Griffina lub wyznaje miłość kalafiorom. To płyta przepełniona takimi właśnie linijkami. Bronson jest ponad wszystkim, ma gdzieś jakąkolwiek poprawność. Choć wszystkie kawałki na albumie są bardzo dobre, na szczególne wyróżnienie zasługują „Baby Blue” z gościnnym udziałem Chance’a the Rappera, „Easy Rider” (świetnie opowiedziana historia motocyklisty), introwertyczne „A Light in the Addict” czy „Terry”. Koniecznie trzeba wspomnieć o świetnym instrumentalnym „The Passage” nagranym podczas koncertu w czeskiej Pradze.

Warstwa muzyczna jest genialna. Bity są żywe, Bronson pozostawia im dużo przestrzeni, by wybrzmiały z nich poszczególne intstrumenty. Świetną robotę wykonał tu duet Party Supplies — czuć ogromną chemię między nimi a raperem — i życzyłbym, żeby nagrali długogrający pełnoprawny album (razem współpracowali już przy okazji obu części Blue Chips). Poza tym mamy tu Statika, Alchemista, Oh-no, 88 Keys jak również Marka Ronsona, który wyprodukował genialny bit do „Baby Blue” z niesamowitym saksofonem na końcu. Bronson odnajduje się na każdym bicie, jednak najlepiej brzmi na tych, w których maczali Ronson czy Party Supplies — wtedy kombinacja jest idealna. Mimo wszystko płyta ma tylko 13 numerów, ale nie wszystkie posiadają choćby dwie pełne zwrotki… Próżno tutaj szukać również jakiegoś konceptu — to zbiór historii, anegdotek i wszystkiego po trochu.

Goście to w większości starzy znajomi głównego bohatera. Mayhem Lauren oldskulowiec z NY, Big Body Bes (kuzyn rapera, a jednocześnie współtowarzysz w kulinarnych podróżach), Chance the Rapper oraz Chauncy Sherod i Blac Atlass w refrenach. Każdy wnosi tutaj coś innego, ale żaden — poza wspomnianym Atlassem, który zrobił genialny refren — nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym.

Bam Bam porównał ten album do seksu, w którym jest mnóstwo emocji, zwrotów akcji i uniesień. Ciężko nie zgodzić się z tą teorią. Płyty słucha się od deski do deski, potem wciska się repeat i leci od nowa. Warto wspomnieć o klipach promujących wydawnictwo, bo tutaj dostajemy także majstersztyki w wersji wideo. „Easy Rider”, gdzie Bronsolini przemierza świat na motorze na kwasie, szukając mitycznej gitary Curta Chambersa, na której gra fantastyczną solówkę. „Actin Crazy” to wariacja stworzona na greenboxie zamieniająca Bronsona w superbohaterów, a „Baby Blue” to klasyczna przeróbka filmu z Eddiem MurphymKsiążę w Nowym Jorku. Jakby tego było mało Action cały czas publikuje filmiki z serii Fuck, that’s delicous, gdzie przemierza świat przy okazji koncertów i kosztuje (niekiedy również sam przygotowując) dania różnej maści.

Arian Arslani (bo tak faktycznie nazywa się Bronson) może wygodnie rozsiąść się na loży najlepszych współczesnych raperów. Oczywistym jest, że można go już spokojnie stawiać obok najlepszych rapowych grubasów z Biggiem na czele. Pod względem umiejętności kulinarnych przebija pewnie wszystkich razem wziętych. Smacznego! Właśnie podano muzyczną potrawę z gwiazdką Michelin.