album
Nowy album Estelle już we wrześniu!
Brytyjska wokalistka wydaje swój trzeci, studyjny album ‚All Of Me’ już we wrześniu. Jak sama podkreśla nowy krążekjest dla jej fanów i rodziny, chociaż to nam wiele nie mówi. Pierwszym singlem będzie numer z Rick Rossem –“Break My Heart”. Pewnie już go znacie i śpiewacie, ale w najbliższym czasie dostaniemy również teledysk. Sama Estelle napisała 90% tekstów z krążka. ‚All of Me’ będzie zawierało kolaboracje zarówno z artystami jak i producentami, w tym: Jerry Wonda (Wyclef, Fugees), No ID, Common, Ne-Yo i Janelle Monae. Ciekawa jestem czy projekt powtórzy sukces swojego poprzednika ‚Shine’ i zarazem będzie tak wspaniały jak on.
Słońce od Jill za darmo
Niezwykle optymistyczna wiadomość da wszystkich fanów Jill Scott, którzy z niecierpliwością czekają na jej najnowszy krążek ‚The Light of the Sun’. Serwis NPR umożliwia nam posłuchanie całego krążka za darmo już teraz pod TYM linkiem. Nic więcej o płycie nie powiem, bo dopiero zaczęłam słuchać, ale nie martwię się o nią wcale. Jill nigdy nie zawodzi. >
Nowa Kelly Rowland już za (lekko ponad) miesiąc

Po roku bólów w końcu Kelly Rowland i jej zespół ujawnili datę premiery jej nadchodzącego albumu „Here I Am” – pierwszy od 4 lat krążek wokalistki dostępny będzie już 26go lipca. Do tej pory wydawnictwo promowane było już przez 5 singli – 2 europejskie oraz 3 amerykańskie. Jeszcze nie wiadomo, czy wszystkie te piosenki trafią na album, ale pewnikiem jest lista producentów, z którymi Kelly współpracowała przy projekcie – możemy spodziewać się numer Tricky’ego Stewarta, Darkchilda, Ester Dean, Stargate, Dr. Luke’a, Davida Guetty, Jima Jonsina oraz Rico Love.
Początkowo plan co prawda był taki, aby wydać album na jesieni, ale z racji tego, że singiel „Motivation” radzi sobie bardzo dobrze na Billboardzie oraz faktu, że od późnego września kalendarz piosenkarki będzie zdominowany wydarzeniami z brytyjską edycją programu X Factor (którego została jurorką, jeśli są tacy, którzy nie wiedzą) myślę, że to dobry plan ze strony Kelly. 6 tygodni!
Jill Scott za kulisami okładkowej sesji zdjęciowej

Wielkimi krokami zbliża się premiera nowego krążka Jill Scott – już 21go czerwca na półkach sklepowowych będzie można znaleźć płytę „The Light of the Sun„. Na swoim oficjalnym profilu Youtube artystka umieściła filmik zza kulis okładkowej sesji zdjęciowej – można zobaczyć ją w różnych stylizacjach retro połączonych z nowoczesną miejską modą – a Wam jak się podoba taka Jill?
Nowy Drake na horyzoncie

W lipcu singiel, jesienią płyta. Krążek zatytułowany Take Care ma trafić do sklepów 24 października. Odległa perspektywa, prawda? Pocieszające jest, że nieznany jeszcze z tytułu pierwszy singiel usłyszymy już niebawem. Nad produkcją albumu czuwają The Weeknd i Jamie xx, więc zapowiada się ciekawie. Tymczasem w ramach teasera Drake udostępnił na swoim blogu nowy numer, który podobno także pojawi się na płycie – „Marvin’s Room”. Do posłuchania chociażby tutaj.
The-Dream zapowiada nową płytę…

…i w ramach potwierdzenia prezentuje dwa nowe utwory, według niektórych źródeł singlowe. Czwarty album artysty będzie zatytułowany The Love, IV (Diary of the Mad Man) i na dzień dzisiejszy ma zostać wydany 20 września, w dzień urodzin Dreama. Podobno na trackliście możemy spodziewać się Kanye’go Westa, Lil Wayne’a, Jay’a Z, Drake’a czy nawet Dra Dre, ale póki co żadnego z wymienionych nie słychać w dwóch nowych numerach wypuszczonych do sieci przez Dreama. Co ciekawe, kawałki „Body Work” i „Fuck My Brains Out” połączone są ze sobą w dziesięciominutową całość, pełną syntezatorowych przejść, znanych z jego poprzednich krążków. „Body Work” jest mroczne, niepokorne i przywodzi na myśl wcześniejsze produkcje Dreama – „Abyss” i „Love vs. Money”, natomiast „Fuck My Brains Out” – bardziej przebojowe, podkreślone funkowym beatem (trochę podobnym do tego w „Walkin’ on the Moon”), ale z rockowym pazurem i reminiscencjami lat 80tych. Posłuchajcie poniżej!
Nowy album Joss Stone zaskoczy?

Wiadomość o nadchodzącym albumie Joss Stone pojawiła się dosłownie z dnia na dzień i była zaskoczeniem dla wielu fanów. Intryguje również tytuł krążka: „LP1” – wszystko dlatego, że będzie to pierwsze wydawnictwo wokalistki z jej własnej wytwórni Stone’d Records.
Jeśli chodzi o zawartość merytoryczną materiału ważny jest fakt, że będzie to pierwszy album Joss, w którego powstawaniu brała udział od początku do końca – większość materiału będzie współprodukcji Dace’a Stewarta, czyli człowieka, który założył legendarny zespół Eurythmics. A kiedy singiel? Powinniśmy usłyszeć go już na dniach – natomiast wg rozkładu amerykańskich stacji radiowych piosenka „Somehow” będzie miała oficjalną premierę w połowie lipca. Ale żeby mieć względne pojęcie jak to będzie brzmiało – poniżej filmik ze studia podczas prac nad „LP1”.
Poznajcie Shabazz Palaces

A może nawet poznajmy, bo ja sam dopiero słyszałem jeden utwór, ale czuję się zafascynowany i definitywnie chcę więcej. Ostatnio w hip hopie dzieją się rzeczy, o których kilka lat temu byśmy chyba nie pomyśleli, że będą się dziać. Nas nawet proklamował śmierć gatunku, a tutaj obok trywialnej i podpartej efekciarstwem papki, zaczynają wyrastać na niezależnym gruncie fundamenty, na których można spokojnie stawiać nową falę hip hopu. Pamiętacie Digable Planets? Tak, to było dawno. Otóż Shabazz Palaces to projekt jednego z członków grupy Ishmaela Butlera, wedle informacji, jakie znalazłem – jednoosobowy, ale w utworze, który chcę zaprezentować słychać jeszcze inne głosy. W 2009 Shabazz Palaces wydało dwie dobrze przyjęte EP-ki, a teraz przymierza się do wypuszczenia pełnoprawnego debiutanckiego longplaya Black Up, zapowiadanego na 28 czerwca. Shabazz Palaces jest bardzo na czasie, to eksperymentalna rzecz inkorporująca mnogość elektronicznych smaczków, a jednocześnie mocno hołdująca klasyce gatunku. Sami zresztą posłuchajcie utworu, kończącego płytę, o tytule „Swerve… The Reeping of All That Is Worthwhile (Noir Not Withstanding)”.
MellowHype się wydaje

Na szczęście fonograficznie, nie oniryczno-narcystycznie. MellowHype to raperski duet powstały w ramach, liczącego srogie ilości srogich muzycznych osobliwości, Odd Future; a konkretnie panowie ukrywający się pod pseudonimami Hodgy Beats i Left Brain. No więc ONI, czy raczej ICH drugi studyjny album Blackenedwhite, który w październiku zeszłego roku zaszczycił sobą internet zupełnie za darmo, teraz będzie można sobie nabyć na nośniku za prawdziwe pieniądze! Czy to nie wspaniałe, że wytwórnie dają nam możliwość płacenia za muzykę, którą kiedyś zupełnie legalnie mieliśmy za friko?! Tylko żartuję, oczywiście, że wspaniale! No więc 12 lipca, przez Fat Possum, na CD, z nową okładką (powyżej; stara była odrażająca) i bonusami. No i oczywiście licznymi featuringami z ulubieńcami blogsfery i Soulbowla (przynajmniej tej części skupiającej się w mojej osobie), czyli Tylerem the Creatorem, Frankiem Oceanem, Earlem Sweatshirtem czy Mike’m G. Na zakończenie dodam, że to ostatnie wydawnictwo kolektywu, które wyda oficjalnie ktoś tam, bo później Odd Future zakłada własną wytwórnię. No i fajnie
Detox Dra Dre na ukończeniu

Od stu lat czekamy na Detox. Kto słyszał poprzednie krążki rapowego doktora nie może nie czekać. W ciągu tego czasu zdążyliśmy się tylko przekonać, że obietnicom bez pokrycia nie ma końca i że Dre próbuje bezskutecznie chwycić aż 3 (słownie TRZY) sroki za ogon: odnieść komercyjny sukces na listach przebojów („score!”), przywołać klimat hip hopu lat 90tych („please, try again!”) i najpewniej (bo wskazywać mógłby na to czas oczekiwania na płytę i liczne pushbacki) – nagrać materiał, który byłby coś wart, powiedzmy, artystycznie. Ale rynek muzyczny się zmienił (gdzie on przespał te wszystkie lata?). Wóz albo przewóz. Nie da się umieścić na dobrej hip-hopowej płycie kawałka z wyjącym w refrenie przypadkowym dziewczęciem – „I neeeeed a doooctoor, dooctoor”. To niemożliwe, moja logika nie dopuszcza takiej możliwości. Co więc szykuje Dr. Dre? Wielką mieszankę wszystkiego z niczym (Nietzschem?), wylansowanie kilku tanich hitów z megagwiazdami popu na listach przebojów, a następnie powolne osunięcie w przepaść mainstreamowego kiczu i ostateczny upadek, jak kilka lat temu Timbaland? Myślę, że nawet mimo dwóch nieciekawych singli Dre ma wizję (zawsze miał) i jeszcze może nas zaskoczyć czymś prawdziwym i (jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi) świeżym! Wg DJa Khalila, który od sześciu lat pomaga Dre przy pracy nad krążkiem, brzmienie albumu jest trudne do zdefiniowania. Dodaje jednak, że to definitywnie brzmienie Zachodniego Wybrzeża, w dodatku dość futurystyczne. Kiedy album się ukaże? Nikt nie ma pojęcia. Ja myślę, że jeszcze sobie poczekamy…


